opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Ludzie Opery - profile

Ludzie Opery - wywiady

Ludzie Opery - blogi, listy, opowieści...

"Czarodziejka w Wiedniu" - wywiad z Agnieszką Zwierko

O „Czarodziejce” - bardzo rzadko wystawianej operze Czajkowskiego i swoim w niej udziale w wiedeńskiej inscenizacji, o pracy doktorskiej i artystycznych planach na przyszłość, Agnieszka Zwierko opowiedziała Beacie i Michałowi Olszewskim.

"Czarodziejki" z Agnieszką Zwierko będzie można posłuchać 20 września o godzinie 19.30 w ORF Radio Ö1!

Agnieszka Zwierko - zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Pani Agnieszki Zwierko
Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify

Od kilku dni występuje Pani w Theater an der Wien w nowej produkcji niezwykle rzadko wystawianej opery Piotra Czajkowskiego "Czarodziejka". Śpiewa tam Pani jedną z kluczowych partii Księżnej Romanowej. Jaką historię opowiada w jednym ze swoich ostatnich dzieł genialny rosyjski kompozytor?

Historia „Czarodziejki” mogłaby się wydarzyć właściwie w każdym miejscu i czasie. Czajkowski, wraz ze znanym XIX-wiecznym dramaturgiem Ippolitem Szpażinskim umieścili ją w XV-wiecznym Niżnym Nowgorodzie i jego okolicach nad Wołgą. Młoda i piękna wdowa Nastazja, zwana Kumą, jest gospodynią dworku – gospody, do której uczęszczają przede wszystkim ze względu na jej niezwykłą urodę okoliczni mężczyźni różnych stanów. Wśród nich jest także zauroczony jej wdziękami Kniaź Nikita Kurliatew. Urok młodej wdowy jest tak silny, iż wszyscy posądzają ją o czary, stąd jej przydomek „Czarodziejka”. Żona Kniazia, Kniagini Eupraksja Romanowna, dowiaduje się o poczynaniach męża, który skądinąd już dawno się nią nie interesuje. Podszepty intryganta Mamyrowa upewniają ją, iż mąż ją zdradza z popularną właścicielką dworku, co jednak – jak dowiadujemy się później – nie jest prawdą. Jej utrapienia widzi syn, młody Kniaź Jurij, z którym razem przysięgają zemstę. Jednak Jurij, spotykając pewnego dnia Nastazję, zakochuje się w niej bez pamięci a ona odwzajemnia jego uczucie odrzucając jednocześnie stanowczo zaloty jego ojca. Kniagini, nie wiedząc nic o uczuciach syna, udaje się po pomoc do miejscowego „czarownika” Kudmy, którego specjalnością jest znajomość wszystkich rodzajów dostępnych w naturze ziół. Przygotowują trujący napój, którym częstują napotkaną w lesie Nastazję – Kumę. Dziewczyna umiera w męczarniach a finał opery przynosi Kniagini podwójne cierpienie – jej mąż zabija w szale zazdrości syna, Jurija, a sam popada w obłęd.

Dlaczego "Czarodziejka" jest teatralnym unikatem i co skłoniło dyrekcję Theater an Der Wien do rozpoczęcia nowego sezonu operowego właśnie tym tytułem?

Spotkałam się z opinią, iż „Czarodziejkę” uważa się za niezbyt udaną operę Czajkowskiego. Sam kompozytor, który pracował nad nią bardzo starannie, był przeciwnego zdania. I wierzył, że kiedyś zostanie doceniona. Niestety od jej premiery w Petersburgu 1 listopada 1887 roku ilość produkcji można by policzyć na palcach jednej ręki. Większość w Moskwie. Ostatnia premiera odbyła się także w Teatrze Bolszoj w Moskwie 26 czerwca 2012 roku. W Europie Zachodniej pojawiła się tylko raz, w antwerpskiej Vlaamse Opera w listopadzie 2011 roku, w inscenizacji Tatiany Gurbacy. A szkoda. W „Czarodziejce” słychać wpływy Wagnera i włoskie belcanto. Balans orkiestry i głosu jest naprawdę idealny a styl kompozytora, znany z poprzedzających tę operę dzieł, nie pozostawia wątpliwości, kto jest jej autorem.

Christof Loy, poproszony o wybór opery na rozpoczęcie sezonu 2014 / 2015 w Theater an der Wien, miał kilka pomysłów. Z założenia miało być to dzieło kompozytora rosyjskiego. Nie był przekonany jednak ani do Damy Pikowej, ani Oniegina, które cieszą się swoją popularnością. Los zetknął go całkiem przypadkowo z „Czarodziejką”. Zachwycił się i zdecydował na pokazanie światu zapomnianego dzieła Czajkowskiego. Perełki, której się znakomicie słucha i ogląda, jeśli realizacja jest oczywiście ładna.

Czy inscenizacja w Theater an der Wien jest kolejnym przykładem daleko idącej modernizacji, czy też jest to klasyczne w założeniach przedstawienie, które zachwyci raczej konserwatywnie nastawioną publiczność?

Mamy tu do czynienia z uwspółcześnioną wersją starorosyjskiego folkloru, przede wszystkim w pierwszym akcie, gdzie zachwycają sceny taneczne. Mogę powiedzieć, że w założeniach jest to klasyka, ale oczywiście bez kostiumowego bogactwa, którym charakteryzują się moskiewskie spektakle. Jesteśmy dziś już po premierze i wiem, że publiczność była zachwycona. Recenzenci są osobną grupą, której jakby zadaniem jest wytykać wady. Zatem gdzieniegdzie pojawiła się krytyka scenografii. Ale z moich rozmów ze zwykłymi widzami wynika, iż dzieło się naprawdę bardzo podoba. Pochwalę się na boku, iż mam naprawdę przepiękne kostiumy, o które zadbał kostiumolog Christian Schmidt.

Jest to Pani debiut w uznanym wiedeńskim teatrze o bardzo długich i pięknych tradycjach. Wiemy, że próby trwały aż sześć tygodni. Jak pracowało się Pani w nowym środowisku artystycznym?

Jak zwykle to bywa w teatrach typu „stagione”, a takim – nietypowo jak dla Austrii - jest Theater an der Wien, zespół realizatorski jest całkowicie „gościnny”, jeśli mogę użyć tego popularnego w środowisku artystycznym słowa. Spotkali się tu artyści z różnych stron Europy i pracowali bardzo sprawnie i przyjaźnie. Christof Loy będący prywatnie osobą bardzo przyjazną i otwartą na indywidualne charaktery solistów, stworzył nam wspaniałą atmosferę pracy. Nie było żadnych „zgrzytów”, które niestety zdarzają się przy takim "zestawie ludzkim". Pracowaliśmy spokojnie i skutecznie. Był też czas na zwiedzanie miasta dla tych, którzy przyjechali do Wiednia po raz pierwszy. Także ekipa artystyczna z teatru stworzyła nam wspaniałą opiekę, służąc radą i pomocą w każdej chwili. Pełny profesjonalizm pracy!!!

Jest Pani artystką, która zawodowych spełnień poszukuje również poza sceną operową. Za kilka tygodni będzie Pani bronić doktoratu poświęconego Wagnerowi, a konkretnie postaci Kundry z "Parsifala". Jest to wspaniała i niezwykle trudna partia, która Pani już śpiewała. Czy mogłaby Pani opowiedzieć o swojej pracy naukowej i doświadczeniach artystycznych związanych ze śpiewaniem ról wagnerowskich?

Czarodziejka - Theater an der Wien 2014 photo (c) Monika Rittershaus provided by courtesy of Agnieszka Zwierko
Czarodziejka - Theater an der Wien 2014
photo (c) Monika Rittershaus provided by courtesy of Agnieszka Zwierko
kliknij aby powiększyć / Click to magnify

Nie mam zbyt wielu ról wagnerowskich na moim koncie, ale Kundry, która jest uważana za jedną z największych i najpiękniejszych „wagnerianek” dla mezzosopranu, była dla mnie znakomitym doświadczeniem i kontynuacją rodzaju postaci, które najbardziej lubię śpiewać (przypomnę tylko Kostelniczkę w "Jenufie" czy Kabanichę w "Katii Kabanowej" – obie opery Janaczka). Mniejszą rolą wagnerowską jest Mary w „Holendrze tułaczu”, którą miałam przyjemność zaśpiewać kilkakrotnie dokładnie rok temu pod batutą Yannicka Nezet-Seguina z jego Rotterdamska Orkiestrą Symfoniczną. Ja bardzo lubię śpiewać ten rodzaj muzyki, trudniejszy melodycznie niż klasyczne opery włoskie, na przykład Verdiego. Zdecydowanie łatwiej mi przychodzi interpretacja roli. Czeka mnie zresztą Klytamnestra w „Elektrze” Straussa, także pod batutą Yannicka, w przyszłym roku w Opera de Montreal.

Jeśli chodzi o pracę doktorską, to był to impuls związany z moimi ostatnimi doświadczeniami dotyczącymi – nazwijmy to – konsultacji wokalnych. Widząc, iż są one skuteczne i właściwe, zdecydowałam się ukoronować ten rodzaj działalności stopniem doktorskim, który w przyszłości jest także przepustką do przekazywania doświadczenia wokalnego na uczelniach wyższych, także w Europie. Muszę powiedzieć, że samo napisanie pracy było przyjemnością i poszło szybko, i gładko. Analiza postaci, którą się lubi i śpiewa z przyjemnością, tą przyjemnością właśnie była. Czekają mnie teraz tylko egzaminy i końcowa obrona.

Czy pojawienie się bardzo zacnego skrótu "dr" przed nazwiskiem jest zapowiedzią nadchodzących zmian w Pani aktywności zawodowej? Czy doktorat będzie oznaczać, że więcej czasu zacznie Pani spędzać w pracy z adeptami sztuki operowej niż na deskach teatrów?

Nie tak od razu. Pojawiła się już propozycja z jednej z uczelni artystycznych w Polsce, począwszy od następnego sezonu, ale niestety chyba nie mogę jej przyjąć ze względu na aktywność zawodową. Nie mogę być do dyspozycji studentów cały rok akademicki. Dlatego pewnie póki co, pozostanę przy kontaktach prywatnych z osobami, które potrzebują pomocy, rady, konsultacji, nie wchodząc oczywiście w niechciane konflikty z pedagogami. Dlatego odmówiłam pracy ze studentem jednej z uczelni nie chcąc tworzyć sytuacji niekomfortowych dla studenta, jego pedagoga i dla mnie oczywiście. Chętnie natomiast pomagam potrzebującym wsparcia absolwentom wydziałów wokalnych. Mam już wystarczające doświadczenie i świadomość olbrzymiej odpowiedzialności ciążącej w szczególności na nauczycielach śpiewu. Sama umiejętność nauczania to kolejny proces przez który trzeba przejść. Mówiąc prościej – trzeba się nauczyć uczyć.

Właściwie zaraz po obronie doktoratu wraca Pani do śpiewania. Nadchodzący sezon będzie dla Pani zapewne niezwykle trudny ale zarazem fascynujący. Przed Panią choćby występy w londyńskiej Royal Opera House. Czy mogłaby Pani opowiedzieć więcej o tym, gdzie będzie można zobaczyć i posłuchać Agnieszki Zwierko w nowym sezonie operowym?

Czarodziejka - Theater an der Wien 2014 photo (c) Monika Rittershaus provided by courtesy of Agnieszka Zwierko
Czarodziejka - Theater an der Wien 2014
photo (c) Monika Rittershaus
provided by courtesy of Agnieszka Zwierko
kliknij aby powiększyć / Click to magnify

Nowy sezon operowy, ten nazwany klasycznie 2014 / 2015 rozpoczęłam „Czarodziejką” w Wiedniu. Jesień poświęcam przede wszystkim na „zamknięcie” doktoratu. Nie rezygnuję oczywiście ze śpiewania, ale będą to sporadyczne koncerty, jak 55-lecie opery w Bańskiej Bystrzycy na Słowacji gdzie śpiewałam wiele lat temu Charlottę w „Wertherze” i Azucenę w „Trubadurze”, czy Koncert pamięci Alfredo Krausa w Bilbao ze znakomitymi dziełami mistrzów rosyjskich: Kantata „Aleksander Newski” Prokofiewa i Kantata „Moskwa” Czajkowskiego. Ta ostatnia, też chyba ie jest zbytnio znana. Od stycznia 2015 wracam do Berlina, gdzie w Komische Oper wznawiamy szaloną berlińską operetkę węgierskiego kompozytora Pala Abrahama „Bal w Savoyu” gdzie reżyser, Barrie Kosky, nota bene laureat tegorocznej prestiżowej nagrody Opera Awards dla najlepszego reżysera, stworzył dla mnie rolę. Tangolita, argentyńska tancerka, istnieje w libretcie ale jej udział jest symboliczny. Barrie, który od czasów naszej wspólnej produkcji "Rusałki", gdzie jak zwykle byłam Czarownicą, jest moim fanem, przerzucił na moje barki słynną arię śpiewaną w oryginale przez sopran - Madeleine. Razem z dyrygentem przedstawienia, amerykańskim pianistą i aranżerem obecnie mieszkającym w Berlinie Adamem Benzwi, dopasowaliśmy ją tonacyjnie i muzycznie. Powstała perełka, którą śpiewam operowo z „jazzującą” orkiestrą. W towarzystwie tancerzy i wspaniałego chóru Komische Oper. Muzycznie jestem jeszcze w dwóch scenach, które bardziej wpływają na przebieg akcji, niż wnoszą wartości operowe do mojej roli. Bawię się znakomicie, jest to właściwie jedyna operetka, a raczej opero-musical, którą śpiewam zawsze z wielką przyjemnością. Taki relaks pomiędzy rolami, które przychodzi mi śpiewać na innych scenach.

Od marca 2015 zaczynam kolejną już przygodę z londyńską Royal Opera House. Pierwszą produkcją będzie oczekiwany „Król Roger” z Mariuszem Kwietniem w roli tytułowej. W operze wystąpię w jedynej tam mezzosopranowej roli Diakonisy. Drugą produkcją będzie zaś „Falstaff”, gdzie po latach, wcielę się znów w intrygantkę Mrs Quickly. W roli tytułowego Falstaffa zobaczymy wspaniałego Ambrogio Maestri.

A Pani ważniejsze produkcje kolejnych sezonach to...?

... to wspomniana już "Elektra" w Opera de Montreal w listopadzie 2015, a potem Mme de la Haltier w „Cendrillon” Masseneta w Komische Oper w reżyserii Kosky’ego od czerwca 2016 i Amelfa w „Złotym Koguciku” Rimskiego-Korsakowa w brukselskej La Monnaie w listopadzie i grudniu 2016 roku.

W wolnym czasie – oczywiście dom, mąż Jasiek, dorastające córki: Karolina – studentka Kryminologii w Collegium Civitas, Michalina – uczennica ostatniej klasy gimnazjum i wspaniali sąsiedzi... Aha... Zapomniałabym... Gekon Didi, 2 pająki ptaszniki Tolek i Tolek-Szprotek oraz niepowtarzalna i charakterna kotka o imieniu Śliwka...

Dziękujemy za rozmowę i życzymy wszystkiego dobrego.

"Czarodziejki" z Agnieszką Zwierko będzie można posłuchać 20 września o godzinie 19.30 w ORF Radio Ö1!

Autorzy: Beata i Michał Olszewscy

Wszelkie prawa zastrzeżone © opera.info.pl

„Śpiewanie Wagnera” – rozmowa z Agnieszką Zwierko

O przygotowaniach do „Parsifala” w Teatrze Wielkim w Poznaniu, o tym jak należy radzić sobie z Wagnerem, o tym co lubi w operze i planach artystycznych na przyszłość z Agnieszką Zwierko rozmawiali Beata i Michał Olszewscy.

Agnieszka Zwierko - zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Pani Agnieszki Zwierko
Agnieszka Zwierko
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć../ Click, to magnify...

Pani Agnieszko, bezpośrednią okazją dla naszej rozmowy jest zbliżająca się premiera misterium scenicznego Richarda Wagnera „Parsifal” w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Niech nam jednak będzie wolno rozpocząć rozmowę z Panią od wspomnień, bo w przebiegu Pani imponującej kariery zawodowej, kryje się zapewne przynajmniej część odpowiedzi na pytanie  jak do tego doszło, że już za kilka dni będzie Pani śpiewała niezwykle trudną i pełną tajemniczych znaczeń partię Kundry. Pytanie o początki Pani kariery zawodowej jest intrygujące, bowiem zanim została Pani śpiewaczką operową, ukończyła Pani Wydział Elektroniki Politechniki Warszawskiej na kierunku Informatyka. Jest niewiarygodnie duży dystans między tworzeniem programów komputerowych a śpiewaniem na deskach znakomitych teatrów operowych na świecie. Pani Agnieszko jak do tego doszło, że mówiąc w wielkim skrócie, zobaczymy Panią w jednej z głównych ról słynnej opery Wagnera?

Uczyłam się w szkołach muzycznych I i II stopnia (tak jak podstawówka i średnia) równolegle będąc w szkołach ogólnokształcących. Miałam być pianistką ale chyba zabrakło motywacji. Po skończeniu studiów na Politechnice Warszawskiej, kontynuowałam studia muzyczne w ówczesnej Akademii Muzycznej imienia Fryderyka Chopina w Warszawie. Myślę, iż zmysł techniczny pomaga w byciu muzykiem, dobrym muzykiem. Ale oczywiście dar muzyczny od Boga jest potrzebny, a taki dostałam. Połączenie dało dobre rezultaty, ale byłabym nieszczera mówiąc, iż przyszło samo. Wiele wybojów musiałam pokonać – nie tylko materiał ludzki, ale zwykła złośliwość przedmiotów martwych… Na przykład niechęć do Polaków. No bo dlaczego Polka zna języki obce, dobrze śpiewa, skoro wcześniej tego nie było.

Agnieszka Zwierko - zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Pani Agnieszki Zwierko
Agnieszka Zwierko
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć../ Click, to magnify...

Głos rozwijał się przez lata, ja debiutowałam 22 lata temu jako studentka jeszcze… Ale Wagnera przepowiedziała mi moja pierwsza nauczycielka śpiewu… Wtedy go tylko słuchałam. Dziś śpiewam. Ale już 10 lat temu pytano się mnie, dlaczego nie mam w repertuarze ról wagnerowskich. Odpowiedź chyba prosta… Na świecie śpiewają Wagnera przede wszystkim Niemcy, no i Skandynawowie. Polacy raczej nie…

W Pani dorobku repertuarowym są dzieła napisane przez największych kompozytorów. Śpiewała Pani w operach Verdiego, Pucciniego, Czajkowskiego, Moniuszki, Masseneta, Bizeta, Straussa, Pendereckiego i Wagnera.  Który z kompozytorów jest Pani artystycznie najbliższy a do której ze śpiewanych ról wraca Pani najchętniej. Innymi słowy, chcielibyśmy zapytać o muzyczne i operowe pasje Agnieszki Zwierko.

Oj to trudne pytanie, chociaż… Patrzę wstecz i zawsze największą przyjemność sprawiała mi trudna muzyka. Pełna trytonów i innych pozwiększanych, czy pozmniejszanych interwałów. Debiut to Menotti, potem Strauss w Poznaniu, Bartok i Penderecki w Warszawie… Ukochany Janaczek… Rzeczywiście tak patrzę, że zaśpiewałam wszystko od romantyzmu w górę, nie był mi dany Mozart, Rossini, Bellini, Donizetti, choć zaprzyjaźniłam się z Cherubinim i jego „Medeą”. Ale on chyba wyprzedził swoją epokę :)

No to przyznałam się chyba co lubię :)

Wykreowała Pani na scenie wiele sławnych i klasycznych zarazem postaci. Jednak w tej liczbie jest stosunkowo niewiele tak zwanych ról wagnerowskich. Z Pani oficjalnej strony internetowej można się dowiedzieć, że śpiewała Pani do tej pory w „Holendrze tułaczu” oraz „Parsifalu” właśnie. Czy udział w poznańskim przedsięwzięciu jest kolejnym sygnałem dla Pani wielbicieli, że Pani zawodowe zainteresowania przesuwają się w kierunku repertuaru, mówiąc umownie nieco cięższego? Czy to Pani odkryła dla siebie twórczość Wagnera, czy też dyrektorzy teatrów zaczęli patrzeć na Panią z nadzieję, że dołączy Pani do niedużej tak naprawdę grupy śpiewaków na świecie, która jest w stanie „unieść” ten repertuar?  Czy w najbliższej przyszłości częściej będzie Pani śpiewać Wagnera?

Ja trochę się broniłam przed Wagnerem, ale przede wszystkim nie było wagnerowskich propozycji dla Polki. Dopiero gdy usłyszeli mnie dyrektorzy. W Niemczech na spektaklu w Berlinie, był szef Orkiestry Filharmonii Rotterdamskiej a w Polsce poznał mnie dyrektor Gabriel Chmura. I tak się złożyło, że „oba Wagnery” popłynęły jeden za drugim.

Obalę może mit „unoszenia” repertuaru wagnerowskiego. Tu nie ma co unosić. Tu trzeba dobrze śpiewać. Technicznie. Śpiewać, a nie krzyczeć. Wagner komponował w 19 wieku, nie dajmy się zwariować. Wtedy to było bel canto. I tak to się śpiewa. Największe gwiazdy wagnerowskie, dziś właśnie tak to śpiewają. Podam tylko przykład mezzo-sopranu Waltraud Meier … Specjalnie pisane z myślnikiem, bo Pani Meier jest tak zwanym głosem zwischen-fach. Śpiewa role mezzo i sopranowe. Co u Wagnera jest nierzadkie. I jest naprawdę wzorem śpiewania wagnerowskiego. O tym też mówił mój pierwszy Maestro Andrzej Straszyński: „Wagnera nikt nie krzyczy. Jego się śpiewa…”.

Agnieszka Zwierko - Adriana Lecouvreur -Teatro Massimo Palermo - zdjęcie udostępnione do publikacji przez Panią Agnieszkę Zwierko / Picture published by courtesy of Agnieszka Zwierko
Agnieszka Zwierko - Suor Angelica - Teatro Colon - zdjęcie udostępnione do publikacji przez Panią Agnieszkę Zwierko / Picture published by courtesy of Agnieszka Zwierko
Zdjęcia udostępnione do publikacji przez Panią Agnieszkę Zwierko
Pictures published by courtesy of Agnieszka Zwierko
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć../ Click, to magnify...

Przygotowania do premiery „Parsifala” w Teatrze Wielkim w Poznaniu są naturalnie objęte tajemnicą. Jednak z niektórych zapowiedzi można dowiedzieć się, że ta inscenizacja będzie nieco odbiegać od wykonań kanonicznych. Podobno, właśnie śpiewana przez Panią rola Kundry, stanie się tą kluczową dla całego spektaklu. W zamyśle inscenizatorów, będzie Pani towarzyszył, jak to jest określane, Pani sobowtór, którym będzie tancerka, Lisbeth Sonne. Wszystko to brzmi niezwykle tajemniczo i intrygująco zarazem. Czy może Pani opowiedzieć nieco więcej o tym, jaką Kundry będzie Pani kreować na deskach opery w Poznaniu? Kim w Pani interpretacji będzie ta zagadkowa postać, której losy są w dramatyczny sposób splecione z życiem innych bohaterów „Parsifala”? Na ile „poznańska” Kundry będzie trudniejsza od tej, którą miała już Pani okazję śpiewać?

Jest to na pewno inscenizacja bardzo różna od tych, do których przyzwyczaiły nas teatry niemieckie przede wszystkim. Trzeba trochę uruchomić wyobraźnię, ale na pewno przyjść muzycznie przygotowanym jeśli ktoś Wagnera nie słyszał jeszcze. Nie będziemy tu mieć dosłowności, czyli zamku, latającej włóczni, którą Parsifal musi złapać, czy innych realiów. Mamy piękną grę barw. Symboli pisanych światłem. Jeśli chodzi o Kundry to ona i bez zapowiedzi jest jedną z głównych postaci, a więc spełni swoją rolę tak jak to jej wyznaczył Wagner.

Tym co jest mocno podkreślane przed premierą „Parsifala” w Teatrze Wielkim w Poznaniu, to udział w realizacji tego przedsięwzięcia „Hotelu  Pro Forma”, międzynarodowej pracowni spektaklu i instalacji. Ta grupa zawodowych realizatorów teatralnych, którzy będą odpowiedzialni za wszystko poza śpiewem i muzyką, czyli za reżyserię, choreografię, dramaturgię, światło i dekoracje użyte w spektaklu, po raz pierwszy „wyprodukuje” spektakl operowy w Polsce. Na czym polega wyjątkowość pracy „Hotelu Pro Forma” i jak Pani współpracuje się z tą grupą inscenizatorów? Czy Kundry w Teatrze Wielkim w Poznaniu będzie musiała zrealizować jakieś szczególnie trudne zadania aktorskie? Czy mogłaby Pani opowiedzieć, czego od strony wizualnej będziemy mogli spodziewać się po współpracy artystów z grupą „Hotel Pro Forma”? Genialna muzyka i enigmatyczna historia opowiadana w „Parsifalu” wydają się być wyjątkowo sprzyjające dla twórców teatralnych obdarzonych bogatą wyobraźnią. Czy i czym zaskoczy widzów „Parsifal” w Teatrze Wielkim w Poznaniu?

Ach to trzeba zobaczyć przedstawienie. Jak wspomniałam wyżej, „Hotel Pro Forma” pracuje światłami i obrazami… Będziemy w innym świecie. Ja mam dobry kontakt z twórcami tego przedsięwzięcia. Generalnie nie miałam nigdy konfliktów, czy większych problemów z realizatorami, choć są takie osoby, z którymi nie chciałabym się znów spotkać…

Czytaj więcej: „Śpiewanie Wagnera” – rozmowa z Agnieszką Zwierko

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)