opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Relacje ze Świata

„Teseo” Händla w Karlsruhe. Nowa odsłona.

Autorka: Małgorzata Cichocka

malgorzata cichocka4
Flavio Ferri-Benedetti (Egeo), Roberta Invernizzi (Medea) photo (c) Falk von Traubenberg published by opera.info.pl by courtesy of the Karlsruhe Opera
Kliknij, aby powiększyć

„Teseo” Jerzego Fryderyka Händla jest trzecią w kolejności operą napisaną dla londyńskiej publiczności. Po olśniewającym sukcesie „Rinalda” w 1711 roku, Händel skomponował pastoralną w charakterze „Il pastor Fido” [Wierny pasterz], która nie spotkała się ze zbyt entuzjastycznym przyjęciem. Miesiąc później ukończył partyturę „Teseo” – wielką muzyczną tragedię w pięciu aktach. Libretto napisał Nicola Haym w oparciu o francuską tragedię muzyczną autorstwa Philippe’a Quinault. Do tego tekstu sięgnęło potem jeszcze kilku późniejszych kompozytorów, ale bez większego powodzenia.

W operze Händla, wbrew tytułowi, to nie Tezeusz jest głównym bohaterem opowieści. Spiritus movens całej historii jest czarownica Medea. Zjawia się ona na dworze ateńskiego króla Egeusza, który obiecał ją poślubić w zamian za pomoc w zwycięstwie w toczącej się bitwie. Ale król nie ma zamiaru dotrzymać danego słowa, bo jego uwagę zwróciła młoda Agilea i to ją król pragnie pojąć za żonę.

Ale to nie takie proste, bo Agilea kocha z wzajemnością Tezeusza, który właśnie wraca ze zwycięskiej bitwy. Znając zamiary króla, Medea postanawia zdobyć Tezeusza dla siebie.

No i się zaczyna.

Dokładne śledzenie akcji na przestrzeni pięciu aktów bez spisanej treści wcale nie było już takie proste. Kto z kim, dlaczego, w jakim celu – intrygi Medei, zaklęcia, przysięgi i wyznania – sporo tego. Do tego jest jeszcze druga zakochana para, czyli przyjaciólka  Agilei Clizia i królewski zausznik Arcane, ale bez zgody króla też nie będą razem. Ostatecznie finał przynosi niespodziewane rozwiązanie. Okazuje się, że Tezeusz jest królewskim synem, w konsekwencji czego wszyscy młodzi - szczęśliwi i zakochani – za zgodą Egeusza  będą razem.  Zła czarownica odlatuje na swoim smoczym rydwanie a na ziemi odbywają się podwójne zaślubiny.

Czytaj więcej: „Teseo” Händla w Karlsruhe. Nowa odsłona.

„Riccardo Primo”* w Karlsruhe – prawdziwy król jest tylko jeden

Wersja angielska
gb big

Autorka: Małgorzata Cichocka

malgorzata cichocka4
Franco Fagioli (Riccardo I.) photo (c) Falk von Traubenberg published by opera.info.pl by courtesy of the Karlsruhe Opera
Kliknij, aby powiększyć...

Czy lubicie Państwo bajki?
Czy pamiętacie te cudowne chwile kiedy byliście małymi dziećmi i słuchaliście jak mama lub tata czytali wam różne opowieści,  a wy zanurzaliście się w niezwykły i nieznany świat i podróżowaliście tam na skrzydłach swojej wyobraźni?

Więc czy lubicie Państwo bajki?
Bo ja tak i myślę że większość ludzi lubi otwierać drzwi do swojego świata wyobraźni  i marzeń – do świata bajek – i zaglądać tam.
Jednym z kluczy do tych drzwi jest muzyka, która jak piękny okręt przemierza nieskończone oceany ludzkich doznań i emocji. To na jej pokładzie płyniemy przez morza wzruszeń, uniesień, a czasami tęsknoty i smutku.
Formą muzyczną, która nam to ułatwia i podpowiada jaką drogą podążać, jest opera. Połączenie muzyki, słowa i akcji.

A czy wiecie, po co chodzicie do opery?
Ja wiem, po co tam idę. Przede wszystkim aby posłuchać muzyki i pięknego śpiewu. I zobaczyć bajkę. Kiedy zasiadam na sali, gasną światła, rozbrzmiewają pierwsze dźwięki muzyki, a kurtyna unosi się w górę, wkraczamy w magiczny, zaczarowany świat. Zaczyna się bajka. Chyba wszyscy kochamy tą chwilę.

Niestety, większość dzisiejszych reżyserów czy inscenizatorów operowych ulega, w moim odczuciu, nowoczesnym modom i swoimi współczesnymi produkcjami i odbiera często całą przyjemność i radość ze spotkania ze sztuką, jaką jest opera.
Chcą być bardzo nowocześni i oryginalni, więc nie liczą się z autorami dzieła, narzucają widzom własną, często dziwaczną i zbędną koncepcję ideologiczną utworu. Obarczają go własnymi obsesjami i frustracjami, które tak naprawdę nic nas nie obchodzą. Zmieniają treść a czasami nawet muzykę, co jest już zupełnie niezrozumiałe i niedozwolone. A my na scenie oglądamy to wszystko co widzimy wokół siebie każdego dnia – w domu, na ulicy, w autobusie czy tramwaju, czy  w internecie. Naszą rzeczywistość, która ma często zwyczajnie brzydką twarz.
Więc chcecie tego?  Bo ja nie. Nie chcę tego oglądać, nie w operze. Mam dość.
Ja chcę do bajki.

Franco Fagioli (Riccardo I.), Claire Lefilliâtre (Pulcheria) photo (c)  Falk von Traubenberg published by opera.info.pl by courtesy of the Karlsruhe Opera
 Kliknij, aby powiększyć...

Co za szczęście, że teatr operowy w Karlsruhe, kiedy zdecydował o wystawieniu opery Händla „Riccardo Primo”, powierzył reżyserię francuskiemu reżyserowi Benjaminowi Lazarowi. Lazar, specjalista od opery barokowej, był gwarantem że dzieło Händla zostanie wystawione w konwencji epoki, w której powstało i w taki sposób, aby dać pierwszeństwo muzyce i i sztuce wokalnej wykonawców.
Kiedy bierze się na warsztat operę Händla, taką jak „Riccardo Primo”, trzeba rozważyć, co jest w niej najważniejsze. Treść, libretto nie mają większego znaczenia. To tylko pretekst do zaaranżowania akcji i przedstawienia postaci. Istotą tego dzieła jest wirtuozowski, ozdobny solowy śpiew, wymagający dużych umiejętności technicznych, precyzji, emocjonalnej wrażliwości oraz pasji. Bo muzyka baroku przy swojej figuracyjno-melodycznej powtarzalności, jeśli nie jest wykonywana z pasją, jest zwyczajnie nudna.

Dla Händla najważniejsze było, kto będzie wykonawcą jego utworów i jak sobie z tym poradzi. Dźwięk ma pierwszeństwo. Słowo jest za nim.  
Treścią opery „Riccardo Primo” są perypetie dwóch zakochanych par zmagających się z przeciwnościami losu, który reprezentuje postać złego gubernatora Isacco. To on pragnie zdobyć narzeczoną króla i robi wszystko aby osiągnąć swój cel. Oczywiście, wszystko kończy się dobrze, zakochani będą razem, a sprawca całego nieszczęścia wygnany. Autorem libretta był Paolo Antonio Rolli - podobno marny dramaturg - który przyznał się później, że jego tekst to adaptacja tekstu Francisca Briano, napisanego w 1710 roku dla Antoniego Lotti'ego.

Nicholas Tamagna (Oronte), Franco Fagioli (Riccardo I.), Claire Lefilliâtre (Pulcheria), Statisterie photo (c) Falk von Traubenberg published by opera.info.pl by courtesy of the Karlsruhe Opera
Kliknij, aby powiększyć...  

„Riccardo Primo” nie należy do najwybitniejszych oper Händla, a o jej wartości i pięknie decydują wykonawcy. Ma kameralną obsadę: dwie postacie kobiece i cztery męskie. Schemat opery przebiega zgodnie z obowiązującym wzorem opery seria: recytatyw jako miejsce akcji, po nim aria solowa wyrażająca stany emocjonalne bohatera i zejście postaci ze sceny. Śpiewane fragmenty zespołowe należą do rzadkości. Jest tylko jeden duet w całej operze. Ale Händel wprowadza w tym dziele pięknie brzmiące dodatkowe formy: dramatyczne arioso i recytatyw accompagnato. W treści opery jest także jeden z ulubionych przez osiemnastowiecznych librecistów elementów akcji – burza morska. Właśnie burzą morską rozpoczyna się opera, ukazując dwoje rozbitków – Costanzę i Berarda – na brzegu morza.

Händel, mając do dyspozycji trzy największe gwiazdy ówczesnej sceny operowej, dał im wiele możliwości do zaprezentowania swoich talentów i dla każdej z nich przeznaczył od 6 do 7 arii. Postać tytułową wykonywał znakomity kastrat Senesino (Francesco Bernardi) dysponujący niskim, altowym głosem. Do niego należy też ostatnia aria na zakończenie opery. Costanzę śpiewała Francesca Cuzzoni, znana i ceniona za swój ekspresyjny, wzruszający śpiew. Rola Pulcherii – drugi sopran – była przeznaczona dla Faustyny Bordoni, sławnej z wielkiej biegłości technicznej i błyskotliwych interpretacji. Pozostałe role przypadły dalszym członkom zespołu Händla: kastratowi Antonio Baldi, i bassom: Giuseppe Marii Boschi i Giovanniemu Battiście Balmeriniemu. Mając na uwadze możliwości wokalne swoich śpiewaków, Händel pisał muzykę na tyle trudną, że jej wykonanie jest dzisiaj dużym wyzwaniem dla wokalistów. Geniusz muzyczny Saksończyka wymaga najlepszych wykonawców.

Claire Lefilliâtre (Pulcheria), Sine Bundgaard (Costanza), Franco Fagioli (Riccardo I.) photo (c)  Falk von Traubenberg published by opera.info.pl by courtesy of the Karlsruhe Opera
 Kliknij, aby powiększyć...

Poza wybitnymi wokalistami, Händel miał do dyspozycji również znakomitą orkiestrę. Zespół, który towarzyszył śpiewakom, składał się z najlepszych muzyków w Londynie i liczył od 35 do 40 muzyków grających na instrumentach smyczkowych, dętych, szarpanych - gitara barokowa i teorbany - i 2 klawesynach. Na jednym z nich grał i improwizował sam Händel, a sława jego gry przyciągała słuchaczy z całej Europy. Z tego względu w partyturze jest wiele fragmentów bogato zinstrumentowanych, jak chociażby wspaniała scena sztormu, a akompaniament wielu arii jest kunsztowny i wyszukany.

Ponieważ tegoroczne przedstawienia były wznowieniem ubiegłorocznej produkcji, wiedziałam, czego mogę oczekiwać. Jadąc ponad tysiąc kilometrów do Karlsruhe, cieszyłam się, że zobaczę niezwykłe, stylowe przedstawienie, posłucham dobrej muzyki i pięknego śpiewu. Jednym słowem – wyjątkowe wydarzenie artystyczne.
Moja cudowna bajka.

Pierwszy spektakl odbył się 24 lutego, a po nim były jeszcze dwa – 26 i 28 lutego – wszystko to w ramach corocznego festiwalu Händla w Karlsruhe.
Kiedy po świetnej, dwuczęściowej uwerturze kurtyna uniosła się w górę, ujrzeliśmy w przygaszonym świetle pustą scenę z dwiema postaciami, a po chwili za następną przesłoną mury średniowiecznego zamku. I przepiękne stroje bohaterów opowieści w ciepłych złoto-brązowych barwach, niczym ze starych ikon i obrazów. Tylko kostiumy króla Ryszarda i Costanzy wyróżniały się czerwienią na tle otoczenia.
No to jesteśmy w bajce, nieprawdaż?

Franco Fagioli (Riccardo I.), Claire Lefilliâtre (Pulcheria), Sine Bundgaard (Costanza) photo (c)  Falk von Traubenberg published by opera.info.pl by courtesy of the Karlsruhe Opera
Kliknij, aby powiększyć...  

W tym roku przedstawienia poprowadził angielski dyrygent Paul Goodwin. Ma on opinię dobrego dyrygenta i specjalisty od muzyki barokowej. W 2008 roku dokonał nagrania płytowego „Riccardo Primo”, więc zna tą partyturę bardzo dobrze. Ale czy miał własną wizję dźwiękową dzieła? Owszem, postawił na śpiewność linii melodycznej i wydobył z wielu fragmentów muzyki jej zdecydowanie taneczny charakter, co zabrzmiało znakomicie. Mnie się podobało. Dobre, żywe, a czasami nawet bardzo ostre tempa arii przeplatane były trochę monotonnymi recytatywami ze świetnie zrealizowanym basso continuo na wiolonczeli, klawesynie i teorbanie, który tak lubię. Wydaje się, że Paul Goodwin skupił się głównie na wokalistach, czuwał nad każdym wejściem solisty i dopilnował, aby orkiestra grała we właściwej dynamice i nie zagłuszała śpiewaków. I to się udało.

Królem przedstawienia był, w każdym znaczeniu tego słowa, Franco Fagioli. Kiedy on się pojawia na scenie, inni przestają się liczyć. Jest śpiewakiem tak wysokiej klasy, że niewielu mu dorównuje. Jego głos to mezzosopran. Śpiewając rolę pisaną dla Senesina (który był altem) musiał zejść do najniższego rejestru swojej skali, ale nie ujęło to w niczym urody jego głosowi. Dźwięk był pełny, nasycony, dźwięczny, a koloratury błyskotliwe, lekkie i precyzyjne. Kiedy śpiewa część „da capo” arii i wprowadza tam własne figuracje, mam wrażenie, że bawi się dźwiękami przerzucając je co chwila w górę i w dół, dodaje bogate ornamenty i robi to w taki swobodny i naturalny sposób, co sprawia że jego śpiew jest pełen elegancji i uroku.
I jeszcze jedno. „Messa di voce”. Nie słyszałam śpiewaka, który wykonuje to w taki nadzwyczajny sposób jak Franco Fagioli. A czy wiecie co to jest „messa di voce”? Chyba niewiele już osób o tym pamięta. A był to jeden z podstawowych elementów zdobienia śpiewu w okresie baroku. Franco Fagioli umie to zrobić. I robi to. Pięknie. Na przykład w arioso „Quanto tarda il caro bene”.

Sine Bundgaard (Costanza), Lisandro Abadie (Isacio) photo (c)  Falk von Traubenberg published by opera.info.pl by courtesy of the Karlsruhe Opera
 Kliknij, aby powiększyć...

W przedstawieniu śpiewał jeszcze jeden kontratenor Nicolas Tamagna. Ma ładny, ciekawy, ciepły o niskiej barwie głos. Bardzo dzielnie radził sobie z technicznymi trudnościami swojej partii. Myślę, że mógłby jeszcze udoskonalić stronę muzyczną swoich wykonań. Bardzo dobre były pozostałe dwa męskie głosy: Lisandro Abadie-bas i Andrew Finden-baryton. Szczególnie podobał mi się ten drugi. Śpiewał partię Berarda. I chociaż w jego roli jest tylko jedna aria, śpiewak pokazał, jakim ładnym głosem dysponuje.

W obsadzie były jeszcze dwie panie. Costanzę śpiewała duńska sopranistka Sine Bundgaard. Ma bardzo ładny, delikatny, wysoki sopran. Może chwilami było trochę za dużo wibrata i zanikania dźwięku w ostatnich nutach, ale to rzecz gustu. Co kto lubi. Przyjemnie było słuchać jak bez wysiłku wykonuje wszystkie wysokie nuty swojej partii i pięknie interpretuje muzycznie swoją rolę wkładając w nią wiele uczucia. Była prawdziwym ucieleśnieniem uroczej królewskiej narzeczonej, wyczekującej oswobodzenia przez ukochanego.

Drugą rolę kobiecą – Pulcherię – powierzono francuskiej śpiewaczce Claire Lefilliâtre. Przykro to mówić, ale głos pani Lefilliâtre ma tyle niedostatków, że powinna ona unikać ról pisanych dla Faustyny Bordoni. To przekracza jej możliwości. Zastanawiałam się, jakie siły spowodowały ponowne obsadzenie jej w tej roli po ubiegłorocznym występie, który był tak samo słaby jak obecny. Publiczność była dla niej bardzo łaskawa nagradzając ją kilkakrotnie oklaskami, ale nie zmienia to faktu, że jej śpiew był znacznie poniżej poziomu pozostałych wykonawców.

Pomijając drobne mankamenty, był to piękny, niezwykły spektakl. Benjamin Lazar chciał pokazać, jak takie przedstawienia operowe wyglądały w 17 i 18 wieku - czasach Händla - być może w londyńskim teatrze kompozytora na Haymarket. Światło świec, trochę naiwne dekoracje, oszczędna choreografia ruchu i przemieszczania się postaci stworzyły prawdziwy klimat dawnej epoki. Jak we śnie.
Kiedy po trzecim akcie opadła kurtyna i trzeba było wstać i wyjść – bajka się skończyła.
Ale został jeden król. Prawdziwy. Bo prawdziwy król jest zawsze tylko jeden.
Nazywa się Franco Fagioli.

Zgadzacie się ze mną?

Więc do następnego spotkania w kolejnej bajce...


*Tytuł oryginalny: 'Riccardo I, Re d'Inghilterra'

Autorka: Małgorzata Cichocka

 

WykrzyknikTen artykuł jest kopią wpisu na blogu. Można go skomentować na trzy sposoby:

- wpisując poniżej swój komentarz; będzie on tylko widoczny tu, ale nie pojawi się na blogu autorki / autora;

- naciskając ten link Zostaw komentarz na blogu autorki i przenosząc się na stronę blogową, gdzie gdzie można opublikować swój komentarz; wpis w komentarzu na blogu nie będzie widoczny jednak pod tym artykułem;

- publikując swój wpis dwa razy, zarówno na blogu, jak i pod tym artykułem; jest to kłopotliwe, ale gwarantuje obecność komentarza w obu miejscach.

Ta zasada dotyczy wszystkich artykułów, które zostały opublikowane dotychczas jako kopie wpisów blogowych.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)