opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Relacje ze Świata

Nowy Parsifal

Autorka: Drusilla

Wolfgang Koch (Amfortas / Mitte), Ensemble photo (c) Ruth Walz published by opera.info.pl by courtesy of the Staatsoper Belin
Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify

Pojawienie się nowej wagnerowskiej produkcji tak blisko od mojego miejsca zamieszkania jest dla mnie wydarzeniem, którego nie można przegapić. Miałam też inny ważny powód, aby udać się do berlińskiej Staatsoper, gdzie 28 marca odbyła się premiera „Parsifala”, a był nim René Pape, na którego „polowałam” już od jakiegoś czasu. Prześladował mnie jednak wyjątkowy pech i zawsze coś stawało na przeszkodzie, aby usłyszeć go na żywo - a to niedogodny termin, a to brak biletów. A kiedy w końcu już miałam go usłyszeć w roli Mefista, obsada uległa zmianie z powodu choroby artysty. Tym razem do dnia wyjazdu o żadnych zmianach nie informowano. Przeżyłam jednak chwile grozy siedząc już na widowni w premierowy wieczór, kiedy to przed kurtyną pojawił się sympatyczny pan z mikrofonem - to raczej nie zwiastuje nic dobrego. Na szczęście okazało się, że komunikat dotyczy Anji Kampe, która pomimo choroby zdecydowała się wystąpić.

René Pape (Gurnemanz), Anja Kampe (Kundry) photo (c) Ruth Walz published by opera.info.pl by courtesy of the Staatsoper Belin
 Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify

Kurtyna poszła w górę, ukazując scenografię całkiem obiecującą: tworzyły ją ciemne mury wnętrza romańskiego kościoła lub zamku. Jedynie przewód wentylacyjny jednoznacznie sugerował, iż akcja nie toczy się w średniowieczu. Bractwo rycerzy Graala miało być praktykującą ascezę sektą, o czym poinformował widzów wyświetlony na początku tekst. Gurnemanz opowiada giermkom historię Titurela i Amfortasa obrazując ją slajdami, Kundry jest wyglądającą całkiem zwyczajnie kobietą, a sam główny bohater przybywa z turystycznym plecakiem i w spodniach do kolan. W scenie misterium Graala Titurel układa się w trumnie i stamtąd wyśpiewuje swoje kwestie. Samo odsłonięcie Graala okazuje się być obrzędem dość obrzydliwym – oszczędzę Państwu szczegółów.

W tej samej scenerii rozgrywa się trzeci akt, który w sumie – pomijając współczesne stroje - rozwiązany jest dość tradycyjnie. Kundry myje nogi Parsifalowi, ponownie pojawia się trumna, której obecność jest teraz jak najbardziej uzasadniona, a święta włócznia jest włócznią, niczym innym. Zaskakuje nieco samo zakończenie, ale pomimo zastrzeżeń taka koncepcja, choć odziera utwór z mistycyzmu i nadprzyrodzoności, mogłaby się jeszcze obronić, gdyby nie akt drugi. Scenografia jest dokładnie taka sama, z tym, że zamiast ponurej szarości ściany są białe. Reżyser i tym razem musiał uciec się do objaśniania swoich myśli przy pomocy wyświetlonego tekstu, z którego można było się dowiedzieć, że dziewczęta–kwiaty są córkami Klingsora. Córki są w różnym wieku, bo obok solistek i pań z chóru na scenie pojawiają się też małe dziewczynki. Dziwny to pomysł, bo chyba nie ma wątpliwości, na czym polegało wcześniejsze samookaleczenie się Klingsora. On sam przedstawiony jest jako mocno podstarzały pan w rozdeptanych kapciach i rozciągniętej wełnianej kamizelce, nie potrafiący opanować nerwowych tików. Kiedy Kundry opowiada Parsifalowi o matce, w głębi sceny rozgrywa się retrospekcja wyjaśniająca, dlaczego młody Parsifal opuścił matkę – otóż powodem była złość na nią, kiedy swoją interwencją przerwała synowi jego pierwsze doświadczenie erotyczne. Żeby tego było mało, reżyser sugeruje (choć trzeba przyznać, że w sposób dość subtelny), że Kundry udało się jednak uwieść bohatera… To już całkowicie wypacza sens całej historii, gdzie bardzo istotnym jest właśnie pokonanie tej pokusy. Wszak Amfortas w podobnej sytuacji ulega i to staje się początkiem jego cierpień. Po zakończeniu tego aktu rozległy się pierwsze oznaki dezaprobaty ze strony publiczności, A kiedy na koniec Dymitr Czerniakow (bo to właśnie on zgotował nam to widowisko) wyszedł do ukłonów, widownia podzieliła się mniej więcej na połowę: tyleż buczenia, co braw.

Andreas Schager (Parsifal), Blumenmädchen photo (c) Ruth Walz published by opera.info.pl by courtesy of the Staatsoper Belin
Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify  

Parę pojedynczych „buuu” poleciało w stronę Daniela Barenboima, choć w tym przypadku trudno zrozumieć, dlaczego. Co prawda w pierwszym akcie momentami dawało się odczuć, że scena jeszcze nie jest idealnie zgrana z kanałem, ale dość szybko udało się to opanować. Dyrygent prowadził orkiestrę szeroko, z namaszczeniem i w spokojnym tempie.

René Pape wynagrodził mi z nawiązką czas oczekiwania na możliwość usłyszenia go na żywo. Jego ciepły bas idealnie pasuje do roli Gurnemanza, z której artysta wydobył całą szlachetność i dobroć. Anja Kampe, zważywszy na jej niedyspozycję, wypadła bardzo dobrze, także w drugim, najbardziej wymagającej dla tej partii akcie. Może nieco się oszczędzała, niemniej jednak wszystko zostało wyśpiewane bez zarzutu. Wolfganga Kocha słyszałam parę lat temu w radiowej transmisji z Bayreuth – zwrócił wówczas moją uwagę ciekawym wykonaniem roli Wotana. Tu wystąpił jako Amfortas i mam wrażenie, że jego głos brzmiał lepiej przez radio, niż na żywo. Niemniej jednak to bardzo dobre wykonanie i przekonująca kreacja człowieka cierpiącego. Klingsor w ujęciu Czerniakowa nie jest postacią groźną i mroczną, lecz groteskową i żałosną, a kreujący tę rolę Tomas Tomasson świetnie się to takiej koncepcji dostosował.

Andreas Schager (Parsifal), Anja Kampe (Kundry) photo (c) Ruth Walz published by opera.info.pl by courtesy of the Staatsoper Belin
 Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify

Natomiast prawdziwą gwiazdą wieczoru był tytułowy bohater, w którego wcielił się debiutujący w tej roli Andreas Schager. Występował on całkiem niedawno w Polsce w koncertowym wykonaniu „Aridny na Naxos” Straussa, po którym zebrał wiele entuzjastycznych recenzji. Mogę się tylko do tych głosów dołączyć, bo śpiewak zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Jego głos jest bardzo nośny, dźwięczny, jakby świetlisty, o dużych możliwościach i z pięknymi górami. Interpretacja wymaga jeszcze nieco doszlifowania, niemniej jednak bardzo mi się ten jego Parsifal podobał. Był bardzo młodzieńczy, szczery i prostolinijny – właśnie taki, jaki powinien być. Myślę, że Andreas Schager ma szansę na zmonopolizowanie tej roli na najbliższe lata oraz na zdobycie pozycji czołowego tenora bohaterskiego, czego bardzo serdecznie mu życzę.

 

WykrzyknikTen artykuł jest kopią wpisu na blogu. Można go skomentować na trzy sposoby:

- wpisując poniżej swój komentarz; będzie on tylko widoczny tu, ale nie pojawi się na blogu autorki / autora;

- naciskając ten link Zostaw komentarz na blogu autorki i przenosząc się na stronę blogową, gdzie gdzie można opublikować swój komentarz; wpis w komentarzu na blogu nie będzie widoczny jednak pod tym artykułem;

- publikując swój wpis dwa razy, zarówno na blogu, jak i pod tym artykułem; jest to kłopotliwe, ale gwarantuje obecność komentarza w obu miejscach.

Ta zasada dotyczy wszystkich artykułów, które zostały opublikowane dotychczas jako kopie wpisów blogowych.

  • Drusillo, po zobaczeniu na żywo tego spektaklu musimy niestety zaliczyć tą inscenizację Dmitrija Czerniakowa do mniej udanych. W żadnym momencie spektaklu, nawet podczas I czy III aktu, nie przekonał nas ani sposobem prowadzenia poszczególnych postaci, ani operowaniem symbolami, a „wtłoczenie” niektórych śpiewaków w mocno przerysowane, wręcz karykaturalne postacie (jak choćby w przypadku Klingsora), było wręcz szkodliwe dla wiarygodności tego spektaklu. W zaproponowanej przez reżysera koncepcji, obronili się chyba tylko Anja Kampe jako Kundry i René Pape jako Gurnemanz. Niestety Andreas Schager jako Parsifal dopiero w III akcie stał się dla nas wiarygodny, choć i wówczas jego pewne „nerwowe tiki”, narzucone zapewne przez reżysera, drażniły. Na szczęście muzyka i śpiew zwyciężyły, i pomimo, iż londyński „Parsifal” pod Antonio Pappano zabrzmiał dla nas o wiele bardziej magicznie, to i w Berlinie muzyka nas oczarowała. Bardzo żałujemy tylko, że tak słabo, od strony emocjonalnej, została rozegrana scena zbiorowa w III akcie, bo w Royal Opera House, kiedy Bractwo rycerzy Graala „oskarża” Amfortasa, próbuje zmusić go zmiany decyzji , mieliśmy przysłowiowe "ciary", a tu … nic. Także końcówka opery, z zabiciem Kundry przez Gurnemanza i karykaturalnym "trzęsieniem się" Bractwa rycerzy Graala, trochę rozczarowała.

    Trzeba za to przyznać, że obsada spisała się całkiem dobrze. Anja Kampe chyba już w pełni wyzdrowiała, bo pokazała nam wielowymiarową Kundry, zarówno wokalnie, jak i aktorsko była w pełni wiarygodna, nigdy nawet nie otarła się o śmieszność, czy przerysowanie. Podobnie było z René Pape. Jak tu go nie kochać za tą partię?! Jego Gurnemanz zabrzmiał co prawda tego dnia może z nieco mniejszą dystynkcją i mocą, ale wszystko stało się jasne, kiedy przed III aktem wyszedł "osławiony pan" z mikrofonem i przeprosił w imieniu René Pape za niedyspozycję. Śpiewak mimo, że był chory, zdecydował się do końca zaśpiewać swoją partię, za co wszyscy na widowni byli mu wdzięczni, co było widać podczas końcowych braw. Andreas Schager ma duży potencjał. Słyszeliśmy go dwa lata temu na BBC Proms jako Zygfryda w „Zmierzchu Bogów” i trzeba przyznać, że wyrasta nam "prawdziwy" tenor wagnerowski, co bardzo cieszy. Jednak tym razem zabrakło nam nieco aktorskiego "przemyślenia" postaci Parsifala, momentami – pewnie za sprawą reżysera – grana przez niego postać była przerysowana, a w niektórych zachowaniach wręcz dziecinna. Chyba jeszcze musi trochę okrzepnąć, i do głosu o dużej sile, swobodnych "górach" i ładnej barwie, dołożyć pewną dojrzałość emocjonalną. Wolfgang Koch jako Amfortas był dla nas jedynie poprawny. Trudno mu coś wokalnie zarzucić, ale zupełnie nie „kupiliśmy” jego postaci, był dla nas obojętny. A porównując jego wykonanie partii Amfortasa do Geralda Finleya czy Petera Mattei, wypadł wręcz blado.

    Musimy jednak przyznać, że jako całość było to muzycznie i wokalnie naprawdę dobre przedstawienie.

    0
  • Dziękuję za uzupełnienie mojej relacji - wrażenia mieliśmy bardzo zbliżone :)
    Jestem w stanie mimo wszystko zaakceptować parę rzeczy z tej inscenizacji, głównie III akt, z wyjątkiem zakończenia. Podobała mi się też scenografia.
    Natomiast - podobnie jak Wy - pomimo bardzo wysokiego poziomu muzycznego nie doznałam zbyt wielu przeżyć metafizycznych ;)
    Całkowita zgoda co do Schagera, to nie była jeszcze interpretacja w pełni dojrzała i kompletna. Ale - jak napisaliście - on ma potencjał. I wiele lat przed sobą. Miejmy nadzieję, że następnym razem trafi na lepszego reżysera...

    0
  • Drusillo, my też trzymamy kciuki za Andreasa Schagera. Jesteśmy przekonani, że jeśli tylko nabierze więcej dystansu to swoich występów, bardziej skupi na wczuciu się w śpiewaną rolę i nie będzie szarżował z głosem to ma szansę na duży sukces, czego mu serdecznie życzymy.

    0
  • Dziekuję Drusilli i Gospodarzom za obie relacje. Teraz wiem czego się spodziewać przed transmisją niedzielną. Rene Pape kocham miłością czystą i trwałą, gdybym (nie daj Bożę) miała ocalić tylko jeden głos na planecie, to byłby jego bas. Przepadam za tym, jak od tylu lat konsekwentnie śpiewa on Wagnera jak belcanto. I to jest belcanto!
    Schagerowi chyba trzeba dać czas, on się interpretacyjnie rozwinie. Na razie chyba daje się ponosić temperamentowi i trochę swego wspaniałego głosu nadużywa.
    Trochę to przykre, co piszecie o Czerniakowie, ale jakoś zniosę. Jego pomysły wydają mi się dość monotonne, ale zobaczymy. No i nigdy mu nie zapomnę cudownego spektaklu "Legendy o niewidzialnym grodzie Kiteżu i dziewicy Fiewronii". Zawsze oglądając przedstawienia w reżyserii Czerniakowa mam nadzieje, że ten cud się kiedyś powtórzy i doznaję rozczarowania, że znów nie tym razem. Może w Met ...

    0
  • Papageno, miłość do Rene Pape w pełni podzielamy. W sumie, to dla niego, między innymi, jeździmy po Europie, bo usłyszenie go w partii Gurnemanza to zawsze wielka przyjemność. Co do Czerniakowa to mamy z nim pewien problem. Należymy chyba do niewielkiego grona osób, które "Eugeniusza Oniegina" w jego reżyserii z Mariuszem Kwietniem po prostu uwielbiają. Również mediolańską "Traviatę", mimo, że kontrowersyjna, kupiliśmy bez problemu. To właśnie wtedy zaistniała dla nas Diana Damrau, która wcześniej była nam raczej obojętna jako artystka. Jej rola w tamtym spektaklu zrobiła na nas duże wrażenia. Z drugiej strony belgijski "Trubadur" był dla nas trudny do zaakceptowania, a "Carska narzeczona" w Berlinie tylko częściowo obroniła się, naszym zdaniem, scenicznie. Co prawda w "Carskiej narzeczonej" świetnie zaśpiewała Anita Rachvelishvili, która wynagrodziła nam podróż do berlińskiej Staatsopery, ale po tamtym przedstawieniu mieliśmy wrażenie, jakby w pewnym momencie reżyserowi skończył się pomysł i całość gdzieś się załamała. Jesteśmy ciekawi Pani wrażeń po tym "Parsifalu":)

    0
  • Czytam, czytam, i podziwiam ... Drusillę za pasję do oper i wyrozumiałosć koncepcji reżyserskich, podobnie jak Naszych My. Widziałem, widziałem, ... ale nie chcę odnosić się do tego spektaklu i zanudzać, tylko do pana Czerniakowa. Należę podobnie jak My do "niewielkiego grona" wielbicieli jego Oniegina (duża zasługa Mariusza). Nie przepadam za Onieginem (za statyczny), ale tamten rzeczywiscie był swietny. Traviata ... kupiłem ją, ale ... z problemami, Kniaź Igor w MET ... przekroczył moją granicę oglądalnosci, a ten Parsifal ... Wiedziałem, że będzie w Mezzo, ale przegapiłem początek, (bo tyle było sportu) włączam, ... patrzę, cos gdzies widziałem, ... tak, tak, w recenzji Drusilli. Nie dotarło do mnie, że będzie to ten sam spektakl. Chwilę pooglądałem, włączyłem nagrywanie, ... a odtwarzanie, 6 razy szybciej, żeby mieć jakies pojęcie. Normalnie nie mogłem, bo nie znam niemieckiego, a libretto Wagnera traktuję na równi z jego muzyką, bo jestem ciekawy, co on napisał. A przede wszystkim nie mogłem tego oglądać dla spokoju psychicznego. Przyznam szczerze, że nie wchodzę szczegóły mistycyzmu Wagnera, bo jest mi obcy (taki już jestem prymitywny), natomiast wsłuchuję się we wspaniałą muzykę i tekst libretta tego "misterium scenicznego" jak chciał Wagner. A tu ? misterium ... hm. nie zauważyłem ... może Czerniakowa ... Kundrę morduje Gurnemanz ... tego już za wiele.
    Papageno ... w MET Parsifal to już był i zrobił na mnie duuuże wrażenie, nie powiem, żeby mi się podobał, ale ... uchowaj Boże tam Czerniakowa.
    Przy okazji ... powtórka Parsifala w Mezzo - 5. maja godz. 15:50 i w MEZZO Live - 10. maja godz. 12:25.
    PS 1 Rene Pape jest też oczywiscie moim ulubionym basem.
    PS 2 W tym przedstawieniu najbardziej podobało mi się zakończenie ... tego spektaklu ... wyjscie orkiestry na scenę we frakach z Barenboimem (podoba mi się ten zwyczaj), zakłócone po chwili wtargnięciem na scenę (nieproszonych) łachudrowatych (stroje) solistów. No i same brawa, bez "boomów".
    PS 3 Wybaczcie tę manierę ...

    Komentarz ostatni edytowany około 2 lat temu przez Dodek
    0
  • Dodku, ta maniera jest urocza :)

    0
Zamieszczanie komentarzy wymaga zalogowania. Jako niezarejestrowany możesz skorzystać z Księgi Gości / Visitors may leave their comments in the Guest Book

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)