opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Eksperci debaty

Eksperci opinie

"Ifigenia na Taurydzie" - rozmowa z Piotrem Kamińskim

Rozmowę z Piotrem Kamińskim przeprowadzili Beata i Michał Olszewscy.

"Ifigenia na Taurydzie" - okładka programu wydanego w ramach 18. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovenaifigenia festiwal program
"Ifigenia na Taurydzie"
okładka programu wydanego w ramach 18.
Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena;
kliknij, aby powiększyć...

Kilka dni temu zakończył się w Warszawie 18. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena. Jednym ze znaczących wydarzeń Festiwalu było wystawienie w wersji koncertowej opery Christopha Wilibalda Glucka "Ifigenia na Taurydzie". Rzecz została zagrana i zaśpiewana wyśmienicie. Wspaniale zabrzmiała Orkiestra i Chór Polskiego Radia pod batutą świetnego Łukasza Borowicza, a śpiewakom nie przytrafiały się wpadki wokalne, jak miało to miejsce choćby podczas granej kilka dni wcześniej opery "Fidelio". Szczególnie ciepło i zasłużenie dziękowała publiczność Helenie Juntunen, fińskiej sopranistce, której dramaturgiczne talenty aktorskie dorównywały jej wysokiej klasie wokalnej. Niemniej wszyscy uczestnicy tego wydarzenia otrzymali zasłużone podziękowania w postaci owacji na stojąco.

Konsultantem artystycznym przy wystawianiu koncertowej wersji "Ifigenii na Taurydzie" był Pan Piotr Kamiński, wybitny znawca opery, autor monumentalnego dzieła "Tysiąc i jedna opera". Poprosiliśmy Pana Piotra o odpowiedź na kilka pytań:

Co zadecydowało o wyborze "Ifigenii na Taurydzie"? Domyślamy się, że pragnęliście Panowie z Łukaszem Borowiczem przywrócić melomanom utwór wybitny, ale praktycznie nieobecny w polskich teatrach operowych?

Dokładnie tak. Warto przypomnieć, że ten najwybitniejszy utwór Glucka był dotąd wykonany w Polsce jeden, jedyny raz, 52 lata temu w Romie za legendarnej dyrekcji Bohdana Wodiczki, który wprowadził wówczas na polskie sceny kilka arcydzieł (np. Juliusza Cezara Haendla i Zamek Sinobrodego Bartoka). Od tego czasu, niestety, dziełem tym nie zainteresował się żaden polski teatr, czyli nasze wykonanie to swoista "wtórna premiera polska" Ifigenii, niestety - tylko na estradzie, ale za to, po raz pierwszy, w oryginale.

Ifigenia na Taurydzie - 18. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena zdjęcie (c) Bruno Fidrych
"Ifigenia na Taurydzie"  zdjęcia (c) Bruno Fidrych / Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena
"Ifigenia na Taurydzie"
zdjęcia (c) Bruno Fidrych / Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena;
kliknij aby powiększyć...

Jakie cechy opery Glucka czynią z niej utwór wyjątkowy? Co Pańskim zdaniem powoduje, że słuchacze z taką łatwością ulegają magii tego dzieła? Z naszych obserwacji po koncercie wynika, że publiczność była pod nadzwyczajnie wielkim wrażeniem tego co usłyszała.

Ifigenia ma przede wszystkim znakomity scenariusz, oparty na tragedii Eurypidesa, którą adaptował również Goethe. Tę właśnie wersję wystawił w 1965 w Teatrze Telewizji Erwin Axer, w niezłej obsadzie: Zofia Mrozowska (Ifigenia), Tadeusz Łomnicki (Orestes) i Zbigniew Zapasiewicz (Pylades)! W przeciwieństwie do Eurypidesa, którego po wojnie w Polsce nie zagrano, wersja Goethego była grana wielokrotnie, pod tytułem Ifigenia w Taurydzie - ale skoro "Tauryda" to Krym, przyjęliśmy tytuł "... na Taurydzie". Jak wiadomo z "poprzedniego odcinka", czyli Ifigenii w Aulidzie (Gluck skomponował wcześniej tę operę, również na podstawie Eurypidesa), Agamemnon złożył w ofierze córkę Ifigenię, by przebłagać wściekłą na niego Artemidę/Dianę i umożliwić kampanię trojańską Greków. Jego żona, Klitemnestra, nigdy mu tego nie wybaczyła i m. in. dlatego zamordowała potem powracającego spod Troi męża. Nie wiedziała, że bogini ocaliła Ifigenię i przeniosła ją do kraju Taurów, czyniąc z niej swoją kapłankę. Tam właśnie, po wielu latach, pojawia się jej brat Orestes z przyjacielem Pyladesem... Reszta jest w operze, gdzie Gluck daje najwspanialszy pokaz swojej dyskretnej, prostej i szlachetnej inwencji oraz nadzwyczajnej wyobraźni scenicznej. Wyjąwszy może samo zakończenie (jak zwykle, im wyraźniej rysuje się na horyzoncie nieunikniony happy end, tym trudniej zbudzić Muzę...), nie ma w tej operze ani jednej słabej stronicy, ani jednego spadku napięcia, a są sceny przerastające wszystko, co Gluck kiedykolwiek napisał, najwybitniejsza muzyka operowa powstała między Haendlem a Mozartem. Szczególnie olśniewająca jest sekwencja samotnego Orestesa z II aktu, ale wyliczać można by długo. Mamy cztery żywe, pięknie scharakteryzowane postaci, mistrzowski dialog, skontrastowane chóry (pełne szlachetności Kapłanki i roztańczonych, dzikich Scytów) wszystko zaś zaczyna się od najwspanialszej operowej burzy między Alcjoną Marais - i Otellem Verdiego. Utwór grany jest stale na całym świecie, występowali w nim najwięksi: Callas śpiewała Ifigenię w La Scali, Shirley Verett w Paryżu, zachowało się radiowe wykonanie z Monachium, gdzie Rafael Kubelik ma w obsadzie Senę Jurinac, Hermanna Preya i Fritza Wunderlicha, Orestesa śpiewał niedawno w Metropolitan Opera sam Placido Domingo. Wcale się nie dziwię, że taki utwór zrobił na festiwalowej publiczności duże wrażenie, zwłaszcza w tak świetnym wykonaniu.

"Ifigenia na Taurydzie"  zdjęcia (c) Bruno Fidrych / Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena
"Ifigenia na Taurydzie"
zdjęcia (c) Bruno Fidrych / Stowarzyszenie im.
Ludwiga van Beethovena; kliknij aby powiększyć...

Od kilku lat pomaga Pan Łukaszowi Borowiczowi wyszukiwać zapomniane arcydzieła sztuki operowej. Czy zechciałby Pan opowiedzieć o Panów dotychczasowej współpracy oraz Waszych planach na przyszłość?

To już nasza siódma produkcja na Festiwalu, począwszy od Lodoiski Cherubiniego z roku 2008. To pani Elżbieta Penderecka wpadła na pomysł, by na każdym Festiwalu pojawiała się jedna mało znana, zapomniana opera. Lodoiska, która dzieje się... w Polsce! -  to operowy wzór Fidelia. Istnieje zresztą cudowna adaptacja Wojciecha Bogusławskiego, który sam grał w warszawskiej premierze tego dzieła; warto by ją kiedyś wskrzesić. Rok później sięgnęliśmy po Ducha Gór Spohra, zapomniane dzieło wybitnego kompozytora, opowieść o trudnych stosunkach miłosnych śmiertelników i postaci nadprzyrodzonych, czyli temat z Holendra-tułacza i Lohengrina. Potem przyszła kolej na arcydzieło Webera, Euryanthe, ukochane przez wielkich muzyków, ale zaniedbane ze względu na kiepskie libretto. Tego utworu też bardzo uważnie słuchał Wagner, pisząc np. role państwa Telramundów w Lohengrinie. W roku 2011 z romantyzmu niemieckiego - przenieśliśmy się do Włoch, przypominając jedno z późnych arcydzieł Donizettiego, operę Maria Padilla, gdzie doszło też po raz pierwszy do współpracy z panią Doris Yarick-Cross i wydziałem operowym Uniwersytetu w Yale, współpracy, która trwa po dziś dzień. W roku 2012 wskrzeliśmy inne, włoskie arcydzieło: post-romantyczny dramat Montemezziego Miłość trzech królów. Rolę ślepego Króla Archibalda śpiewał niegdyś w Metropolitan, pod batutą Toscaniniego - wielki Adam Didur. W zeszłym roku uczciliśmy Verdiego przypominając pierwotną wersję Simona Boccanegry, tę z 1857 roku - wersja ostateczna jest tak wspaniała, że pierwowzór gra się rzadko, a szkoda, bo to znakomita partytura. No i wreszcie w tym roku postanowiliśmy wrócić do XVIII wieku. Zabawna rzecz: choć Lodoiska jest od Ifigenii późniejsza tylko o 12 lat (1779 - 1791), siedem lat temu nikt nie zgłosił wątpliwości co do wykonania jej na instrumentach współczesnych - gdy tym razem wątpliwości takie dały znać o sobie. Na szczęście, Łukasz Borowicz rozwiał je bardzo szybko. Sam jestem przekonany, że wszyscy powinni grać wszystko - byle dobrze.

Planów na następne lata jeszcze nie ustaliliśmy ostatecznie, ale możliwości sugeruje nam kalendarz. W roku przyszłym - 175 rocznica urodzin Czajkowskiego. W roku 2016 - 400. rocznica śmierci Williama Szekspira i Rok Szekspirowski. Będzie w czym wybierać.

Ifigenia na Taurydzie - 18. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena zdjęcie (c) Bruno Fidrych
"Ifigenia na Taurydzie"
zdjęcia (c) Bruno Fidrych / Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena;
kliknij aby powiększyć...

W artystycznym przedsięwzięciu, jakim było koncertowe wystawienie "Ifigenii na Tarydzie" w Warszawie, pełnił Pan rolę konsultanta artystycznego. Czy mógłby Pan opowiedzieć na czym polega ta praca? Pytanie jest tylko z pozoru banalne, bowiem zazwyczaj wszyscy wiedzą jaką rolę w przygotowaniach do wystawienia utworu pełni dyrygent, śpiewak, muzyk czy pianista korepetytor. Przypuszczamy, że wielu miłośników opery, nie potrafi precyzyjnie zdefiniować gdzie zaczyna się, a gdzie kończy wpływ konsultanta artystycznego na ostateczny kształt wykonywanego dzieła.

Moje pierwsze zadanie to, od siedmiu lat, wybór tytułu, który proponujemy następnie pani Elżbiecie Pendereckiej. Podczas prób zaś odgrywam nieco kłopotliwą rolę "czasu": ponieważ próby trwają z konieczności krótko, a celem jest jednorazowe wykonanie utworu, który niemal wszyscy wykonawcy grają i śpiewają po raz pierwszy, próbuję swoim doświadczeniem słuchacza - uzupełnić brakujące tygodnie, podczas których interpretacja naturalnie dojrzewa. Pracuję ze śpiewakami nad tekstem (szczególnie ważne było to w tym roku, gdy w obsadzie głównych ról nie było ani jednego artysty francuskojęzycznego - choć fantastyczny rezultat z pewnością na to nie wskazywał! ale to wyłączna zasługa artystów), uważnie słucham, czasem coś zasugeruję. Siedzi z nami również przez cały czas pani profesor Doris Yarick-Cross, która dba o "zdrowie wokalne" przedsięwzięcia i dzieli się z wykonawcami swoim doświadczeniem wybitnej śpiewaczki i znakomitego pedagoga. Po tylu produkcjach - znamy się już świetnie, każdy zna swoje miejsce.

Dziękujemy za rozmowę.

 

Autorzy: Beata i Michał Olszewscy

Wszystkie prawa zastrzeżone © opera.info.pl

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)