opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Teatry w Polsce

opera krakowska

Opera Krakowska

 

„Piękna Helena” - premiera w Operze Krakowskiej!

Piękna Helena w Operze Krakowskiej
Kliknij, aby powiększyć

27 lutego 2015 Opera Krakowska zaprasza na premierę „Pięknej Heleny” Jacquesa Offenbacha w reżyserii Rudolfa Zioło. Kierownictwo muzyczne nad spektaklem objął Piotr Wajrak, scenografię i kostiumy przygotował Andrzej Witkowski, a nad stroną choreograficzną czuwa Jarosław Staniek.

Krakowska "Piękna Helena" to przedstawienie pełne zaskakujących rozwiązań z współczesną wersją libretta napisanego przez Krzysztofa Czeczota, który nadał mitologicznym skojarzeniom zupełnie nowy wymiar. Akcję spektaklu przeniósł do demokratycznej Polski, a Parys i Helena spotkają się w letnim kurorcie. Libretto przepełnione humorem doskonale współgra z dynamiczną muzyką Offenbacha.

W historii Opery Krakowskiej tytuł gości na afiszu po raz pierwszy. Operetka miała swoją prapremierę światową 17 grudnia 1864 w paryskim Théâtre des Variétés. Zaskoczyła widzów odniesieniami do ówczesnych władców, m.in. do  Napoleona III i jego żony Eugenii. Były to czasy cesarstwa francuskiego, a operetka wywołała skandal wśród publiczności. Jej popularność rosła z każdym dniem. Przedstawienie doczekało się setki wystawień, a każde z nich odbywało się przy pełnej frekwencji widowni.

Kolejne spektakle „Pięknej Heleny” na krakowskiej scenie odbędą się 28 lutego oraz 1, 3, 6 i 8 marca 2015.

Libretto: Krzysztof Czeczot wg libretta Henri Meilhaca i Ludovica Halévy’ego

REALIZATORZY:
Reżyseria: Rudolf  Zioło                            
Kierownictwo muzyczne: Piotr Wajrak
Scenografia i kostiumy: Andrzej Witkowski
Choreografia: Jarosław Staniek
Przygotowanie chóru: Zygmunt Magiera
Reżyseria światła: Damian Pawella
Projekcje video: Dariusz Pawelec

OBSADA:
Helena | Marta Abako, Monika Ledzion
Parys | Andrzej Lampert, Marcin Pomykała, Adam  Sobierajski
Kalchas | Andrzej Biegun, Michał  Kutnik,  Przemysław  Rezner
Agamemnon | Andrzej  Biegun, Krzysztof Dekański
Menelaus | Janusz  Ratajczak, Witold Wrona
Orestes | Agnieszka  Cząstka, Monika  Korybalska
Achilles | Janusz  Dębowski, Krzysztof Kozarek, Marcin Kotarba
Ajaks I | Marek Gerwatowski, Marcin Kotarba, Krzysztof Kozarek    
Ajaks II | Marek Gerwatowski, Marcin Pokusa
Filokomes | Stanisław  Knapik,  Franciszek  Makuch
Eutykles | Krzysztof  Dekański, Rafał Pawłowski
Bakhis  | Karolina Wieczorek, Karin Wiktor-Kałucka
Partenis | Barbara Ogonowska
Leoena | Kamila Wojtyś, Marta Mietelska, Magdalena Wołoch
Naga | Marta Mietelska, Magdalena Wołoch
Pracownik hotelu | Marcin Herman,  Rafał Pawłowski

Orkiestra, Chór i Balet Opery Krakowskiej

 

Opera Krakowska w hołdzie Stanisławowi Barańczakowi

Victor Korpusenko i Andrzej Biegun zdjęcie (c) Peachperfect opublikowane dzięki uprzejmości Opery Krakowskiej
Victor Korpusenko i Andrzej Biegun
zdjęcie (c) Peachperfect
kliknij, aby powiększyć...

26 grudnia 2014 zmarł Stanisław Barańczak, wybitny poeta, tłumacz, eseista i krytyk literacki, profesor Uniwersytetu Harvarda.

Chcąc uczcić pamięć poety Opera Krakowska przypomni 3 stycznia 2015 (godzina 16.30) „Podróż zimową”,  spektakl składający  się z 24 wierszy poety, stworzonych specjalnie do muzyki Schubertowskiego arcydzieła. „Moją ambicją – wyznał autor - było napisanie takich tekstów, które można byłoby zaśpiewać do określonej melodii, a zarazem – przeczytać również w oderwaniu od muzyki, jako samodzielne wiersze”. Tak właśnie funkcjonuje ten cykl wierszy Barańczaka do dzisiaj.

„Podróż zimową” na naszej scenie  przygotowali: Józef Opalski (reżyseria), Konrad Mastyło (kierownictwo muzyczne), Marek Braun (scenografia i kostiumy), Jacek Tomasik (choreografia) oraz Andrzej Biegun jako wykonawca. Premiera odbyła się 10 lutego 2011 roku.

 

Forum Opery Polskiej w Krakowie

Forum Opery Polskiej logo13 października tego roku, w dniu sześćdziesiątej rocznicy rozpoczęcia działalności Opery Krakowskiej, odbędzie się Forum Opery Polskiej.

„Sinusoida uwielbienia, które przechodzi w nienawiść towarzyszy operze od ponad czterystu lat. Nie było chyba w historii muzyki gatunku tak bardzo dyskutowanego i chętnie reformowanego, tak żarliwie kochanego, ale i ostro krytykowanego. Dziś również opera wzbudza kontrowersje. Atmosfera wokół opery więc gęstnieje, temperatura kłótni wzrasta, walka na argumenty nasila się, a to oznacza, że opera wciąż nas obchodzi. Nas, czyli twórców i odbiorców.” – mówi Daniel Cichy, Redaktor Naczelny Polskiego Wydawnictwa Muzycznego, który poprowadzi Forum Opery Polskiej.

Do rozmowy o kondycji teatru operowego zaproszono przedstawicieli środowiska twórczego, kluczowe postaci teatru, muzyki i tańca, znanych krytyków i animatorów życia muzycznego, którzy będą rozmawiać o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości gatunku, o artystycznych wizjach i strategiach realizacyjnych, o znaczeniu opery w życiu społecznym i jej funkcji we współczesnym świecie.

W ramach Forum, które ma trwać od godziny 10.30 do 14.30, będą mieć miejsce dwie dyskusje, konfrontujące perspektywę widza i odbiorcy spektaklu z perspektywą artysty i realizatora.

Pierwsza – „Z perspektywy widowni”, rozpocznie się o godzinie 10:30 z udziałem Zofii Gołubiew (Dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie), Andrzeja Kosowskiego (Dyrektor Instytutu Muzyki i Tańca w Warszawie), Doroty Szwarcman (krytyk muzyczny „Polityki”), Jacka Marczyńskiego (krytyk muzyczny „Rzeczpospolitej”), Leszka Mikosa (przedsiębiorca, współzałożyciel Stowarzyszenia Miłośników Opery Krakowskiej „Aria”).

Druga –„Z perspektywy sceny”, rozpocznie się o godzinie 13:00 z udziałem Małgorzaty Walewskiej (wybitnej śpiewaczki), Laco Adamika (reżysera), Tomasza Tokarczyka (dyrygenta), Emila Wesołowskiego (choreografa) oraz Borysa Kudlički (scenografa). Niestety nie będzie obecny zapowiadany Waldemar Dąbrowski (Dyrektor Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie) z uwagi na problemy zdrowotne.

Bezpłatne wejściówki do odbioru w Kasie Opery Krakowskiej.

(Źródło: informacje prasowe Opery Krakowskiej)

Próby do „Mefistofelesa” Arrigo Boito w Operze Krakowskiej

Post użytkownika opera.info.pl.

"Mefistofeles" - premiera w Operze Krakowskiej

Mefistofeles Opera Krakowska
Kliknij, aby powiększyć...

25 września tego roku o godzinie 18:30, premierowym spektaklem „Mefistofelesa” Arrigo Boito w reżyserii Tomasza Koniny, Opera Krakowska zainauguruje sezon artystyczny 2014/2015.

„Mefistofeles” to kolejna odsłona projektu „Operowe divertimento na scenach Krakowa i Trondheim”, polsko-norweskiej współpracy, którą zapoczątkowało wspólne wystawienie „Don Giovanniego” W.A. Mozarta (marzec 2013). Tym razem, historię Fausta, Małgorzaty i Mefistofelesa wykonają soliści wybrani w specjalnym międzynarodowym konkursie wokalnym. Śpiewakom towarzyszyć będzie 100-osobowy chór (w tym 32-osobowy chór dziecięcy) oraz orkiestra Opery Krakowskiej pod dyrekcją maestro Tomasza Tokarczyka.

 

Obsada:

MEFISTOFELES | Daniel Borowski, Volodymir Pankiv, Tomasz Raff

FAUST | Vasyl Grokholskyi, Daniel Magdal, Zurab Zurabishvili

MAŁGORZATA | Katarzyna Oleś-Blacha, Iwona Socha, Anna Wierzbicka

MARTA | Agnieszka Cząstka, Maria Stattin

WAGNER, NEREUSZ | Paweł Brożek, Krzysztof Kozarek

HELENA | Marta Abako, Elodie Hache, Elisabeth Teige

PANTALIS | Wanda Franek

 

(Źródło: informacje prasowe Opery Krakowskiej)

"Wesele Figara", Mozart, Mariusz Kwiecień, ... w Krakowie

Poprosiliśmy trzy zaprzyjaźnione z nami użytkowniczki o wspomnienia z "Wesela Figara" w Operze Krakowskiej, gdzie partię Hrabiego Almavivy śpiewał w ostatnich dniach Mariusz Kwiecień. Otrzymaliśmy trzy relacje: Anki, Meg i Basi. Bardzo za nie dziękujemy a wszystkich zapraszamy do lektury. Beata i Michał

Autorka: Anka

Wesele Figara w Operze Krakowskiej foto (c) Ryszard Kornecki opublikowane dzięki uprzejmości Opery Krakowskiej
Katarzyna Oleś-Blacha, Mariusz Kwiecień;
zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć...

Od zawsze uwielbiałam tę sztukę. Zachwycała mnie lekkością i tempem narracji (co uważam też za zasługę Boy'a - Żeleńskiego), przejrzystością dramaturgiczną - typową dla epoki klasycznej (a może też i dla sztuki francuskiej), humorem sytuacyjnym i literackim, pewną ironią i dystansem w w stosunku do postaci, którym równocześnie Beaumarchais "użyczył" tak wiele sympatii i uroku. Może tylko hrabia Almaviva - uosabiający wszystkie grzechy epoki (przywileje arystokracji, nieudolność i korupcję sądów, brak wolności słowa) - wydaje się być postacią najmniej "urokliwą".

Wszystkie te atuty odnaleźć można w operze Mozarta. począwszy od znakomitej uwertury, aż po końcowy ansambl - przepiękny, niosący przesłanie przebaczenia i miłości. Kto chce, może mnie oskarżyć o brak obiektywizmu, ale moim zdaniem, nikt z takim mistrzostwem nie potrafił kreślić muzycznych postaci i sytuacji. Co więcej forma muzyczna bardzo często podkreślała kontekst literacki (na przykład repryza w formie sonatowej sekstetu bohaterów, będąca "podsumowaniem" różnorodnych stanowisk). Ansamble muzyczne w tej operze są dla mnie dowodem najwyższego kunsztu kompozytorskiego.

 

Wesele Figara w Operze Krakowskiej foto (c) Ryszard Czarnecki opublikowane dzięki uprzejmości Opery Krakowskiej
Agnieszka Cząstka, Przemysław Firek,Mariusz Kwiecień, Krzysztof Dekański
zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć... 
Wesele Figara w Operze Krakowskiej zdjęcie (c) Ryszard Kornecki opublikowane dzięki uprzejmości Opery Krakowskiej
Jolanta Gzella, Krzysztof Szumański, Volodymyr Pankiv
zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć...

Ale do rzeczy. "Wesele Figara" wystawione "po bożemu" przez Laco Adamika (co większość reżyserów niemieckich uznałaby za profanację) zachwycało lekkością, poczuciem humoru zarówno sytuacyjnym jak i literackim. Wyczucie stylu, lekka ironia, znakomita koegzystencja dramaturgiczno - muzyczna - to podstawowe zalety tego spektaklu. Dochodzą jeszcze kreacje wokalno - aktorskie. Już dawno nie bawiłam się tak na żadnym spektaklu (co prawda, nie miałam też okazji ostatnio być na komedii). Śpiewał znakomity zespół. Hrabiego Almavivę kreował Mariusz Kwiecień. Warta podkreślenia jest jego piękna barwa głosu, bogata w alikwoty, prezentowana z dużą umiejętnością w każdym rejestrze. I swoboda - nie tylko wokalna - lecz przede wszystkim sceniczna. Sceny, w których brał udział Kwiecień, momentami "skrzyły" się aż od emocji. Może tylko w duecie, w którym hrabia próbuje dociec, kto się ukrywa za drzwiami alkowy jego żony, widziałabym mniej ekspresji. Trudno mi uwierzyć, że wyrafinowany arystokrata mógłby się posunąć do rękoczynów, raczej zleciłby to służącemu (proszę wybaczyć moje poczucie humoru). Zachwyciła mnie Iwona Socha (chyba najbardziej z całego zespołu). Jej Zuzanna była pełna uroku, poczucia humoru, niewymuszonego wdzięku. Piękny głos, wydobywany z lekkością i swobodą. Katarzyna Oleś-Blacha, kreująca Hrabinę, to doświadczona artystka, o znakomitym warsztacie, chociaż miałam wrażenie, zwłaszcza w początkowej arii z II aktu, że śpiewa z pewnym wysiłkiem (zwłaszcza w górnym rejestrze), że kontrola techniki wokalnej przeważa nad naturalnością wypowiedzi. Ale w dalszym przebiegu opery to wrażenie zniknęło. Bardzo podobała mi się Monika Korybalska jako Cherubin. Przepiękna barwa głosu (na bogactwo alikwotów jestem szczególnie wyczulona) i umiejętności techniczne jak na studentk ę- na wysokim poziomie. I bardzo przekonująca aktorsko. Znakomicie podkreślała wdzięk i pewną nieporadność, gubiącego się w emocjach młodego chłopca. W nie najlepszej formie wokalnej była była Agnieszka Cząstka (Marcelina). Pod względem aktorskim natomiast, wszystkie panie były znakomite. Bardzo podobał mi się Krzysztof Szumański w roli Figara. Naturalność wokalno - aktorska z jaką kreował postać głównego bohatera zasługuje na wielkie uznanie. Stanowił doskonałą przeciwwagę dla Mariusza Kwietnia, tworząc z nim bardzo przekonującą, antagonistyczną - pod każdym względem - relację.

Pozostali panowie - Volodymyr Pankiv i Adam Zdunikowski - stworzyli również interesujące kreacje. Po raz pierwszy uczestniczyłam w przedstawieniu, o tak wyrównanym poziomie wokalnym. Na uwagę zasługuje również scenografia. Moim zdaniem przepiękna, kojarząca się z malarstwem Antoine'a Watteau - artysty niezwykle wrażliwego na barwę, przedstawiającego zabawy arystokracji francuskiej na tle "teatralnych" krajobrazów. Jego obrazy tak sugestywnie przedstawiają ulotność świata, który za chwilę zniknie w rewolucyjnej pożodze. Jak dobrze, że pozostało nam chociaż "Le nozze di Figaro"...

Znakomite przedstawienie.

 

Autorka: Meg

Wesele Figara w Operze Krakowskiej zdjęcie (c) Ryszard Czarnecki opublikowane dzięki uprzejmości Opery Krakowskiej
Mariusz Kwiecień
zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć...

6 czerwca rozpoczął się XVIII Letni Festiwal Opery Krakowskiej,  zainaugurowany operą „Wesele Figara”, w której w roli Hrabiego Almavivy zobaczyliśmy i usłyszeliśmy Mariusza Kwietnia. Słynny polski baryton wystąpił jeszcze 8 i 10 czerwca - to trzecie przedstawienie było jego 100-ym występem w roli Hrabiego oraz 125-tym w „Weselu Figara.”

Wszystkie trzy spektakle przyciągnęły rzesze fanów Mariusza Kwietnia, zarówno z Polski jak i zagranicy. Sala wypełniona była po brzegi, bo każdy jego występ w rodzinnym Krakowie to prawdziwe wydarzenie. I tym razem publiczność nie zawiodła się - Mariusz Kwiecień to fantastyczny Hrabia - rozwiązły, uwodzicielski, gwałtowny, chwilami zabawny, skruszony, wspaniały aktorsko oraz wokalnie. Gdy pojawiał się na scenie, ta należała do niego. A pojawił się na niej niezawodnie,  pomimo  że występ 6 czerwca stał pod znakiem zapytania, bo jak się potem dowiedzieliśmy, Pan Mariusz nie czuł się dobrze (już wcześniej miał kłopoty zdrowotne - odwołane występy w Metropolitan Opera - „I Puritani”). I choć, z powodu niedyspozycji nie było w piątek (6. czerwca) sławnych arii Hrabiego Almavivy w 3 Akcie ("Hai già vinta la causa" - "Vedrò mentr'io sospiro"), występ i tak był wspaniały. W dwóch kolejnych przedstawieniach, 8 i 10 czerwca, aria została już brawurowo zaśpiewana i nagrodzona burzą oklasków – pan Mariusz był w świetnej formie. Pięknie zaprezentowali się również pozostali wykonawcy: Katarzyna Oleś-Blacha w roli Hrabiny (jej arię w 3 Akcie publiczność nagrodziła gromkimi brawami), Iwona Socha jako urocza Zuzanna, Krzysztof Szumański jako Figaro, Monika Korybalska - Cherubin, Volodymyr Pankiv – Bartolo i Agnieszka Cząstka jako Marcelina. Wszyscy artyści postarali się, aby przedstawienia były prawdziwą ucztą dla oka i ucha. Nagrodzono ich za to na końcu długimi brawami.

Wesele Figara w Operze Krakowskiej zdjęcie (c) Ryszard Czarnecki opublikowane dzięki uprzejmości Opery Krakowskiej
Krzysztof Szumński, Monika Korybalska, Imeri Kawsadze
zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć...

Po przedstawieniach, fani Mariusza Kwietnia mogli spotkać się z nim przy Wyjściu dla Artystów. Były rozmowy, autografy i wspólne zdjęcia – pan Mariusz to uroczy, bezpośredni człowiek. Dla każdego znalazł chwilę, pomimo złego samopoczucia pierwszego wieczoru. Po drugim przedstawieniu był pełen energii, zadowolony z występu – spotkanie z nim było fascynujące. Po ostatnim spektaklu, udał się na zamknięte spotkanie ze swoim Fanklubem.

Wszystkie trzy przedstawienia „Wesela Figara” w Operze Krakowskiej to wielki sukces. Przede wszystkim ze względu na udział w nich Mariusza Kwietnia, ale również dzięki pozostałym artystom, pięknej inscenizacji, reżyserii (Laco Adamika) i orkiestrze pod kierownictwem muzycznym Tomasza Tokarczyka. Wielkie podziękowania dla Pana Mariusza za to, że co roku występuje na scenie krakowskiej opery i pozwala nam podziwiać na żywo swoje występy. Sprawia tym, że do Krakowa przyjeżdżają miłośnicy opery i jego talentu z całego świata. Czekamy z niecierpliwością na występy w przyszłym roku!

 

Autorka: Basia

Wesele Figara w Operze Krakowskiej zdjęcie (c) Ryszard Czarnecki opublikowane dzięki uprzejmości Opery Krakowskiej
Mariusz Kwiecień, Iwona Socha
zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć...

Bardzo chciałam usłyszeć wreszcie na żywo Mariusza Kwietnia i zobaczyć go w spektaklu operowym, bo wiem że w takiej roli czuje się najlepiej. Gdy znalazłam się w Operze Krakowskiej na „Weselu Figara”, byłam dobrze przygotowana: znałam treść opery, muzykę i miałam miejsca w pierwszym rzędzie na samym środku na wszystkich spektaklach. Obejrzałam je wszystkie trzy. Sama inscenizacja jest bardzo przyjemna, na scenie cały czas toczy się akcja, co w połączeniu z piękną muzyką daje efekt "oglądania filmu" . Nie będę pisała o szczegółach scenografii, strojach czy reżyserii bo w internecie można to wszystko bez problemu znaleźć. Chciałabym opowiedzieć o emocjach i wrażeniach. Pierwsze przedstawienie – 6 czerwca. Wszyscy artyści grają świetnie swoje role. Najbardziej podoba mi się Cherubin i Figaro. Piękne głosy i bardzo przekonująca gra. Wejście na scenę Hrabiego robi na mnie piorunujące wrażenie. Mariusz Kwiecień emanuje taką energią i jest tak doskonały w swojej grze aktorskiej, że skupia na sobie całą uwagę publiczności. Śpiewa pięknie, tak jak potrafi - z całego serca. Przedstawienie kończy się długimi owacjami na stojąco dla całego zespołu. Po spektaklu idziemy do wyjścia dla artystów zdobyć autografy. Po kilkunastu minutach artysta wyszedł do nas i od razu powiedział, że jest chory, bierze lekarstwa i nie chciał w takiej dyspozycji występować. Było mu wyraźnie przykro. Nasze zapewnienia, że było pięknie trochę go uspokoiły, potem były zdjęcia, autografy, rozmowy i żarty. Wśród fanów było wiele osób spoza Polski, a ja poznałam kilka bardzo miłych osób.

Wesele Figara w Operze Krakowskiej zdjęcie (c) Ryszard Czarnecki opublikowane dzięki uprzejmości Opery Krakowskiej
Mariusz Kwiecień, Robert Gierlach, Iwona Socha oraz Chór Opery Krakowskiej
zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć...

Spektakl numer dwa - 8.czerwca. Zasiadam na swoim miejscu, tym razem znacznie spokojniejsza. Wiem już co zobaczę i usłyszę. No i kolejne wielkie zaskoczenie. Mariusz Kwiecień śpiewa inaczej - jego głos jest potężny, pełny, fantastyczny. Gra aktorska jeszcze lepsza niż w pierwszym spektaklu. No i jest aria z III aktu - "Hai già vinta la causa" - "Vedrò mentr'io sospiro". To ogromne przeżycie, krzyczę z zachwytu jak wiele osób na widowni! Na zakończenie znowu ogromne owacje na stojąco. Kolejka osób oczekujących na autograf i spotkanie z artystą jest bardzo duża. Mariusz Kwiecień wychodzi do nas bardzo szybko, jest szczęśliwy i pełen energii. Najpierw serdecznie i ciepło wita swoją rodzinę, która była taż na widowni. Przytula mocno i całuje uszczęśliwioną Mamę - to bardzo, bardzo piękne. Później autografy zdjęcia i rozmowy, a przede wszystkim szczęśliwa i uśmiechnięta twarz Artysty.

Spektakl numer trzy - 10.czerwca - Mariusz Kwiecień po raz setny w roli Hrabiego. Już nic nie może mnie zaskoczyć - teraz będę smakować każdą nutkę - takie jest moje założenie. I znowu jest inaczej niż przewidywałam. Mariusz Kwiecień dosłownie "szaleje" na scenie, a jego głos jest jeszcze większy i piękniejszy niż dwa dni wcześniej. Aria Hrabiego z III aktu dosłownie wgniata mnie w fotel. Potężny głos, autentyczna wściekłość i drżący z emocji Hrabia jest fascynujący! Okrzyki zachwytu i wielkie brawa od publiczności! Kolejny raz długie owacje na stojąco dla całego zespołu. Jedna z fanek Mariusz Kwietnia powiedziała po spektaklu, że artysta "rozniósł Operę Krakowską" - to chyba najlepiej oddaje potęgę głosu i osobowości scenicznej Mariusza Kwietnia.

Wesele Figara w Operze KrakowskiejDla mnie i kilkudziesięciu innych osób to jeszcze nie koniec wieczoru. Dzięki uprzejmości wyjątkowej osoby, zostałam zaproszona na spotkanie z Artystą zorganizowane przez Fanclub Mariusza Kwietnia, który skupia miłośników opery z całej Polski. W spotkaniu uczestniczyli członkowie klubu, dyrektor Opery Krakowskiej oraz znajomi i przyjaciele Mariusza Kwietnia. Były przemówienia, podziękowania, toasty oraz nagroda dla naszego barytona za zajęcie pierwszego miejsca w plebiscycie publiczności na najlepszego solistę Opery Krakowskiej (nagrodą był fragment deski ze sceny opery krakowskiej; każdy z piętnastu laureatów otrzymał swój kawałek - odebrali je wcześniej). To było zabawne ponieważ artysta nie jest członkiem zespołu tej Opery. Dyrektor Opery Krakowskiej zapowiedział na 2015 rok „Eugeniusza Oniegina” oraz nową produkcję w reżyserii Michała Znanieckiego – „Król Roger” (produkcja wystawiana wcześniej w Bilbao). Obydwa wydarzenia oczywiście z udziałem Mariusza Kwietnia. Jestem zachwycona tym, że wreszcie zobaczę „Króla Rogera.” Wiem, jak bardzo ceni to dzieło Mariusz Kwiecień, który zawsze opowiada o nim z wielką pasją. Dowiedziałam się również, że w listopadzie Mariusz Kwiecień kończy nagrywanie drugiej solowej płyty, na wydanie której trzeba będzie poczekać około roku. Były zdjęcia, autografy, rozmowy i dużo śmiechu oraz dobrej zabawy. Mariusz Kwiecień to nie tylko Wielki Artysta, ale też niezwykły człowiek. Jest uroczy, serdeczny, bardzo otwarty i autentyczny w tym co robi. To było wielkie przeżycie zobaczyć go zarówno na scenie, jak i wśród fanów oraz jego przyjaciół. Wszyscy go kochają i uwielbiają.

 

"Król pasterzy" w Operze Krakowskiej

 

Król pasterzy w Operze Krakowskiej
Kliknij, aby powiększyć...

 

 

 

"Miłość do trzech pomarańczy", czyli brawa dla Opery Krakowskiej

Autorzy: Beata i Michał

Miłość do trzech pomarańczy w Operze Krakowskiej zdjęcie (c) Ryszrad Kornecki
Zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć... 

Brawo, brawo, brawo. Tak należy rozpocząć relację z wydarzenia, jakim jest wystawienie przez Operę Krakowską „Miłości do trzech pomarańczy” Siergieja Prokofiewa w reżyserii Michała Znanieckiego. Trzeba gratulować i dziękować teatrowi oraz artystom, bo dzięki niemałemu wysiłkowi bardzo wielu ludzi, udało się skrócić polską operową listę wstydliwych zaniechań o genialne dzieło rosyjskiego kompozytora. Fenomenalna muzyka, przeurocza opowieść z krainy baśni, pełna humoru groteska, a zarazem przypowiastka filozoficzna skonstruowana w taki sposób, że każdy, czy to inscenizator, czy widz, ma prawo odczytać ją po swojemu, słowem przewrotna opowieść z krainy pozornego nonsensu, w której racjonalny rozum mieszka w zgodzie z czarodziejką poezją. „Miłość” to historia szalona, zabawna, kolorowa … ale i zmuszająca do namysłu. Z pozoru lekka i krotochwilna, to w gruncie rzeczy gorzka opowieść, z nieoczywistymi sensami, tak dobra, że aż zdumienie budzi, że trzeba było bez mała stu lat, aby polski teatr operowy zaryzykował jej wystawienie. No i ta muzyka! Dla niej samej warto byłoby zaryzykować wersję koncertową tej opery.

Miłość do trzech pomarańczy w Operze Krakowskiej zdjęcie (c) Ryszrad Kornecki
  Zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć... 

Zwykło się mówić, że „Miłość” trudno wystawić, bo duża orkiestra musi „zawalczyć” z niełatwą partyturą, bo trzeba wielu solistów, bo chór, bo balet, no i ta warstwa wizualna, której przecież nie „ogra” się wstawiając na scenę symboliczny stół z krzesłami. Łatwo sobie więc wyobrazić, jak bolesne musi być rwanie włosów z głowy dyrektorskiej, gdy do zaakceptowania zostają przedstawione przybliżone koszty oczekiwanej inscenizacji. Do tego dochodzi wyzwanie jakim jest opowiedzenie tej historii przez reżysera. Powinien on nie tylko wymyślić i „rozpisać” ruch sceniczny poszczególnych artystów w opowieści toczącej się w prawdziwie szalonym tempie, ale również wzbudzić entuzjazm  w zespole artystów, bo trudno sobie wyobrazić żeby tę operę można było rutynowo zaśpiewać lub odegrać. No właśnie, „Miłość do trzech pomarańczy” musi zostać świetnie zaśpiewana, co łatwe z założenia nie jest, a do tego przed śpiewakami jest masa zadań aktorskich, których skala trudności byłaby wyzwaniem dla niejednego aktora teatru dramatycznego. Sam Michał Znaniecki w wywiadzie zamieszczonym w programie operowym powiedział, że: „(…) Ten tytuł to ogromne wyzwanie dla reżysera, libretto i muzyka Prokofiewa są bowiem przykładem prawdziwego teatru operowego. Dramaturgia muzyczna Verdiego czy Rossiniego, wydaje się, w porównaniu, wręcz utworem na strażacką orkiestrę dętą”.

Miłość do trzech pomarańczy w Operze Krakowskiej zdjęcie (c) Ryszrad Kornecki
 Zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć... 

Opera Krakowska wszystkim wymaganiom sprostała doskonale, a reżyser Michał Znaniecki potwierdził tą inscenizacją swój kunszt zawodowy. Pozwólcie Państwo, że nie będziemy tym razem opisywać tego co zobaczyliśmy. Można o tym przeczytać w recenzjach, które ukazały się po premierze. My nie chcemy niczego zdradzać, bo inscenizację trzeba zobaczyć samemu. Jest tylko jeden warunek, który należy wprzódy spełnić, jeśli się z dziełem Prokofiewa chce obcować z bezgraniczną radością. Otóż nie wystarczy uważnie słuchać i patrzeć na to co dzieje się na scenie (a w tym przypadku również na widowni i w orkiestronie). Trzeba pierwej zostawić w szatni wraz z okryciem wierzchnim, wszystkie swoje dotychczasowe przyzwyczajenia, nawyki, przekonania oraz oczekiwania. Jeśli się powiedzie, umysł należy oczyścić, co by jak „tabula rasa” świecił „wypolerowaną pustką”. Wtedy przyjdzie nam łatwo zgodzić się na konwencję, a opowieść przyjmiemy ze spontaniczną wiarą właściwą naszemu dawno zapomnianemu dzieciństwu. I będzie pięknie, bardzo pięknie.

Miłość do trzech pomarańczy w Operze Krakowskiej zdjęcie (c) Ryszrad Kornecki
  Zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć... 

„Miłość do trzech pomarańczy” została w Krakowie zagrana z zębem, ale i z wyczuciem oraz poszanowaniem dla niezwyczajnej zawartości partytury. Całością dyrygował Tomasz Tokarczyk, któremu w bardzo udanej pracy nie przeszkodziły nawet zadania aktorskie powierzone mu do wykonania przez reżysera. Wszystko też zostało bardzo dobrze przez wszystkich śpiewaków zaśpiewane i zespołowo zagrane. Choć jest pewnym nietaktem wymienianie w tej sytuacji kogokolwiek, przy jednoczesnym przemilczaniu innych nazwiska, niech nam będzie jednak wolno powiedzieć, że szczególne ciepło wspominamy występ Panów: Wojtka Gierlacha jako Króla Treflowego, Pavlo Tolstoya w roli Księcia, Janusza Ratajczaka w partii Truffaldino, Bartłomieja Misiudę w roli Pantalone oraz Panie: Magdalenę Barylak jako Fata Morganę i Iwonę Sochę w roli Ninetty.

Miłość do trzech pomarańczy w Operze Krakowskiej zdjęcie (c) Ryszrad Kornecki
Zdjęcie (c) Ryszard Kornecki; kliknij, aby powiększyć...   

A na koniec, skoro już utoczyliśmy pochwalną beczkę miodu, pora uczciwie powiedzieć o czymś, co może nie jest ową łyżką dziegciu, ale jest tym elementem krakowskiej inscenizacji, który niezupełnie do nas przemówił. Chodzi nam bowiem o generalny zamysł interpretacyjny Michała Znanieckiego, który postanowił opowiadaną historię „wtłoczyć” jednak w kontekst, którego nie ma w oryginalnym libretto. Otóż rzecz cała w jego ujęciu zaczyna się w moskiewskim domu spokojnej starości, chyba w epoce sowieckiej, gdzie zepsuty telewizor doprowadza do furii pensjonariuszy. Zamiast więc charakterystycznego dla opery Prokofiewa prologu, mamy do czynienia z buntem schorowanych, starych ludzi, domagających się rozrywki. Tej dostarcza im personel zakładu, opowiadając pensjonariuszom bajkę o księciu zakochanym w mieszkającej w pomarańczy księżniczce. Gdzie to się dzieje? Dokładnie nie wiadomo, ale ze scenografii można wywnioskować, że w telewizorze jakby, co o tyle jest trochę sensu pozbawione, że aparat ten właśnie przed chwila „wyzionął” ducha. Co więcej, całość nie kończy się szczęśliwym finałem, bo władzę zdobywają, jak podkreśla sam Michał Znaniecki „(…) miernoty: Klarysa, Leander i Kucharka”, dając tym samym do zrozumienia, że w jego interpretacji „Miłość do trzech pomarańczy” to przecież, jak powiada, „historia sponiewieranego i zniszczonego przez system samego Prokofiewa”. Cóż, nam się wydaje, że to jednak niezupełnie o tym jest ta historia, a dostarczanie gotowych interpretacji w gruncie rzeczy zubaża wymowę dzieła Prokofiewa. Uważamy, że w tym przypadku lepiej pozostawić je otwartym i konsekwentnie surrealnym. Innymi słowy, żywimy przekonanie, że „Miłość do trzech pomarańczy” przynosi większy pożytek publiczności, gdy ta samodzielnie odkrywa w nim swoje sensy, niż dowiaduje się z zaproponowanego kontekstu, „co autor” zdaniem inscenizatora miał na myśli. To jednak tylko nasze prywatne przekonanie, które w najmniejszym stopniu nie powstrzymało nas od oklasków na koniec spektaklu. I nie byliśmy w tym osamotnieni, bowiem publiczność bardzo ciepło nagrodziła wszystkich artystów.

Czytaj więcej: "Miłość do trzech pomarańczy", czyli brawa dla Opery...

Więcej artykułów…

  1. "Miłość do trzech pomarańczy" po raz pierwszy w Polsce !
  2. "Diabły z Loudun" w Operze Krakowskiej
  3. "Diabły z Loudun" wracają do Opery Krakowskiej
  4. Karnawałowy koncert ostatkowy w Operze Krakowskiej
  5. "Koncert karnawałowy" w Operze Krakowskiej
  6. Nagroda VOX OPERA 2013 przyznana!
  7. Karnawałowy wieczór gwiazd w Operze Krakowskiej
  8. "Po pięciu latach" - koncert w Operze Krakowskiej
  9. "Dziadek do orzechów" w Operze Krakowskiej
  10. Andrzej Dobber - koncert specjalny w Operze Krakowskiej
  11. "Twarze opery", czyli dzień otwarty w Operze Krakowskiej
  12. Zakończenie jubileuszowego roku Verdiego w Operze Krakowskiej!
  13. „Cabaret lunaire” w Operze Krakowskiej
  14. „Requiem” Giuseppe Verdiego w Operze Krakowskiej
  15. „Viva Opera!” - inauguracja sezonu 2013/14 w Operze Krakowskiej
  16. Opery Krzysztofa Pendereckiego w 80. rocznicę urodzin kompozytora w ramach Festiwalu Emanacje
  17. Carmina Burana - zamkowe inscenizacje w Małopolsce
  18. Rozśpiewana Opera podczas Nocy Teatrów!
  19. "Trubadur" w Operze Krakowskiej
  20. Ariadna na Naxos Opery Krakowskiej – magia i profesjonalizm
  21. „Orfeusz i Eurydyka” – spektakl baletowo-operowy
  22. Karnety na XVII Letni Festiwal Opery Krakowskiej (8.06 – 5.07)
  23. XVII Letni Festiwal Opery Krakowskiej (8.06 – 5.07)
  24. Zabierz Mamę do Opery! - Dzień Matki w Operze Krakowskiej
  25. Druga odsłona koncertu „Wielkie Chóry Wielkich Oper”
  26. "Cesarz Atlantydy lub odmowa śmierci", czyli o operze, którą powinien poznać każdy...
  27. "Don Giovanni" w Norwegii
  28. "Cesarz Atlantydy" w Operze Krakowskiej
  29. Nadzwyczajny Koncert Charytatywny w Operze Krakowskiej
  30. "Cabaret lunaire" w Operze Krakowskiej

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)