opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Relacje ze Świata

"Manon Lescaut" w Royal Opera House

Autorzy: Halszka i Leszek

Kristine Opolais (Manon Lescaut), Jonas Kaufmann (Chevalier des Grieux) photo (c) Bill Cooper published by opera.info.pl by courtesy of the Royal Opera House
Kliknij, aby powiększyć... / Click to magnify...

W operowym sklepie, przy regale poświęconym "Manon Lescaut", zaczepiła nas urocza starsza pani w różowym sweterku. Pozachwycała się Domingo w roli Des Grieux, Sutherland w roli Łucji i bel cantem Pavarottiego, po czym konspiracyjnym szeptem ostrzegła nas, że obecna inscenizacja "Manon" jest bardzo nowoczesna, a pewien krytyk w "The Telegraph" napisał nawet, że to najbrzydsza rzecz, jaką widział w Royal Opera House, i że ona sama najchętniej zamknęłaby oczy, ale przecież musi oglądać Mr Kaufmanna!

Wdzięczni za ostrzeżenie, przygotowywaliśmy się na katusze straszliwe. Kurtyna poszła w górę ... No, faktycznie, jesteśmy w XXI wieku, przed dość interesującym architektonicznie wejściem do salonu gier. Na kręconych schodkach samotna ciemna postać (no któżby jak nie Des Grieux) i rozbawiony tłumek młodzieży poniżej. Des Grieux śpiewa o brunetkach i blondynkach (których niestety nie chce całować), i zaraz potem wjeżdża na scenę Manon (Kristine Opolais) w powozie marki Mercedes, co wywołuje lekki chichot widowni. Des Grieux na widok Manon przeżywa pierwsze objawienie miłości, a miękkie piano Kaufmanna sprawia, że widowni miękną serca i nogi...

 

Jonas Kaufmann (Chevalier des Grieux) photo (c) Bill Cooper published by opera.info.pl by courtesy of the Royal Opera House
 Kliknij, aby powiększyć... / Click to magnify...

Ale, cynicznie wtrąca się rozum, dlaczego 18-letnia Manon zgadza się iść do klasztoru? Widział ktoś w XXI wieku śliczną nastolatkę, która z woli ojca pójdzie do klasztoru? Chcemy wierzyć reżyserowi (Jonathan Kent), że to możliwe, myślimy, że może wysłanie córki do klasztoru pod opieką cynicznego brata to pretekst, by zaopiekował się nią jakiś Geronte właśnie? Kto wie?

Cóż, Manon ucieka przed klasztorem i Gerontem, ale tylko na chwilę. W drugim akcie odnajdujemy ją w przeraźliwie różowym buduarze, w stroju lalki Barbie, który odsłania bardzo zastanawiającą część nóg Kristiny Opolais. Taniec Manon jest tańcem naprawdę tylko dla dorosłych, drastycznie pokazującym los Manon. Rozumiemy rozpacz i oburzenie oglądającego ją Des Grieux. W tej ohydnie różowej scenerii podrzędnego... no... filmu erotycznego, brzmi prawdziwe uczucie. Klarowna muzyka, prowadzona cudownie przez Antonio Pappano, głos Opolais, który nie wie, czy jest głosem chciwej ladacznicy, czy zagubionej młodej kobiety, głos Kaufmanna, pełny wyrzutu i rozpaczy... Drugi akt złamał nasze serca.

Kristine Opolais (Manon Lescaut) photo (c) Bill Cooper published by opera.info.pl by courtesy of the Royal Opera House
Kliknij, aby powiększyć... / Click to magnify...  

Podczas przerwy zastanawialiśmy się jak reżyser rozwiąże problem zesłania. Francja już od dłuższego czasu nie wysyła skazańców do Ameryki (skazańcy pewnie byliby zachwyceni), co więc może zrobić reżyser by przeniesienie akcji w czasy współczesne miało sens?

Jonathan Kent zasugerował film, skazane kobiety opuszczają Francję przez rozdarcie w plakacie filmowym Naïveté (cóż za symbolika),  Amerykę zaś przedstawia plakat z Monument Valley i (również symbolicznie) urwana droga, prowadząca w przepaść. Manon umierała tak przejmująco, Des Grieux rozpaczał tak prawdziwie, że otuleni w muzykę zdołaliśmy wyrzucić z myśli wątpliwości, nie zastanawiać się, dlaczego niby Manon i Des Grieux mieliby błąkać się po świętej ziemi Indian Navaho (czy jakiejkolwiek innej pustyni) zamiast robić karierę w Nowym Jorku? Nieważne, Des Grieux jest bezsilny, Manon umiera, droga się kończy... Przedstawienie też, niestety, bo tej muzyki i śpiewu chciałoby się słuchać i słuchać. Niekoniecznie chciałoby się natomiast to wystawienie oglądać. Nie jesteśmy przeciwko przenoszeniu akcji przedstawienia w inne czasy - o ile reżyser potrafi to zrobić konsekwentnie, nie burząc sensu sztuki. Kentowi nie bardzo się udało. My natomiast mamy pomysł na następne wystawienie Manon Lescaut, możemy go sprzedać poszukującemu innowacji reżyserowi. Proponujemy przenieść akcję w odległą przyszłość (jakie możliwości scenograficzne!),  gdy skazańców będzie się wysyłało na bezkresne pustynie szóstego księżyca Aldebarana. Ktoś kupuje?

 

WykrzyknikTen artykuł jest kopią wpisu na blogu. Można go skomentować na trzy sposoby:

- wpisując poniżej swój komentarz; będzie on tylko widoczny tu, ale nie pojawi się na blogu autorki / autora;

- naciskając ten link Zostaw komentarz na blogu autorów i przenosząc się na stronę blogową, gdzie gdzie można opublikować swój komentarz; wpis w komentarzu na blogu nie będzie widoczny jednak pod tym artykułem;

- publikując swój wpis dwa razy, zarówno na blogu, jak i pod tym artykułem; jest to kłopotliwe, ale gwarantuje obecność komentarza w obu miejscach.

Ta zasada dotyczy wszystkich artykułów, które zostały opublikowane dotychczas jako kopie wpisów blogowych.

 

  • Spektakl ten będzie można posłuchać na żywo w pierwszy dzień lipca na stacji BBC Radio 3- Opera on 3 o 18.45 ! Z tego co piszecie, to cieszę się, że właśnie będzie można "tylko" posłuchać. Te "nowoczesne" Manon w stylu Trelińskiego zupełnie do mnie nie przemawiają...

    0
  • Przed przyjazdem do Londynu nie daliśmy rady ani wysłuchać transmisji na żywo z wykonania „Manon Lescaut”, którą 1 lipca nadało radio BBC3, ani nie przeczytaliśmy ocen brytyjskiej krytyki na temat tego spektaklu. Relacja Halszki i Leszka oraz zdjęcia, umieszczone na stronie internetowej londyńskiego teatru, kazały nam zachować umiarkowany optymizm. Mieliśmy, co prawda wewnętrzne przekonanie, że zarówno Jonas Kaufmann, jak i Christopher Maltman poradzą sobie ze swoimi rolami znakomicie, natomiast nieco martwiliśmy się o Kristine Opolais, której ostatni występ zobaczony rzez nas w ramach transmisji MET Live HD (w roli Mimi w „La boheme”, kiedy zastąpiła w ostatniej chwili chorą Anitę Hartig) nie był najwyższej próby. Tłumaczyliśmy sobie wtedy, co prawda, że artystka wystąpiła tuż po wieczornym wykonaniu partii Madame Butterfly miała więc prawo nie być w najlepszej dyspozycji wokalnej, ale wątpliwości pozostały.

    Musimy się przyznać, że londyńska inscenizacja „Manon Lescaut” nie do końca przypadła nam do gustu. Co prawda, pierwszy i drugi akt był poprowadzony całkiem logicznie, z sensem, i fakt, że akcja została przeniesiona do teraźniejszości zupełnie nam nie przeszkadzał, to jednak w akcie trzecim reżyser chyba zupełnie się pogubił, stracił koncepcję i jedyne, co mu przyszło do głowy, to wysłanie deportowanych kobiet w czeluść rozdartego plakatu z napisem "Naïveté". Wszystko to odbyło się w obecności obecnej na scenie prasy i telewizji, tylko tylko reżyser zapomniał wytłumaczyć nieco zdezorientowanej publiczności, jakie było przesłanie tej sceny. Hmmm, jeśli był w tym ukryty jakiś sens, to my się go niestety nie doszukaliśmy. Obejrzeliśmy tą scenę dwukrotnie (spektakle 4 i 7 lipca), szukając możliwych znaczeń i przesłań, i będziemy się upierać, że zabieg ten był zupełnie bez ładu i składu. W akcie czwartym, mimo wykorzystania nieco kiczowatego krajobrazu (drogi donikąd umieszczonej na tle amerykańskiego pustynnego krajobrazu, rodem z klasycznych westernów), reżyserowi udało się pokazać w dość plastyczny i sugestywny sposób scenę umierania Manon, a gra świateł stworzyła atmosferę bliskości i intymności. Jednak po wyjście z przedstawienia z radością zgodziliśmy się z opinią, poznanej przy wejściu dla artystów miłośniczki opery z Nowego Jorku, która stwierdziła, że „ta obsada zasługiwała na lepsza produkcję”! O, tak!

    Na szczęście wykonanie wokalne i muzyczne dostarczyło nam już samych miłych wrażeń. Wszystkie główne role męskie zostały zaśpiewane na bardzo wysokim poziomie. Jonas Kaufmann z aktu na akt śpiewał coraz piękniej. To nie znaczy wcale, że zaczął źle! Tylko, że w pierwszej arii zabrakło nam w jego glosie nieco przestrzeni, oddechu, poczucia, że śpiewak wykonuje ją z naturalną lekkością. Potem było coraz lepiej, a w trzecim i czwartym akcie słuchanie go było już samą przyjemnością. Pewnie prowadzony głos, otwarty dźwięk, brak jakiegokolwiek ściśnięcia, mistrzostwo interpretacji, pełnia emocji i ekspresji. Brawo! Towarzyszący mu Christopher Maltman był świetnym Lescaut. W drugim akcie jego głos wręcz spajał się z muzyką, był z nią w idealnej harmonii. Podobał nam się również występ Maurizio Muraro w roli Geronte’a. To śpiewak dysponujący silnym głosem, o ładnej barwie. Móc słuchać tak wyrównanej obsady to była ogromna przyjemność. Co do występu Kristine Opolais, to śpiewaczka bezsprzecznie najlepiej wypadła w trzecim i czwartym akcie. Jej głos bardzo zyskał w dramatycznych fragmentach, brzmiał przekonująco, prawdziwie, głęboko. Zniknęła gdzieś pewna ostrość, metaliczność, która we wcześniejszych aktach nieco nam przeszkadzała, zwłaszcza w chwilach, gdy aż się prosiło, by głos zabrzmiał bardziej zmysłowo, kusząco.

    Najważniejsze tego wieczoru było jednak to, że wszystkie kluczowe składowe dobrej opery, czyli soliści, chór i orkiestra, pod batutą Antonio Pappano były idealnie zgrane. Londyński chór świetnie dopełnił przestrzennie śpiew solistów, a muzycy uwiedli nas swoją grą. W takiej chwili niedostatki samej produkcji nie miały już większego znaczenia, bo wykonanie wokalno-muzyczne było tak dobre, że uwierzyliśmy artystom, pomimo nie do końca przekonującej scenerii w której przyszło im występować. Warto przy tym podkreślić, że cała czwórka głównych bohaterów bardzo dobrze poradziła sobie z zagraniem swoich ról na scenie. Wielkie brawa kierujemy tu przede wszystkim dla Kristine Opolais, bo to przed nią reżyser postawił najtrudniejsze i nie do końca wdzięczne zadanie, z którym poradziła sobie wyśmienicie! Dla śpiewaków, i tak wykonanej muzyki warto było być dwukrotnie w Royal Opera House!

    http://opera.info.pl/images/photos_teatralne/ROH/manon_lescaut3_roh.jpg
    http://opera.info.pl/images/photos_teatralne/ROH/manon_lescaut_roh.jpg
    *Kliknij zdjęcia, aby powiększyć... / Click to magnify...

    Komentarz ostatni edytowany około 3 lat temu przez My
    1
Zamieszczanie komentarzy wymaga zalogowania. Jako niezarejestrowany możesz skorzystać z Księgi Gości / Visitors may leave their comments in the Guest Book

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)