opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Ludzie Opery - profile

Ludzie Opery - wywiady

Ludzie Opery - blogi, listy, opowieści...

Artur RucińskiArtur Ruciński | barytongb big

Biografia i repertuar

Artur RucińskiArtur Ruciński należy do grona najwybitniejszych śpiewaków operowych na świecie.

Jego kunszt wokalny znajduje uznanie widowni i krytyki oraz otwiera mu drogę do największych i najbardziej prestiżowych scen operowych. W sezonie 2009/2010 austriacki magazyn Festspiele umieścił go na liście 20 najlepszych śpiewaków operowych na świecie. W sezonie 2013/2014 zadebiutuje na deskach Nowojorskiej Metropolitan Opera w roli Walentego w operze Faust Charlesa Gounoda.

Artur Ruciński jest absolwentem Warszawskiej Akademii Muzycznej im.Fryderyka Chopina. W 2002 roku zadebiutował na deskach Opery Narodowej w Warszawie w roli Oniegina w słynnej operze Piotra Czajkowskiego. Do dzisiaj na tej scenie zaśpiewał wiele prestiżowych ról takich jak: Janusz w Halce, Papageno w Czarodziejskim Flecie, Sharpless w Madama Butterfly, książę Jelecki w Damie Pikowej (pod batutą Valerego Gergieva), Walenty w Fauście w reżyserii Roberta Wilsona. Współpracuje również z operami w Krakowie, Poznaniu, Łodzi, Wrocławiu, Bydgoszczy i Gdańsku.

W 2009 debiut na scenie Berlińskiej Staatsoper w roli Oniegina pod batutą Daniela Barenboima był wielkim sukcesem i początkiem jego błyskotliwej kariery. W tym samym roku wystąpił w Teatro Liceu w Barcelonie w tytułowej roli w operze Karola Szymanowskiego Król Roger.
W 2010 wziął udział w otwarciu sezonu Hamburskiej Staatsoper w Łucji z Lammermoor obok między innymi Piotra Beczały. Powrocił do tego teatru aby wystąpic w Traviacie  w Cyruliku sewilskim oraz w Falstafie G. Verdiego.
Na przełomie 2010/2011 wystąpił w Walencji pod batutą Maestro Lorina Mazela w roli Lescaut w operze Manon J.Masseneta. Następnie na deskach tejże opery pojawił się jako Oniegin. Partię barytonową w Carmina Burana C.Orffa wykonał w Filharmonii w Oslo oraz w Musikvereins Goldenen Saal w Wiedniu. W tym sezonie zadebiutował także w słynnej Arena di Verona w Romeo i Julii J. Masseneta. Do Arena di Verona powrócił za rok.

W sezonie 2011/2012 ponownie wystąpił w Berlińskiej Staatsoper w roli Hrabiego Almavivy w Weselu Figara pod Batutą Daniela Barenboima. Sezon ten objął występy w Los Angeles Opera w roli Marcella w Cyganerii Giacomo Pucciniego. Sukces w tej roli zaowocował zaproszeniem do Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Występ w roli Francesco w operze I Masnadieri G.Verdiego w San Carlo di Napoli wytycza nowy kierunek w jego karierze.

Dokonał wielu nagrań dla Radia. TV, na płyty CD oraz DVD.

W nadchodzących sezonach wystapi między innymi w Teatro La Fenice w Wenecji (I Masnadieri), Opera Bastille w Paryżu (Falstaff), Teatro Petruzzelli w Bari (Falstaff), Bayerishe Staatsoper w Monachium (Onegin), Arena Di Verona (Traviata), Staatsoper Frankfurt (Falstaff) i wielu innych.

 

Galeria

 

"Madame Butterfly zdjęcie (c) Juliusz Multarzyński udostępnione opera.info.pl przez Artura Rucińskiego Opowieści Hoffmanna Warszawa zdjęcie (c) Juliusz Multarzyński udostępnione przez Artura Rucińskiego Piotr Beczała i Artur Ruciński - Łucja z Lammermooru Staatsoper Hamburg zdjęcie udostępnione przez Artura Rucińskiego
Artur Ruciński jako Marcello w Cyganerii Pucciniego w Los Angeles Artur Ruciński w Eugeniuszu Onieginie Artur Ruciński - Traviata - Bilbao
Artrur Ruciński jako Ford - Falstaff - Hamburg Artur Ruciński jako Francesco - I masnadieri - Neapol Artur Ruciński w Eugeniuszu Onieginie w Warszawie 
Artur Ruciński i Daniel Barenboim - Oniegin Staatsoper Berlin 2012 zdjęcie udostępnione przez Artura Rucińskiego  Dama Pikowa Warszawa zdjęcie (c) Juliusz Multarzyński udostępnione przez Artura Rucińskiego Iwona Księżniczka Burgunda Warszawa zdjęcie udostępnione przez Artura Rucińskiego 
 Artur Ruciński w Eugeniuszu Onieginie w Warszawie  ARtur Ruciński jako Mercutio w Romeo i Julii w Arena di Verona  Artur Ruciński
La Traviata Bilbao 2012 zdjęcie udostępnione przez Artura Rucińskiego Faust Warszawa zdjęcie (c) Juliusz Multarzyński udostępnione przez Artura Rucińskiego Czarodziejski flet Warszawa zdjęcie udostępnione przez Artura Rucińskiego
 

Wideo

 

 
 

Kalendarz

 

KALENDARZ ARTURA RUCIŃSKIEGO:

 

18, 20, 22, 24, 26 I 2013

Francesco - G.Verdi “I Masnadieri”

Teatro La Fenice, Wenecja

http://www.teatrolafenice.it/dettaglio_spettacolo.php?IDSpettacolo=620

 

27 II 2013, 2, 5, 9, 12, 16, 19, 22, 24 III 2013

Ford - G.Verdi “Falstaff”

Opera Bastille, Paryż

http://www.operadeparis.fr/en/saison_2012_2013/operas/falstaff-verdi/detail/

 

26, 29, 31 V 2013, 3 VI 2013

Count di Luna - G.Verdi “Il Trovatore”

Wiener Festwochen Festival, Wiedeń

http://www.festwochen.at/index.php?id=eventdetail&L=1&detail=839

 

21, 22, 23, 25, 26, 27, 28, 30 VI 2013

Sharples - G.Puccini “Madama Butterfly”

Teatro La Fenice, Wenecja

 

12,19, 23 VII 2013

Giorgio Germont – G. Verdi “Traviata”

Arena di Verona, Werona

http://www.arena.it/it-IT/spettacolo.html?idPerformance=1394&cal2Day=12&cal2Month=7&cal2Year=2013&idShow2=45&idControl=ArenaCalendar2

 

20, 22, 24, 26, 28 XI 2013

Ford – G. Verdi “Falstaff”

Teatro Petruzzelli, Bari

 

3, 6, 10 I 2014

Onegin – P. Czajkowski “Eugeniusz Oniegin”

 

9, 13, 15, 20, 23, 27 II 2014, 1 III 2014

Ford – G. Verdi “Falstaff”

Staatsoper Frankurt, Frankfurt

 

16, 22, 24, 30 V 2014

Ford – G. Verdi “Falstaff”

Staatsoper Frankurt

 

Wrzesień / Październik 2014

Valentin – Ch. Gounod “Faust”

Metropolitan Opera, Nowy Jork

 

28 XI 2014, 2 XII 2014

Giorgio Germont - G. Verdi “Traviata”

Deutsche Oper, Berlin

 

 

Wywiad dla opera.info.pl

Wywiad z Arturem Rucińskim

O przyszłym debiucie w MET, śpiewie który jest pasją, rodzinie która jest najważniejsza, codziennej pracy, śpiewaczych idolach i ulubionym repertuarze, pracy z reżyserami i przyszłości opery, o tym wszystkim i wielu innych sprawach opowiada Artur Ruciński w wywiadzie przeprowadzonym dla opera.info.pl przez Beatę i Michała Olszewskich.

Pan Artur Ruciński, który przebywa obecnie w Bilbao, gdzie przygotowuje się do roli Giorgia Germonta w Traviacie, przesłał pozdrowienia dla słuchaczy opera.info.pl Można ich wysłuchać po kliknięciu strzałki na odtwarzaczu. Dziękujemy Panie Arturze !

 

Foto: Karol Zapała - opublikowane za zgodą Artura Rucińskiego
Foto: Karol Zapała
Aby powiększyć, kliknij zdjęcie...

Debiut w MET

Panie Arturze, przede wszystkim składamy Panu serdeczne gratulacje! Podpisał Pan właśnie kontrakt z Metropolitan Opera w Nowym Jorku, gdzie we wrześniu 2014 roku zadebiutuje Pan w roli Walentego w Fauście Gounod'a. Jeden z Użytkowników opera.info.pl skomentował tę informację tak: „Hurrrrrrrra!!!!! Nareszcie się MET poznał na naszym wspaniałym barytonie !!!!! Dalej trzymam za niego kciuki !!!!! No, to go teraz pozna świat !!!!! Jestem szczęśliwy !!!!!” Spodziewałby się Pan aż tak spontanicznej radości z Pana sukcesu?

ARTUR RUCIŃSKI: Bardzo dziękuję za gratulacje i bardzo się cieszę, że taka spontaniczna wypowiedź jednego z użytkowników pojawiła się na stronie serwisu opera.info.pl Takie żywiołowe reakcje są dla mnie zawsze niezwykle miłe, ponieważ aprobata i uwielbienie od publiczności, są czymś co dodaje mi skrzydeł i jest radością czytać, że ktoś z fanów cieszy się – tak naprawdę – moim szczęściem. Od czasów studenckich bowiem, marzyłem oczywiście aby wystąpić w Metropolitan, i to marzenie, już we wrześniu 2014 roku się spełni.

Jak właściwie „zdobywa się” się kontrakty z MET? To bodaj najbardziej teraz prestiżowa scena operowa świata, a chętnych żeby tam wystąpić, jest jak podejrzewamy tylu, ile śpiewaczek i śpiewaków na świecie. Przecież trudno uwierzyć, że MET wysyła „zamaskowanych umyślnych” do wszystkich teatrów, aby wypatrzeć tego jednego, jedynego któremu chce się potem powierzyć jedną z kluczowych ról w „Fauście”. Czy może Pan opowiedzieć, jak to było w Pańskim przypadku?

W La Boheme - opublikowane dzięki uprzejmości Artura Rucińskiego
Artur Ruciński w La Boheme
Aby powiększyć, kliknij zdjęcie...

ARTUR RUCIŃSKI: Generalnie rzecz biorąc, to nie wiem, jak „zdobywa się” owe kontrakty, ale w moim przypadku było to tak, że przez te trzy i pół roku mojej obecności na scenach operowych Europy, po tych wszystkich moich - w cudzysłowie – sukcesach, usłyszano o mnie i wiem od mojego managera Gianluca Machedy z agencji IMG, że od jakiegoś czasu Metropolitan nosiła się z zamiarem żeby coś mi zaproponować. Ale myślę, że takim przełomowym momentem, był mój debiut w Los Angeles w Cyganerii Pucciniego, gdzie śpiewałem Marcella. Po tych spektaklach, przede wszystkim po premierze, zebrałem bardzo dobre recenzje i wiem, także od mojego managera, że ktoś z MET był na jednym z przedstawień. Po tym sukcesie w Los Angeles, zaproponowano mi przesłuchanie w Nowym Jorku dla potwierdzenia, że zasługuję na to żeby śpiewać w Metropolitan.

Muszę szczerze powiedzieć, że podróż z Los Angeles do Nowego Jorku jest bardzo długa. Leci się ponad sześć godzin samolotem i ta podróż sprawiła, że po przybyciu na miejsce nie czułem się zbyt dobrze na zdrowiu. Przyplątało mi się jakieś przeziębienie, wirus, prawdopodobnie „przekazany” mi przez współpasażera, który przez sześć godzin, po prostu kaszlał. To wszystko sprawiło, że następnego dnia przed przesłuchaniem czułem, że nie jestem w najlepszej formie. Ale mimo tego, postanowiłem, że zaryzykuję, i wykonałem na przesłuchaniu arie, o które zostałem poproszony. Osobiście, nie byłem zbyt zadowolony z efektu, bo czułem że nie jestem w stanie zaśpiewać na 100% moich możliwości. Finalnie, nie było to jednak aż tak złe jak sądziłem, bo po paru tygodniach kontrakt z MET jednak przyszedł, z czego ja i mój manager bardzo się ucieszyliśmy. Prawdę mówiąc, ja ucieszyłem się najbardziej… :)

Foto: Karol Zapała - opublikowane za zgodą Artura Rucińskiego
Foto: Karol Zapała
Aby powiększyć, kliknij zdjęcie...

Śpiew to pasja, ale najważniejsza jest rodzina

W jednym z wywiadów powiedział Pan kiedyś „Śpiew to moja pasja, to moje życie…”. W naszym serwisie zaproponowaliśmy Czytelnikom nowy temat na forum zatytułowany „Fascynacja operą, jak to się u mnie zaczęło…”. Co by Pan tam wpisał? Kiedy zdał sobie Pan sprawę, że śpiewanie będzie Pana sposobem na zawodowe życie?

ARTUR RUCIŃSKIi: Śpiew operowy stał się moją pasją w momencie kiedy już na serio zająłem się śpiewaniem, czyli na studiach. Wcześniej, w klasie maturalnej stwierdziłem, grając jeszcze na oboju, że nie jest to instrument, z którym mógłby wiązać swoją przyszłość artystyczną. Postanowiłem, że zdam egzaminy na Wydział Wokalny, ale muzyki rozrywkowej, jazzowej w Szkole Muzycznej na ulicy Bednarskiej w Warszawie. Tam osoba przesłuchująca mnie zasugerowała, że powinienem ze swoim głosem, który z natury jest dosyć silny, skierować swoją uwagę na operę. Zdałem więc egzaminy do klasy pana Jerzego Knetiga, polskiego tenora. Po roku nauki u Jerzego Knetiga, po drodze zdobywając nagrody, które też z pewnością były takim czynnikiem mobilizującym i inspirującym, postanowiłem, że będę starał się dostać na Akademię Muzyczną. Po pomyślnym zdaniu egzaminów, kształciłem się nadal pod kierunkiem Jerzego Knetiga, który wiele mnie nauczył. Wkrótce poznałem też bułgarskiego tenora Kaudi Kaudowa, który niewątpliwie wzbogacił mój warsztat wokalny i moją technikę.

I tak pracując z wieloma pedagogami, obserwując ich i słuchając wzbogacałem swoje umiejętności i wtedy na studiach zrozumiałem, że śpiew jest tym co kocham, co uwielbiam robić. Połączenie w operze tych wszystkich sztuk, jakimi są: gra aktorska, ruch, często taniec, oprócz oczywiście śpiewania, sprawia, że ja po prostu czuję się w tym fantastycznie. Opera stała się moją pasją. Już pierwsze oznaki uznania ze strony publiczności, dodały mi oczywiście skrzydeł i energii do dalszej pracy.

Ostatnie lata Pańskiej kariery to wyraźny zwrot w kierunku scen zagranicznych, choć Pan akurat należy do tych śpiewaków, którzy pamiętają o swoich wielbicielach w Polsce i zawsze w kalendarzu ma Pan zaplanowane występy na rodzimych scenach. Jednak Pańskie życie, to przynajmniej ostatnio, nieustanne wojaże. Wiemy, że jest Pan człowiekiem bardzo rodzinnym, toteż ten styl życia musi być niezwykle wyczerpujący?

"Pasażerka" z festiwalu w Bregenz w Austrii - opublikowane dzięki uprzejmości Arura Rucińskiego
"Pasażerka" z festiwalu w Bregenz w Austrii

ARTUR RUCIŃSKI: Rzeczywiście w ostatnich latach moja kariera nabrała olbrzymiego tempa. W sumie po trzech i pół roku mojej obecności na scenach operowych Europy zostałem zaproszony do MET w Nowym Jorku. Jest to dla mnie wielki sukces, bo niewielu polskich śpiewaków, zwłaszcza w historii Polskiej Opery dostąpiło tego zaszczytu, żeby po tak krótkim czasie zostać zaproszonym do Metropolitan. Bardzo się z tego cieszę i jest to powód mojej niezwykłej dumy. Dzięki temu, oczywiście że moja kariera nabrała rozmachu, mam możliwość śpiewania coraz to nowszych i piękniejszych ról, mogę się również lepiej rozwijać jako śpiewak. Jednak niewątpliwie, z powodu częstych podróży cierpi moja rodzina.

Mam to szczęście, że moja żona Aleksandra, która jest wokalistką jazzową, śpiewającą również muzykę popularną i będącą zarazem nauczycielem śpiewu ludzi młodych i starszych w różnych ośrodkach kultury i muzyki, pracuje także z aktorami w wielu teatrach, ma możliwość „sterowania” czasem swojej pracy, niewątpliwie poświęca trochę swoją pracę zawodową na rzecz tego, byśmy mogli być razem. Zwłaszcza teraz, gdy od roku mamy syna Stanisława, który jest naszym oczkiem w głowie i z którego jesteśmy bardzo dumni. Staramy się więc podróżować po świecie razem. Oczywiście, nie zawsze się to udaje i nie zawsze jest tak, że od początku do końca na „moim kontrakcie” jesteśmy razem, bo jak wspomniałem Ola ma swoja pracę i też realizuje swoje pasje, co cieszy mnie ogromnie i co bardzo szanuję, jednak staramy się, żeby te rozłąki nie były długie. Czasem jest to tydzień, dwa, czasem trzy – ale to jest już taki maksymalnie długi okres, po którym rozłąka staje się nieznośna i nie mogę już pracować dobrze, bo tęsknię do żony i syna. Staramy się więc, podróżować razem, a jeśli to nie jest możliwe, żona z synem przyjeżdżają do mnie na kilka dni, po kilka razy w trakcie trwania każdego kontraktu. Uważamy, że dla naszego syna, który podróżuje z nami, mimo że jest jeszcze bardzo maleńkim dzieckiem, te wyprawy są korzystne. Widzimy, że dzięki tym wojażom, dzięki temu, że w trakcie nich Stanisław poznaje wielu nowych ludzi, że ma kontakt z dziećmi naszych znajomych, wspaniale się rozwija.

Cóż zresztą można tu jeszcze powiedzieć? Ja nie wyobrażam sobie podróżowania bez rodziny, bo tak naprawdę rodzina jest dla mnie tą siłą, która mnie napędza do dalszej pracy. I mimo tego, że śpiew operowy jest pasją, to rodzina będzie zawsze dla mnie na pierwszym miejscu. A mam i to szczęście, że zawsze mogę liczyć na wsparcie moich rodziców, teściów, mojej siostry i jej córki oraz na wsparcie moich przyjaciół.

Trening, nie tylko wokalny

Pański starszy kolega „po fachu”, Piotr Beczała, w ślad którego – w sensie kariery międzynarodowej Pan podąża – często podkreśla, że cały czas, bez ustanku kształci swój głos. Pomaga mu w tym zresztą , ten sam od lat, wybitny specjalista. Czy postępuje Pan podobnie, a jeśli tak, to w jaki sposób godzi Pan liczne podróże zagraniczne z wymogami i ograniczeniami jakie narzuca konieczność znalezienia dodatkowego czasu na „wokalny trening”?

Recital w Londynie - opublikowane dzięki uprzejmości Artura Rucińskiego
Artur Ruciński - recital w Londynie
Aby powiększyć, kliknij zdjęcie...

ARTUR RUCIŃSKI: Mogę się podpisać pod wypowiedzią Piotra Beczały – ja także bez ustanku kształcę swój głos, i wydaje mi się że tak naprawdę do końca mojej kariery, mam nadzieję że długiej, będę to robił. Bo w istocie rzeczy nigdy nie można powiedzieć, że już się jest śpiewakiem który wszystko wie i który wszystko zrozumiał na temat techniki śpiewu i interpretacji ról. My jako osoby, nie tylko dojrzewamy i z czasem, mając większy bagaż doświadczeń, inaczej interpretujemy swoje role, ale również skupiając się nawet wyłącznie na technice śpiewu, trzeba brać pod uwagę, że głos ludzki stale zmienia się i rozwija. Ja jestem w takim momencie kiedy mój głos pozwala mi sięgać po coraz to nowe role, trochę bardziej dramatyczne. Rozpoczynając swoją karierę, jeszcze jako student, śpiewałem głównie partie liryczne. Teraz moje możliwości wokalne z biegiem czasu się powiększyły, a doświadczenie i lepsza świadomość posługiwania się własnym głosem, sprawiły że mogę sięgać po coraz to „cięższe” role. Taką moją nową rolą z repertuaru dramatycznego była rola Francesco w „Zbójcach” Verdiego w Neapolu – spektakl zresztą zostanie wydany na DVD przez telewizję RAI, tę samą która to przedstawienie prezentowała we Włoszech (na YouTube jest dostępny fragment tej inscenizacji - przyp. red.). Każda taka nowa rola sprawia, że mój głos się rozwija, że zyskuje więcej głębi i przestrzeni, a ja wykonując każdą partię, nawet taką, którą już wcześniej śpiewałem, staram się kontrolować, ulepszać i słuchać swojego głosu.

Nie korzystam już od kilku lat z pomocy żadnego pedagoga, ponieważ nie czuję takiej potrzeby. W tej chwili mój głos brzmi tak jakbym sobie tego życzył. Nigdy w życiu, odpukać, nie miałem problemów z głosem, na przykład z przeforsowania. Oczywiście, często zdarzają się jakieś niedyspozycje w tym sensie, że jest jakaś infekcja, przeziębienie, czy choroba, ale wtedy zawsze powtarzam że „nie sztuką jest śpiewać jak się jest zdrowym, sztuką jest wyjść na scenę i zaśpiewać tak, żeby nikt nie zauważył, że jest się chorym, właśnie w tym momencie, gdy jest się naprawdę chorym”. Ważne jest, to co powtarzam zawsze moim młodszym kolegom, by po spektaklu zaśpiewanym dobrze i dobrze wykonanym, bolały nas nogi, mięśnie brzucha, ewentualnie całe ciało jeśli jakaś produkcja była bardzo wymagająca fizycznie, ale nigdy …gardło. Bo to znaczy, że dobrze wykonaliśmy swoja pracę i że we właściwy sposób pracujemy instrumentem, którym jest głos ludzki. Ja osobiście, dbając o głos, po prostu codziennie wykonuję ćwiczenia, codziennie staram się śpiewać, a to wokalizy, a to repertuar który właśnie przygotowuję. W ten sposób zachowuję formę, podobnie jak to ma miejsce w przypadku sportowców, robiąc to regularnie, ćwiczę i trenuję swój głosu. Wtedy czuję się dobrze!

Idole i reperuar

Każdy śpiewak operowy miał lub ma swoich idoli, czyli ludzi, których umiejętności warsztatowe są dla niego niczym wzorzec doskonałości. Kto jest idolem Artura Rucińskiego?

Foto: Karol Zapała - opublikowane za zgodą Artura Rucińskiego
Foto: Karol Zapała
Aby powiększyć, kliknij zdjęcie...

ARTUR RUCIŃSKI: Ja oczywiście też mam swoich idoli, jest ich wielu. Długo by tu wymieniać ich nazwiska. Myślę, że moim ulubionym śpiewakiem, jeżeli chodzi o barytonów, jest Piero Cappuccilli, śpiewak już niestety nieżyjący, ale u którego podziwiam jego estetykę, jego elegancję, interpretację ról, to jak śpiewał przez wszystkie lata, jak kreował swoje role. Wiele się nauczyłem słuchając jego nagrań. Zresztą, teraz pracując z moim kolegami na świecie, mam przyjemność spotykania tych największych śpiewaków. Staram się ich słuchać, obserwuję ich pracę i pewne rzeczy, które mi się podobają, staram się przekładać na swój język i na swój głos. Niewątpliwie kontakt z wielkimi dyrygentami i wybitnymi pianistami, z którymi miałem okazję pracować, też mnie wzbogaca jako śpiewaka i wracając na chwilę do poprzedniego pytania, mogę powiedzieć, że dzięki temu, proces rozwoju mojego głosu, cały czas trwa.

A wracając do moich idoli, to generalnie bardzo dużo słucham starych nagrań, pochodzących jeszcze z lat międzywojennych i krótko po drugiej wojnie światowej, i muszę powiedzieć, że te nagrania, które nie były wtedy, jak te współczesne „podrasowywane”, są niesamowitą kopalnią wiedzy dla mnie. Polecam zresztą słuchanie tych nagrań każdemu młodemu śpiewakowi i sam staram się naśladować tych wspaniałych ówczesnych śpiewaków, reprezentujących cudowne włoskie bel canto.

Kolejne pytanie jest podobne w charakterze do poprzedniego, ale tym razem chcielibyśmy zapytać z kim najbardziej identyfikuje się Artur Ruciński, albo innymi słowy, które role lubi śpiewać najbardziej?

ARTUR RUCIŃSKI: Moim głównym repertuarem jest niewątpliwie włoskie bel canto, natomiast generalnie muzyka romantyczna, liryczna – role tego typu są mi najbliższe. Największy sentyment chyba czuję do Oniegina. Jest to rola, którą debiutowałem jeszcze kończąc studia, którą debiutowałem Polsce, w Warszawie w inscenizacji Mariusza Trelińskiego. Jest to też rola, która otworzyła mi wiele drzwi na świecie po debiucie w berlińskiej Staadsoper pod batutą Maestro Barenboima, który zaprosił mnie do zaśpiewania roli. Partnerowali mi wtedy Rolando Villazon i Rene Pape, a po tym sukcesie, otrzymałem wiele propozycji z różnych teatrów w Europie. Mój repertuar to również liczne role „Verdiowskie”, „Beliniowskie” i „Pucciniowskie” oraz pozycje z dorobku Czajkowskiego – to jest mój żelazny repertuar.

Ale wracając jeszcze do roli Walentego, którą będę miał okazję debiutować w MET, to już się teraz z tego cieszę, bo jest to rola piękna, liryczna, z piękną arią oraz sceną walki i śmierci. Już się nie mogę jej doczekać, bo jest to jedna z moich ulubionych ról w twórczości Charlesa Gounoda.

Praca z reżyserami

Należy Pan do grupy śpiewaków klasy światowej, tym samym Pański kalendarz jest z konieczności zapełniany i prawdopodobnie zapełniony na kilka dobrych lat do przodu. Trudno nam uwierzyć, że podpisując kontrakt na – dla przykładu – „Walentego w MET”, wie Pan już dziś dokładnie kto będzie daną operę reżyserował, kim będą Pańscy partnerzy na scenie i jaka interpretacja zostanie Panu przedstawiona do realizacji. Przecież może zdarzyć się tak, i wiemy skądinąd że tak waśnie bywa w świecie operowym, że przedstawienie do występu w którym obliguje Pana kontrakt, może zupełnie Panu nie odpowiadać. Co może w takiej sytuacji zrobić śpiewak? Musi podporządkować się woli reżysera i dyrekcji teatru, czy też ma jakieś pole manewru? A może jesteście Państwo od takich sytuacji jakoś ubezpieczeni?

W Romeo i Julii w Weronie 2012 - opublikowane dzięki uprzejmości Artura Rucińskiego
 Aby powiększyć, kliknij zdjęcie...

ARTUR RUCIŃSKI: Oczywiście jesteśmy informowani od początku z kim będziemy śpiewać daną produkcję i kto będzie dyrygował, ale jak Państwo sami zauważyliście w pytaniu, kontrakty są podpisywane na dwa, trzy, a często na cztery lata naprzód i wtedy nie od razu wiemy z kim będziemy śpiewać. To już leży w gestii dyrekcji danej opery i w różnym czasie, różne role są obsadzane. Dla mnie to akurat nie ma większego znaczenia z kim śpiewam, ponieważ zazwyczaj teatry w których mam przyjemność pracować, to są już sceny teatralne z „najwyższej półki”, więc obsady zazwyczaj są bardzo dobrze dobrane. Oczywiście, wielokrotnie spotykamy się z koleżankami i kolegami z różnych innych produkcji, w różnych miejscach, bo tak naprawdę nasz świat jest bardzo mały i rotacja śpiewaków na świecie nie jest aż tak wielka, jak by się wydawało. Tych bardzo dobrze śpiewających, powiem nieskromnie, jest może kilkadziesiąt osób i często spotykamy się z tymi samymi koleżankami i kolegami w różnych produkcjach na świecie. Toteż zazwyczaj mam wielką przyjemność w śpiewaniu, nawet jeśli nie wiemy z góry dobrze kto będzie nam partnerował.

Jeżeli chodzi o produkcje od strony reżyserskiej, to często bierzemy udział w spektaklach które premierę miały dużo wcześniej i wtedy poprzez nagrania DVD zapoznajemy się z reżyserią i jeżeli coś nam nie odpowiada w danej produkcji, to po prostu możemy jej nie przyjąć. Do tej pory tak się nie zdarzyło, nigdy nie musiałem odmawiać udziału w jakiejkolwiek inscenizacji. Jeśli chodzi zaś o przygotowania się do nowej premiery, kiedy spektakl powstaje od początku, to oczywiście bywa, że są jakieś dyskusje i wymiana argumentów lub wrażeń między mną a reżyserem, ale zazwyczaj dochodzimy do kompromisu. Wydaje mi się, że reżyserzy też zdają sobie sprawę, a przynajmniej tak jest w moim przypadku, że jeżeli zaproponowano by coś wbrew sztuce wokalnej i jeżeli miałoby to wpłynąć na odbiór przez widza mojego śpiewu, to że śpiewak na tego typu rozwiązania nigdy się nie zgodzi. Ja do tej pory mam to szczęście, że jeśli przygotowywałem jakąś operę w wersji współczesnej, która wymagała ode mnie dużej sprawności fizycznej, karkołomnych jakiś rzeczy, na przykład robienia pompek w trakcie śpiewania arii, dopóty dopóki jestem w stanie to wykonać, a nie wpływa to na jakość mojego śpiewu i odbiór przez widza, jestem otwarty na wszelkie propozycje. I wydaje mi się, że jest to ciekawe, że możemy przełamywać jakieś kolejne bariery, tak swojego ciała, jak i fizycznych ograniczeń w śpiewaniu, i jeżeli czujemy się w tym dobrze i nie jest to wbrew naszej sztuce, to jest to zawsze dla mnie doświadczenie bardzo interesujące.

Gdyby jednak doszło do sytuacji takiej, że reżyser jest nieprzejednany i nie zgadza się na zmianę swoich pomysłów, a jest to wbrew mojej koncepcji, ja się po prostu na to nie zgodzę i podziękuję za współpracę. Na szczęście tylko raz takie zdarzenie w moim życiu miało miejsce, gdy z reżyserem nie byliśmy w stanie się porozumieć, bo jego pomysł wykonawczy sprawiłby, że nie byłbym słyszalny ze sceny dla widowni. Ja generalnie jestem człowiekiem otwartym i bardzo lubię brać udział we współczesnych przedsięwzięciach, bo uważam że bycie śpiewakiem to nie jest tylko przyjąć pozycję monumentalną, by stanąć i śpiewać. Żyjemy w czasach, w których śpiew operowy musi być połączony z bardzo dobrym aktorstwem, żeby publiczność mogła prawdziwie przeżywać emocje, które są między partnerami, między postaciami. Wtedy jest to prawdziwa sztuka.

Opera i jej przyszłość

W poprzednim pytaniu dotknęliśmy problemu, zdarzającej się czasami, nieprzystawalności reżyserskich wizji do oczekiwań zespołu wykonawców. Często rzecz sprowadza się do kontrowersyjnych modernizacji oper, forsowanych wizjami samych reżyserów i bardzo dwuznacznie potem odbieranych przez publiczność. Czy jest Pan zwolennikiem „wtłaczania” operowej klasyki we współczesny kontekst? Gdzie jest granica, kiedy mówi Pan nie i wycofuje się z realizacji spektaklu? I pytanie generalne, czy Pańskim zdaniem opera w ogóle powinna być modernizowana?

ARTUR RUCIŃSKI: Gdzie jest tak naprawdę ta granica, której ja nie przekroczę? Trudno jest mi odpowiedzieć. Na pewno nie zgodziłbym się wystąpić zupełnie nago, zupełnie.:) To znaczy miałem takie doświadczenie śpiewając w Barcelonie Króla Rogera, że miałem właściwie tylko przepaskę na biodrach i byłem niejako w slipach bokserkach i to akurat nie stanowi dla mnie problemu. Poza tym rola była tak ustawiona przez reżysera, zresztą wybitnego Davida Pountney’a, że miało to swoje uzasadnienie i tutaj akurat nie można mówić o jakimś specjalnym ekshibicjonizmie.

Tak jak wspomniałem wcześniej granica w moim rozumieniu pojawia się wtedy, kiedy wizja reżysera kłóci się przede wszystkim z muzyką i w tym sensie, że jest to ze szkodą dla głosu, że widz nie będzie w stanie słyszeć dobrze ani zrozumieć śpiewaka. Wtedy jest ta granica. Natomiast jeżeli chodzi o stronę inscenizacyjną i zadania aktorskie czy nawet jakieś ekwilibrystyki, które są można powiedzieć możliwe do zrealizowania w czasie śpiewania, ja nie mam z tym problemu i jestem w stanie dużo znieść :).

Artur Ruciński Werona 2012
 Aby powiększyć, kliknij zdjęcie...

Staram się także dbać na co dzień o swoją kondycję fizyczną, bo praca śpiewaka operowego jest to praca wyczynowca. Często na scenie musimy pokonywać setki metrów, jak nie czasem kilometry, w zależności od wielkości sceny i produkcji podczas jednego wieczoru, więc tutaj trzeba być na to przygotowanym, że oprócz tego żeby mieć dobry warsztat aktorski, także trzeba być po prostu zdrowym i silnym fizycznie. I tutaj to czy jestem za tym, żeby ta sztuka była wtłaczana w współczesność? Jak najbardziej tak. Uważam, że opera przez te dziesięciolecia ewoluuje i to jest dobrze, niektóre produkcje są udane bardziej, niektóre mniej,   ale sztuka musi być zawsze żywa, musi przyciągać nową publiczność, musi prowokować i wreszcie musi przyciągać młodych. Nie może być skostniałym muzeum. I to dobrze, że zaprasza się młodych reżyserów z nowymi pomysłami, z nowymi ideami. Uważam też, że bardzo dobrze, że nowinki techniczne typu światła, kostiumy, dekoracje są adoptowane do spektakli operowych, bo to wzbogaca niewątpliwie operę i uatrakcyjnia. I do momentu kiedy jest to wszystko razem tak poskładane, że nie jest ze szkodą dla śpiewaka operowego, nie odbija się na sztuce wokalnej, ja uważam, że to dobrze.

Jeden z dziennikarzy zadał kiedyś mi pytanie, czy uważam że jest dobrym pomysłem, że zaprasza się celebrytów do spektakli. Uważam, że tak, bo nawet jeżeli przyjdzie publiczność w większości po to, żeby zobaczyć celebrytę, a nie posłuchać może tej pięknej muzyki, bo wcześniej się w ogóle tą sztuką nie interesowali, myślę, że jednak część z tych osób potem wróci do opery. Sięganie po tego typu, chwyty można powiedzieć reklamowe nie jest złe, bo na pewno część z osób, które tak jak wspomniałem wcześniej, przyszła żeby zobaczyć tylko celebrytę, wróci, bo zachwyci się muzyką, pięknym śpiewem. Jeżeli ktoś ma jakąś wrażliwość w sobie to znajdzie na pewno coś pięknego w operze, która jest sztuką, łączącą prawie wszystkie dziedziny sztuki. Jeżeli nie wszystkie.

Jaka przyszłość czeka – Pańskim zdaniem - operę w ogóle? Produkcje operowe muszą być, z oczywistych względów bardzo drogie, a tymczasem słyszy się coraz częściej o konieczności obcięcia państwowych dotacji na opery (to model europejski), albo o coraz większych trudnościach z pozyskiwaniem prywatnych sponsorów (model amerykański). Wielu przeciwników opery powiada, że jest to martwa gałąź sztuki, że opera jest muzeum do którego nikt, oprócz garstki „oszołomów” nie uczęszcza, czy wręcz złośliwie powiada się, że opera to takie miejsce, w którym spektakl zaczyna się o 19-tej, a widz, który po godzinie spogląda na zegarek, dostrzega tam ze zdumieniem… 19-tą minut piętnaście. A z drugiej strony mamy twarde fakty - teatry operowe pękają w szwach, gdy rozpoczyna się sprzedaż biletów przez Internet, to często już po godzinie nie ma żadnych wolnych miejsc, a na bilety na przedstawienia słynnych festiwali trzeba czekać w kolejce podobno nawet osiem lat, jak to ma miejsce na Festiwal Wagnerowskim w Bayreuth. To jak to właściwie jest z tą operą?

ARTUR RUCIŃSKI: Ja jestem spokojny o operę na świecie. Oczywiście w tej chwili firmy i instytucje, które sponsorują, które wspierają kulturę mają problemy. Jak wiemy wszędzie wiele teatrów operowych na świecie jest zamykanych, ze względu na ten mecenat, który jest ograniczony i ze względu na te problemy finansowe. Ale festiwale i instytucje, które jednak cały czas trwają i wystawiają spektakle cieszą się wielkim zainteresowaniem . Jak sami Państwo wspomnieliście są kolejki na Festiwal Wagnerowski w Bayreuth, Salzburgu i na wiele innych wspaniałych festiwali na świecie. I zauważam też to, że coraz więcej osób młodych przychodzi na spektakle. Wszędzie gdzie śpiewam są komplety lub nadkomplety, tak, że jestem spokojny. Mody pewne przychodzą, potem mijają. To, że w mediach mamy więcej muzyki popularnej, niż opery, cóż jest to taka moda, że show związany z muzyką popularną jest o wiele częściej prezentowany w czasie o największej oglądalności . Jest to pewna moda, a uważam, że każda sztuka ma prawo istnieć.

Myślę więc, że opera ma się bardzo dobrze i wspaniale rozwijają się nowe, cieszące się wielką popularnością ,inscenizacje. W Warszawie niejednokrotnie, nawet teraz gdy już coraz rzadziej tam występuję, zauważam, że jest też na widowni bardzo dużo młodych ludzi. Słowem, jest to wszystko bardzo krzepiące i na pewno, po tych przejściowych kłopotach finansowych, które teraz przeżywa świat, będzie na pewno powrót do lepszych czasów i dla tych teatrów, które w tej chwili przeżywają kryzys. I znowu festiwale i opery będą mogły ruszyć pełną parą, czego sobie i państwu serdecznie życzę.

 

Dziękujemy za udzielenie wywiadu i życzymy samych sukcesów.

 

Wywiad dla opera.info.pl przeprowadzili: Beata i Michał Olszewscy

Wszelkie prawa zastrzeżone © opera.info.pl

 

 

 

 

Varia

 

WYWIADY

RECENZJE

 

Recenzje z "I Masnadieri" z Parmy

http://operaclick.com/recensioni/teatrale/parma-festival-verdi-i-masnadieri

http://www.teatro.org/spettacoli/recensioni/i_masnadieri_27472#recens

 

Recenzja z "Il trovatore" - Arena di Verona

http://www.gbopera.it/2013/07/arena-di-veronail-trovatore

http://operaclick.com/recensioni/teatrale/verona-arena-il-trovatore-0

 

Recenzja z Eugeniusza Oniegina

http://www.pizzicato.lu/yevgeny-onegin-in-einer-bewegenden-und-werkgerechten-inszenierung/

 

Rosenblatt Recitals – rozmowa z Arturem Rucińskim

https://www.facebook.com/notes/rosenblatt-recitals/rosenblatt-recitals-in-conversation-with-artur-ruci%C5%84ski/10150515775332114


 

 

Recenzje dotyczące „I Masnadieri” z Teatro La Fenice z Wenecji (2013)

http://www.gbopera.it/2013/01/la-%E2%80%9Csolita-forma%E2%80%9D-nei-masnadieri/

http://operaclick.com/recensioni/teatrale/venezia-teatro-la-fenice-i-masnadieri

 

 

Artur Ruciński w „Prywatnej kolekcji” w Polskim Radiu

http://www.polskieradio.pl/6/8/Artykul/320820,Jeden-z-najlepszych-spiewakow-swiata-w-Prywatnej-Kolekcji


 

Recenzja z „La Traviata” z Bilbao (2012)

http://www.mundoclasico.com/ed/documentos/doc-ver.aspx?id=453db856-659a-434a-8c8b-3e00fe2ecef8

 

Wywiad z Arturem Rucińskim w radiowej „Czwórce”

www.polskieradio.pl/10/438/Tematy/18227

 

 

 

Recenzje z „Romeo et Juliette” na Arena di Verona (2012)

http://www.operaclick.com/recensioni/teatrale/verona-arena-rom%C3%A9o-et-juliette-0

http://www.gbopera.it/2012/07/arena-di-verona-torna-romeo-et-juliette-di-gounod/

 

 

Rozmowa z Arturem Rucińskim, Dorota Szwarcman, Polityka

http://www.polityka.pl/paszportypolityki/rozmowy/283530,1,rozmowa-z-arturem-rucinskim.read

 

 

Recenzja z „La Boheme” z Opery z San Francisco (2012)

http://www.latimes.com/entertainment/arts/culture/la-et-la-boheme-review-20120514,0,3718314.story

 

Wywiad z Arturem Rucińskim przeprowadzony przez portal Maestro

http://maestro.net.pl/document/wywiady/spiewacy/Rucinski.pdf

Po premierze „Halki” w Narodowym, Anna S. Dębowska

http://beethovenmagazine.wordpress.com/2011/12/27/66/

„Rodzina jest dla mnie najważniejsza” – Artur Ruciński w Planecie kobiet

http://www.planetakobiet.com.pl/artykul-2866-rodzinajestdlamnienajwazniejsza.htm

„Halka” po warszawsku, Jakub M. Lis

http://www.polskamuza.eu/wywiady_archiwum.php?id=503

Artur Ruciński w Eks Magazyn – w rozmowie z Moniką Mistą

http://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/bezkonkurencyjny-baryton/

Łukasz Szczerbiński o „Eugeniuszu Onieginie” w Teatrze Wielkim

http://trubadur.pl/archiwum-trubadura/biul-51/powrot-pieknego-oniegina

 

Łukasz Szczerbiński o „Fauście” w Teatrze Wielkim

http://trubadur.pl/archiwum-trubadura/biul-48/faust-jak-z-niemego-kina

 

Ewa Tromszczyńska o płytach polskich śpiewaków

http://trubadur.pl/archiwum-trubadura/biul-51/nowe-plyty-polskie

 

 

 

Pytania do...

Pytanie od czytelnika "Antona":

Czy i jeśli tak, to na jakim śpiewaku z przeszłości Pan się wzoruje? Czy śpiewając daną partię stara się Pan któregoś ze śpiewaków naśladować, a jeśli tak to którego?

Artur Ruciński Odpowiedź Artura Rucińskiego  z 13 marca 2013 roku
Zobacz profil Artura Rucińskiego na opera.info.pl


 

Czytaj więcej ...

Pytanie od Beaty i Michała:

Panie Arturze, kilka pytań związanych z "Falstaffem". Śpiewał Pan partię Forda w Falstaffie wielokrotnie, czym więc inscenizacja paryska się wyróżnia? Jak się Panu śpiewa z Ambrogio Maestri, "etatowym" już Falstaffem? Jaka jest z punktu widzenia śpiewaka akustyka Opery Bastille? Która z inscenizacji "Falstaffa", w której Pan brał udział, wspomina Pan najlepiej i dlaczego?

Artur Ruciński Odpowiedź Artura Rucińskiego  z 8 marca 2013 roku
Zobacz profil Artura Rucińskiego na opera.info.pl


 

Czytaj więcej ...

Pytanie od Czytelniczki "OperoEntuzjastka":

Panie Arturze, jaka jest ta wymarzona, a jeszcze nie zaśpiewana przez Pana partia operowa? I dlaczego akurat "ta", jest tą waśnie wymarzoną?

Artur Ruciński Odpowiedź Artura Rucińskiego  z 8 marca 2013 roku
Zobacz profil Artura Rucińskiego na opera.info.pl


 

Czytaj więcej ...

Pytanie od Użytkownika "Wiesiek":

Panie Arturze !
Jestem wielbicielem Pana talentu od momentu gdy pierwszy raz zobaczyłem Pana kreację Janusza w Halce w 2005 roku w Teatrze Wielkim Operze Narodowej.
Co Pana zdaniem stanowi największą trudność w osiągnięciu sukcesu przez artystę na arenie międzynarodowej ?
Jak układa się Pana współpraca z Panem Mariuszem Trelińskim ?

Artur Ruciński Odpowiedź Artura Rucińskiego  z 12 lutego 2013 roku
Zobacz profil Artura Rucińskiego na opera.info.pl


 

Czytaj więcej ...

Pytanie od Użytkownika "My":

Panie Arturze !
Jak wygląda proces przygotowania się do zupełnie nowej roli, jeszcze przez Pana nie śpiewanej? Czy studiuje Pan literaturę żeby lepiej zrozumieć graną postać? Czy słucha Pan wcześniejszych nagrań i w jaki sposób znajduje Pan swój sposób interpretacji śpiewanej roli?

Artur Ruciński Odpowiedź Artura Rucińskiego  z 12 lutego 2013 roku
Zobacz profil Artura Rucińskiego na opera.info.pl


 

Czytaj więcej ...

 

 

 

Wszystkie zdjęcia i większość informacji opublikowano dzięki uprzejmości Artura Rucińskiego. Kliknij, aby powiększyć...

YouTube i prawa autorskie

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)