opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Relacje ze Świata

„Atys” Jeana-Baptisty Lully’ego w operze w Kilonii

Autorka: Halka GS

Juan Sancho (Atys) and Ensemble photo (c) Olaf Struck published by opera.info.pl by courtesy of the Theater Kiel
Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify

„Atys” Jeana-Baptysty Lully’ego to jedno z tych arcydzieł muzyki operowej, które święciły tryumfy w czasach swego powstania, a potem na dwa lub trzy stulecia zniknęły ze sceny i zostały zapomniane.

W 1987 roku przypadała trzechsetna rocznica śmierci J.B.Lully’ego i wówczas to William Christie, szef  znakomitego zespołu Les Arts Florissants, postanowił przypomnieć twórczość nadwornego kompozytora Króla „Słońce”, Ludwika XIV. Wybór padł na ulubioną królewską operę „Atys” skomponowaną do libretta francuskiego poety Philippa Quinault. Przedstawienie z 1987 r. święciło triumfy w wielu krajach. Zespół odbył tournée w Europie, Stanach Zjednoczonych i Brazylii, po czym znowu operę odłożono na półkę.

W 2011 roku w paryskiej Opera Comique ponownie wystawiono to dzieło, z inspiracji prywatnej osoby,  dokładną kopię przedstawienia z 1987 roku. Reżyserem przedstawienia była ta sama osoba - Jean-Marie Villegier. Odtworzył on na scenie komnaty królewskie z Wersalu, stroje z epoki Ludwika i tańce realizowane według autentycznych układów choreograficznych z XVII wieku. Ta realizacja, znakomita pod każdym względem, zachwycała francuską publiczność przez kilka miesięcy i została utrwalona w nagraniu DVD. To jedna z najpiękniejszych oper barokowych, która daje wyobrażenie jak wyglądały przedstawienia na dworze królewskim w owych czasach.

Kiedy latem tego roku dowiedziałam się, że jest teatr w Europie, który zdecydował się wystawić ponownie „Atysa”, wiedziałam, że muszę to zobaczyć. Moja nieustająca miłość do tej muzyki zaprowadziła mnie do Niemiec, do teatru operowego w Kilonii, który podjął się produkcji tej niezwykłej opery.

Rosanne van Sandwijk (Cybèle), Juan Sancho (Atys) and Ensemble photo (c) Olaf Struck published by opera.info.pl by courtesy of the Theater Kiel
 Juan Sancho (Atys), Tomohiro Takada (Célénus) photo (c) Olaf Struck published by opera.info.pl by courtesy of the Theater Kiel
Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify

Ćwierćmilionowa Kilonia posiada wiele instytucji kulturalnych: teatr, kilka sal  koncertowych i operę z prawdziwego zdarzenia. Budynek został wybudowany na początku XX wieku, ma zatem średniej wielkości salę z dwoma piętrami balkonów i nowoczesną obrotową scenę. I ma też ambicje aby wystawiać najświetniejsze dzieła operowe i baletowe na swojej scenie. „Czarodziejski flet”, „Makbet”, „Romeo i Julia”, „Dziadek do orzechów”, „Madame Butterfly”, „Hansel und Gretel” – to tytuły z repertuaru tego roku. No i jest „Atys”. Premiera przedstawienia miała miejsce się 4 października 2014 roku.

Decyzja o wystawieniu dużej, barokowej francuskiej opery była odważna. Przede wszystkim trzeba było opanować śpiew w oryginalnym języku, a to jest pięć długich aktów z prologiem. Instrumentarium orkiestry musiało być dostosowane do partytury z XVII wieku. Ponieważ „szefem” muzycznym był doświadczony w odtwórstwie muzyki barokowej dyrygent Ruben Dubrovsky, zadbał o możliwie autentyczny skład zespołu orkiestrowego. Jest orkiestra barokowa – smyczki, instrumenty dęte drewniane, trąbki i kotły i dwie grupy basso continuo (to znaczy mały zestaw instrumentów towarzyszący solistom). W skład każdej z nich wchodzi klawesyn, wiolonczela lub viola da gamba, teorban, na zmianę z gitarą barokową. Takie podejście Rubena Dubrovskiego do warstwy instrumentalnej dało bardzo dobry efekt brzmieniowy. Bogactwo instrumentacyjne  orkiestry  jest jednym z głównych  walorów tej partytury i warto było zadbać o jej właściwą realizację.

Libretto opery ma swoje źródło w poezji Owidiusza, zawartej w zbiorze „Metamorfozy”. Jest to historia nieodwzajemnionej miłości bogini Cybele do frygijskiego chłopca Atysa, który łamie przyrzeczenie dane Matce Bogów i zdradza ją z nimfą Sangaridą. Francuski poeta Quinault przełożył ten wątek na piękną, tragiczną historię miłości dwóch par – pary zakochanej w sobie i pary kochającej, ale odtrąconej i zdradzonej. Wszystko to zmierza do tragicznego finału, w którym zakochani giną, a pozostali opłakują w żałobie tragiczny ich los. Ostatnie słowa jakie padają ze sceny: „Niech wszystko czuje na tym łez padole okropność tego okrutnego losu”1, powtarzane przez chór w długiej finałowej scenie rzeczywiście są przejmującym momentem kończącym operę.

Jadąc na przedstawienie zastanawiałam się, jaką koncepcję realizacyjną przyjmie reżyser przedstawienia. Bohaterowie dramatu to bogini, inni bogowie, nimfy i zwykli Frygijczycy. Jak rozwiązać takie pomieszanie postaci zachowując powagę i tragizm sytuacji. Nie można było powtórzyć pomysłu francuskiego, skądinąd bardzo prostego a jednocześnie pięknego, gdzie akcję umiejscowiono w czasach powstania opery.

Reżyser przedstawienia, Lucinda Childs - amerykańska tancerka i choreograf - wybrała swoją sprawdzoną drogę. Nawiązała do źródła czyli do antycznych korzeni historii. Tak też zrobiła w poprzednich swoich realizacjach oper barokowych – Farnace i Alessandro G.F.Handla. Ubrała swoich wykonawców we współczesne, ale eleganckie wieczorowe stroje nawiązujące do mody w czasach rzymskich, dodając tylko charakterystyczne elementy  ze starożytności jak: rzymskie togi, tuniki dla tancerzy, wieńce laurowe na głowę i maski na twarz jak w antycznym teatrze. Scenografia też była skromna. Pusta scena z grą świateł i symboliczne elementy dekoracji – kolumny i posągi, nawiązujące do kultury antyku. Ale w całości wyglądało to ładnie i wytwornie. W tym stylu skomponowana była też choreografia tańców i przemieszczanie się postaci. Ruch sceniczny był oszczędny, spokojny i dostojny, bez nerwowej bieganiny po scenie. Cała ekspresja została wyrażona muzyką.

Karola Sophia Schmid (Flore), Christoph Woo (Le Temps),Fiorella Hincapié (Melpomène) and Ensemble photo (c) Olaf Struck published by opera.info.pl by courtesy of the Theater Kiel
Juan Sancho (Atys), Tomohiro Takada (Célénus), Ks. Heike Wittlieb (Sangaride) photo (c) Olaf Struck published by opera.info.pl by courtesy of the Theater Kiel
Rosanne van Sandwijk (Cybèle), Karola Sophia Schmid (Mélisse) photo (c) Olaf Struck published by opera.info.pl by courtesy of the Theater Kiel
Kliknij, aby powiększyć / Click to magnify

Muzyka Lully’ego, rzadko wykonywana w Polsce, jest odmienna od tego, co znają melomani operowi. To jest świat dźwiękowy z XVII wieku, początków kształtowania się formy operowej. Lully był przede wszystkim kompozytorem muzyki instrumentalnej, dopiero pojawienie się w Paryżu pierwszych prób zapowiadających nowa formę artystyczną, spowodowało, że sam zaczął komponować opery dla dworu francuskiego. I stało się tak, że on – Włoch z pochodzenia, florentyńczyk – wytyczył drogę rozwoju opery francuskiej  i nadał jej kształt. W jego operach nie ma jeszcze wyraźnego rozgraniczenia na arię i recytatyw, nie ma miejsca dla popisów wokalnych. Zresztą sam Lully nie pozwalał swoim śpiewakom na improwizowane upiększanie linii melodycznej koloraturą. Są za to duże chóry (jak w tragedii antycznej) i sceny baletowe. Król Ludwik XIV był zamiłowanym tancerzem i lubił ten rodzaj rozrywki. Sama muzyka jest prosta, surowa, trochę szorstka, ale bogata we współbrzmienia, przez co jest gęsta, ciemna i przejmująca. Pomysłowość melodyczna podporządkowana poezji i bogactwo instrumentacyjne Lully’ego sprawiły, że w jego obrazie dźwiękowym można znaleźć wszystko; miłość, namiętność, tęsknotę, żal, zadumę, radość i dostojeństwo.

Tytułową rolę kreował hiszpański tenor Juan Sancho, który śpiewał swoją partię bardzo starannie od strony muzycznej, z wielkim zaangażowaniem emocjonalnym. Na scenie prezentował wdzięk i elegancje w swojej postawie. A poza tym jest młody, przystojny i świetnie pasował do roli pięknego Atysa. Sangaridę (jego ukochaną) śpiewała sopranistka Ks. Heike Wittlieb. Szkoda, że do tej roli nie dobrano jednak młodszej śpiewaczki (przecież to młodziutka nimfa) o bardziej świeżym i młodszym głosie. Pozostali śpiewacy także wywiązali się ze swoich ról całkiem dobrze. Głosem wyróżniał się zdecydowanie Christoph Woo w roli Idasa, przyjaciela Atysa. Ma bardzo ładny, dźwięczny mocny baryton. Być może spotkamy go na innych scenach operowych.

Jednak bohaterem przedstawienia była, moim zdaniem, orkiestra z instrumentalistami realizującymi basso continuo i chór. Ich gra była pełna przejęcia i skupienia. Wielkie brawa dla nich.

Dobre, ciekawe przedstawienie miało dla mnie tylko dwie skazy. Pierwsza to kostium Matki Bogów Cybele. Nie rozumiem dlaczego scenarzysta ubrał ją w elegancką, długą ale dziwaczną suknię. Suknia miała wycięty dekolt, głęboki do pępka a w tym dekoltcie pokazane były trzy rzędy kobiecych piersi. Wyglądało to szokująco i co najmniej niesmacznie. Zastanawiałam się cały czas po co to? Czy miało to jakieś symboliczne znaczenie? O co chodziło reżyserowi? Zupełnie to nie pasowało do ogólnej wizualnej koncepcji  przedstawienia. Drugim mankamentem było zastępstwo za artystę wykonującego partię króla Celenusa. Ponieważ wykonawca tej roli nagle zachorował, teatr zapewnił zastępstwo, a polegało to na tym, że postać króla na scenie była markowana przez niemego aktora, natomiast partię wokalną śpiewała osoba usadowiona w kanale orkiestry. Niestety, śpiewak wykonujący tę partię był, moim zdaniem, zupełnie nieprzygotowany wokalnie. Brzmiało to tak, jakby widział te nuty po raz pierwszy. Nazywa się to „śpiewanie a vista”. Mnóstwo drobnych niedociągnięć, fałszywych dźwięków i problemów z intonacją – zupełny niewypał. A szkoda, bo osoba ta miała ładny głęboki i dźwięczny głos. A ja miałam po prostu pecha trafiając na przedstawienie z niedyspozycją jednego z głównych wykonawców, a to było 16 października 2014 roku.

Podsumowując swoje spostrzeżenia mogę stwierdzić jedno: to było bardzo dobre przedstawienie, zrobione w małym prowincjonalnym teatrze, który podjął się bardzo ambitnego zadania i wykonał je naprawdę świetnie. Poziom artystyczny był całkowicie zadowalający a wielki wkład pracy całego zespołu w produkcję przedstawienia został nagrodzony długimi i gromkimi oklaskami.

Ponieważ przedstawienie „Atysa” będzie jeszcze grane do końca kwietnia 2015 roku, chętnie wybrałabym się tam jeszcze raz. Muzyka Lully’ego jest tego warta.

---------------------------------------------------------------------------

1 Kamiński Piotr: Tysiąc i jedna opera. T.1. Kraków, 2008, s. 814.

 

 

WykrzyknikTen artykuł jest kopią wpisu na blogu. Można go skomentować na trzy sposoby:

- wpisując poniżej swój komentarz; będzie on tylko widoczny tu, ale nie pojawi się na blogu autorki / autora;

- naciskając ten link Zostaw komentarz na blogu autorki i przenosząc się na stronę blogową, gdzie gdzie można opublikować swój komentarz; wpis w komentarzu na blogu nie będzie widoczny jednak pod tym artykułem;

- publikując swój wpis dwa razy, zarówno na blogu, jak i pod tym artykułem; jest to kłopotliwe, ale gwarantuje obecność komentarza w obu miejscach.

Ta zasada dotyczy wszystkich artykułów, które zostały opublikowane dotychczas jako kopie wpisów blogowych.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)