opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Ludzie Opery - profile

Ludzie Opery - wywiady

Ludzie Opery - blogi, listy, opowieści...

Listy do Małgorzaty Walewskiej

MyA było to tak.

 

Poprosiliśmy o wywiad Panią Małgorzatę Walewską, wybitną polską śpiewaczkę operową. Ponieważ Pani Małgorzata jest artystką bardzo zajetą, ustaliliśmy że naszą rozmowę przeprowadzimy drogą mailową. Szybko jednak okazało się, że oprócz talentu wokalnego Pani Małgorzata ma również niepospolity talent literacki, a jej odpowiedzi bardzo szybko przyjęły formę małych felietonów.

 

Postanowiliśmy więc nie zwlekać z publikacją naszej korespondencji, tym bardziej że ilość spraw do omówienia jest tak duża, że czytelnicy opera.info.pl musieliby bardzo długo czekać na wywiad. Zaproponowaliśmy, aby wzorem "Listów do Marka Weissa", rozpocząć zamieszczanie wypowiedzi Pani Małgorzaty Walewskiej w postaci "Listów do Małgorzaty Walewskiej".

 

Co więcej, dzięki uprzejmości Pani Małgorzaty, będziemy od czasu do czasu publikować jej felietony, które zostały już wydrukowane tu i ówdzie. Oczywiście jeśli tylko uzyskamy stosowne zgody na "przedruk" :)

 

Serdecznie Wszystkich pozdrawiamy i zapraszamy do lektury,

 

Beata i Michał

Małgorzata Walewska

 

Małgorzata Walewska

 

 

Biografia

 


Listy do Małgorzaty Walewskiej - list trzeci, czyli "Totalny Meksyk"

My

Szanowna Pani Małgorzato,

Bardzo dziękujemy za udostępnienie opera.info.pl Pani felietonu "Totalny Meksyk". Jest to tak ciekawy tekst, że postanowiliśmy go opublikować jako odrębną pozycję w naszym cyklu "Listów..." do Pani :)
Serdecznie Panią pozdrawiamy,
Beata i Michał Olszewscy

Autorka: Małgorzata Walewska 

Małgorzata Walewska _ Kobieta be cienia - Meksyk - zdjęcie opubliowane dzięki uprzejmości Małgorzaty Walewskiej
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć...

Palacio de Bellas Artes

Bellas Artes w Mexico City to jeden z najpiękniejszych teatrów na świecie. Budynek harmonijnie łączy styl Neoklasyczny z Art Deco. We wnętrzach wyłożonych kolorowym marmurem dominuje styl Art Nouveau. Na ścianach murale wybitnych artystów; Diego Riviery, Jose Clemente Orozco, Rufino Tamayo, Davida Alfaro Siqueirosa i innych. Sklepienia sal zdobią witrażowe kopuły, a okno sceny otwiera przepiękna  kurtyna Tiffaniego z blisko miliona szklanych kawałeczków. Występowali tu wszyscy, najwięksi śpiewacy operowi, a na czele tego pochodu stoi Maria Callas, która właśnie tu zaśpiewała swoją pierwszą Normę w 1950 roku. A występować tu nie jest łatwo ze względu na położenie miasta Meksyk na wysokości ponad 2200 metrów nad poziomem morza. To sprawia, że wydolność fizyczna organizmu jest słabsza, ciężej się oddycha, wchodzi po schodach, śpiewa.... Wielu artystów popowych nie radzi sobie z ciężkimi warunkami i odwołują koncerty.

Kobieta bez cienia ( Frau ohne Schatten )

Na początku XX wieku genialny kompozytor Ryszard Strauss wraz z poetą Hugonem Hoffmanstalem stworzyli dzieło wybitne „Kobietę bez cienia“. Jest to opera, a właściwie dramat muzyczny oparty na baśni „Kamienne serce“. To opowieść o Cesarzowej, przezroczystej istocie pozaziemskiej, która zakochała się w Cesarzu, pół bogu, pół mężczyźnie, który upolował ją, kiedy zamieniła się w białą gazelę. Odkąd Cesarzowa zakosztowała miłosnych uniesień w ramionach Cesarza, zapragnęła zostać pełnokrwistą, zdolną do posiadania potomstwa kobietą. Żeby zrealizować swoje marzenia Cesarzowa musi zdobyć cień, symbol człowieczeństwa, który niesie ze sobą wszystkie przymioty kobiecości, potrzebne jej do szczęścia. Cień jest na ziemi, wśród mieszkających tam ludzi. Cesarzowa nie zna takich stworzeń.

 

W podróży na ziemię, między znienawidzonych i śmierdzących ludzi towarzyszy jej niańka Amme, również istota nie z tej ziemi, która kocha swoją podopieczną, zastępuje jej matkę, jest jej powiernicą, opiekunką i jest gotowa oddać za nią życie jeśli zajdzie potrzeba. Amme nienawidzi ludzi i próbuje nastraszyć podopieczną, żeby ta zrezygnowała ze swoich planów. Jeśli jednak Cesarzowa nie zdobędzie cienia w ciągu trzech dni, będzie musiała wrócić do swojego wszechmocnego ojca Keikobada, a jej ukochany Cesarz zamieni się w kamień. Cesarzowa jest więc nieugięta i obie z Amme lecą na ziemię.

Małgorzata Walewska _ Kobieta be cienia - Meksyk - zdjęcie opubliowane dzięki uprzejmości Małgorzaty Walewskiej
 Kliknij zdjęcie, aby powiększyć...

Amme wybiera żonę farbiarza Baraka na ofiarę, która mogłaby być skłonna oddać swój cień, żeby zachował swoje magiczne właściwości, cień musi być oddany dobrowolnie.

Żona farbiarza żyje pod jednym dachem ze swoim mężem i jego dysfunkcyjną rodziną, która się składa z trzech braci: jednorękiego, jednookiego i garbatego. Amme obsypuje biedną, sfrustrowaną żonę farbiarza podarunkami i obiecuje jej szczęście i bogactwo w zamian za cień. Wyczarowuje jej nawet pięknego młodzieńca ze starej miotły i dziurawego czajnika :)

W końcu Amme zdobywa cień dla swojej Cesarzowej, ale ta wzruszona ludzkimi losami odmawia przyjęcia niezwykłego daru. Opera kończy się prawie happy endem. Posłaniec wielkiego Keikobada, pomaga się odnaleźć Barakowi i jego żonie, a Cesarzowej oddaje Cesarza, który już zaczynał się zamieniać w kamień. Tylko Amme, właściwie nie wiadomo dlaczego, zostaje  zesłana między znienawidzonych ludzi.

Zjeść żabę

Strauss znalazł bardzo adekwatny skrót nazwy swojej opery: „Frosch“, co po niemiecku znaczy „żaba“ a wzięło się to z początkowych liter pełnego tytułu „FRau Ohne SCHatten“.  Na wystawienie „Kobiety bez cienia“ mogą sobie pozwolić tylko nieliczne teatry ze względu na niezwykłe trudności muzyczne, wokalne i teatralne. A i te wystawiane wersje są skracane około godziny. Teatr musi mieć bardzo rozbudowane zaplecze techniczne, żeby sprostać latającym ptakom, duchom, czarom... a to nie jedyna trudność. Kolejny problem to muzyka. Skład orkiestry jest monumentalny - największy z możliwych i liczy ok 120 muzyków, ciężko ich pomieścić w orkiestronie! W w meksykańskiej produkcji oriestra częściowo wypełzła z kanału do sąsiednich lóż i w kulisy. Występują tu tak niespotykane instrumenty jak harmonijka szklana czy chińskie gongi. Wiele instrumentów ma rozbudowane partie solowe. Mimo licznych dysonansów i dysharmonii, bardzo skomplikowanych podziałów rytmicznych muzyka ta jest „miła dla ucha“. Partytura zawiera wszystko, co udało się wypracować Straussowi do tej pory. Bogactwo brzmień, barw, nastrojów, mistrzowskich zabiegów instrumentacyjnych, niepokój, radość, rozpacz i szczęście. Hofmannsthal napisał: "Ta muzyka jest syntezą doskonałości i prawdy."

Ilustracja felietonu Małgorzaty Walewskiej - Totalny Meksyk - zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Małgorzaty Walewskiej
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć...

Gdy dochodzi do sceny zespołowej w końcu II aktu, gdzie śpiewają: Barak, jego trzej bracia, jego żona, Amme i Cesarzowa i każdy śpiewa o czym innym, znawcy sugerują, że została tu przekroczona „maksymalna dawka informacji na takt utworu“. Trudno jest też skompletować śpiewaków, którzy byliby w stanie poradzić sobie z problemami wokalnymi „Żaby“. Do głównych ról potrzebne są głosy o wielkiej sile i sprawności technicznej a do tego trzeba prezentować nieprzeciętne umiejętności aktorskie. Cesarzowa, oprócz brawurowych arii ma też dramatyczną scenę mówioną, to nie lada wyzwanie dla śpiewaczki, trzeba panować nad emocjami, żeby nie przeforsować głosu podczas monologu, bo można nie podołać wokalnemu finałowi opery. Bardzo trudna jest rola farbiarki, wymagająca szerokiej skali, ma dużo bardzo niskich i bardzo wysokich dźwięków. Stosunkowo najwdzięczniejszą „robotę“ ma tenor, w każdym akcie pojawia się tylko na chwilę, śpiewa piękne arie i zbiera oklaski. Osobną skalę trudności stanowi rola Amme, praktycznie pozbawiona pięknych melodii, bardzo skomplikowana wokalnie i rytmicznie i gęsto zinstrumentowana, co przy niewprawnej orkiestrze uniemożliwia przebicie się przez masę dźwięku. Jest to najtrudniejsza i największa mezzosopranowa rola w literaturze muzycznej.

Propozycja zaśpiewania roli Amme w Bellas Artes, dosięgnęła mnie w Seattle podczas pracy nad Carmen. Posłuchałam muzyki, pomyślałam – trudne! Ale, trudno, pora na wyzwanie, czas wziąć się za poważną muzykę (to jest Wagnera i Straussa). Od momentu tej decyzji mój stan emocjonalny wahał się od euforii do depresji. Euforii z powodu szansy przeżycia famtastycznej przygody zaśpiewania wspaniałej roli aktorskiej i popisowej wokalnie w przepięknym miejscu. Depresji spowodowanej uporczywym pytaniem „czy podołam?“ Z jednej strony jest parę osób na świecie, które wykonują tę rolę to dlaczego mnie by się to miało nie udać ? A z drugiej strony moja faworytka przygotowywała się do swojego debiutu w tej roli dwa lata, a ja mam niecałe pięć miesięcy, i cały czas koncerty, wydanie płyty, wywiady... może się nie udać. Poza tym wszystkie produkcje są skracane około godziny, my jako jedyni na świecie mieliśmy zagrać pełną wersję trwającą cztery i pół godziny! Następne zwątpienie przyszło jak wydrukowałam nuty. Utonęłam w papierze! Przecież to mi się nawet w walizce nie zmieści, a co dopiero w mózgu! I jeszcze po niemiecku! Postawiłam na technikę, kupiłam iPada i załadowałam elektroniczą wersję nut.

Niestety, sama nie dam rady zjeść tej żaby !

Dobry korepetytor to największy skarb!

Korepetytor to pianista, który przygotowuje śpiewaków do przedstawienia. Często jest także koncertującym pianistą lub dyrygentem, a są tacy, którzy potrafią grać na paru instrumentach, dyrygować i znają parę języków. To wybitny muzyk, nie obdarzony jednak talentem wokalnym. Gdyby korepetytor miał talent wokalny to sam by śpiewał, a nie uczył innych!.

Małgorzata Walewska - Kobieta be cienia - Meksyk - zdjęcie opubliowane dzięki uprzejmości Małgorzaty Walewskiej
 Kliknij zdjęcie, aby powiększyć...

Ania Pawluk, to moje zbawianie! Janina Anna Pawluk, jest wybitnym korepetytorem, wykształconą na świecie specjalistką od muzyki niemieckiej, do tego stopnia, że niemieckie teatry zatrudniały ją, żeby uczyła śpiewać po niemiecku niemieckich śpiewaków! Pani Anna ma około osiemdziesiątki, kiepskie zdrowie, męża na wózku inwalidzkim i niespożytą energię i miłość do muzyki. Początkowo obie podchodziłyśmy do tej opery jak pies do jeża. Ania nazywała „Kobietę...“ galerami, jednak w trakcie lekcji się rozkręcała, aż dochodziłyśmy do momentu, kiedy dymiło mi się z mózgu i błagałam o koniec, a starsza pani z błyskiem w oczach mówiła: „ no, no, no...to jeszcze ostatni raz, bo zapomniałaś, że jest podwójne „t“ w „Schatten“. Ania nie przepuszcza żadnych błędów! Na początku jeśli w ciągu dwóch godzin lekcji udawało nam się rozgryźć jedną frazę utworu, to już był duży sukces. Spotykałyśmy się prawie codziennie przez ponad dwa miesiące. Dzień przed wyjazdem do Meksyku Ania zawyrokowała – dasz radę! Jeszcze nie byłam w stanie zaufać tej opinii.

Wieża Babel

Poleciałam. Wielkim zaskoczeniem był dla mnie fakt, że mało kto w Meksyku mówi po angielsku! Ja niestety nie mówię po hiszpańsku, znam parę słów i sporo rozumiem jednak nie było łatwo się porozumieć. W końcu postanowiłam mówić po włosku, wplatając nieliczne hiszpańskie słowa. Dla ułatwienia poszłam do włoskiej knajpy, ale tam też nie mówili po włosku zamówiłam zupę a dostałam spagetti, zgadzała się tylko część „frutti di mare“.

Obsada przedstawienia była międzynarodowa. Cesarzową grała Rebeca Nash, Australijka mieszkająca w Stanach, Cesarzem był Carlo Scibelli - Italoamerykanin, Baraka śpiewał Noe Collin, Meksykanin na stałe mieszkający w Wiedniu, mój dobry kolega z wiedeńskiej Volksoper, a jego żonę, farbiarkę grała Rosjanka z tearu marińskiego w Sankt Petersburgu Olga Sergeeva i ja, Polka w roli Amme. Olga została zaangażowana w ostatniej chwili, bo w ostatniej chwili wycofała się z produkcji pierwotna żona Baraka. Wielkim wybuchem radości Olga powitała wiadomość, że mówię po rosyjsku, gdyż jak się okazało, Olga mówi wyłącznie po rosyjsku i nie ma możliwości porozumienia się z reżyserem. A jak już wspominałam w poprzednim akapicie opera, którą mieliśmy wspólnie wykonać to ponad cztery godziny śpiewania po niemiecku. Paradoksalnie podczas mojego pobytu w Meksyku bardzo wzbogaciłam swoje rosyjskie słownictwo.

Płaczący reżyser

Reżyserem naszego spektaklu był były minister kultury Sergio Vela. To uroczy człowiek o wielkiej wrażliwości. Zwykle próby zaczynają się w salach prób przy akompaniamencie fortepianu i dopiero jak jest gotowa dekoracja to przenosimy się na scenę. Pierwszy raz reżyser się rozpłakał podczas takiej wstępnej próby. Myślałam, że mu coś w oko wpadło, bo ta próba wcale nie była taka genialna, ale okazało się, że to łzy wzruszenia! Potem płakał jeszcze parę razy z różnych powodów: a to ktoś pięknie zaśpiewał, a to sopranistka straciła panowanie nad sobą i zrobiła awanturę, że niepotrzebnie tracimy czas, skoro technika jest notorycznie nieprzygotowana do prób, a to ze stresu, że jest premiera, a to z radości, że sukces. Reżyserię praktycznie zrobiliśmy sami, ale specjalnie nam to nie przeszkadzało.

Próby

Małgorzata Walewska - Kobieta be cienia - Meksyk - zdjęcie opubliowane dzięki uprzejmości Małgorzaty Walewskiej
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć...

Ze względu na bardzo skomplikowaną inscenizację próby na scenie zaczęliśmy dosyć wcześnie, ale i tak do ostatniej chwili wszystko się zacinało. Scena została podzielona na trzy obszary: pierwszy z przodu sceny, stabilny, drugi i trzeci to dwie, równoległe ponad trzymetrowej szerokości zapadnie o długości sięgającej kulis. Te dwie zapadnie miały jeszcze różne „pułapki“, które się otwierały lub zamykały w zależności od potrzeb. Cała ta konstukcja była nie lada zagrożeniem, bo zapadnie podnosiły się i opuszczały na wysokość paru metrów do tego zmieniało się światło i pojawiały dymy, które skutecznie uniemożliwiały kontrolowanie przestrzeni. Było bardzo duże prawdopodobieństwo wpadnięcia w jakąś dziurę.

Przychodziliśmy na próbę na 15tą i czekaliśmy godzinę, a czasem dwie, aż technika się upora z dekoracją, potem następowało parę minut próby, zgrzyt, trzask i przerwa techniczna i tak codziennie przez tydzień. Doszło do tego, że robiliśmy zakłady: „o ile dziś opóźni się próba ?“.  Jak już raz szło nieźle to i tak musieliśmy przerwać, bo było trzęsienie ziemi i nas ewakuowali. To było jedyne trzęsienie, którego nie zauważyłam, bo na scenie wszystko było niestabilne i cały czas się trzęsło, więc trudno było ocenić czy się trzęsie samo czy z ziemią ? Potem się rozchorowałam: teatralna klimatyzacja zapewniła mi zapalenie krtani, które powoduje utratę głosu i konieczność wzięcia antybiotyku. Dzięki temu opuściłam parę prób. „Nic nie straciłam“- jak mi donieśli koledzy, a nawet zyskałam, bo na jednej z prób drewniana, rozsuwana konstrukcja zahaczyła o coś tam i fragment się urwał i poleciał na scenę uderzając w miejsce, gdzie powinnam stać, ale szczęśliwie chorowałam w tym momencie :). I tak nie obyło się bez ofiar, bo podczas ostatniego spektaklu wbiłam sobie w kciuk hak, z którego musiałam zdjąć dziurawy czajnik, żeby wyczarować z niego pięknego młodzieńca, wogóle nie poczułam bólu dopiero jak wyciągnęłam krwawą rękę w kierunku koleżanki to się zorientowałam.

Najwięcej stresu kosztowała nas łódź. W ostatnim akcie wsiadam z Cesarzową do łodzi na kółkach, którą techniczni wpychają na małą platformę na dwumetrowych palach, tam blokują kółka i pchają platformę wzdłuż fal. Zawsze coś się nie udawało; a to propeler zaczepiał o fale a to nierówno wjechali na platformę, a to fale skrzypiały.

Jeszcze próba generalna była totalną katastrofą, a na przemierze nastąpił cud i wszystko się udało!

Ilustracja felietonu Małgorzaty Walewskiej - Totalny Meksyk - zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Małgorzaty Walewskiej
 Kliknij zdjęcie, aby powiększyć...

Rozpłakałam się razem z reżyserem jak kłanialiśmy się wśród deszczu czerwonych goździków rzucanych na scenę przez publiczność. Był to jeden z ważniejszych momentów w mojej karierze. Zaśpiewałam najtrudniejszą rolę, w bardzo ciężkich warunkach i ten huragan oklasków....

Meksyk – miasto kontrastów

Albo się kochają albo się zarzynają. Każdego dnia idąc do teatru obserwowałam mnóstwo całujących się par; młodych, starszych, hetero i homo, siedzących na murkach, parapetach, chodnikach... W teatrze też wszyscy się całowali, mniej namiętnie ma się rozumieć, ale jednak. Widzisz człowieka pierwszy raz w życiu a on od razu z rozpostartymi ramionami wita cię pocałunkami. Mimo, że jestem osobą bezpośrednią to muszę powiedzieć, że  trochę mnie to krępowało, a moja australijska koleżanka, która bała się wszystkiego, tym razem bała się bakterii! Szczytem wszystkiego było jak obcałował nas przewodnik, którego wynajęliśmy na wycieczkę po piramidach. Z drugiej strony codzinnie docierały do nas komunikaty o masakrach dokonywanych przez wojujące ze sobą kartele narkotykowe. Doniesienia typu: trzy ciała z odciętymi głowami pod centrum handlowym eleganckiej dzielnicy albo czterdzieści poćwiartowanych ciał w workach na autostradzie... Okazało się, że dotyczy to nie tylko ludzi uwikłanych w konflikty. Ciotce mojej przyjaciółki, meksykanki mieszkającej na stałe w Ameryce, ukradli samochód pod cenrtum handlowym jak wracała z zakupów, niestety dotkliwie ją przy tym pobili. Uprowadzili także chłopaka jej koleżanki. Nie wiadomo co się z nim stało!? Przyjaciółka przyleciała z Seattle do miasta Meksyk specjalnie na mój spektakl, ale nie odważyła się przy tej okazji odwiedzić rodziny na północy, bo to jest właśnie region, gdzie przestępczość jest największa. Z jednej strony spotykaliśmy się z wyjątkową uprzejmością i chęcią pomocy, a z drugiej cały czas słyszeliśmy doniesienia o uprowadzeniach i napadach na turystyczne autobusy. Byliśmy na eleganckim obiedzie, gdzie poznaliśmy emerytowanego przedstawiciela wytwórni płytowej Sony, który był dwa razy porywany dla okupu. Dom, w którym nas ugościli otoczony był wysokim murem zakończonym drutem kolczastym i potłuczonym szkłem, a przed ogrodzeniem stał opancerzony samochód. Wszystkie bogatsze dzielnice są chronione w ten sposób.

Ilustracja felietonu Małgorzaty Walewskiej - Totalny Meksyk - zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Małgorzaty Walewskiej
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć...

Kolejny kontrast to żebracy pod wystawami eleganckich sklepów, luksusowe samochody obok wraków ledwo trzymających się kupy.  Brud i karaluchy ale wszyscy mają buty wypolerowane na lustro! Co parę metrów stoi budka czyścibuta, nawet w teatrze faceci ciągle czyszczą buty z uporem godnym lepszej sprawy. Na ulicach centrum śmierdzi, chyba, że mija się małe sklepiki z owocami z których wydobywa się pyszny słodki zapach mango i cytrusów, parę metrów dalej miesza się ze smrodem uryny. Przepiękne zabytkowe budowle obok rozlatujących się konstrukcji. Każdego dnia przeżywamy też kontrast muzyczny, kiedy wychodzimy z próby, gdzie staramy się rozgryźć skomplikowaną partyturę Ryszarda Straussa a pod teatrem kataryniarz korbą „kręci walca“ Johanna.

Zagrożenie utraty życia w Meksyku stwarzają nie tylko bandyci.

W ciągu mojego dwumiesięcznego pobytu w Meksyku przeżyłam trzy trzęsienia ziemi. Za pierwszym razem zastanawiałam się czy lepiej jest wejść pod biurko czy pod zlew? Potem nastąpiła szybka ewakuacja na pobliski plac. Jeśli jest za póżno na ewakuację to najlepiej otworzyć drzwi i stanąć w futrynie (to informacja na wypadek gdyby, po przeczytaniu tego materiału, nadal chcieli państwo się wybrać do Meksyku:). Hotel, w którym mieszkaliśmy nosił poważne ślady poprzednich trzęsień: popękane ściany i zamaskowane wyrwy w podłodze.

Cały czas dawał też o sobie znać El popo – wulkan położony 80 kilometrów od miasta. W teatrze rozdali maseczki na wypadek gdyby wulkaniczny pył przedarł się do miasta. Jedyny przyjemny kataklizm jaki spotkał mnie w Meksyku to huragan oklasków.

Korzystając z krótkiej przerwy między ostatnimi spektaklami wyskoczyliśmy na trzy dni do Cancun, ale to już zupełnie inna historia, o której opowiem jak znów będzie zimno.

Małgorzata Walewska

  • Fantastyczny tekst! Lekkości pióra p. Walewskiej można tylko pozazdrościć ;-)

    0
  • Czytam te listy z największą przyjemnością. Naprawdę trudno sobie wyobrazić, że występ w tej operze kosztował Panią Małgorzatę tyle wysiłku. Najważniejsze jednak, że skończył się takim przyjemnym kataklizmem jakim jest huragan oklasków. Brawo !!!

    0
Zamieszczanie komentarzy wymaga zalogowania. Jako niezarejestrowany możesz skorzystać z Księgi Gości / Visitors may leave their comments in the Guest Book

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)