opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Relacje ze Świata

Nancy

„Łaskawość Tytusa” Mozarta w Opera National de Lorraine w Nancy

Autorka: Halka GS

„La Clemenza di Tito” at the Opéra national de Lorraine photo (c) Opéra national de Lorraine published by opera.info.pl by courtesy of the Opéra national de Lorraine
Kliknij, aby powiększyć... / Click to magnify...

29 kwietna tego roku odbyła się premiera opery Mozarta “La clemenza di Tito” („Łaskawości Tytusa”) w przepięknym teatrze operowym w Nancy, mieście położonym na wschodzie Francji, w Lotaryngii – księstwie zarządzanym kiedyś przez polskiego króla Stanisława Leszczyńskiego. Kiedy Leszczyński zjechał do Francji, był już po abdykacji, a we Francji zjawił się jako teść króla Ludwika XV i otrzymał w zarząd księstwo Lotaryngii.

Poza premierą były jeszcze 4 przedstawienia: 2, 4, 6, 8 maja i na tym zakończono produkcję. Ja byłam na dwóch ostatnich spektaklach. I bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na tą podróż z Polski do Nancy, chociaż  dojazd wcale nie był prosty, bo organizowany dosyć późno.

„La Clemenza di Tito” at the Opéra national de Lorraine photo (c) Opéra national de Lorraine published by opera.info.pl by courtesy of the Opéra national de Lorraine  
 „La Clemenza di Tito” at the Opéra national de Lorraine photo (c) Opéra national de Lorraine published by opera.info.pl by courtesy of the Opéra national de Lorraine
Kliknij, aby powiększyć... / Click to magnify...

Powodów, dla których  pojechałam do Nancy było kilka. Przede wszystkim chęć posłuchania Franka Fagioli, mojego ulubieńca wśród kontratenorów. Ciągle mam w pamięci jego „Dove sei” zaśpiewane rok temu w Krakowie, którym całkowicie podbił i uwiódł publiczność obecną na koncercie w krakowskim teatrze im. J. Słowackiego. Słyszałam go potem kilkakrotnie w barokowym repertuarze, ale w Nancy po raz pierwszy śpiewał publicznie w operze Mozarta. Był to jego europejski debiut w tym repertuarze.

 
 

Drugim śpiewakiem, którego chciałam posłuchać  „on live” był szwajcarski tenor Bernard Richter – niezapomnany odtwórca tytułowej roli w Operze „Atys” J.B.Lullyego, wystawionej w Opera Comique w Paryżu w 2011 roku przez Williama Christie. To jedna z najpiękniejszych realizacji opery barokowej jaką udało się stworzyć. Na szczęście jest zapis na DVD i można zachwycać się do woli obrazem i dźwiękiem. Chciałam też usłyszeć „Łaskawość Tytusa” wykonaną siłami męskimi to znaczy role grane dotychczas przez kobiety (Sekstus i Anniusz) były śpiewane przez kontratenorów. I to było znakomite!

No i zobaczyć teatr w Nancy. Pierwszy teatr z czasów Stanisława Leszczyńskiego spłonął w 1905 roku. Po czym rozpoczęto budowę obecnego budynku teatru przy placu Stanisława, zakończoną w 1919 roku. Stylem architektonicznym nawiązuje do klasycyzmu. Bardzo piękna sala ma 1014 miejsc i znakomitą akustykę. Po obejrzeniu i wysłuchaniu pierwszego przedstawienia, zrozumiałam dlaczego właśnie w Nancy, w końcu w prowincjonalnym mieście, organizuje się prestiżowe produkcje operowe, na które przyjeżdżają melomani z różnych zakątków Europy. Podczas pierwszego przedstawienia siedziałam na galerii, to znaczy na balkonie trzeciego piętra. Przede mną daleko w głębi scena, ale miałam wrażenie, że śpiewacy są tuż obok i śpiewają dwa metry ode mnie. Tak znakomita jest tam akustyka. W 2006 roku opera w Nancy otrzymała tytuł „narodowej” czyli Opera National de Loraine w Nancy.

Akcja przedstawienia została przeniesiona do współczesności. Dekoracja minimalistyczna, sprowadzona do obrotowej szklanej ściany, która w zależności od sytuacji była albo przezroczysta, albo matowa. Do tego stół, krzesła i postacie dramatu siedzące wokół. Wśród Nich przywódca – tytułowy Tytus – kim jest, nie ma większego znaczenia. Jest szefem a pozostali to jego podwładni, współpracownicy i przyjaciele. Cały dramat sprowadza się do intrygi wymyślonej przez Vitellę, rozgrywanej pomiędzy Tytusem, Vitellą i Sekstusem. Akcją rządzą uczucia: ambicja, zazdrość, miłość, pożądanie, zemsta. To Vitella podburza Sekstusa do zdrady przyjaciela i namawia do zabójstwa Tytusa. Oczywiście, jest trup na scenie, plama krwi i narzędzie zbrodni – nóż, a w tle zamieszki, palone dokumenty i fruwające kartki.

Ale Tytus (jak wiadomo) ocalał i chce ukarać winowajcę całego zamieszania. A biedny Sekstus – ofiara manipulacji – torturowany, zakrwawiony (nawet skarpety były ze śladami krwi!) i wleczony po scenie jak prawdziwa ofiara, zostaje rzucony pod nogi Tytusa i tak już pozostaje do końca. Dzięki przyznaniu się do wszystkiego Vitelli, zostaje ułaskawiony. Bez patosu, zwyczajnie, ktoś przecina mu więzy na rękach i pozostawia leżącego na scenie.

Osobiście nie lubię współczesnych inscenizacji historycznych oper (to znaczy z poprzednich epok) ale muszę przyznać, że ta była świetna. Jasna, czytelna i prosta. Prawdziwy dramat pokazany w dobrym tempie, do końca bardzo serio, bez łzawego happy endu, bo ta łaska Tytusa to jak rzucony litościwy okruch dla ginącego. To była dobra, przemyślana reżyseria Johna Fulljamesa.

Tytusa śpiewał Bernard Richter. Szwajcarski tenor ma bardzo ładny głos, dźwięczny, nośny a zarazem liryczny, radzi sobie z koloraturą ale „góra” czyli wysokie dźwięki nie brzmiały dobrze. Trochę śpiewane „na siłę”, ostre w brzmieniu, nie leżą w jego naturalnej skali. Za to fragmenty śpiewane piano czy mezzo piano w średnicy skali brzmiały bardzo pięknie, właśnie lirycznie i śpiewnie. Ale nie zaskoczyło mnie to, ponieważ znałam wcześniejsze nagrania tego artysty i jego możliwości. Poza tym był dobry aktorsko i zagrał Tytusa w bardzo przekonujący sposób. Ogólnie podobał się bardzo.

Sabina Cvilak - zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Sabiny Cvilak
Sabina Cvilak
zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości
Sabiny Cvilak
kliknij, aby powiększyć / click to magnify

Sekstusem był Franco Fagioli – jeden z najlepszych kontratenorów młodego pokolenia. Na niego czekałam i nie zawiodłam się. Pokazał wszystko to co jest najpiękniejsze w jego głosie i śpiewie: mezzosopranowa barwa głosu, piękne frazowanie linii melodycznej, precyzja w biegnikach i przemyślana interpretacja a co za tym idzie, ekspresja w głosie niespotykana u innych kontratenorów. No i czekaliśmy na sławne „Parto, parto ma tu ben mio”, bo to popisowa aria dla tej postaci.

Fagioli, swoim zwyczajem, zaczął ostrożnie, bez nadmiernego eksponowania głosu, zbudował nastrój, zadbał o ekspresję a potem rozpędził się do brawurowego finału w allegro assai, gdzie ósemkowe triole dźwięczały czystym, pełnym dźwiękiem, przerywane westchnieniami i łkaniem długich nut przerywanych pauzami do kulminacji. A słuchającym zapierało dech w piersiach. No i posypały się brawa i zasłużony aplauz publiczności.

Drugi kontratenor, występujący w tym przedstawieniu, Yuriy Mynenko sprawił niespodziankę. Słyszałam go trzeci raz na scenie i był teraz zdecydowanie najlepszy. Wydaje się, że ukraiński śpiewak robi postępy, ciągle się rozwija głosowo a Mozart „ leży mu” wyjątkowo dobrze. To bardzo ładny głos (sopran) i bardzo dobrze zaśpiewana rola.

Dwie role kobiece obsadzone były przez pochodzące ze Słowenii śpiewaczki: Sabinę Cvilak (Vitella) i Bernardę Bobro (Servilla). Partia Vitelli wymaga głosu o dużej skali. Szczególnie dolne dźwięki są poniżej zakresu  standardowego sopranu i dlatego też pani Cvilak miała problemy z niskimi nutami. Były raczej wypowiedziane niż zaśpiewane.  Reszta bez zarzutu, czysto, dźwięcznie z właściwą ekspresją, także i dla niej brawa, bo to jest trudna partia. Bernarda Bobro pokazała piękny, słodko brzmiący delikatny sopran, właściwy dla tej roli. W obsadzie był jeszcze węgierski bas-baryton Miklós Sebestyén, śpiewający rolę Publiusza – dobry głos i dobre wykonanie.

Miklós Sebestyén - zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Miklósa Sebestyéna
Miklós Sebestyén
zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości
kliknij, aby powiększyć / click to magnify

Całość poprowadził młody amerykański dyrygent Kazem Abdullach. Pewnie, zdecydowanie, dobrał odpowiednie tempa więc przedstawienie było dynamiczne i spójne. Należałoby jeszcze wspomnieć o orkiestrze opery i chórze. Muzycy zespołu operowego zagrali i zaśpiewali na dobrym, profesjonalnym poziomie.

„La clemenza di Tito” jest ostatnią operą Mozarta, pisaną równolegle z „Czarodziejskim fletem”. Mozart nie miał czasu na komponowanie całości więc recytatywy secco dopisał jego uczeń Sussmayr. Ale muzyka całości jest bardzo piękna. To przecież Mozart! Melodyjne arie, świetne sceny zespołowe i dramatycznie brzmiące chóry, wpisujące się w atmosferę przedstawienia, to wszystko sprawia, że po ostatnich akordach robi się żal, że to już koniec (opera jest krótka – 2 akty), bo chciałoby się słuchać jeszcze więcej  i więcej.

To było świetne, na wysokim poziomie zrobione przedstawienie, a po ostatnim spektaklu w dniu 8 maja niekończące się oklaski nie pozwalały artystom zejść ze sceny. Czy warto było jechać do Nancy? Odpowiadam : warto!

 

Czytaj więcej: „Łaskawość Tytusa”  Mozarta w Opera National de Lorraine...

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)