opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Ludzie Opery - profile

Ludzie Opery - wywiady

Ludzie Opery - blogi, listy, opowieści...

"Nie jestem primadonną" - wywiad z Niną Stemme

Wywiad w wersji angielskiej Great Britain flag

 

Wywiad z Niną Stemme wybitną sopranistką, przeprowadzili w Wiedniu 15 października tego roku Beata i Michał Olszewscy.

Nina Stemme photo (c) Tanja Niemann published by opera.info.pl by courtesy of Nina Stemme
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć... / Click to magnify...

Chcielibyśmy rozpocząć naszą rozmowę od podziękowania Pani za wczorajszy spektakl „Dziewczyna z Dzikiego Zachodu”, które dla nas i dla publiczności, zgromadzonej w Wiener Staatsoper, był wspaniałym i poruszającym doświadczeniem. Ta opera Pucciniego wydaje się być utworem bardzo wymagającym dla śpiewaków. Zagranie i zaśpiewanie lirycznej i szlachetnej Minnie z pierwszego aktu, która po chwili, w następnych scenach, podejmuje dramatyczną walkę o uratowanie życia ukochanej osoby, musi być niezwykle trudnym zadaniem zarówno pod względem wokalnym, jak i emocjonalnym.

To prawda. Nazywam tą rolę moją Pucciniowską Brünnhilde. To nie jest nawet Izolda, to Brünnhilde, ponieważ rola ta jest niezwykle dramatyczna. Zresztą, jako Brünnhilde, śpiewaczka nie musi grać postaci aż tak dziewczęcej i tak szlachetnej jak Minnie. Warto bowiem zauważyć, że Minnie, która z jednej strony ma bardzo czystą duszę, jest jednocześnie niezwykle twardą osobą. Widać to w drugim akcie opery, kiedy w obliczu niebezpieczeństwa, Minnie rezygnuje ze swoich szlachetnych ideałów, odrzuca je.

 

Bycie Minnie jest również trudne z tego powodu, że przez cały czas mój śpiew jest napędzany i kształtowany przez moje emocje. To oznacza, że aby wiarygodnie zaśpiewać tą rolę z jednej strony muszę mieć w sobie te emocje, ale z drugiej strony, w tym samym czasie muszę wiedzieć, w jaki sposób osiągnąć za pomocą techniki przejście z jednego stanu w drugi, jak pokazać emocjonalną transformację Minnie.

Nina Stemme (Minnie) "La Fanciulla del West" photo (c) Wiener Staatsoper / Michael Pohn published by opera.info.pl by courtesy of the Wiener Staatsoper 
 Kliknij zdjęcie, aby powiększyć... / Click to magnify...

Kiedy jest Pani na scenie śpiewając tak dramatyczne partie, co Pani czuje? Przecież oprócz tego, że musi Pani myśleć o muzyce, tekście i wszystkich innych technicznych aspektach roli, to w tym samym czasie między Panią a partnerami scenicznymi ma miejsce wiele interakcji, podobnie jak między Panią i publicznością, która bardzo uważnie Panią słucha i obserwuje. Czy będąc na scenie. czuje Pani obecność publiczności, ten rodzaj „napięcia w powietrzu”?

Ależ oczywiście, że tak! Szczególnie tu, w Wiedniu. Ale o tym wszystkim myślę, zanim wejdę na scenę. Wtedy jest ten moment, kiedy głęboko zastanawiam się: „jak się dziś czuję”, „gdzie jest mój głos?”, „gdzie jest moja technika?”, „jak mogę to wszystko połączyć z emocjami”, dlatego, że wszystkie te elementy muszą wydarzyć się w tej samej chwili . Podczas spektaklu nikt nie powinien widzieć, że cały czas myślę o technice. To właśnie dlatego tak ważny jest okres prób. W trakcie nich zapamiętuję, co muszę robić w poszczególnych momentach spektaklu i jak pokierować swoim śpiewaniem.

Czy zdecydowała się Pani na wzięcie udziału w “Dziewczynie …” ze względu na piękno tej partii czy też dlatego, że oprócz bohaterek z oper Wagnera stara się Pani śpiewać również repertuar włoski? W naszym odczuciu włoski i wagnerowski styl śpiewania różnią się nieco od siebie. Patrząc z tej perspektywy chcieliśmy Panią zapytać czy łatwo jest śpiewać zarówno bohaterki oper Pucciniego, jak i Wagnera, czy łatwo jest „mieszać” ze sobą te dwa repertuary?

Szkolę swoją technikę w taki sposób, by móc śpiewać oba te repertuary. Uważam, że w istocie rzeczy jest to ten sam rodzaj śpiewania, tyle tylko, że włoski repertuar Pucciniego to po prostu inny język, który nieco inaczej „układa się” w ustach. Również sposób frazowania jest zupełnie inny. Nie ma tu czasu na stworzenie głębokiego dźwięku w środkowym rejestrze. Jeśli ktoś będzie próbował to robić, nie będzie w stanie osiągnąć gór. Ale to jest wciąż ten sam instrument. Oczywiście, nie mogłabym śpiewać Pucciniego z takim samym nastawieniem jak Wagnera. Ale nastawienie to zmienia się w mojej głowie i jest jak „zmiana biegu w samochodzie”. Naturalnie nie zaśpiewałabym dzisiaj roli Brünnhilde, śpiewając wczoraj w “Dziewczynie …”. Uważam jednak, że wszystko jest zawarte w muzyce i chciałabym tworzyć role i śpiewać włoski repertuar tak długo, jak to tylko będzie możliwe.

Nina Stemme "Tristan und Isolde" photo (c) Wiener Staatsoper / Michael Pohn published by opera.info.pl by courtesy of the Wiener Staatsoper
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć... / Click to magnify... 

Jakiś czas temu, w jednym z wywiadów, powiedziała Pani, że dla śpiewaka wagnerowskiego jest bardzo ważne, by zachować w swoim repertuarze role włoskie, bez których istnieje ryzyko utraty pewnej elastyczności w śpiewaniu. Jak poważne jest to  zagrożenie?

Uważam, że Wagner powinien być śpiewany legato, a sposób śpiewania jego repertuaru powinien wywodzić się z belcanto. Wierzę, że to jest sposób śpiewania, którego chciałby Wagner. W jego czasach nie było śpiewaków wagnerowskich. Oni po prostu śpiewali muzykę i to było wszystko. O tym staram się zawsze pamiętać i do tego wracam wykonując partie w operach Wagnera. Myślę, że tak naprawdę nie ma różnicy pomiędzy włoskim i wagnerowskim śpiewaniem. Oczywiście, wymaga to więcej wytrwałości i innego rodzaju ćwiczeń, gdyż u Wagnera trzeba utrzymać każdą nutę i każdą z nich zachować żywą. U Puccininiego czy Verdiego ważne jest natomiast frazowanie, o którym śpiewak musi pamiętać od samego początku. Musi frazować w odpowiedni sposób, zgodny z orkiestrą. W Wagnerze trzeba natomiast pracować właściwie nad każdą sylabą, co uważam za bardzo piękne. Tam się jest o wiele bliżej tekstu. To dlatego „Dziewczyna…” jest częściej wykonywana przez śpiewaków wagnerowskich, gdyż w tej operze, po raz pierwszy, Puccini wpisał dramat i tekst w orkiestrę. Tu nie ma jedynie muzycznych fraz.

Czy mogłaby nam Pani opowiedzieć o swoim sposobie przygotowywania się do nowej roli?

Słucham muzyki, czytam tekst i staram się wrócić do źródeł, czyli do partytury i sztuki teatralnej, na której była oparta opera, jeśli taka istnieje. Na przykład, kiedy rozpoczęłam przygotowania do „Dziewczyny …” trudno było znaleźć mi taką sztukę, ale dostępna była krótka powieść, popularna w tamtych czasach książka Davida Belasco. Kiedy ją czytałam, starałam się zrozumieć, co zainspirowało Pucciniego, jakie były jego intencje. Patrzyłam, co napisał Belasco, a następnie co z tego wybrał Puccini i jaki to ma wpływ na rolę Minnie. Zadawałam sobie pytanie” „czy ona stała się bardziej czy mniej twarda, nieustępliwa w relacjach z mężczyznami?”. W niektórych momentach Puccini uczynił tą rolę bowiem bardziej sentymentalną, niż ja sama bym chciała. Potem słucham muzyki, uczę się jej i zawsze staram się zrozumieć podtekst, tak zwane „znaczenie ukryte między liniami”.

Nina Stemme photo (c) Tanja Niemann published by opera.info.pl by courtesy of Nina Stemme
 Kliknij zdjęcie, aby powiększyć... / Click to magnify...

Czy słucha Pani starych nagrań? Pytamy o to, bo niektórzy śpiewacy powiedzieli nam, że starają się tego unikać. Sądzą bowiem, że mogą zasugerować się wykonaniem innych śpiewaków. Jaka jest Pani opinia w tej kwestii?

Prawie zawsze słucham starych nagrań. Mamy dziś dostęp do tylu dobrych nagrań, dlaczego więc z tego nie skorzystać? Dla mnie to byłoby jak próba ponownego „wynalezienia koła”. Te nagrania mnie inspirują, ale nigdy nie próbuję ich imitować. Zazwyczaj słucham co najmniej pięciu różnych nagrań, jeśli oczywiście tyle ich istnieje. A potem je zapominam. Kiedy bowiem zakończę swoje własne poszukiwania, nie mogę ich więcej słuchać, mam bowiem już swój własny obraz danej roli. Może to nie jest jeszcze w pełni zwerbalizowany obraz, bardziej idea lub wizja. Mam również swoje tajemnice dotyczące śpiewanej postaci, z którymi nie dzielę się ani z reżyserem, ani z moimi kolegami. To są pewne przemyślenia oczywiste tylko dla mnie, które chcę im pokazać później, dopiero na scenie.

Kiedyś powiedziała Pani, że w trakcie prób i przygotowywań do wystawienia opery zawsze chce być Pani częścią zespołu, że uwielbia Pani współpracować z reżyserem i innymi śpiewakami nad znalezieniem najlepszego, od strony artystycznej, sposobu zagrania danej roli. Jednak czasami reżyserzy traktują Panią jak "gwiazdę" i zostawiają Pani wolną rękę w kreowaniu roli. Czy w  takich sytuacjach musi Pani walczyć o tak zwane „równe” traktowanie w zespole?  

Tak się zdarza. W tej produkcji “Dziewczyny …” mieliśmy bardzo fajny zespół, ale i tak czasami reżyser mówił do mnie: “to zostawiam zupełnie tobie”. Musiałam wówczas odpowiadać: „Nie, nie jestem „primadonną”. Jako artysta, żeby czuć się wolnym na scenie, musisz mieć kogoś z zewnątrz, kto na ciebie patrzy i cię słucha. Potrzebne mi są wszystkie uwagi typu: „możesz to zrobić” lub „możesz pójść tak daleko, ale nie dalej”. Bez takiego wsparcia, ryzykuję, że zachowam się na scenie niewłaściwie. To jest realne zagrożenie dla artysty.

Podczas prób, mieliśmy wyjątkową okazję obserwować Panią i Tomasza Koniecznego w bardzo dramatycznej i trudnej scenie pokera z drugiego aktu “Dziewczyny …”. Zauważyliśmy jak oboje Państwo byliście zmęczeni po tej próbie. Praca nad połączeniem ze sobą wszystkich elementów: śpiewania, grania na scenie i  wyrażania emocji wyglądała na bardzo wyczerpującą.

Tak rzeczywiście było. Kiedy po raz pierwszy ćwiczy się tak wymagające sceny jak ta, ma się do czynienia z bardzo wieloma elementami, o których trzeba myśleć. Przede wszystkim jest muzyka, którą trzeba uwzględnić. Ale ponieważ na tej próbie nie było dyrygenta, bez przerwy musieliśmy również liczyć tempo. Musieliśmy się zastanawiać, co się wydarzy, jeśli w danym momencie dyrygent podbije tempo lub przeciwnie, da nam więcej czasu. Taka sytuacja spowodowała, że później musieliśmy porozmawiać z dyrygentem, Franz Welser-Möst’em, by upewnić się, że da nam wystarczająco dużo czasu, byśmy mogli  zaśpiewać i zagrać swoje role w wiarygodny sposób.

Czytaj więcej: "Nie jestem primadonną" - wywiad z Niną Stemme

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)