opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Relacje ze Świata

"Zmierzch bogów" na BBC Proms, czyli wzruszający finał wielkiej przygody

Autorzy: Beata i Michał

Nina Stemme jako Brunhilde w "Zmierzchu bogów" na BBC Proms zdjęcie (c) BBC/Chris Christodoulou opublikowane na opera.info.pl dzięki uprzejmości BBC Proms
Kliknij, aby powiększyć...
Click to magnify...

Od momentu, kiedy w niedzielę, 28 lipca, usłyszeliśmy w Royal Albert Hall ostatnią część „Pierścienia Nibelunga” Richarda Wagnera, czyli „Zmierzch bogów” minęło już sporo dni, ale emocje i wrażenia, jakie wówczas przeżyliśmy są w nas wciąż bardzo mocno obecne. Żartowaliśmy nawet wyjeżdżając z Londynu, że przeżywamy pewnego rodzaju syndrom  „odstawienia”, bo po tak wspaniałych wieczorach, w trakcie których usłyszeliśmy ponad 16 godzin muzyki Wagnera, nagle pojawiła się pustka i trudno było pogodzić się z tym, że to już koniec i zapewne jeszcze bardzo długo nie będzie nam dane uczestniczyć w tak niesamowitym wydarzeniu. Obawialiśmy się nawet trochę, czy to nie jakaś infantylna egzaltacja, i czy nasza euforia nie jest spowodowana upalną pogodą i nadmiernym „rozognieniem” organizmu, ale po przeczytaniu recenzji, w których praktycznie wszyscy podkreślali, że było nam dane przeżyć niesamowite i niezapomniane wydarzenie, które na wiele lat pozostanie w pamięci, stwierdziliśmy, że po prostu mieliśmy szczęście i nie ma się co wstydzić swoich odczuć. Niektórzy z krytyków pisali, że pomimo słabej akustyki sali Royal Albert Hall, to właśnie to wykonanie wszystkich części „Pierścienia Nibelunga” było jednym z najlepszych, jakie słyszeli w życiu. My tak nie możemy powiedzieć, bo jeszcze za mało widzieliśmy inscenizacji tetralogii Wagnera na żywo, ale z pełnym przekonaniem możemy stwierdzić, że ani przez moment nie żałowaliśmy, że zrezygnowaliśmy z „normalnych” wakacji po to, by znaleźć się z tysiącami innych osób na Promsach w Royal Albert Hall.

Andreas Schager, Mikhail Petrenko, Gerd Grochowski w "Zmierzchu bogów" na BBC Proms zdjęcie (c) BBC/Chris Christodoulou opublikowane na opera.info.pl dzięki uprzejmości BBC Proms
Kliknij, aby powiększyć...
Click to magnify...

„Zmierzch bogów” po raz kolejny udowodnił mistrzostwo Berliner Staatskapelle, prowadzonej przez maestro Daniela Barenboima. Tak, jak i w poprzednich częściach tetralogii, orkiestra brzmiała fantastycznie. I tak jak wcześniej, były i piękne pianissimo, ale i monumentalna, wszechogarniająca muzyka. Niesamowicie został zagrany marsz pogrzebowy Siegfrieda, poruszający do głębi i przenoszący nas w jakiś inny wymiar, podniosły, przejmujący i na swój sposób "święty". Przepięknie też zostały zagrana scena poświęcenia się Brünnhilde i samospalenia wraz z ukochanym Zygfrydem.

Podobnie, jak i w poprzednich częściach, tak i tym razem dzięki Danielowi Barenboimowi, mieliśmy popis świetnej współpracy orkiestry ze śpiewakami, którzy nigdy nie zostali zagłuszeni. Wyczarowywana muzyka wspaniale ich prowadziła, nie przytłaczała, była wsparciem w kreowaniu nastroju, a nie niezależną prezentacją wirtuozerskich zdolności niemieckich muzyków. Była to jak malowanie pięknego, pełnego różnych barw obrazu. Jesteśmy przekonani, że właśnie dzięki maestro Barenboimowi i Berlin Staatskapelle, tysiące ludzi dało „zaczarować się” muzyce bez reszty.

Waltraud Maier i Daniel Barenboim w "Zmierzchu bogów" na BBC Proms zdjęcie (c) BBC/Chris Christodoulou opublikowane na opera.info.pl dzięki uprzejmości BBC Proms
 Andreas Schager i Nina Stemme w "Zmierzchu bogów" na BBC Proms zdjęcie (c) BBC/Chris Christodoulou opublikowane na opera.info.pl dzięki uprzejmości BBC Proms
Daniel Barenboim przemawia do publiczności po "Zmierzchu bogów" na BBC Proms zdjęcie (c) BBC/Chris Christodoulou opublikowane na opera.info.pl dzięki uprzejmości BBC Proms
Kliknij, aby powiększyć...
Click to magnify...

Tak, jak podkreślaliśmy we wcześniejszych relacjach, pomimo, że cały „Pierścień” był wystawiony w wersji koncertowej, to jednak dzięki bardzo dobrej współpracy z Justinem Way (reżyserem spektaklu), wszyscy śpiewacy zagrali swoje role bardzo przekonująco. Nie dokuczał nam zupełnie brak scenografii czy rekwizytów. Bo i na co nam one, kiedy wystarczyło tylko spojrzeć na Mikhaila Petrenko, który śpiewał partię Hagena, zobaczyć jego wzrok i oblicze w chwili, gdy dowiaduje się od Brünnhilde jak można zgładzić Zygfryda, aby ciarki zaczęły "wędrować" nam po plecach. Wiemy, że nie cofnie się przed niczym, że na próżno szukać u niego litości. Pomimo, że głos Petrenko jest bardziej ciepły i nie ma w sobie tej ciemnej barwy i mocy, do której przywykliśmy u Hagenów, których do tej pory słyszeliśmy, to dzięki wybitnej grze aktorskiej śpiewak obronił jednak swój występ i stworzył bardzo ciekawą postać. Jego Hagen był mniej porywczy i brutalny, za to bardziej bezwzględny, podstępny i wyrahowany. Być może w "parszywości postępowania" bardziej nam współczesny, a przez to bardziej złowrogi.

Oczywiście my czekaliśmy szczególnie na Ninę Stemme, która zachwyciła nas w poprzednich dwóch częściach "Pierścienia Nibelunga". Tu w „Zmierzchu bogów”, mogliśmy dzięki jej maesterii wokalnej i aktorskiej obserwować jak Brünnhilde zmienia się z kobiety zakochanej, w zdradzoną, odrzuconą i nierozumiejącą jak Zygfryd mógł ją opuścić i wyprzeć się ich związku. Pragnie zemsty i ukarania zdrajcy, by na końcu, po śmierci ukochanego, poświęcić swoje życie i odejść wraz z nim. Mnóstwo emocji tak niesamowicie i przejmująco zaśpiewanych, że doprawdy trudno było nam uwierzyć, że można samym śpiewem opisać i  wyrazić żal, bezsilność, wzburzenie, miłość i poświecenie. Podobnie jak wcześniej, Nina Stemme zaprezentowała niezwykle pewne prowadzenie głosu, głębię i przepiękną barwę w całym rejestrze. Góry zaśpiewane bez wysiłku, czasem „pomieszane” z olbrzymim wzburzeniem i gniewem, a momentami zaśpiewane niezwykle subtelnie i ze wzruszającą nostalgią. Nina Stemme jest teraz w doskonałej formie wokalnej i życzymy jej żeby to trwało jak najdłużej, bo jest wręcz darem słuchanie jej gdy śpiewa Wagnera.

Dużą niespodzianką był dla nas Andreas Schager w roli Zygfryda. To zupełnie inny Zygfryd niż Lance Ryan. Dużo bardziej żywiołowy, wręcz chłopięcy, naiwny w swoim myśleniu, trochę „postrzelony”. Kiedy zobaczyliśmy śpiewaka niezbyt dużej postury, dopadły nas wątpliwości czy podoła tej partii, ale udało mu się to bardzo dobrze. Pewnie zaśpiewane góry, złocista barwa głosu, dobre wyczucie sceny, a przy tym ewidentna radość z wykonywania roli. Może zdarzyły się momenty pewnego aktorskiego przerysowania, na granicy pomiędzy operą a show, ale wybaczyliśmy mu to natychmiast, bo zaangażowanie i „wejście w rolę” było imponujące:)

Mikhail Petrenko w "Zmierzchu bogów" na BBC Proms zdjęcie (c) BBC/Chris Christodoulou opublikowane na opera.info.pl dzięki uprzejmości BBC Proms
Anna Samuil w "Zmierzchu bogów" na BBC Proms zdjęcie (c) BBC/Chris Christodoulou opublikowane na opera.info.pl dzięki uprzejmości BBC Proms
Kliknij, aby powiększyć...
Click to magnify...

Wart wyróżnienia był również występ Waltraud Meier, najpierw w roli drugiej Normy, a później w roli Waltraute. Jej dialog z Brünnhilde był jednym z tych momentów wieczoru, o których się pamięta. W ostatniej części „Pierścienia” powróciły do nas Córki Renu, w tej samej obsadzie z Agą Mikołaj jako Woglinde, Anną Lapkovskają jako Flosshilde oraz Marią Gortsevskayą jako Wellgunde. Ich występ podobnie, jak w „Złocie Renu” zasłużył na duże brawa. Dopiero tutaj, w ramach BBC Proms mieliśmy okazję usłyszeć Agę Mikołaj na żywo i musimy przyznać, że jej głos ma piękną, ciepłą, a przy tym świetlistą barwę, jej śpiew był liryczny, wręcz urzekający. Sądząc z recenzji, jej świetny występ zwrócił nie tylko naszą uwagę! Podobał nam się również Gerd Grochowski w roli Gunthera, ładna barwa głosu i dobra emisja.

A na koniec zdarzył się moment niemal magiczny. Maestro Daniel Barenboim po tym, jak wybrzmiały ostatnie dźwięki muzyki, nie opuszczał ręki z batutą nie przez dwie, trzy sekundy, ale przez sekund kikanaście, a w tym czasie w ogromnej sali, mimo że wszyscy doskonale wiedzieli, że to już koniec, panowała idealna cisza, żadnego ruchu, żadnego oklasku, nic. I dopiero gdy ręka Maestro powoli opadła, wówczas zawrzało. To było erupcja entuzjazmu! Wszyscy natychmiast poderwali się z miejsc i w euforii, najgłośniejszm z możliwych wiwatowaniem i brawami starali się podziękować artystom. Ta owacja trwała prawie pół godziny, a w użyciu było wszystko - dłonie, gardła, tupiące w jeden rytm nogi. Widzieliśmy spłakanych Anglików, zwykle bardzo opanowanych i raczej skrywających emocje, o których żartobliwie powiada się, że ich mimowolną łzę może tylko wzbudzić przegrany mecz w krykieta :) Kiedy brawa nie cichły maestro Barenboim powrócił na miejsce dyrygenta i bez mikrofonu, bardzo gorąco podziękował publiczności za te cztery wieczory z muzyką Wagnera. Powiedział, że „Pierścień Nibelunga” grał z tą orkiestrą w wielu miejscach, ale nigdy nie doświadczył, ani tak magicznej atmosfery, tak niesamowitej ciszy w trakcie spektaklu, jak tu w Londynie, ani tak żywiołowej i entuzjastycznej reakcji. Powiedział, że ta atmosfera sprawiła, że muzycy, śpiewacy i on sam, starali się być jeszcze lepszymi i to się w tych spektaklach po prostu czuło. Oczywiście podziękował gorąco wszystkim śpiewakom, bez których te wspaniałe wieczory nie byłyby możliwe oraz całej orkiestrze Staatskapelle Berlin. A na koniec zdarzyła się nieprzewidziana sytuacja. Otóż po „Walkirii” w prasie rozbrzmiały spekulacje, że w trakcie przerwy po drugim akcie miała miejsce jakaś „sprzeczka” pomiędzy maestro Barenboimem a pierwszymi skrzypcami, czyli Wolfem-Dieterem Batzdorfem. Podobno dyrygent miał o coś do niego pretensję. My zupełnie tego nie zauważyliśmy, ale prawie wszyscy krytycy o tym napisali. W „Zmierzchu bogów” Wolf-Dieter Batzdorf był również konzertmeisterem, podobnie jak w „Walkirii”. Już na samym początku opery zwróciliśmy uwagę, że Daniel Barenboim wyjątkowo serdecznie się z nim przywitał. A na sam koniec swojego przemówienia, opowiadając publiczności o tym, jak wspaniała jest Staatskapelle Berlin, podkreślił, że ten wieczór jest również dla nich szczególny ze względu na fakt, że człowiek, który przez kilkadziesiąt lat (ponad czterdzieści) współtworzył tą orkiestrę gra dziś ostatni spektakl, bo i jego „dopadł czas” i odchodzi na emeryturę. To był właśnie Wolf-Dieter Batzdorf, który wzruszony został wprost „wypchnięty” przez Daniela Barenboima na środek sceny, a publiczność na stojąco nagrodziła go wyjątkowo wielką owacją. Widać było jego wzruszenie i pewne zażenowanie tym, że znalazł się w centrum uwagi. Przedstawiając go Daniel Barenboim pozwolił sobie na drobny żart. Powiedział po angielsku, że wielkie podziękowania należą się „konzertmeister” i że nie powie po niemiecku słowa „leader” orkiestry, i tu zawiesił głos, a wszyscy zrozumieli, że chciał uniknąć słowa „führer” :). Oczywiście, równie wielkimi oklaskami zostali nagrodzeni wszyscy śpiewacy. Największe brawa otrzymała, naszym zdaniem zasłużenie, Nina Stemme, ale publiczności bardzo podobał się również Andreas Schager i wszystkie Córki Renu, z Agą Mikołaj na czele. No i cóż, wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć. Ciekawe jaki będzie program przyszłorocznych Promsów? Za to czego doświadczyliśmy w tym roku dziękujemy organizatorom z całego serca :)

 

WykrzyknikTen artykuł jest kopią wpisu na blogu. Można go skomentować na trzy sposoby:

- wpisując poniżej swój komentarz; będzie on tylko widoczny tu, ale nie pojawi się na blogu autorki / autora;

- naciskając ten link Zostaw komentarz na blogu autorów i przenosząc się na stronę blogową, gdzie gdzie można opublikować swój komentarz; wpis w komentarzu na blogu nie będzie widoczny jednak pod tym artykułem;

- publikując swój wpis dwa razy, zarówno na blogu, jak i pod tym artykułem; jest to kłopotliwe, ale gwarantuje obecność komentarza w obu miejscach.

Ta zasada dotyczy wszystkich artykułów, które zostały opublikowane dotychczas jako kopie wpisów blogowych.

  • Nie znaleziono komentarzy
Zamieszczanie komentarzy wymaga zalogowania. Jako niezarejestrowany możesz skorzystać z Księgi Gości / Visitors may leave their comments in the Guest Book

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)