opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Eksperci debaty

Eksperci opinie

Pytania o "Makbeta"

My

"Makbet" Giuseppe Verdiego będzie pierwszym w tym sezonie spektaklem, który zobaczą miłośnicy opery w transmisji z Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Tym razem zadaliśmy naszym ekspertom całą serię pytań:

"Makbet" to jeden z najdoskonalszych dramatów Szekspira. Czy jego operową inkarnację autorstwa Giuseppe Verdiego, można również traktować jako szczytowe osiągnięcie gatunku? Co składa się na wyjątkowość opery "Makbet" Verdiego? Co sprawia, że nadal jest to żelazny punkt repertuarowy każdego teatru operowego na świecie? Czy istnieją na CD, DVD lub czarnych klasycznych płytach, takie wykonania "Makbeta" Verdiego, o których powinni wiedzieć miłośnicy opery?

Jesteśmy bardzo wdzięczni, że na nasze pytania odpowiedzieli: Ewa ŁętowskaPiotr Kamiński i Agnieszka Zwierko.

Profesor Ewa Łętowska, znawczyni opery:

Ewa Łętowska

Makbet" Verdiego jest porządną operą, która przy dobrej parze protagonistów może miłośnikom wokalistyki sprawić dużo przyjemności. Jednak z Szekspirem ma tyleż wspólnego, co "Otello" Rossiniego. Tak zresztą na marginesie, to szekspirolodzy o tę doskonałość "Makbeta" się nieco spierają. Więc bym zostawiła na boku literackie tworzywo, użyte przez Piavego, który nie miał iskry Bożej Boita (verdiowski "Otello" i "Falstaff").

Wszystko zależy od sopranu i barytona, przy czym mniej nawet idzie o sam głos, ile talent dramatyczny. A że o to nie łatwo, role trudne i zdradliwe, to i nie tak często mamy "Makbeta" w repertetuarze operowym, czy to na scenie, czy nawet na płytach. Dobrze trzymają się nagrania starsze, z lat 60. i 70(!) ubiegłego stulecia. I gdyby istniało nagranie z Callas i Warrenem (oba z lat 50. to pewno ono byłoby to, za którym optowałabym). Ale oboje mają innych partnerów: Callas Mascheriniego, a Warren - Leonie Rysanek. Zreszta, czego grymasić w obu wypadakach. Nawet to dziwne, że z tymi współczesnymi "Makbetami" taka nagraniowa posucha. Netrebko jako Lady? Słyszałam już gdzieś jak śpiewała arie. Ale to było na koncercie. Szkoda trochę tego głosu....

Bo Manon i Łucja to był jej świat.

Piotr Kamiński, krytyk muzyczny, znawca opery:

Piotr Kamiński"Makbet" jest, jak wiadomo, sztuką przeklętą. W teatrze brytyjskim nie wolno nawet wymieniać jej tytułu; mówi się "Scottish play", czyli "ta szkocka sztuka". Skąd się to wzięło, nie wiadomo, choć najzabawniejsza jest hipoteza, wedle której… Szekspir umieścił w tekście Wiedźm jakieś prawdziwe, magiczne klątwy, które nadal działają. Czy działają również w przekładzie – nie wiem, choć profesor Jarosław Komorowski, wybitny znawca zagadnienia, ostrzega, że jeżeli cokolwiek zmienić lub poprzestawiać w przepisie na tak zwany "szkocki rosół" (czyli straszliwy wywar z IV aktu), to w najlepszym razie wyjdzie rozwolnienie, ale zjawy na pewno nie przyjdą. Jakieś przekleństwo jednak nad tą sztuką wisi, skoro tak rzadko się ona udaje, a wyłożyły się na niej liczne pary aktorskie najwyższego lotu, poczynając od słynnej klęski Jana Świderskiego i Haliny Mikołajskiej w spektaklu Bohdana Korzeniewskiego, w warszawskim Teatrze Dramatycznym z 1960 roku.

Na czym polega przekleństwo tej sztuki? Moim zdaniem na… braku sprężyny dramatycznej, czyli motywów zbrodni. Dlaczego Makbetowie mordują Dunkana? Chyba tylko z pośpiechu, bo przecież pierwsze proroctwo się spełniło, więc można było cierpliwie poczekać, aż się spełni drugie. W swojej genialnej adaptacji filmowej, Kurosawa uzupełnił ten brak, nie uzupełnił jednak innego: po co? Bo nie z żądzy władzy, skoro – w przeciwieństwie do innego swego królobójcy, Klaudiusza z Hamleta – Szekspir nigdy nie pokazuje Makbeta jako władcy, rządzącego krajem. Mam swoją osobistą teorię na temat sensu tej opowieści, z którą się jednak nie zdradzę – bo do opery Verdiego nijak się ona nie ma. A nie ma się dlatego, że odzwierciedla ona wyobrażenia o tym dramacie, jakie mieli nasi przodkowie z połowy XIX wieku. Wyobrażenia dość powierzchowne jeszcze i naiwne, jakby romantycy upajali się rozmachem, namiętnością, potęgą – a nie dostrzegali trucizn, jakimi Szekspir nasycił swoje dramaty. Pamiętajmy, że jest on wówczas autorem bardzo młodym, odkrywanym powoli począwszy od wieku XVIII (przy akompaniamencie obelg, których Wagner mógłby pozazdrościć), wyniesionym na Olimp dopiero przez najwcześniejszy romantyzm. Verdi odkrył go w młodości, w pierwszych, włoskich przekładach i sam sporządził bardzo dokładny skrypt libretta prozą, idąc ściśle za oryginałem (w tekście pojawia się wiele dosłownych cytatów) – po czym dopiero dał go Piavemu do wersyfikacji. Jak pisze wybitny znawca gatunku, David Kimbell, nie chodziło mu o to, by przerobić Szekspira na operę włoską, ale by wynieść formę opery włoskiej na wyżyny szekspirowskiej tragedii, uczynić ją godną takiego oryginału. I próba się powiodła. Verdi nie zmarnował niczego, co da się tu przenieść do świata opery – a co oznacza z kolei uproszczenie intrygi i wykorzystanie wszystkich jej widowiskowych walorów kosztem psychologicznych sekretów i dwuznaczności – tworząc dzieło niezwykle oryginalne. Najlepszy dowód stanowi tu oczywiście słynna scena majaków Lady Makbet, napisana "muzyczną prozą", swobodna formalnie, wsparta na powracającej obsesyjnie figurze dziewięciu nut, i ukoronowana wysoką nutą Des spoza skali tej partii.

Najsławniejszą wykonawczynią tej roli w XX wieku była oczywiście Maria Callas, której nagrania z La Scali, z 1952 roku, pod dyrekcją wielkiego Victora de Sabaty, trzeba koniecznie posłuchać. Niestety, "Makbet" Verdiego był wtedy jeszcze repertuarowym curiosum i dlatego EMI zmarnowało jedyną w swoim rodzaju szansę, by nagrać ten utwór z Callas, z de Sabatą i z urodzonym do roli Makbeta – Tito Gobbim. Na nagrania w pełni godne tego utworu poczekaliśmy więc ponad dwadzieścia lat, a dokonali ich Claudio Abbado (DG) po serii słynnych i sfilmowanych na szczęście spektakli Giorgio Strehlera w La Scali, z wielką Shirley Verrett w roli Lady, oraz Riccardo Muti (EMI). Gorąco polecam też, jeżeli ktoś je gdzieś wygrzebie, dwa nagrania marginesowe: z Teatro Massimo w Palermo z 1960, gdzie dyryguje Vittorio Gui, a śpiewają Leyla Gencer i najwspanialszy może "Makbet" na płytach, Giuseppe Taddei (lepszy tu, niż w studyjnym nagraniu z Birgit Nilsson), oraz powstałe rok później nagranie RAI w Turynie pod dyrekcją Maria Rossiego, gdzie zaskakującą Lady jest świetna Chilijka, Nora Lopez, a jej partnerem – niedoceniany w swoim czasie, a znakomity Mario Sereni. Makdufa śpiewa tam kompletnie dzisiaj zapomniany Augusto Vicentini, wówczas artysta "prowincjonalny", który dzisiaj śpiewałby pewnie na największych scenach i nikt nie miałby mu za złe tenorowych ekscesów. Radzę poszukać na youtubie…

Agnieszka Zwierko, śpiewaczka operowa, mezzosopran:

Agnieszka Zwierko

Moje doświadczenia związane z pierwszą operą verdiowsko - szekspirowską jest niestety nikłe, jednak jako mezzosopran - choć dramatyczny - czuję się całkowicie usprawiedliwiona. Wspaniałą Lady Macbeth wyobrażam sobie tylko w wykonaniu sopranu dramatycznego, bogatego i miękkiego, o nieskazitelnej technice. Przyznam się, iż podczas mojej ponad 20 letniej pracy na różnych scenach polskich i europejskich trzy razy poproszono mnie o przygotowanie tej roli. Trzy razy odmówiłam.... Raz w Polsce. Na sugestię dyrektora jednego z naszych teatrów, iż "ma pani przecież góry" odpowiedziałam, że "chciałabym je jednak zachować dla mezzosopranowych ról, w których pojawiają się wcale nierzadko"... Hm.. dyrektor się obraził... a ja mimo wszystko nie zdecydowałam się go przebłagać...  Pozostałe dwie odmowy spotkały się ze zrozumieniem pełnym szacunku...

Wyrwana jednakże do odpowiedzi przez Państwa Beatę i Michała przyznam się iż oglądałam "Makbeta" "na żywo" na scenie Narodowego Teatru Morawsko - Śląskiego w Ostrawie, w obsadzie miejscowych solistów, które podobało mi się (niestety nie pamiętam już obsady, jest mi bardzo przykro...), a na video - rejestrację tego dzieła z mediolańskiej La Scali w realizacji, która ujęła mnie kolorystyką i wyrazistością mimo skromności scenograficznej. Rok 1997, za pulpitem Riccardo Muti a na scenie między innymi Renato Bruson i Maria Guleghina jako fatalne małżeństwo Macbeth'ów, Roberto Alagna jako Macduff i Carlo Colombara - Banco. Wszyscy poprowadzeni reżysersko przez Grahama Vicka, w scenografii Marii Bjornson. Pysznie się ogląda i wspaniale słucha. Nie trzeba chyba miłośników opery, a zwłaszcza oper Verdiego szczególnie namawiać do niewątpliwej uczty, jaka czeka nas już za kilka dni. Dziś w głównych rolach w Metropolitan Opera publiczność będzie słuchać znakomitego kwartetu solistów: Annę Netrebko, Josepha Calleję, Željko Lučića i René Pape. Życzę Państwu wspaniałych wrażeń!!!!!

P.S. moje ostatnie, pozamuzyczne spotkanie z Macbethem miało miejsce w Wiedniu przed trzema tygodniami. Mieszkałam w 9ej dzielnicy w pięknej kamienicy sąsiadującej z Volksoper. Żeby dostać się do mojej mansardy, musiałam skorzystać z małej windy, która wiozła mnie na szóste piętro. Pewnego wieczoru, wracając z próby, weszłam do domu za jednym z lokatorów, któremu pomogłam przy wejściu otworzyć bramę.... miał pewne problemy z użyciem klucza, choć na nogach trzymał się pewnie... Pan także podążał do windy i wszedł wraz ze mną. Z wielkim uśmiechem poinformował, iż udaje się na trzecie piętro. Winda ze starym systemem, jadąca na piętro, które zostało wybrane pierwsze na desce rozdzielczej. Pan przycisnął swój numerek, ja "moją" szóstkę.... Winda na jego piętrze się jednak nie zatrzymała.... Powoli "popełzła" w moim kierunku a ja przyjrzałam się owemu panu (który sprawiał wrażenie lekko zdziwionego).... pod jeansową kurtką miał czarny t-shirt z czerwonym napisem MACBETH o krwawo rozlewających się literach...... Po raz pierwszy chyba w życiu marzyłam o tym aby winda pognała w górę ze standardowym przyspieszeniem ziemskim g = 9,81 m/s2....... 

 

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)