opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Teksty - sylwetki

Teksty - omówienia

"Francesca da Rimini" Riccardo Zandonaia - historia powstania opery i jej inscenizacji w Metropolitan Opera

To opracowanie powstało z myślą o prelekcji, którą wygłosiliśmy w Teatrze Studio w Warszawie przed transmisją opery „Francesca da Rimini” Riccardo Zandonaia z Metropolitan Opera w Nowym Jorku 16 marca 2013 roku. To było bardzo dobre przedstawienie, a w tekście można przeczytać o genezie powstania tej opery, o zasadach rządzących włoskim weryzmem w sztuce operowej początków XX wieku, o historycznym tle dla autentycznych wydarzeń, które posłużyły jako podstawa dramaturgiczna libretta, o historii inscenizacji "Francesca da Rimini" w MET i o jej obecnej wersji, o wielkich śpiewaczkach i śpiewakach którzy występowali w słynnej operze Riccardo Zandonaia.  Zapraszamy do lektury i serdecznie pozdrawiamy - Beata i Michał Olszewscy

 

Francesca da Rimini - Riccardo Zandonai photo Marty Sohl (c) Metropolitan Opera published bt opera.info.pl thanks to courtesy of the MET
Zdjęcie Marty Sochl; kliknij, aby powiększyć...
Click to magnify...
Beata i Michał Olszewscy

„Francesca da Rimini” Riccardo Zandonaia, czyli opera tragiczna w czterech aktach, miała swoją premierę 99 lat temu, w lutym 1914 roku na deskach Teatro Regio w Turynie. Libretto napisał do niej, na podstawie sztuki Gabriele D’Annuzio, Tito Riccordi, który po śmierci swojego ojca Guilia kierował w tym czasie słynnym włoskim domem wydawniczym „Ricordi & Co”, któremu świat operowy zawdzięczał wydanie Rossiniego, Donizettiego, Belliniego, Verdiego i Giacomo Pucciniego. Od tego ostatniego, Tito Riccordi zdawał się wyżej cenić Riccardo Zandonaia, od którego właśnie w 1912 roku przyjął propozycję operowej adaptacji dzieła Gabriela D’Annuzio, swojego ulubionego dramatopisarza.

Riccardo Zandonai, który w momencie premiery „Francesca” miał 31 lat, z rodziną Riccordi był już od kilku lat ściśle związany, a to za wstawiennictwem samego Arrigo Boito, poety który kilkanaście lat wcześniej napisał libretta do słynnych arcydzieł Giuseppe Verdiego – Otello i Falstaff, i który namówił samego Giulio Riccordiego, ojca Tito, do zatrudnienia młodego Zandonaia. To właśnie pod jego skrzydłami autor „Francesci” napisał pierwszą (Il grillo del focolare) udaną, to znaczy wystawioną w 1908 roku z powodzeniem operę. Można mówić o powodzeniu, bo wcześniejsze jego dwie kompozycje nigdy nie doczekały się premiery. Potem, w roku 1911 i 1912 ("Conchita", "Melenis") ze zmiennym powodzeniem, zostały zaprezentowane kolejne dwa dzieła Zandonaia. Jednak prawdziwy, międzynarodowy triumf i przejście do historii sztuki operowej miała mu zapewnić wystawiona w Turynie w 1914 roku „Francesca”. Przez kolejne 30 lat, Riccardo Zandonai skomponował jeszcze siedem dzieł. Żadne z nich nie doczekało się uznania porównywalnego z tą operą.

Olbrzymi międzynarodowy sukces „Francesci” Zandonaia i podobieństwa stylistyczne w jego twórczości do Pucciniego, spowodowały że przez wielu współczesnych uważany był za jego następcę. Podobno, (jak pisze w swojej książce Burton D. Fischer - Zandonai's Francesca da Rimini) nawet sam Puccini, świadom terminalnej natury swojej choroby, miał popierać wybór Riccardo Zandonaia, jako kompozytora, który dokończy ostatni akt „Turandot”. Podobno w tym wyborze sekundowali mistrzowi Tito Riccordi i Arturo Toscanini. Jednak, z nieznanych do dziś powodów, syn Pucciniego Tonio miał się woli ojca sprzeciwić, a „Turandot” została dokończona przez Franco Alfano.

Francesca da Rimini - Riccardo Zandonai photo Marty Sohl (c) Metropolitan Opera published bt opera.info.pl thanks to courtesy of the MET
Zdjęcie Marty Sochl; kliknij, aby powiększyć...
Click to magnify...

Powszechnie uważa się, że Riccardo Zandonai w swoich kompozycjach konsekwentnie trzymał się reguł wyznaczonych przez tradycję włoskiego weryzmu, kojarzonego silnie z realistyczną, czy też nawet naturalistyczną narracją artystyczną. W takiej narracji każdy aspekt ludzkiej egzystencji wart jest opisu. Piękno i brzydota, łagodność i przemoc, okrucieństwo i akty niemoralnego postępowania, a wszystko to w świecie, w którym niekoniecznie dobro zwycięża zło. W tym projekcie ludzka natura, wraz z targającymi ją namiętnościami, opisywana jest bez stosowania filtrów sentymentalizmu, a żaden temat nie może zostać pominięty przez wzgląd na jego „humanistyczną brzydotę”. W tym sensie naturalizm jest przeciwieństwem romantyzmu, a zwykły człowiek zajmuje miejsce herosów. Ten zwykły człowiek, poza fasadą wyznaczaną przez ramy cywilizacji, pozostaje istotą powodowaną w swym działaniu irracjonalnymi przesłankami i dzikimi namiętnościami, a przemoc jest częstą towarzyszką miłości.

Weryzm, którego Zandonai jest reprezentantem, właściwie zdominował włoską operą końca dziewiętnastego i początku dwudziestego wieku, a postulat opowiadania o ludziach wrzuconych w realne sytuacja ich codziennego dnia, bez upiększania, sentymentalizmu i idealizacji, stał się zasadą organizującą pisane ówcześnie libretta. Szczególnie popularnym zabiegiem było osadzanie opowiadanych historii w ówczesnej współczesności, i ubieranie ich bohaterów we współczesne stroje. Pod tym względem „Francesca da Rimini” jest nietypowa, bo jej akcja osnuta na sławnym wątku z „Boskiej komedii” Dantego, dzieje się w głębokim średniowieczu. Jednak cel przewodni werystycznego libretta pozostaje bez zmian – „Francesca da Rimini” to niezwykle emocjonalna historia zdradzonych nadziei, zawiedzionej miłości, brudnej i bezdusznej polityki poniewierającej ludzkimi nadziejami, to opis namiętności, które muszą doprowadzić do tragicznego finału. Bo taka jest zdają się przypominać nam weryści, ludzka natura bez względu na historyczne okoliczności wydarzeń, w których przyszło bohaterom mocować się z życiem. W tym werystyczny obrazie, próżno szukać nadziei, która w "Parsifalu", tak naprawdę nie umiera nigdy. Nie wiemy, czy był to zamiar celowy ze strony Metropolitan Opery, ale po szczytowym osiągnięciu romantyzmu w operze, jakim było pokazane kilka tygodni temu arcydzieło Wagnera, dzisiejsza transmisja „Francesca da Rimini” zderzy nas z jego artystycznym przeciwieństwem. Doprawdy wyśmienite zastosowanie zasady kontrapunktu.

Francesca da Rimini - Riccardo Zandonai photo Marty Sohl (c) Metropolitan Opera published bt opera.info.pl thanks to courtesy of the MET
Zdjęcie Marty Sochl; kliknij, aby powiększyć...
Click to magnify...

Włoskie miasto Ravenna jest położone nad Adriatykiem. Nieopodal niego, niecałe 70 kilometrów na południe, leży Rimini. W XIII wieku Rimini było bardzo zaangażowane w wojnę Gibelinów i Gwelfów, stronnictw politycznych rywalizujących w ówczesnym czasie o polityczną władzę nad półwyspem apenińskim podzielonym między liczne Państwa Miasta. Mówiąc w skrócie Gwelfowie - współpracowali z Państwem Kościelnym w walce przeciwko Cesarstwu Rzymskiemu, a Gibelini byli stronnikami władzy cesarskiej.

W tym samym czasie Ravenna również popierająca Gwelfów była poważnie zagrożona militarną klęską w starciu z sąsiednimi miastami państwami, które wspierały alians Gibelinów. Jedyną szansą na przetrwanie było pozyskanie potężnego sojusznika, którym z oczywistych - lokalizacyjnych względów, był ród Malatestów, okrutnych, ale bardzo skutecznych wojowników, którego sławny senior Giovanni Malatesta w wyniku krwawych intryg zdobył dynastyczną w charakterze władzę w sąsiedniej Rimini. Giovanni był też bardzo skutecznym wodzem, bo odniósł liczne zwycięstwa w wojnach, które zapewniły przewagę Gwelfów na znacznych obszarach północnej Italii. Po jego śmierci (choć tu pierwsze zastrzeżenie -  w operze wydaje się, że senior rodu nadal żyje, jednak nawet na chwilę jego postać nie ukazuje się na scenie), władzę w Rimini sprawowali jego synowie: Giovanni da Verucchio (zwany kaleką), Paulo il Bello (zwany pięknym), Pandolfo oraz Malatestino dall’Occhio (zwanym jednookim).

Francesca da Rimini - Riccardo Zandonai photo Marty Sohl (c) Metropolitan Opera published bt opera.info.pl thanks to courtesy of the MET
Zdjęcie Marty Sochl; kliknij, aby powiększyć...
Click to amgnify...

Tymczasem, w Ravennie, państwie mieście zagrożonym klęską militarną i polityczną ze strony Gibelinów, żyła piękna Francesca da Polenta córka, a według innych źródeł siostra Guido di Polenta, ówczesnego władcy Ravenny. Typowym politycznym rozwiązaniem, które w tamtej epoce "cementowało" militarne alianse było małżeństwo dynastyczne, a w tym przypadku los zdawał się Guido sprzyjać, bo jego córka (siostra) była piękną kobietą, a po drugiej stronie byli sami mężczyźni. Pewnym problemem było jednak to, że najstarszy z Malatestów – Giovanni miał nie tylko zszargana reputację niezwykłego okrutnika – choć to w tamtych czasach nie było niczym nadzwyczajnym albo odbiegającym od normy, problemem mogła się okazać jego przesławna brzydota i cielesna deformacja. Taki „kandydat” na męża mógłby wzbudzić opory urodziwej Francesci. Na pomysł jak oszukać nieszczęsną wpaść miał przyjaciel Guida, proponując, aby na zaślubiny z Francescą przyjechał do Ravenny urodziwy brat Giovanniego – Paulo, wyposażony we wszystkie niezbędne uprawnienia formalne do reprezentowania swojego starszego brata na ślubnym kobiercu. Nie trzeba dodawać, że nieświadoma okrutnej manipulacji Francesca, zakocha się w pięknym Paolo Malateście od pierwszego wejrzenia. Symbolem jej miłości będzie czerwona róża, wręczona spontanicznie Paolo, gdy zobaczyła go po raz pierwszy. Będzie to scena, która zakończy pierwszy akt opery Zandonaia. Tak na marginesie polecamy Państwa szczególnej uwadze ten fragment dzisiejszego spektaklu, bo muzyka która będzie w tym momencie towarzyszyć naszym bohaterom jest cudownej wręcz urody. O zdradzie i prawdziwym obliczu swojego męża Francesca dowie się następnego dnia, już po formalnym akcie małżeństwa. Jednak wiedzy tej nie zdobędziemy z lektury libretta Tito Riccordi, bo akt drugi zaczyna się od sceny oblężenia Rimini, w której Francesca mieszka, tym razem jako Francesca da Rimini - żona okrutnego i szpetnego Giovanniego. Jednak w jej najbliższym sąsiedztwie nadal jest obecny piękny Paolo…

(Na marginesie warto jeszcze o jednym bardzo ważnym wątku dla tej historii wspomnieć. Otóż, pierwszym który uwiecznił pamięć o miłości Francesci i Paola był Dante Alighieri, który w Boskiej Komedii kazał duchowi Wergiliusza umieścić kochanków w drugim kręgu piekielnym, przeznaczonym dla tych którzy ulegli seksualnej pożądliwości, i gdzie za karę będą w nieskończoność unosić się w powietrzu targani wiatrem, tęskniąc do siebie, aby nigdy nie zaznać spełnienia).

Francesca da Rimini - Riccardo Zandonai photo Marty Sohl (c) Metropolitan Opera published bt opera.info.pl thanks to courtesy of the MET
Zdjęcie Marty Sochl;
kliknij, aby powiększyć...
Click to magnify...

Premiera opery „Francesca da Rimini” Riccardo Zandonai na deskach Metropolitan Opera w Nowym Jorku miała miejsce w grudniu 1916 roku. Wówczas to w postać Francesci wcieliła się nowo zelandzka sopranistka Frances Alda (największa sława śpiewaczki przypadła na pierwsze 30 lat XX wieku, w trakcie których Frances Alda była często partnerką Enrico Caruso (1873-1921) w Metropolitan Opera. Rolę Paolo zaśpiewał znakomity włoski tenor Giovanni Martinelli, który w Metropolitan Opera śpiewał przez 32 sezony, wziął udział w 926 spektaklach w 36 rolach (tenor spinto), który w latach 20-tych był nazywany przez niektórych krytyków następcą Enrico Caruso w partiach dramatycznych. Partię Giovanniego powierzono włoskiemu barytonowi Pasquale’owi Amato. Na przestrzeni lat 1916-1918 w Metropolitan Opera wystawiono kolejnych 10 przedstawień tej opery w tym samym składzie.

Potem opera zniknęła na 66 lat z repertuaru nowojorskiego teatru, by powrócić na jego deski 9 marca 1984 roku w nowej inscenizacji Piero Faggioni. Główne role Francesci i Paolo zaśpiewali wówczas Ranata Scotto i Placido Domingo. Podobno produkcja „Francesci da Rimini” z 1984 roku została wystawiona przez Metropolitan Opera specjalnie z myślą o Renacie Scotto, aby przywrócić nieco już blaknącą sławę śpiewaczki. Niestety, jej wykonanie roli Francesci nie zdobyło wielkiego uznania części krytyki. Krytycy podkreślali niedostatki wokalne śpiewaczki w górnych rejestrach, zwłaszcza w akcie pierwszym, oraz nie do końca przekonującą grę autorską. Dobre recenzje zebrał natomiast Placido Domingo w roli Paola, jak również Cornell MacNeil w roli Giovanniego. W roli Malatestino wystąpił William Lewis.  Orkiestrę poprowadził James Levine, który był podobno wielkim promotorem wystawienia tego dzieła, uważał bowiem, że Metropolitan Opera powinna również wystawiać dzieła mniej znane. Kilka spektakli tej opery wystawiono jeszcze w roku 1986, już bez Placido Domingo, by następnie przez kolejnych 26 lat, aż do marca tego roku, dzieło zniknęło ze sceny Metropolitan Opera.

Autorem scenografii obecnej inscenizacji był Ezio Frigerio, a kostiumy zaprojektowała Franca Squarciapino. Polska publiczność miała zresztą już okazję zapoznać się z pracą tej dwójki twórców, jako, że to oni byli odpowiedzialni za scenografię i kostiumy do wystawianej w Teatrze Wielkim inscenizacji opery „Rigoletto” Giuseppe Verdiego.

Cała trójka osób związanych z tą inscenizacją, czyli: reżyser, scenograf i kostiumolog: Piero Faggioni, Ezio Frigerio oraz Franca Squarciapino - zadebiutowała tą produkcja w Metropolitan Opera. To co zwraca uwagę, to bogactwo zarówno scenografii, jak i kostiumów, plastycznie wręcz pokazany dziedziniec w pierwszym akcie, monumentalna budowla fortecy w scenie bitwy w akcie drugim, czy też komnaty Francesci w akcie 3. Scenografia, mimo, że może nie w pełni oddała obraz XIII wieku, w którym rozgrywa się akcja opery, to jednak wzbudziła w 1984 roku wielki aplauz publiczności, która reagowała bardzo żywiołowo, każdorazowo, gdy kurtyna szła w górę i ukazywał się kolejny obraz na scenie, rozlegały się brawa zagłuszające dźwięk granej uwertury.

W spektaklu w transmisj na żywo z MET, w głównych rolach Francesci i Paolo wystąpili holenderska śpiewaczka Evę-Marię Westbroek oraz włoski tenor Marcello Giordani.

Francesca da Rimini - Riccardo Zandonai photo Marty Sohl (c) Metropolitan Opera published bt opera.info.pl thanks to courtesy of the MET
Zdjęcie Marty Sochl;
kliknij, aby powiększyć...
Click to magnify...

Eva-Maria Westbroek zadebiutowała na deskach Metropolitan Opera dopiero w 2011 roku jako Sieglinde w „Walkirie” Richarda. Rolę Fransceski sopranistka miała już okazję śpiewać w 2012 roku w Operze w Monte Carlo. W wywiadzie dla Metropolitan opera (w ramach cyklu „pytania i odpowiedzi”) śpiewaczka opowiada o tym jak rozpoczęła się jej fascynacja rolą Francesci. Otóż będąc na początku swojej kariery Eva-Maria Westbroek natrafiła na książkę „The Last Primma Donnas” (autor: Lanfranco Rasponi), zawierającą wywiady z wielkimi śpiewaczkami XX wieku. Jej ulubioną częścią tej książki były wywiady ze śpiewaczkami znanymi ze stylu „verismo”, które opowiadając o rolach, które zrobiły na nich duże wrażenie wymieniały właśnie operę „Francesca da Rimini”. Jedną z tych śpiewaczek była Iris Adami Corradetti, którą Eva-Maria Westbroek miała okazję spotkać kilka lat później, jako, że prowadziła ona wciąż działalność edukacyjną. Iris Corradetti wielokrotnie podkreślała w rozmowach z Evą–Marią Westbroek jak bardzo kocha rolę Francesci, i to tylko wzmocniło pragnienie śpiewaczki by ją kiedyś zaśpiewać.

Eva Maria Wetsbroek podkreśla niezwykłe bogactwo partytury opery „Franscesca da Rimini”, mówi, że dla niej opera ta nie jest podobna do żadnej innej, jest w niej olbrzymia wręcz dawka emocji, a muzyka wydaje się jej być kombinacją impresjonizmu muzycznego z pięknymi melodiami i zupełnie nieoczekiwanymi harmoniami.

Moment, na który zwraca uwagę E-M Westbroek jako niesamowity od strony muzycznej, to scena prowadząca do pocałunku Franscesci i Paola (akt III)

Natomiast Marcello Giordani, który zaśpiewał rolę Paola, jest bardzo dobrze znany nowojorskiej publiczności. Od momentu jego debiutu w 1993 roku w roli Nemorino w „Napoju miłosnym” Donizettiego, Marcello Giordani wystąpił na deskach Metropolitan Opera w ponad 200 spektaklach. Występował miedzy innymi w nagranych na dvd inscenizacjach „Madame Butterfly” Pucciniego w roli Pinkertona czy też w „Łucji z Lammermoor” Donizettiego w roli Edgardo. W zeszłym roku mieliśmy okazję zobaczyć go w tytułowej roli w operze „Ernani” Giuseppe Verdiego w cyklu transmisji na żywo z MET. W tym sezonie śpiewak miał wystąpić również w transmisji na żywo w operze „Trojanie” Berlioza, jednak niezbyt dobre recenzje po pierwszych spektaklach opery „Trojanie” spowodowały, że śpiewak wycofał się z reszty spektakli, i w roli Hectora usłyszeliśmy młodego amerykańskiego tenora Bryana Hymela.

W roli Malatestino wystąpił Robert Brubaker, tenor z Pensylwanii; a jako Giovanni Mark Delavam, amerykański baryton. Orkiestrę Metropolitan Opera poprowadził włoski dyrygent Marco Armiliato.

Opera „Francesca da Rimini” nie doczekała się bardzo wielu inscenizacji. Jest ona często nazywana przez krytyków muzycznych „second-tear” opera (czyli operą, która nie należy do czołówki oper najbardziej popularnych, najczęściej granych). Na nagraniach dvd uwieczniono dotychczas dwa jej wykonania: inscenizację z Metropolitan Opera z 1984 roku oraz spektakl z Sferisterio Opera Festival w teatrze na świeżym powietrzu z 2004 roku. Zachęcamy Państwa do obejrzenia i wysłuchania również tej drugiej inscenizacji, w której w rolach głównych Francesci i Paolo, wystąpiło włoskie małżeństwo: Daniela Dessi i Fabio Armiliato. Zarówno od strony samej inscenizacji, jak i głosów jest to naszym zdaniem udany spektakl. Godne uwagi jest również nagranie tej opery na CD z Teatro alla Scala z Magdą Olivero i Mario Del Monaco w roli Francesci i Paola.

 

Źródła: informacje z serwisu internetowego Metropolitan Opera; serwis Wikipedia; Encyklopedia Powszechna PWN, Burton D. Fisher - Zandonai's Francesca da Rimini; Piotr Kamiński - Tysiąc i jedna opera"; rozproszone źródła internetowe.

 

  • Dziękuję za wspaniały i wyczerpujący opis.
    Oprócz wspomnianych przez Państwa nagrań na DVD i CD jest też zarejestrowane przedstawienie z Opera National de Paris z 16 lutego 2011
    (niektórzy szczęśliwcy mieli okazję oglądać je na żywo).
    Dyrygował Daniel Oren, a reżyserował (dość kontrowersyjnie) Giancarlo del Monaco
    - syn tenora Mario del Monaco (wspomnianego przez Państwo odtwórcy roli Paola w Teatro alla Scala).
    A wystąpili wówczas: Svetla Vassileva, Roberto Alagna, George Gagnidze, William Joyner oraz Wojtek Śmiłek.
    W kilka dni po nagraniu odbyła się transmisja w Mezzo, gdzie od czasu do czasu jest powtarzana.

    1
  • Dziękujemy Panie Leszku za miłe słowa i uzupełnienie. :) My wiemy o istnieniu tego nagrania, ale niestety oprócz Mezzo TV nie ma go na nośnikach CD lub DVD które można by kupić w sklepie, dlatego pominęliśmy tę informację w naszym wystąpieniu. Ale ma Pan rację, w tekście należało o tym wspomnieć. Jeszcze raz dziękujemy za uzupełnienie i ...

    ...serdecznie Pana pozdrawiamy :)

    2
  • Równiez dziękuję za swietne wprowadzenie do nieznanej mi opery. Francesca jest mi znana tylko z fantazji Czajkowskiego, natomiast opera... niestety nie mogłem jej obejrzec z MET nad czym bardzo boleję, bo stracilem okazję do obejrzenia prawdopodobnie wspaniałego przedstawienia no i wysłuchania Live powyższego doskonałego tekstu. Muzyka werystyczna i tło historyczne - to moje ulubione. Kostiumy - zdjęcia i You Tube - tradycyjne i bogate. Giordaniego bardzo lubię. Obejrzałem wspomnianą Francescę z MET z 1986 r. na You Tube i bardzo mi się spodobała. Scotto spiewała i grała pięknie (recenzenci - wiadomo), podobnie jak Domingo. Czekam na MYszą recenzję.

    2
  • Dziękujemy Panie Dodku :) Bardzo się uśmialiśmy z Pańskiego określenia "MYsza" recenzja :D Ale jesteśmy umówieni z Bertą z Nowego Jorku, że ona napisze recenzję z tego przedstawienia. Z uwagi na "poszerzone" przygotowania do wprowadzenia, zatraciliśmy dystans do tego konkretnego spektaklu, który widzieliśmy wraz z innymi w kinie. Natomiast bardzo chętnie podzielimy się naszymi wrażeniami w komentarzu do tekstu Berty.

    Serdecznie pozdrawiamy :)

    0
  • Franceski nie mogłam,niestety,obejrzeć na żywo, ale czuję się świetnie i wyczerpująco wprowadzona i zachęcona.
    Na pewno posłucham z Renatą Scotto,którą reż baardzo lubię.
    Jeszcze raz dziękuję bardzo za inspirację:)

    0
Zamieszczanie komentarzy wymaga zalogowania. Jako niezarejestrowany możesz skorzystać z Księgi Gości / Visitors may leave their comments in the Guest Book

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)