opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Ludzie Opery - profile

Ludzie Opery - wywiady

Ludzie Opery - blogi, listy, opowieści...

"Lubię moją pracę" - wywiad z Dominique Meyerem - część pierwsza

Wywiad w wersji angielskiej Great Britain flag

 

Dominigue Meyer, Dyrektor Opery Wiedeńskiej, opowiedział Beacie i Michałowi Olszewskim o programie transmisji "Live at home", o wyjątkowej roli Opery Wiedeńskiej, o jej wspaniałych tradycjach, o repertuarze i sposobach na utrzymanie wysokiego poziomu artystycznego, o sławnej Orkiestrze Filharmoników Wiedeńskich i o tym co znaczy być dyrektorem słynnego teatru operowego. Wywiad został przeprowadzony 8 września tego roku w Wiedniu. 

Dominique Meyer photo (c) Wiener Staatsoper / Michael Poehn published by opera.info.pl by courtesy of the Wiener Staatsoper
Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify

Naszą rozmowę chcielibyśmy rozpocząć od pytania dotyczącego programu "Live at home" (przyp.: Transmisje na żywo w domu), który stanowi bardzo ciekawą, wręcz unikatową propozycję dla miłośników opery na całym świecie. W tym sezonie będziemy mieli okazję zobaczyć w naszych domach ponad czterdzieści przedstawień,  głównie opery, ale także spektakle baletowe oraz koncerty, w których wystąpią wspaniali śpiewacy, dyrygenci i muzycy. Innowacyjność tego cyklu polega na zapewnieniu doskonałej jakości nadawanych na żywo transmisji, a sam pomysł został doceniony nie tylko przez publiczność operową, ale także przez International Broadcasting Convention, która właśnie przyznała Operze Wiedeńskiej specjalną nagrodę za to przedsięwzięcie.. Czy mógłby Pan nam opowiedzieć o tym, jak długo trwał cały proces od powstania idei tego cyklu do jej wdrożenia, jakie były główne przeszkody, które musieliście Państwo pokonać oraz czego nauczyliście się Państwo na doświadczeniach zeszłorocznych transmisji?

To był rzeczywiście bardzo skomplikowany proces. Ten program był jednym z moich pierwszych pomysłów, od kiedy zostałem mianowany dyrektorem Opery Wiedeńskiej w 2007 roku. Wówczas było jednak zbyt wcześnie, by móc taki projekt rozpocząć, ponieważ nie istniała wtedy jeszcze odpowiednia technologia. Nie chciałem również spowodować, by sala teatralna przekształciła się w studio telewizyjne. Jako miłośnik opery, kiedy przychodzę do teatru i widzę na sali wielkie kamery, nie czuję się komfortowo. Co więcej, aby móc ten pomysł zrealizować, musielibyśmy również dokonać odpowiedniej zmiany systemu oświetlenia w teatrze, co mogłoby być bardzo nieprzyjemne dla widzów. Postanowiłem więc tego nie robić. Kolejną kwestią, która mnie wówczas powstrzymała, to koszt takiego przedsięwzięcia, który w tamtym czasie byłby ogromny. I na koniec, nie byłem w stanie znaleźć nikogo, kto by posiadał wystarczające umiejętności i kwalifikacje technicznie, by ten pomysł zrealizować. Oczywiście byłem w kontakcie z naukowcami z uniwersytetów, reżyserami oraz specjalistami pracującymi w studiach telewizyjnych, ale chciałem znaleźć kogoś, kto by wiedział o operze naprawdę dużo i kto byłby w pewnym sensie technicznym maniakiem. To musiała być osoba otwarta na nowe technologie, ktoś interesujący się nowymi rozwiązaniami technicznymi i informatycznymi.

Domyślamy się, że w tamtym czasie teatry operowe były mocno zależne od mediów i wytwórni płytowych?

Biorąc pod uwagę sytuację panującą na rynku nagrań operowych, zdałem sobie sprawę, że należę zapewne do ostatniego pokolenia, które wciąż zbiera te "kawałki plastiku",  i że ten zwyczaj odchodzi już do przeszłości. Dlaczego wytwórnie płytowe były tak silne? Ponieważ mogły  nagrywać te "plastikowe płytki”, magazynować je, a następnie reklamować, dystrybuować i sprzedawać. Jeśli byśmy wzięli pod uwagę koszty produkcji płyt CD i DVD, to koszt artystów stanowił wówczas mniej niż dziesięć procent ich końcowej ceny. W dzisiejszych czasach, kiedy sytuacja w przemyśle nagraniowym zmieniła się radykalnie  i dziewięćdziesiąt procent pieniędzy nie jest możliwe do pozyskania, wytwórnie płytowe nie są w stanie zatrudnić Filharmoników Wiedeńskich, dyrygentów, wynająć sali i dokonać studyjnego nagrania. Takie rozwiązanie już się nie sprawdza na rynku. Co więc mogą zrobić wytwórnie płytowe? Mogą zaoferować nagrania na żywo, co oznacza, że producenci muzyczni i teatralni zaczęli odgrywać kluczową rolę w tej grze.

Drugim czynnikiem, który należy wziąć pod uwagę, jest to, że coraz trudniejszym staje się prezentowanie nagrań z koncertów i przedstawień operowych w głównych, ogólnokrajowych kanałach telewizyjnych. Pamiętam, że kiedy byłem młody dostępna była jedynie telewizja publiczna. Dopóki mieliśmy dwa lub trzy kanały łatwo było umieścić na przykład utwory Beethovena o godzinie ósmej wieczorem. Teraz w telewizji kablowej mamy setki kanałów, i program o Beethovenie ginie nam gdzieś w ogromnej ofercie głównego strumienia rozrywki, obejmującego sport, rock and roll i tego typu programy. Dzisiaj jest tam o wiele mniej miejsca dla muzyki klasycznej, edukacji czy kultury. Kiedy rozważymy te wszystkie kwestie i weźmiemy pod uwagę pozycję Opery Wiedeńskiej, która rocznie wystawia na bardzo wysokim poziomie około trzystu spektakli , które powstają dzięki pracy tysiąca naszych pracowników, to dlaczego nie mielibyśmy mieć u siebie małej grupy osób, zajmującej się przygotowywaniem nowych rozwiązań dla miłośników opery? Takie podejście oznaczałoby dla nas pełną niezależność od nadawców, w sytuacji, kiedy chcemy zaprezentować transmisję naszego spektaklu.

Wiener Staatsoper photo (c) Wiener Staatsoper / Michael Poehn published by opera.info.pl by courtesy of the Wiener Staatsoper
Kliknij aby powiększyć / Click to magnify

Czy to znaczy, że zespół ds. transmisji jest częścią Państwa zespołu  i pracuje w pełnym wymiarze dla Opery Wiedeńskiej?

Tak. Cały projekt postanowiłem rozpocząć piętnaście miesięcy temu, kiedy wreszcie znalazłem Christophera Widauera, będącego właściwą osobą do realizacji tego programu. Wtedy właśnie sytuacja w ułamku sekundy zmieniła się na plus. W międzyczasie także technologia stała się dużo bardziej zaawansowana, dzięki czemu dzisiaj mamy na sali teatralnej dziewięć małych, ruchomych kamer, które są zainstalowane w taki sposób, że są niemal niewidoczne zarówno dla widzów, jak i dla artystów. Co więcej, okazało się, że nie było wcale tak bardzo trudnym znalezienie sponsorów na sfinansowanie tego projektu.

Wiele teatrów operowych zdecydowało się na transmisje spektakli w Internecie, zanim Państwo rozpoczęliście swoje przedsięwzięcie.

To prawda, ale my nie chcieliśmy powielać tego wzorca. Naszym celem  było osiągnięcie wyjątkowo wysokiego poziomu technicznego naszych przekazów,  chcieliśmy dostarczyć naszej widowni nowe i unikatowe korzyści. Kiedy robimy transmisję opery , musimy pamiętać, że sama opera jest bardzo specyficzny gatunkiem. Na przykład, jeśli zrobię transmisję z wykorzystaniem kanału telewizji ORF to wiem, że nasze przedstawienia będą dostępne tylko w Austrii, Niemczech i Szwajcarii. Jeśli wykorzystam kanał Arte, to mam świadomość, że co prawda nasze spektakle zobaczy mniejsza liczba osób, ale za to w większej liczbie krajów. Tak czy inaczej, w każdym z tych przypadków jest to bardzo ograniczone i zamknięte audytorium. Nasz pomysł był inny, ponieważ chcieliśmy dotrzeć do miłośników opery na całym świecie. Wiedzieliśmy dobrze, że mamy wielu fanów operowych na przykład w Japonii czy Ameryce Południowe, którzy są bardzo zainteresowani tym, co dzieje się tutaj, w Wiedniu.

Wielu miłośników opery mieszka również w wioskach w górach, jak również w małych miejscowościach, gdzie nawet sygnał TV satelitarnej jest czasami trudny do odebrania...

... właśnie tak ... i dlatego chcieliśmy skorzystać z Internetu oraz zastosować system umożliwiający przesunięcie czasowe odtwarzania spektakli, który z jednej strony jest łatwy w obsłudze, a z drugiej nie zmusza ludzi na całym świecie, aby budzili się o trzeciej nad ranem, po to by obejrzeć interesujące wydarzenie.

W swoich transmisjach oferujecie Państwo bardzo oryginalną funkcję, dając widzowi możliwość wyboru pomiędzy dwoma różnymi obrazami sceny. Kiedy na przykład uczestniczymy w transmisjach "MET Live in HD", mamy tylko jeden wariant  przedstawienia operowego do obejrzenia, czyli śledzenie na ekranie tego co dla nas „zmiksował” producent spektaklu. Akcja na scenie jest nam prezentowana w sposób bardziej podobny do filmu, z serią zbliżeń, pokazujących różne części sceny i kanału dla orkiestry. Państwo zdecydowaliście się na inne rozwiązanie, dlaczego?

Jako miłośnik opery, gdy oglądam transmisje kinowe lub telewizyjne, jestem głęboko sfrustrowany, ponieważ, jak Państwo powiedzieliście, zawsze jest ktoś, kto pełni funkcję reżysera i decyduje, co w danej chwili mam zobaczyć. Jeśli wiem na przykład, że coś ważnego i ciekawego dzieje się w lewej części sceny, nie chcę być zmuszony do oglądania jej drugiej strony. Wiele osób podziela moją opinię, ale jednocześnie nie chcę zmuszać pozostałych widzów, by przyjmowali mój punkt widzenia, bowiem na pewno są ludzie, którzy cenią sobie zbliżenia. Dlatego też zaproponowałem stworzenie systemu, w którym widz ma obie opcje - stały obraz sceny i obraz zmienny z cięciami i przybliżeniami. Nasza decyzja, aby pójść w tym kierunku, okazała się słuszna, ponieważ na rynek weszła nowa technologia. To system UHD 4k, który oferuje obraz cztery razy bardziej dokładny niż jakość High Definition. Oczywiście, naszym atutem jest to, że mamy silne partnerstwo z firmą Samsung, która jest organizacją bardzo zaawansowaną w rozwój nowych technologii i jest w tym zakresie światowym liderem na rynku.  Korzystając z technologii UHD możemy dostarczać obraz dużo lepszej jakości, a przy tym nasz widz może siedzieć znacznie bliżej ekranu bez żadnych problemów wywołanych oglądaniem obrazu z małej odległości. Obraz jest na tyle precyzyjny i ostry, że nawet wybierając stały widok sceny widzimy wszystko lepiej niż gdybyśmy siedzieli w trzecim rzędzie rzeczywistego audytorium. To co jest bardzo interesujące, to fakt, że gdy technologia UHD była już dostępna i zainstalowana w nowoczesnych telewizorach, nie było dla niej programów nagranych w takiej jakości. Była więc to dla nas wspaniała okazja do współpracy z firmą Samsung, aby stworzyć po raz pierwszy w historii nagrania z wykorzystaniem technologii UHD. Proces ten był jednak bardzo skomplikowany, ponieważ można było co prawda zrobić zdjęcia odpowiedniej jakości, ale ilość danych, która musiała być przesłana była tak ogromna, że nie byliśmy w stanie „wtłoczyć” jej do typowej internetowej "rury". Pracowaliśmy więc z najlepszymi specjalistami na świecie, aby stosując  odpowiednio wydajne i skuteczne aplikacje, pokonać tę przeszkodę. Po długiej i ciężkiej pracy udało się nam uzyskać ostatecznie takie rozwiązanie w maju tego roku. Za to przełomowe osiągnięcie technologiczne została nam właśnie przyznana nagroda przez International Broadcasting Convention, jako, że byliśmy pierwszymi w historii, którzy z powodzeniem przeprowadzili  publiczną transmisję w jakości UHD na cały świat.

Dominique Meyer photo (c) Wiener Staatsoper / Michael Poehn published by opera.info.pl by courtesy of the Wiener Staatsoper
Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify

Czy to osiągnięcie technologiczne stało się możliwe dzięki zastosowaniu przy transmisjach specjalnej kompresji?

Tak, a warto podkreślić, że było to zadanie niezwykle trudne, ponieważ nie istniały wówczas gotowe do testów rozwiązania techniczne. Jedynym wyjściem było eksperymentowanie z wykorzystaniem istniejących kamer i kombinacji różnych układów optycznych, dostosowywaniem oprogramowania komputerowego oraz testowaniem nielicznych, dostępnych w tym czasie na świecie urządzeń UHD . To był ekstremalnie skomplikowany proces.  Ostatecznie, udało nam się stworzyć dostatecznie wydajną kompresję niezbędną do przesłania danych i przystosować ją  do takiej szybkości przesyłu danych, która mogła być odebrana przez znajdujące się w domach odbiorniki,  bez pogorszenia jakości obrazu. Oczywiście, ten wysiłek okazał się korzystny zarówno dla nas, jak i dla Samsunga, ponieważ miliony telewizorów z technologią UHD zostało już sprzedanych na rynku, gdy nadal nie istniały programy nadające się do wyświetlania w takiej jakości.

To musiało być nieco irytujące dla klientów, którzy kupili zaawansowane technologicznie telewizory, a nie byli w stanie skorzystać ze wszystkich korzyści jakie daje technologia UHD.

Rzeczywiście, to był prawdziwy problem, a dla nas było fantastyczną przygodą dołączenie do tak ciekawego projektu i bycie jego częścią. Pierwsze regularne transmisje w jakości UHD w ramach programu „Live Streaming” („Live at home”) rozpoczniemy w październiku tego roku, oferując w tym sezonie 10 transmisji w jakości UHD za pośrednictwem Samsung SmartTV App.  Nasze transmisje są nadal jedynymi programami na żywo w tej jakości. Teraz wszyscy myślimy już o następnym kroku technologicznym, który umożliwi naszym widzom samodzielne tworzenie własnych zbliżeń sceny.

Czy to oznacza, że wkrótce, siedząc na kanapach w naszych domach będziemy mogli sami dokonać wyboru obrazu sceny, który chcemy zobaczyć?

Właśnie tak. Jedyne co trzeba będzie posiadać to  odbiornik telewizyjny wyposażony w technologię UHD. Wówczas będziemy mogli uzyskać te same efekty wizualne na ekranie telewizora, których doświadczamy pracując na tabletach, ale w tym przypadku nawet bez dotykania ekranu. To będzie działać podobnie jak w telewizyjnych grach tenisowych z wykorzystaniem konsoli Wii, gdzie każdy nasz ruch, czy gest wywołuje na ekranie określone działania.

Chcielibyśmy Pana zapytać o Państwa pomysł prezentacji treści libretta? Od samego początku w programie „Live at home” zdecydowaliście Państwo, że napisy będą wyświetlane na oddzielnym urządzeniu. To dość nietypowe rozwiązanie na rynku, nieco trudne dla widzów mniej zaawansowanych w używaniu nowych technologii. Dla niektórych starszych osób może być zbyt trudnym śledzenie napisów na przykład na iPad’dzie, i jednoczesne oglądanie opery na ekranie telewizora.

Jestem świadomy tego problemu i wiem, że przyzwyczajenie się do tego rozwiązania może wymagać czasu. Dla mnie  ma ono jedną wielką zaletą, ponieważ, jeśli coś przeoczę, zawsze mogę się cofnąć, co nie jest możliwe w tradycyjnym podejściu, gdy napisy wyświetlane są symultanicznie wraz  z obrazem ze sceny. Mamy jednak pomysł, jak zrobić, aby napisy dostępne były na tym samym ekranie co obraz ze sceny. Pracujemy już nad tym rozwiązaniem.

Umożliwiliście Państwo również śledzenie w trakcie transmisji zapisu partytury.

Tak, to prawda. Podczas nadawania transmisji na żywo widz może śledzić zapis partytury. W Operze Wiedeńskiej mamy wiele interesujących zasobów, a jednym z nich jest ogromne archiwum. Jesteśmy na przykład w posiadaniu partytur z osobistymi notatkami Gustawa Mahlera i Richarda Straussa. Dziś, gdybyśmy  zrobili na przykład wystawę o Gustavie Mahlerze, gdzie zaprezentowalibyśmy jego partyturę w tradycyjny sposób, to moglibyście Państwo zobaczyć jedynie dwie jej strony, osłonięte grubym szkłem. W związku z tym, zaproponowaliśmy znacznie bardziej zaawansowane i korzystne dla widza rozwiązanie, które zaczęliśmy testować w grudniu zeszłego roku podczas transmisji oper "Fidelio" i "Tristan i Izolda". W trakcie nadawania tych oper, widzowie mogli śledzić zapis partytury, której strony były przekładane automatycznie. To było zresztą ciekawe doświadczenie również dla mnie, jako, że w tym czasie byłem w Japonii na prezentacji tego właśnie projektu. Mieliśmy tam duży ekran do oglądania transmisji, a ja nie byłem do końca pewny, czy to rozwiązanie w ogóle zadziała.

Czytaj więcej: "Lubię moją pracę" - wywiad z Dominique Meyerem - część...

"Lubię moją pracę" - wywiad z Dominique Meyerem - część druga

Wywiad w wersji angielskiej Great Britain flag

 

Druga część wywiadu z Dominique Meyerem, Dyrektorem Opery Wiedeńskiej, przeprowadzonego przez Beatę i Michała Olszewskich 8 września tego roku w Wiedniu. Zapraszamy również do lektury części pierwszej.

 Dominique Meyer photo (c) Wiener Staatsoper / Michael Poehn published by opera.info.pl by courtesy of the Wiener Staatsoper
Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify 

Kilka minut temu wspomniał Pan, że jedną z wyjątkowych cech Opery Wiedeńskiej jest jej bardzo szeroki repertuar, składający się z pięćdziesięciu, a nawet sześćdziesięciu tytułów operowych i baletowych wystawianych w każdym sezonie. Bycie teatrem repertuarowym oznacza jednak mniej czasu na próby, zwłaszcza te z orkiestrą. Jakie kroki Państwo podejmujecie by zapewnić i zachować wysoki poziom każdego wystawianego spektaklu?

Cieszę się, że zadaliście Państwo to pytanie, ponieważ nikt przed Państwem go nie zadał w ciągu ostatnich siedmiu lat, odkąd zostałem nominowany na to stanowisko. A dla mnie to była pierwsza kwestia, którą musiałem się zająć. Podstawowym problemem było znalezienie takiego sposobu na zmodernizowanie starych produkcji, aby każda osoba, która przyjdzie do Opery Wiedeńskiej, otrzymała wysoką wartość artystyczną. Żeby to osiągnąć musiałem ze swoim zespołem opracować odpowiednią strategię.

Po pierwsze, po rozmowach z orkiestrą zdecydowaliśmy się na zwiększenie liczby prób. Przedtem mieliśmy w sezonie dziewięćdziesiąt prób, teraz mamy ich sto dziesięć.

Drugą rzeczą, jaką zrobiłem, była zmiana umów z gościnnymi artystami, którzy przyjeżdżają nie później niż osiem lub dziewięć dni przed występem. Wcześniej mogli przyjechać nawet dwa lub trzy dni przed spektaklem. W przypadku wielu przedstawień mamy również próby trwające dwa lub nawet trzy tygodnie.

Po trzecie, zainwestowaliśmy w nowych asystentów reżyserów, którzy czuwają nad dużą liczbą produkcji repertuarowych.

Czwarty punkt dotyczył dostępności głównej sceny, jako że wcześniej była ona głównie wykorzystywana do prób do produkcji premierowych. Dlatego zbudowaliśmy nową scenę na potrzeby prób, która ma taki sam rozmiar jak scena główna. Teraz próby do nowych produkcji mogą się odbywać właśnie tam i tam również możemy umieścić wszystkie dekoracje. Pozwoliło nam to wygospodarować czas na głównej scenie na próby do istniejących produkcji.

Kolejnym punktem był fakt, że wiele starych produkcjach nie wyglądało dobrze, zarówno biorąc pod uwagę dekoracje jak i kostiumy. Zrobiliśmy więc dwie rzeczy. Najpierw stworzyliśmy szczegółową dokumentację stanu wszystkich dekoracji i kostiumów.  Następnie musiałem znaleźć pieniądze na ich odświeżenie. Aby to osiągnąć, zdecydowałem się na koprodukcje z innymi teatrami, co pozwoliło mi wydać mniej pieniędzy na premiery i obniżyć koszty. Na początku byłem za takie działanie krytykowany, jednak te oszczędności pozwoliły nam na modernizację dawnych produkcji. Do dzisiaj udało nam się odnowić dużą liczbę starych spektakli repertuarowych.

Ostatni punkt polegał na zaproszeniu reżyserów, by pojawiali się u nas na próbach do istniejących produkcji. Przedtem normalną praktyką było, że osoby, które u nas czuwały nad spektaklami repertuarowymi nie miały okazji spotykać się z reżyserem – a w mojej opinii udział reżysera na próbach do spektaklu ma dużą wartość. Teraz jest to rutyną, nie muszę już o to zabiegać. Przykładem może być wystawiona w zeszłym sezonie opera "Opowieści Hoffmanna", świetna stara produkcja sprzed 20 lat. Reżyser Andrei Serban był obecny na jej próbach, co było bardzo cenne.

Wiener Staatsoper photo (c) Wiener Staatsoper / Michael Poehn published by opera.info.pl by courtesy of the Wiener Staatsoper
Kliknij aby powiększyć / Click to magnify

Dokonaliśmy również zmian z punktu widzenia muzycznego. Przykładowo, dla każdej opery określiliśmy wersję muzyczną, według której będzie ona u nas wystawiana. Wcześniej mieliśmy do czynienia z różnymi wersjami wykonawczymi, ale stworzyliśmy katalog wersji muzycznych oper z jak najmniejszą liczbą wyjątków. Na przykład w przypadku "Cyrulika sewilskiego" wciąż mamy jeszcze dwie wersje.

Kiedy podejmowaliśmy te wszystkie działania, wiedziałem, że nikt tego nie doceni w pierwszym momencie, jednak teraz jest mi niezmiernie miło czytać w prasie, że jakość naszych spektakli repertuarowych jest wysoka.

Będąc częstymi gośćmi Opery Wiedeńskiej zauważyliśmy, że duże znaczenie ma, kto jest dyrygentem spektaklu. Niektórzy dyrygenci sprawiają, że śpiewacy czują się na scenie bardzo komfortowo, inni zaś powodują, że wykonawcy wpatrują się w dyrygenta praktycznie cały czas, zamiast śpiewać do swoich partnerów na scenie.

Z mojego doświadczenia dotyczącego setek przedstawień, które obejrzałem tutaj w ciągu ostatnich czterech lat, muszę powiedzieć, że zazwyczaj mamy do czynienia z bardzo dobrą współpracą między dyrygentem a sceną. Jednak jest to w dużej mierze zasługa jakości gry naszej orkiestry. Kiedy odwiedzam inne teatry i oglądam tamtejsze spektakle, zawsze mi jej bardzo brakuje. Nasza orkiestra jest fantastyczna i właśnie dzięki niej możemy jednego dnia grać przedstawienie „Toski”, drugiego dnia spektakl „Holendra tułacza, a następnego "Rusałkę".

W pełni się z Panem zgadzamy. Tą samą kwestię podkreślił w rozmowie z nami Bryn Terfel, który po przedstawieniu "Toski” w styczniu tego roku powiedział nam, że występując na deskach tego teatru śpiewak musi znać swoją rolę na wylot, ale jednocześnie powinien pamiętać, kim jest orkiestra przed nim, jako że są to znakomici Filharmonicy Wiedeńscy.

Oczywiście, każdy mówi dobrze o Filharmonikach Wiedeńskich, ale tylko niewiele osób w pełni rozumie, że to właśnie ta orkiestra jest kluczem do tego, co się w naszym teatrze dzieje. To dzięki niej jesteśmy w stanie co roku wystawić pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt oper i spektakli baletowych. Mam wieloletnie doświadczenie bycia dyrektorem w czterech różnych organizacjach przez dwadzieścia dwa sezony. Wszędzie, jeśli zamierza się wystawić „Pierścień Nibelunga” wstrzymuje się inne prace na kilka miesięcy. Tutaj jednego dnia gramy "Złoto Renu", następnego "Walkirię", a po trzech dniach "Zygfryda" i "Zmierzch bogów". Pomiędzy tymi spektaklami widzowie mogą usłyszeć "Rigoletto" lub "Napój miłosny". I nie ma powodu do obaw, ze względu na jakość orkiestry.

W tym tygodniu mamy na przykład dwóch bardzo dobrych, nowych dyrygentów: Yannicka Nézet--Séguin i Tomáša Netopila. Obaj byli pod ogromnym wrażeniem, jak szybko i jak świetnie pod względem muzycznym reagowała orkiestra. Muzycy perfekcyjnie rozumieją oczekiwania dyrygenta, jeśli tylko daje im on czytelne sygnały. To zapewnia nam dużą zdolność przechodzenia z jednego repertuaru do drugiego, od Wagnera do Dvořáka.

Warto również zdawać sobie sprawę, że możemy mieć tak wielu wspaniałych śpiewaków w naszym teatrze właśnie ze względu na fakt, że oferujemy tak wiele tytułów operowych w każdym sezonie. Oprócz tego, że gramy pięćdziesiąt do sześćdziesięciu tytułów, często wystawiamy je w seriach po trzy lub cztery spektakle. W związku z tym, w sezonie możemy usłyszeć przykładowo "Toskę" w trzech lub nawet czterech różnych obsadach.

Chcielibyśmy Pana zapytać o osobę piastującą stanowisko dyrektora teatru operowego. Jakie główne cechy powinna taka osoba mieć, aby odnieść sukces zarówno biznesowy, jak i artystyczny? Jakie powinny być jej doświadczenia zawodowe ? Przykładowo, w Polsce dyrektorami teatrów operowych są dyrygenci lub reżyserzy teatralni. Jakie jest Pana zdaniem najlepsze rozwiązanie? I pytanie uzupełniające, czy uważa Pan, że dyrektor teatru operowego powinien przynajmniej lubić operę, jako gatunek sztuki? Pytamy, bo głęboko wierzymy, że prowadzenie takiej organizacji bez rozumienia czym jest opera jest zadaniem niezwykle trudnym.

Macie Państwo absolutną rację.  Tutaj w Wiedniu, podobnie kiedy byłem dyrektorem Théâtre des Champs-Élysées w Paryżu, spędzam w pracy od dziewięćdziesięciu do dziewięćdziesięciu pięciu godzin  tygodniowo. Przychodzę do teatru bardzo wcześnie rano, ponieważ chcę skończyć swoją pracę administracyjną i mieć potem czas by uczestniczyć w próbach. Oglądam też bardzo wiele spektakli. Moim zdaniem nie jest dobrą sytuacja, gdy artysta jest dyrektorem opery. Uważam, że będąc artystą trzeba bardzo dużo czasu spędzać na scenie. Aby być dobrym w tym, co się robi, niezbędne jest skoncentrowanie się na wykonywanej działalności.

Myślę też, że jest korzystne, gdy istnieje rozdział pomiędzy dyrekcją a artystami. Oczywiście, kiedy układam program lub dobieram obsadę do spektakli, wykonuję w pewnym sensie pracę artystyczną, ale nie mam potrzeby uważać się za artystę. Jest wiele przypadków, kiedy reżyserzy są dyrektorami artystycznymi, jednak uważam, że taka sytuacja może powodować problemy. Reżyser musi bowiem przygotować próby i w nich uczestniczyć. Kiedy przygotowuje nową produkcję operową jest na scenie po sześć godzin dziennie, a potem musi jeszcze zaplanować następny dzień.

Dominique Meyer photo (c) Wiener Staatsoper / Michael Poehn published by opera.info.pl by courtesy of the Wiener Staatsoper
Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify 

Pracuję dużo nie tylko dlatego, że jestem pracoholikiem i lubię moją pracę, ale robię to dlatego, że jest to po prostu konieczne. Nie wyobrażam sobie jak reżyser może znaleźć wolny czas by prowadzić teatr operowy, będąc jednocześnie zaangażowanym w próby. Oczywiście, istnieją wyjątki. Praca dyrektora zawiera część artystyczną, ale trzeba też zarządzać teatrem. Trzeba opracować strategię, dbać o pracowników, zajmować się przepisami prawnymi i budżetem. Lubię sytuację, gdy dyrektor artystyczny rozumie wszystkie konsekwencje podejmowanych decyzji, ich aspekt ekonomiczny i samą organizację, czyli to jak funkcjonuje teatr operowy i jakie są mechanizmy sprzedaży biletów.  Nie podoba mi się, gdy decyzje artystyczne są podejmowane bez myślenia o ich skutkach ekonomicznych. Mówiąc to, uważam jednocześnie, że kluczową kwestią jest by dyrektor był w stanie sam skompletować obsadę do spektakli, wybrać śpiewaków i dyrygentów.

Jednak, aby móc to zrobić, dyrektor teatru operowego musi rozumieć i znać sztukę operową bardzo dobrze?

Tak, uważam, że dyrektor teatru operowego musi znać repertuar i śpiewaków oraz wiedzieć jakie partie są oni w stanie zaśpiewać. Oczywiście, każdy czytelnik gazety może powiedzieć, że chciałby usłyszeć Annę Netrebko w tej czy innej roli, ale dyrektor powinien umieć znaleźć również nowych śpiewaków. To jest umiejętność, którą musi mieć. Co roku jestem zapraszany przez wiele organizacji do pełnienia funkcji przewodniczącego jury konkursów młodych śpiewaków, mam więc okazję by poznać nowe twarze, co jest bardzo ważne, gdyż mamy swój zespół i musimy znaleźć do niego odpowiednie osoby. Drugą kwestią jest umiejętność dawania nowych ról różnym śpiewakom. Trzeba wiedzieć jak to robić. Dobrym przykładem są obecnie wystawiane spektakle. Łatwo jest zdecydować, kto może grać partie Holendra czy Dalanda w „Holendru tułaczu”, ale znalezienie takiej osoby jak Carole Wilson, która śpiewa Mary i  jest od niedawna w naszym zespole to zupełnie inne zadanie. Innym przykładem jest przypadek opery "Rusałka". Byliśmy bardzo zadowoleni, że Kristine Opolais będzie śpiewać w tej operze tytułową partię, ale kiedy zrezygnowała, musieliśmy mieć w zespole osobę, świetną śpiewaczkę, która będzie tak przygotowana, że będzie mogła ją zastąpić. I tak Olga Bezsmertna zadebiutowała ostatnio w tej roli i została dobrze przyjęta przez publiczność i prasę. To jest jeden z elementów pracy dyrektora teatru operowego – wiedzieć jak znaleźć dobrych śpiewaków.

I jak stworzyć im odpowiednie warunki do startu i ciągłego rozwoju?

Tak, i mieć strategię. Ponieważ, jeśli na plakacie nowej produkcji operowej umieszczę w roli tytułowej nowe nazwisko to wykreuję wysokie oczekiwania w stosunku do tej osoby. Ludzie w Wiedniu są przyzwyczajeni do słuchania wielkich gwiazd. Dlatego daję młodym śpiewakom małe role, ale pełnią oni jednocześnie rolę zastępców dla ról pierwszoplanowych i jeśli wykonawcy, mający wykonywać główne partie anulują swój udział, to wówczas młodzi śpiewacy „wskakują” na ich miejsce.  Oni są dobrze przygotowani, a my wiemy, kto jest gotowy do jakiej roli. Co więcej, nasi pianiści oraz asystenci sceniczni są fantastyczni, więc śpiewacy mają poczucie bezpieczeństwa. Tak stało się z Adamem Plachetką, który zastąpił na przykład Ferruccio Furlanetto we "Włoszce w Algierze".  I tak się dzieje regularnie z innymi członkami zespołu, jak na przykład z Anitą Hartig.

W ciągu ostatnich lat obserwujemy karierę Anity Hartig  i jesteśmy zachwyceni sposobem, w jaki się ta artystka rozwija.

To dobry przykład. Anita Hartig miała kiedyś śpiewać rolę Musetty w "Cyganerii", ale śpiewaczka, mająca wykonywać partię Mimi zachorowała – więc ona ją zamieniła i to był ogromny sukces. To potwierdza to, o czym mówiłem przed chwilą, że jednym z ważnym elementów pracy dyrektora teatru operowego jest umiejętność rozwijania młodych śpiewaków. Trzeba być jednak bardzo ostrożnym, ponieważ jeśli zrobisz błąd, to możesz zrujnować ich kariery.

Szukanie przysłowiowych diamentów i sprawienie by rozbłysły musi być bardzo ciekawą częścią pracy dyrektora teatru operowego! W tym roku, w Salzburgu mieliśmy okazję usłyszeć w „Don Giovannim” dwójkę młodych śpiewaków z Państwa zespołu: Valentinę Nafornitę i Alessio Arduini’ego. Było bardzo przyjemnie móc ich posłuchać i zobaczyć w jaki sposób rozwinęli swoje umiejętności. Byli równorzędnymi partnerami dla bardziej doświadczonych kolegów.

Poznałem ich oboje tego samego dnia. To było pięć lat temu, zimą w Como. Byłem wówczas przewodniczącym jury konkursu, który wygrała Valentina Nafornita. Alessio Arduini miał dla mnie przesłuchania w tym samym dniu.

Czuję się trochę jak ojciec tej rodziny, opiekując się nimi, patrząc jak poprawiają swoje umiejętności, ale staram się to robić bardzo ostrożnie, nie popychać ich do przodu zbyt szybko, gdyż to może być dla nich niebezpieczne. Trzeba iść w tym zawodzie krok po kroku, a nie jest łatwo śpiewakom powiedzieć „nie”, gdy dostają na przykład propozycję głównej roli od dyrygenta. Jeśli jednak będziesz próbował osiągać sukces zbyt szybko, możesz zniknąć ze sceny w oka mgnieniu.

Czytaj więcej: "Lubię moją pracę" - wywiad z Dominique Meyerem - część...

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)