opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Teatry w Polsce

Opera Wrocławska ogo

Opera Wrocławska

"Eugeniusz Oniegin" - w Operze Wrocławskiej

Piotr Nędzyński photo (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości Opery Wrocławskiej
Piotr Nędzyński
Autor: Piotr Nędzyński
znawca opery i muzyki klasycznej, twórca programu telewizyjnego "Wokół Wielkiej Sceny"
Eugeniusz Oniegin - Opera Wrocławska 2015 zdjęcie (c) M. Grotowski
Eugeniusz Oniegin - Opera Wrocławska 2015
zdjęcie (c) M. Grotowski / kliknij, aby powiększyć

Zwolennicy tradycyjnych inscenizacji, czyli rozgrywanych w czasach określonych w libretcie, a jest ich ciągle sporo, mogliby mieć satysfakcję. Wrocławski EUGENIUSZ ONIEGIN pokazany został w kostiumach stylizowanych na epokę Puszkina. Ale już co do miejsc akcji, a jest ich w tej operze kilka: ogród, potem sypialnia Tatiany, znowu ogród i następnie sala balowa w wiejskiej posiadłości Łariny, plener w scenie  pojedynku, kolejna sala balowa, tym razem w petersburskim pałacu, wreszcie dom księcia Gremina, twórcy zdecydowali się na jedno. Wszystkie sceny pokazane zostały w ogrodowym pawilonie u Łariny. Uzasadnione to zostało wątpliwym moim zdaniem zabiegiem reżyserskim: Tatiana już podczas uwertury coś pisze - list, a może powieść  - i na końcu przedstawienia znów wraca do pisania. Wszystkie wydarzenia są zatem projekcją jej wyobraźni. Dziwne to i dosyć naiwne, bo oznacza, że tak naprawdę nic się nie wydarzyło. A przecież mamy do czynienia z arcydziełem mówiącym przejmująco o tym, jak ludzie się w życiu tragicznie rozmijają.

Eugeniusz Oniegin - Opera Wrocławska 2015 zdjęcie (c) M. Grotowski
Eugeniusz Oniegin - Opera Wrocławska 2015 zdjęcie (c) M. Grotowski
Eugeniusz Oniegin - Opera Wrocławska 2015
zdjęcie (c) M. Grotowski / kliknij, aby powiększyć

Oniegin bywa nazywany antybohaterem. Moim zdaniem niesłusznie. Tatiana zakochała się od pierwszego wejrzenia, on nie. Cóż miał zatem zrobić? Jak miał powiedzieć, że kocha, skoro nie kochał? Może jego odpowiedź na list była okrutna dla młodej dziewczyny, zbyt obiektywna (z muzyki arii Oniegina aż wieje chłodem), nawet niepotrzebnie pouczająca, ale uczciwa. Przyznaje to sama Tatiana w finałowym duecie: „w tot strasznyj czas wy postupili błagarodno, wy byli prawy prieda mnoj”. A że po paru latach, w innych okolicznościach, on się w niej z kolei zadurzył „kak malczik”, jak sam to określa, to właśnie jest smutne i tragiczne, bo za późno. Tatiana jest żoną innego i, pomimo że nadal kocha Oniegina, pozostanie wierna mężowi, bo ma charakter. We wrocławskiej inscenizacji  postać Tatiany, jedna z najpiękniejszych w całej literaturze operowej (zarówno dzięki Czajkowskiemu jak Puszkinowi) została żałośnie spłycona.  Reżyser każe jej naturalistycznie i to w bardzo przerysowany sposób miotać się po scenie lub skręcać na łóżku podczas orkiestralnych fragmentów, że niby tak „przeżywa”, ale efekt jest bliski śmieszności.

W dodatku reżyser zepsuł nawet najwspanialszy dramaturgicznie moment w operze Czajkowskiego: wejście Tatiany i jej spotkanie z Onieginem na balu w Petersburgu. Najpierw widzą się z daleka i z trudem rozpoznają. Potem Gremin przedstawia żonę przyjacielowi, ten jest podniecony świeżą namiętnością, ona z trudem skrywa uczucia pod maską uprzejmej, zdawkowej i bardzo krótkiej konwersacji. Czajkowski był arcymistrzem takich krótkich fraz, absolutnie przejmujących muzycznie (vide arioso Jeleckiego w I akcie DAMY PIKOWEJ). Tymczasem we wrocławskiej inscenizacji Tatiana i Eugeniusz pląsają wcześniej w najlepsze skoczną ecossaise, więc efekt diabli wzięli. Wycięto zresztą fragment, gdy Gremin prezentuje Oniegina Tatianie, bo skoro przed chwilę razem tańczyli, to już naprawdę byłoby niedorzeczne. Zaniedbując kluczowe sceny, bo takich nonsensów dramaturgicznych jest więcej ( nie chce mi się już znęcać nad szczegółami) reżyser skupił się na zupełnie nieistotnych drobnostkach, mających pewnie w zamyśle „ubarwić akcję”, typu: przebranie Olgi w pierwszej scenie za huzara z wąsami, czy jej bezsensowne pojawienie się w żałobie w scenie pojedynku Oniegina z Leńskim, który jeszcze przecież nie wiadomo jak się skończy.

Czytaj więcej: "Eugeniusz Oniegin" - w Operze Wrocławskiej

"Eugeniusz Oniegin" - premiera w Operze Wrocławskiej

Eugeniusz Oniegin Opera Wroclawska plakat (c) Ryszard Kaja
Plakat (c) Ryszard Kaja
kliknij, aby powiększyć...

Eugeniusz Oniegin / Piotr Czajkowski / PREMIERA 7, 8 lutego 2015, godzina 19:00

„Eugeniusz Oniegin”, sceny liryczne w trzech aktach, arcydzieło Piotra Czajkowskiego w Operze Wrocławskiej (luty 2015). Czajkowski to największy, a zarazem najbardziej europejski z kompozytorów rosyjskich XIX wieku, autor słynnych symfonii, koncertów, klasycznych baletów z nieśmiertelnym „Jeziorem łabędzim” na czele. Perłą jego twórczości jest „Eugeniusz Oniegin”, opera komponowana w latach 1877-1878, oparta na poemacie dygresyjnym Aleksandra Puszkina, a po raz pierwszy zaprezentowana w Moskwie w marcu 1879 roku. Libretto według wybitnego pierwowzoru literackiego opracowywał sam kompozytor. W efekcie powstała natchniona i mistrzowska opera, jedna z najpiękniejszych w epoce romantyzmu, utwór należący dziś do światowego kanonu.

Wielkie emocje, motyw niespełnionej miłości, przyjaźń, która ustępuje miejsca zranionej dumie i zazdrości, tragiczny pojedynek w tle, zbyt późno budzące się uczucie tytułowego bohatera – to wszystko odnajdą widzowie w tym poruszającym arcydziele. Eugeniusz Oniegin rozpoznaje w Tatianie miłość swego życia dopiero wtedy, gdy młoda kobieta jest już księżną, żoną księcia Gremina. Bezdusznie odrzucił niegdyś uczucie wrażliwej dziewczyny. Od strony czysto muzycznej zaś – jak zwykle u Piotra Czajkowskiego – urzekająca inwencja melodii, doskonałe wyczucie formy, pełne blasku brzmienie orkiestry, porywające tańce: wspaniały walc oraz szczególnie miłe polskiemu słuchaczowi mazur i polonez. Niezwykłe pole do popisu dla śpiewaków kreujących główne partie: subtelna i szczera Tatiana „pisząca najpiękniejszy list miłosny w dziejach opery” i poeta Leński, „najpiękniejsze solo tenorowe w całej rosyjskiej literaturze operowej” (według opinii Piotra Kamińskiego). W inscenizacji wrocławskiej kierownictwo muzyczne objął Marcin Nałęcz-Niesiołowski, reżyseruje Yuri Alexandrov.

REALIZATORZY:
Kierownictwo muzyczne, dyrygent: Marcin Nałęcz-Niesiołowski
Reżyseria: Yuri Alexandrov
Scenografia, reżyseria świateł: Paweł Dobrzycki
Kostiumy: Małgorzata Słoniowska
Przygotowanie chóru: Anna Grabowska-Borys
Choreografia: Bożena Klimczak

OBSADA:
Eugeniusz Oniegin – Mariusz Godlewski*, Jacek Jaskuła,  Artur Ruciński*(7.02.)
Tatiana – Magdalena Molendowska*, Joanna Zawartko*
Olga – Katarzyna Haras, Jadwiga Postrożna
Leński – Nikolay Dorozhkin, Igor Stroin, Arnold Rutkowski*(7.02.)
Książe Gremin – Makarij Pihura, Tomasz Raff, Radosław Żukowski, Volodymyr Pankiv*
Łarina – Barbara Bagińska, Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak
Niania - Dorota Dutkowska, Elżbieta Kaczmarzyk-Janczak
Triquet – Edward Kulczyk, Aleksander Zuchowicz
Zariecki – Marek Paśko, Tomasz Rudnicki
                                            *gościnnie
Orkiestra, Chór i Balet Opery Wrocławskiej

 

„Kawaler srebrnej róży” - premiera w Operze Wrocławskiej

Piotr Nędzyński photo (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości Opery Wrocławskiej
Piotr Nędzyński
Autor: Piotr Nędzyński
znawca opery i muzyki klasycznej, twórca programu telewizyjnego "Wokół Wielkiej Sceny"
Kawaler srebrnej róży w Operze Wrocławskiej plakat
Kliknij, aby powiększyć...

Zawsze podziwiałem Panią Dyrektor Ewę Michnik za umiejętność budowania bardzo ciekawego i bogatego repertuaru najpierw w Operze Krakowskiej, a od wielu już lat w Operze Wrocławskiej. Także za odwagę sięgania po dzieła trudne i z tego powodu nieczęsto wystawiane na polskich scenach, a należące do kanonu światowej klasyki. Dotyczy to między innymi oper Richarda Straussa. Do dziś mam w pamięci świetny spektakl „Kobiety bez cienia”. A teraz obdarzyła nas „Kawalerem srebrnej róży”, o którym pisano z nostalgią, że jego drezdeńska prapremiera w 1911 roku była ostatnim wielkim świętem muzycznym starej i bezpowrotnie minionej Europy „belle epoque”. O ile mi wiadomo, ówczesna Opera Wrocławska wystawiła to arcydzieło jeszcze w tym samym roku, a obecna premiera jest pierwszym wykonaniem na tej, polskiej już scenie, po ponad stu latach.

Powiem od razu i po prostu: spektakl jest świetny pod każdym względem. Dawno nie doznałem w teatrze operowym tylu wzruszeń w ciągu jednego wieczoru. Ta cudowna komedia muzyczna, w której jest i humor i nostalgia oraz całe pokłady filozoficznej i psychologicznej głębi, pokazana została i wykonana tak, że momentami śmiałem się do łez, a jeszcze częściej wpadałem w zadumę nad złożonością ludzkich losów i przede wszystkim nad głównym „bohaterem” tego przejmująco humanistycznego dzieła, którym jest c z a s.

Kawaler srebrnej róży - Opera Wrocławska - zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości teatru
 Kliknij, aby powiększyć...

Reżyser Georg Rootering zadbał przede wszystkim o niezwykle klarowne ukazanie akcji opery, z wyjątkową dbałością o szczegóły. Ewidentne było, że poświęcił mnóstwo czasu i ogromnej wiedzy na pracę z aktorami-śpiewakami, dzięki czemu scenę zapełniały pełnokrwiste ludzkie postacie. Nie zapominajmy, że „Kawaler srebrnej róży”, pomimo wielu fragmentów, w których skupiamy się na czysto muzycznym pięknie, to opera konwersacyjna, a więc śpiewane dialogi są niezwykle ważne i niosą ogrom treści. Aby całość dobrze zrozumieć nieprzygotowany widz powinien zatem śledzić na tablicy świetlnej tłumaczenie libretta (znakomicie opracowane literacko przez Annę Leniart). Ale śpiewacy bez wyjątku grali tak, że mieliśmy nieodparte wrażenie, że życie przeniosło się na scenę, a my tylko jako obserwatorzy uczestniczymy w perypetiach bohaterów.

Scenografia, której autorem jest Lukas Noll, umiejętnie łączy realizm z symboliką. Przepiękne są kostiumy zaprojektowane przez Małgorzatę Słoniowską, w niezwykle wyrafinowany sposób przenoszące nas nie w czasy Marii Teresy (jak w oryginale), lecz w epokę powstania dzieła Straussa-Hofmannsthala, a więc w pierwszą dziesiątkę lat XX wieku, już z pewną zapowiedzią „szalonych lat 20-tych”.

Premierowa obsada godna jest największych scen światowych.

Kawaler srebrnej róży - Opera Wrocławska - zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości teatru
Kawaler srebrnej róży - Opera Wrocławska - zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości teatru
Kliknij, aby powiększyć...  

Bardzo często dominującą postacią staje się Księżna Marszałkowa, bo to jeden z najpiękniejszych portretów kobiecych w całej literaturze operowej. To ona wyraża całą mądrość życiową, o której mówi nam ta opera. Ta młoda jeszcze kobieta (Strauss podkreślał, że nie powinna mieć więcej lat, niż nieco ponad trzydzieści), boleśnie odczuwa upływ czasu i ma świadomość tego konsekwencji. Romans z 17-letnim hrabią Rofrano nie jest zapewne jej pierwszym, ani ostatnim. Ale jest zakochana i kocha go tak bardzo, że potrafi nawet pokochać jego miłość do innej, młodszej, choć niekoniecznie piękniejszej. Sama, może niechcący, a może wyzywając los, wysyła go do niej jako zwiastuna miłości ze srebrną różą, zapoczątkowując bieg wydarzeń, na który już nie ma wpływu. Ale potrafi pogodzić się z losem, przyjmując to, co niesie życie - jak sama w pewnym momencie mówi - „lekką ręką i z lekkim sercem”. Meagan Miller była wspaniała: młoda, urocza, piękna, elegancka, operująca najsubtelniejszymi środkami aktorskimi i śpiewająca głosem pełnym, ciepłym, o bogatej barwie, pulsującym erotyzmem.

I zdominowałaby spektakl, gdyby nie Oktawian. Anna Bernacka pokazała, dlaczego ta opera nazywa się „Kawaler srebrnej róży”. Była absolutnie rewelacyjna i wokalnie i aktorsko. Przypomnijmy, że jej bohater ma najwięcej do śpiewania i prawie nie schodzi ze sceny. Głos tej młodej śpiewaczki, która zdążyła już wcześniej stworzyć znakomite kreacje (przypomnę tylko niezapomnianą Jessikę w „Jutrze” Bairda) dojrzał, nabrał siły i blasku, zachowując przepiękną świeżość barwy o bardzo indywidualnym charakterze, której nie da się zapomnieć. Dodam jeszcze, że naprawdę trudno było oderwać od niej oczy, bo nawet w momentach, gdy nie śpiewała, lecz tylko była na scenie, interesujące było jak słuchała , jak reagowała na partnerów.

Joanna Moskowicz bardzo dobrze zaśpiewała wcale niełatwą partię Zofii Faninal, a jej głos szczególnie pięknie i z blaskiem brzmiał w eksponowanym tutaj często wysokim rejestrze. Jej Zofia była też przekonująca aktorsko. Moskowicz pokazała szesnastoletnią osóbkę o silnym charakterze i dobrze wiedzącą, czego chce. Dodam, że cudownie napisany tercet Marszałkowej, Zofii i Oktawiana w III akcie, w którym głosy trzech pań idealnie się zestrajały zachowując indywidualne charaktery, to pod batutą Ewy Michnik była zaiste muzyczna ekstaza.

Kawaler srebrnej róży - Opera Wrocławska - zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości teatru
 Kliknij, aby powiększyć...

Baron Ochs auf Lerchenau nie mógł mieć doskonalszego wykonawcy, bo Franz Hawlata w tej partii jest dzisiaj po prostu najlepszy na świecie. Parę lat temu miałem przyjemność go oglądać i słuchać w słynnej inscenizacji „Kawalera srebrnej róży” na Festiwalu w Salzburgu. Nagrał też tę partię na płyty w 2009 roku dla firmy DECCA pod dyrekcją Christiana Thielemanna z Renee Fleming, Sophie Koch, Dianą Damrau i Jonasem Kaufmannem – pełen luksus obsadowy. Dodam tylko, że jego Baron jest rubaszny, komicznie zadufany w sobie, bezczelny, ale jednak nie prostacki – świetna kreacja.

Muszę wymienić chociaż niektórych śpiewaków, dających znakomity popis w mniejszych rolach: Jadwiga Postrożna jako Annina – sprytna i nieodparcie komiczna postaciowo, a o głosie pasującym do Dalili czy Azuceny; Ewa Tracz - wyraziście wcielająca się w postać Marianny, ochmistrzyni przerażonej śmiałością swojej podopiecznej, czyli Zofii; Nikolay Dorozhkin jako podstępny intrygant Valzacchi; Marek Paśko jako sztywny i zabawny przez poważne traktowanie siebie w niepoważnej sytuacji Notariusz; Igor Stroin jako Włoski Śpiewak. Ale na pochwały zasłużyli wszyscy.

Wreszcie, last, but not least, świetnie grająca orkiestra Opery Wrocławskiej pod dyrekcją Ewy Michnik, która dbała przede wszystkim o wyrazistość rytmiczną, nie zaniedbując płynności cudownych, długich i niebiańsko pięknych fraz muzyki Richarda Straussa.

Niezapomniany wieczór.

Piotr Nędzyński

Zostaw komentarz

 

 

„Kawaler srebrnej róży” w Operze Wrocławskiej

Kawaler srebrnej róży w Operze Wrocławskiej
Kliknij, aby powiększyć...

„Kawaler srebrnej róży” Richard Strauss
PREMIERA 13, 14, 20 XII 2014
Kolejne spektakle: 24.01.2015, 21.03.2015, 9.05.2015

REALIZATORZY:

Kierownictwo muzyczne, dyrygent - Ewa Michnik
Reżyseria - Georg Rootering
Scenografia - Lukas Noll
Kostiumy - Małgorzata Słoniowska
Przygotowanie chóru - Anna Grabowska-Borys
Reżyseria świateł - Sergiy Czernikov
Asystent dyrygenta, przygotowanie chóru dziecięcego
Opery Wrocławskiej - Michał Czubaszek
Asystent reżysera - Hanna Marasz
Literackie opracowanie tekstu na tablicę świetlną - Anna Leniart

OBSADA:
Marszałkowa Księżna Werdenberg – Magdalena Barylak*, Meagan Miller*
Baron Ochs auf Lerchenau – Manfred Hemm*, Tomasz Rudnicki
Oktawian – Anna Bernacka, Katarzyna Haras
Pan von Faninal, bogacz – Mariusz Godlewski*, Bogusław Szynalski*
Zofia, córka Faninala – Aleksandra Kubas-Kruk, Anna Lichorowicz, Joanna Moskowicz
Panna Marianna Leitmetzer, duenna – Marta Brzezińska, Ewa Tracz
Valzacchi, intrygant – Nikolay Dorozhkin, Łukasz Gaj
Annina, jego partnerka – Dorota Dutkowska, Jadwiga Postrożna
Komisarz Policji – Tomasz Raff
Majordomus Marszałkowej – Rafał Majzner
Majordomus Faninala – Edward Kulczyk
Notariusz – Marek Paśko
Oberżysta - Aleksander Zuchowicz
Włoski Śpiewak - Victor Campos-Leal, Nikolay Dorozhkin, Zdzisław Madej*
Modystka – Marta Brzezińska
Handlarz zwierząt – Aleksander Zuchowicz
4 lokaje marszałkowej – Piotr Bunzler, Marek Klimczak, Edward Kulczyk, Janusz Zawadzki
3 sieroty - Urszula Czupryńska, Anna Krzyżowska-Kawałko, Katarzyna KozdrowskaKordyjak, Aleksandra Malisz, Joanna Marszałek, Agnieszka RejekBałka
4 kelnerów - Piotr Bunzler, Marcin Grzywaczewski, Marek Klimczak, Andrzej Zborowski

Jedna z najznakomitszych oper Richarda Straussa (1864-1949), której prapremiera miała miejsce w drezdeńskiej Semperoper (1911). Owoc współpracy kompozytora z wybitnym austriackim poetą i dramaturgiem Hugonem von Hofmannsthalem, który stworzył libretta do szeregu oper Straussa. "Der Rosenkavalier" to niezwykła, wyrafinowana komedia muzyczna z olśniewającą wirtuozerią partii orkiestrowej i wieloma ciekawymi postaciami na scenie. Premierę w Operze Wrocławskiej przygotowuje międzynarodowe grono realizatorów: spektakl wyreżyseruje Georg Rootering, kierownictwo muzyczne sprawuje Ewa Michnik. Kostiumy będą dziełem Małgorzaty Słoniowskiej, dekoracje stworzy Lukas Noll.

Richard Strauss, niemiecki kompozytor i dyrygent przełomu XIX i XX wieku, uznawany jest za wybitnego kontynuatora niemieckiego romantyzmu, a zwłaszcza tradycji dramatu muzycznego Wagnera. Stworzył szereg cenionych oper (m. in. "Salome", "Elektra", "Capriccio" czy obecna w repertuarze Opery Wrocławskiej "Kobieta bez cienia"), okazał się także mistrzem poematu symfonicznego ("Don Juan", "Dyl Sowizdrzał", "Tako rzecze Zarathustra" i inne). Cenione są również pieśni Straussa, słowo i kontekst literacki odgrywają niezwykle ważną rolę w twórczości kompozytora.

"Kawaler srebrnej róży" to komedia muzyczna w trzech aktach, dzieło powstawało w latach 1909-1910. Tytułowy "kawaler" (Oktawian) jako posłaniec miłości wręcza młodej Zofii "srebrną różę", ale to tylko jeden ze szczegółów bogatej intrygi miłosnej, przywodzącej na myśl iście operetkowe perypetie z ukrywaniem się, przebierankami i sekretnymi schadzkami włącznie. Strauss i Hofmannsthal, wielcy artyści muzyki i słowa, nie tworzą tu jednak operetki, lecz subtelną komedię, pełną wyraźnych odniesień do opery komicznej a la Mozart. Odnajdziemy w tym dziele także aluzje do włoskiego stylu bel canto oraz do popularnych walców wiedeńskich.

(Źródło: informacje prasowe Opery Wrocławskiej)

"Święto muzyki we Wrocławiu" - rozmowa z Profesor Ewą Michnik

Wywiad przeprowadzili Beata i Michał Olszewscy we Wrocławiu 5 października 2014 roku.

Profesor Ewa Michnik - Dyrektor Opery Wrocławskiej - zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości Opery Wrocławskiej
Profesor Ewa Michnik
Zdjęcie (c) Marek Grotowski
Kliknij, aby powiększyć...

Pani Profesor, nasz ostatni wywiad z Panią zakończyliśmy pytaniem o kompozytorów, których dzieła lubi Pani dyrygować najbardziej. Wspomniała wtedy Pani o Straussie i Wagnerze. Niedawno dała Pani dowody nadzwyczajnej determinacji i miłości do twórczości Straussa właśnie, decydując się na prowadzenie orkiestry podczas opery „Kobieta bez cienia”. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie fakt, że dyrygowała Pani mając rękę złamaną w łokciu… ?

Nie było innego wyjścia, bowiem w innym przypadku trzeba byłoby odwołać spektakl. Po powrocie z gór, z prawą ręką w gipsie od ramienia po nadgarstek, postanowiliśmy sprawdzić, czy nie udałoby się jednak stworzyć przy dyrygenckim pulpicie warunków umożliwiających dyrygowanie. Położyliśmy partyturę na pulpicie, a ja pomyślałam sobie: „no cóż, Krzysztof Penderecki może dyrygować lewą ręką, dlaczego nie miałabym tego spróbować …, I tak   przewracałam strony partytury bolącą prawą ręką, a dyrygowałam lewą. Udało się …

Zapewne nie było to miłe doświadczenie, które chciałaby Pani powtórzyć?

Nie, zdecydowanie nie było to miłe doświadczenie. Jednak najważniejsze, że spektakl był dobry, a ja mogłam w praktyce sprawdzić to, czego uczę moich studentów, czyli uniezależnienia rąk. Poświęcamy temu problemowi wiele czasu i ćwiczeń. Mówiąc, że nie chciałabym powtórki takiej sytuacji, mam jednak na myśli coś zupełnie innego. Mianowicie, gdy chora ręka jest unieruchomiona w gipsie, to zmuszenie jej do dużej jednak fizycznej pracy kończy się  bólem i spuchnięciem wystającej spod gipsu dłoni, która z powodu ograniczenia w krążeniu krwi, stała się kompletnie sina. Nie było rady i przy pomocy inspektora orkiestry musieliśmy błyskawicznie rozciąć spory kawałek gipsowego opatrunku i po pewnym czasie wszystko wróciło do normy.

Rozmawiamy dziś z Panią Profesor w szczególnym momencie. We Wrocławiu odbywa się właśnie impreza wielkiej rangi – „Światowe Dni Muzyki”. W tym samym czasie ma miejsce po raz czwarty „Festiwal Opery Współczesnej” organizowany przez Operę Wrocławską.

Profesor Ewa Michnik - Dyrektor Opery Wrocławskiej - zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości Opery Wrocławskiej
Profesor Ewa Michnik na scenie
Zdjęcie (c) Marek Grotowski
Kliknij, aby powiększyć...

Światowe Dni Muzyki to rzeczywiście wielkie święto Muzyki we Wrocławiu, na które przyjechali delegaci z ponad osiemdziesięciu krajów świata, a fakt organizowania ich przez Wrocław, ma dla nas ogromne znaczenie. „Dni”, które mają wspaniałą, prawie stuletnią już tradycję były do tej pory organizowane głównie w stolicach poszczególnych państw. W tym kontekście, wybór Wrocławia jest wydarzeniem szczególnym, poprzedzającym nadchodzący 2016 rok, kiedy to nasze miasto stanie się „Europejską Stolicą Kultury”. Myślę, że wybierając Wrocław jako organizatora „Światowych Dni Muzyki” uhonorowano wspaniałe tradycje kulturalne tego miasta, które przed wojną pod wieloma względami górowało nawet nad ówczesnym Dreznem, czy Berlinem. Po wojnie, te proporcje były już inne, ale dziś dużo się zmieniło, nawiązując do najlepszych tradycji tego miasta.

Jak „zdobywa się”,  używając naturalnie cudzysłowu, prawa do organizacji tak wielkiej imprezy?  

Zanim doszło w 2010 roku do głosowania nad wyborem Wrocławia, przez wiele wcześniejszych lat nasze miasto odwiedzane było regularnie przez osoby, które miały potem decydować o ostatecznym wyborze organizatora. Nasi goście bywali na „Festiwalach Opery Współczesnej” w Operze Wrocławskiej oraz na Festiwalach Muzyki Współczesnej we Wrocławskiej Filharmonii. Ale nie wolno również zapominać, że już od lat powojennych Wrocław dbał o rozwój muzyki współczesnej, dzięki świetnie funkcjonującemu tu ośrodkowi kompozytorskiemu, skupiającemu artystów tej rangi, co Tadeusz Natanson, czy Ryszard Bukowski, którzy choć może nieznani szerzej na arenie międzynarodowej, wkładali dużo wysiłku w komponowanie rzeczy nowych, bardzo szybko wykonywanych w Filharmonii Wrocławskiej. Również Opera Wrocławska starała się wystawiać jak najwięcej dzieł współczesnych. Dzięki temu Wrocław stał się znaczącym ośrodkiem, doceniającym muzykę współczesną i, co ważne, bardzo szybko stał się miastem chętnie odwiedzanym przez melomanów z całej Europy. Innymi słowy marka miasta była budowana przez wiele lat naszym zbiorowym wysiłkiem.

W czasie „Dni” mogliśmy usłyszeć wiele światowych prawykonań. Koncertów było mnóstwo, sama Filharmonia zorganizowała ich pięćdziesiąt. Nawet wkład Opery Wrocławskiej ma unikatowy charakter, bowiem zwykle podczas „Światowych Dni Muzyki” wykonuje się jeden lub dwa tytuły operowe. Tymczasem u nas miał miejsce prawdziwy festiwal operowy, podczas którego odbyło się pierwsze polskie sceniczne wykonanie „Aniołów w Ameryce” Pétera Eötvösa, światowa prapremiera  „Pięciu śpiewów z klatki” Prasquala oraz spektakle „Raj utracony” Krzysztofa Pendereckiego i „Pułapka” Zygmunta Krauzego.

Profesor Ewa Michnik - Dyrektor Opery Wrocławskiej - zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości Opery Wrocławskiej
Profesor Ewa Michnik
Zdjęcie (c) Marek Grotowski
Kliknij, aby powiększyć...

A jak się Państwu pracowało z Péterem Eötvösem, który w Operze Wrocławskiej zadyrygował nawet polską premierą „Aniołów”? Podobno w piątek teatr pękał w szwach?

Tak, zainteresowanie spektaklem było ogromne. Sam Péter Eötvös jest urokliwym człowiekiem i wspaniałym dyrygentem. Zaczynał swoją karierę pod okiem Kenta Nagano, a potem pracował z artystami tej miary co Karlheinz Stockhausen i Pierre Boulez. Ma on ogromną wiedzę dyrygencką i co więcej, potrafi świetnie to robić. Mnóstwo lat pracował w operze, nie mając czasu na komponowanie. Dopiero, gdy zaczął dostawać konkretne zamówienia na napisanie oper, i stworzył pierwszą z  nich, czyli „Trzy siostry”, sytuacja się zmieniła i mógł tworzyć kolejne dzieła. Ogromnie się z tego cieszę, bo to niezwykle ciekawy artysta i nadzwyczajnie słowny człowiek. Ponieważ obiecał nam, że będzie dyrygował premierą „Aniołów”, przyjechał do Wrocławia pomimo choroby.

A jak publiczność przyjęła „Anioły w Ameryce” podczas premiery?  

Publiczność w wieczór premiery była zachwycona. Odniosłam wrażenie, że wielu widzów było zaskoczonych, atrakcyjnością tej opery. Jej wątki dramaturgiczne są łatwe  w odbiorze, a strona muzyczna nie stanowi właściwie problemu w jej percepcji. Temat libretta, zaczerpnięty z dramatu Tony’ego Kushnera nie jest już dla nikogo szokującą nowością, jest to jednak remake sytuacji, która społecznie już  do pewnego stopnia wybrzmiała.

Prawdę mówiąc mieliśmy bardzo podobne odczucia: piękna muzyka, świetnie wyreżyserowany spektakl, zaśpiewany na bardzo wysokim poziomie, …ale libretto bardzo niedoskonałe, bo dramaturgicznie nieco powierzchowne, co jest efektem nieuniknionego skrótu, bo przecież teatralny oryginał trwał podobno aż siedem godzin.

Zgadzam się z Państwem, że odbiór tego dzieła był kiedyś zapewne zupełnie inny. Czy to w Paryżu, gdzie dziesięć lat temu opera miała swoją światową prapremierę, czy wcześniej w Stanach Zjednoczonych, gdzie temat homoseksualizmu i problemy społeczne spowodowane epidemią AIDS były w centrum intensywnej debaty, „Anioły w Ameryce” były wtedy gorącym tematem. Dziś jest już zupełnie inaczej, jednak jestem bardzo zadowolona, że nam udało się tę operę wystawić. Wbrew pozorom nie była to wcale tania produkcja, bowiem kompozytorowi bardzo zależało, żeby na scenie odtworzyć musicalową atmosferę Broadwayu. Dodatkową trudnością był fakt, że utwór jest po angielsku i nie jest łatwo z różnymi językowymi niuansami dotrzeć do nieanglojęzycznej publiczności. W tekście angielskim jest bardzo dużo zabawnych elementów, samo brzmienie i układ zdań są często źródłem śmiechu u publiczności. Niestety w tłumaczeniu polskim wiele z tych rzeczy się gubi i wielu komicznych efektów językowych nie da się łatwo osiągnąć. 

Czytaj więcej: "Święto muzyki we Wrocławiu" - rozmowa z Profesor Ewą...

Sceniczne Anioły we Wrocławiu

Autorzy: Beata i Michał

Anioły w Ameryce w Operze Wrocławskiej
Kliknij, aby powiększyć...

W piątek, 3 października tego roku we Wrocławiu rozpoczęły się "Światowe Dni Muzyki", które potrwają do 12 października. Wielka impreza dla melomanów odbywa się w Polsce  po raz czwarty. Wcześniej "Światowe Dni" miały miejsce w Warszawie i Krakowie w 1939 roku, a następnie w Warszawie w roku 1968 i 1992. W tym samym czasie we Wrocławiu odbywa się też "IV Festiwal Opery Współczesnej" organizowany przez Operę Wrocławska, w ramach którego publiczność miała już możliwość wysłuchania i obejrzenia polskiej premiery scenicznej "Aniołów w Ameryce" Petera Eötvösa oraz opery "Raj utracony" Krzysztofa Pendereckiego w inscenizacji z 2008 roku. W najbliższy czwartek na deskach Opery Wrocławskiej zostanie pokazana "Pułapka" Zygmunta Krauzego, a w niedzielę odbędzie się prapremiera światowa utworu "Pięć śpiewów z klatki" Prasquala.

"Anioły w Ameryce" w Operze Wrocławskiej zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości Opery Wrocławskiej
 Kliknij, aby powiększyć...

Nam nie udało się niestety dotrzeć na piątkową  polską premierę sceniczną "Aniołów w Ameryce", którą poprowadził sam Peter Eötvös. Mieliśmy natomiast możliwość wysłuchania i obejrzenia sobotniego spektaklu pod kierownictwem muzycznym Christiana Schumanna. Byliśmy bardzo ciekawi jak poradzi sobie z inscenizacją tej opery reżyser András Almási-Tóth, jako że libretto tego utworu, nie czyni całego dzieła łatwym do wystawienia, zwłaszcza w drugim akcie, który w większości rozgrywa się w wyobraźni chorego na AIDS głównego bohatera, Priora Waltera. Zadanie było tym trudniejsze, że poruszana w operze problematyka epidemii AIDS, ma dzisiaj zupełnie inny wymiar, niż w latach 80-tych, czy na początku lat 90-tych, kiedy po raz pierwszy wystawiono sztukę teatralną Tony'ego Kushnera, na której zostało oparte libretto opery. We wrocławskiej inscenizacji, zwłaszcza w pierwszej części spektaklu reżyser świetnie poradził sobie ze zbudowaniem portretów psychologicznych poszczególnych postaci. Wszyscy bez wyjątku śpiewacy wykazali się kunsztem aktorskim, więc pierwszy akt oglądaliśmy jak zajmujące przedstawienie w teatrze dramatycznym. Akt drugi, z racji treści libretta, nie umożliwił już aż tak ciekawego prowadzenia postaci i budowania relacji między nimi, ale i tak reżyser, scenograf oraz kostiumolog zrobili wiele, aby uatrakcyjnić widzom nieco pozbawiony akcji akt drugi, tworząc obraz niczym z amerykańskiej rewii, ze schodami do nieba, błyszczącymi kostiumami i układami choreograficznymi właściwymi dla wodewilu w Las Vegas. Choć nam bliższa była poetyka inscenizacyjna części pierwszej, to całość przedstawienia obejrzeliśmy z dużym zaciekawieniem.

"Anioły w Ameryce" w Operze Wrocławskiej zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości Opery Wrocławskiej
"Anioły w Ameryce" w Operze Wrocławskiej zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości Opery Wrocławskiej
Kliknij, aby powiększyć...

To co warte jest podkreślenia, to bardzo dobre wykonanie wokalne i muzyczne opery. Wszyscy artyści stanęli na wysokości zadania, zarówno świetnie wcielili się aktorsko w grane przez siebie postacie, jak również fantastycznie wyszło im łączenie licznych dialogów ze śpiewem w musikalowym stylu. Stworzyli przy tym postacie z krwi i kości, zróżnicowane pod względem charakterologicznym, budzące zainteresowanie. Byliśmy ciekawi ich historii. Muzyka i śpiew były świetnym dopełnieniem tego co działo się na scenie. Małgorzata Godlewska bardzo przekonująco zaśpiewała role Harper, neurotycznej żony, uzależnionej od valium. To mocny głos, o interesującej barwie. Aleksandra Kubas-Kruk oprócz popisu wokalnego, pokazała, że ruch sceniczny wszelkiego typu jest jej niestraszny. Kompozytor postawił przed nią niełatwe zadanie połączenia ekwilibrystyk wokalnych ze scenicznymi. Dorota Dutkowska najbardziej nam się spodobała w roli matki Josepha Pitta (zaśpiewała jeszcze partie Rabbiego Chemelwitza i Anioła Azjatica), zagranej bardzo przekonująco i dobrze zaśpiewanej. Trudno było nam oderwać wzrok od Michała Kowalika, który świetnie zaśpiewał, zarecytowal i zagrał partie Roya Cohna. Ile ekspresji było w jego grze, jak realnie przedstawił postać zdegenerowanego do szpiku kości adwokata. Bardzo ciekawą postać sceniczną stworzył także Maurice Lenhard, grający rolę Josepha Pitta, męża Harper, ukrywającego swój homoseksualizm. Udało mu się wiarygodnie zagrać osobę głęboko skrywającą swoją tajemnicę, uciekającą od własnej tożsamości, próbującą ją wyprzeć, a przy tym nie mogącej znaleźć szczęścia i spokoju w ucieczce przed sobą samym. Oszczędność ruchów i gestów, ale jakaż wiarygodność. I tak dotarliśmy do drugiej głównej pary tego spektaklu, chorego na AIDS Priora Waltera, którego partię zaśpiewał i opowiedzial David Adam Moore i jego partnera, Louisa Ironsona, którego role powierzono wegierskiemu śpiewakowi, Gyuli Rab. Gyula Rab zwrócił naszą uwagę tym, jak dobrze potrafił zaśpiewać swoją partie w iście musicalowskim stylu. Słuchając go można było mieć wątpliwości, czy to aby na pewno jest śpiewak operowy David Adam Moore jako Prior, spinający dramaturgicznie cały spektakl, stworzył bardzo ludzką postać osoby pragnącej żyć za wszelką cenę, bojącej się samotności, niechcącej pogodzić się z losem. Brawa należą się rownież dla niewidocznego na scenie chórku, (złożonego z Małgorzaty Wegrzyn-Krzyżosiak, Jolanty Góreckiej i Andrzeja Zborowskiego), który w trakcie opery tworzy podkład muzyczny do partii śpiewanych przez głównych bohaterów oraz dla kontratenora Łukasza Dulewicza, który zaśpiewał partie Belize, Mr Lies, Kobiety i Anioła Afryka. Orkiestra pod kierownictwem Christiana Schumanna świetnie budowała nastrój poszczególnych scen. Bardzo udana inscenizacja i wykonanie tej opery.

Czytaj więcej: Sceniczne Anioły we Wrocławiu

IV Festiwal Opery Współczesnej w Operze Wrocławskiej - program

IV Festiwal Opery Współczesnj w Operze Wrocławskiej
Kliknij, aby powiększyć...

IV Festiwal Opery Współczesnej / ISCM World Music Days 2014
3 – 12 X 2014

W dniach 3 do 12 października podczas Światowych Dni Muzyki (ISCM World Music Days) w Operze Wrocławskiej odbędzie się czwarta edycja Festiwalu Opery Współczesnej.

Festiwal rozpocznie polska premiera sceniczna „Aniołów w Ameryce" Petera Eötvösa (3, 4 X), należącego do największych indywidualności współczesnej muzyki. Opera powstała na podstawie nagrodzonego Pulitzerem kultowego dramatu Tony'ego Kushnera. Spektaklem w dniu 3.10.2014 będzie dyrygował kompozytor. Kolejnym punktem Festiwalu będzie „Raj utracony” Krzysztofa Pendereckiego (5 X 2014) w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego. Wrocławska inscenizacja nieustannie zbiera bardzo pochlebne opinie międzynarodowej krytyki oraz uznanie publiczności. 9 X Opera Wrocławska zaprasza widzów na „Pułapkę” Zygmunta Krauzego w reżyserii Eweliny Pietrowiak. Libretto, na podstawie dramatu Tadeusza Różewicza, opracował kompozytor we współpracy z Grzegorzem Jarzyną. Spektakl został uznany za najciekawsze wydarzenie artystyczne Roku Tadeusza Różewicza. Wydarzeniem IV Festiwalu Opery Współczesnej będzie światowe prawykonanie utworu „Pięć śpiewów z klatki” Prasquala (12 X)  na mezzosopran, baryton, recytatora, orkiestrę symfoniczną i elektronikę do poezji Tadeusza Różewicza. Wykonawcami partii solowych będą: Jadwiga Postrożna (mezzosopran), Mariusz Godlewski (baryton) oraz Jerzy Trela (recytator), którzy wystąpią z Orkiestrą Opery Wrocławskiej pod dyrekcją Tomasza Szredera.

OPERA WROCŁAWSKA - PROGRAM IV FESTIWALU OPERY WSPÓŁCZESNEJ

„Anioły w Ameryce” Péter Eötvös
POLSKA PREMIERA SCENICZNA
3 października 2014, godz. 20.00
Kierownictwo muzyczne, dyrygent: Peter Eötvös
Asystent kierownika muzycznego: Christian Schumann
Reżyseria: András Almási Tóth
Scenografia: Krisztina Lisztopad
Kostiumy: Małgorzata Słoniowska
Choreografia: Anna Szopa
Obsada:
Obsada: A. Kubas-Kruk, M. Godlewska*, D. Dutkowska, M. Lenhard*, D. A. Moore*, G. Rab*, Ł. Dulewicz*, M. Kowalik, M. Węgrzyn-Krzyżosiak, J. Górecka, A. Zborowski
Orkiestra i Balet Opery Wrocławskiej

* gościnnie

„Anioły w Ameryce” Péter Eötvös
POLSKA PREMIERA SCENICZNA
4 października 2014, godz. 20.00
Kierownictwo muzyczne: Peter Eötvös
Asystent kierownika muzycznego, dyrygent: Christian Schumann
Reżyseria: András Almási Tóth
Scenografia: Krisztina Lisztopad
Kostiumy: Małgorzata Słoniowska
Choreografia: Anna Szopa
Obsada:
Obsada: A. Kubas-Kruk, M. Godlewska*, D. Dutkowska, M. Lenhard*, Ł.  Rosiak, G. Rab*, Ł. Dulewicz*, M. Kowalik, M. Węgrzyn-Krzyżosiak, J. Górecka, A. Zborowski
Orkiestra i Balet Opery Wrocławskiej
* gościnnie
Wystawiany na całym świecie dramat „Anioły w Ameryce” Tony’ego Kushnera zaliczany jest do najlepszych sztuk XX wieku. Sztuka odniosła wielki sukces nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz także w Europie i na Dalekim Wschodzie. Zdobyła wiele prestiżowych nagród, m.in. Pulitzera (1993). Dramat Kushnera zainteresował wybitnego węgierskiego kompozytora, dyrygenta i pedagoga, Petera Eötvösa. Jest to jeden z czołowych współczesnych muzyków-twórców i należy do najlepszych interpretatorów muzyki XX i XXI wieku. Jego utwory stały się kanonem największych orkiestr symfonicznych oraz zespołów i festiwali muzyki współczesnej w Europie i na świecie. Opera „Anioły w Ameryce” wzbudza silne emocje, mimo że muzyka jest pozbawiona łatwego efekciarstwa. Eötvös niezwykle konsekwentnie buduje i prowadzi akcję oraz bohaterów - ich charaktery i emocje. Muzykę Eötvösa charakteryzuje szeroki eklektyzm, tj. dostrzec można francuski spektralizm, inspiracje Karlheinzem Stockhauzenem, inspirację muzyką elektroakustyczną oraz fascynację różnymi kulturami (np. amerykańską, dalekiego wschodu). Precyzja i staranność materii, różnorodność barw, przestrzenność i głębokość muzyki, są szczególnymi atutami i bogactwem opery „Anioły w Ameryce”.

"Anioły w Ameryce" w Operze Wrocławskiej zdjęcie (c) Marek Grotowski opublikowane dzięki uprzejmości Opery Wrocławskiej
"Anioły w Ameryce"
kliknij, aby powiększyć...
Raj utracony w Operze Wrocławskiej zdjęcie opublikowane dzieki uprzejmości Opery Wrocławskiej
"Raj utracony"
kliknij, aby powiększyć...
Pułapka w Operze Wrocławskiej; zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Opery Wrocławskiej
"Pułapka"
kliknij, aby powiększyć...

„Raj utracony”, Krzysztof Penderecki
5 października 2014, godz. 20.00
Dyrygent: Tomasz Szreder
Kierownictwo muzyczne: Andrzej Straszyński
Inscenizacja, reżyseria i dekoracje: Waldemar Zawodziński
Choreografia: Janina Niesobska
Kostiumy: Małgorzata Słoniowska
Obsada: M. Barylak*, M. Godlewski*, T. Rudnicki*, K. Haras, E. Kulczyk, W. Gorelikow, A. Zuchowicz, M. Krzysztyniak, J. Moskowicz, Ł. Gaj, M. Paśko, J. Postrożna, D. Dutkowska, R. Majzner, M. Tomaszewski*
Orkiestra, Chór i Balet Opery Wrocławskiej
* gościnnie

Krzysztof Penderecki skomponował operę „Raj utracony” w 1978 r. Dzieło oparte jest na poemacie Johna Miltona. Przestrzeń dramatu to piekło, rajski ogród i ziemia, dokąd zostają wygnani Adam i Ewa, bohaterowie utworu. Penderecki określił go jako "sacra rappresentazione", a więc nie jest to opera, lecz raczej sceniczne oratorium, nawiązujące do popularnego w XVII wieku gatunku muzycznego. Utwór swą prapremierę miał na scenie Lyric Opera w Chicago w listopadzie 1978 r. Wywołał liczne dyskusje, uznany został jednak za jedno z najwybitniejszych osiągnięć operowej twórczości drugiej połowy XX w.

„Pułapka”, Zygmunt Krauze
9 października 2014, godz. 20.00
Kierownictwo muzyczne, dyrygent: Tomasz Szreder
Reżyseria i dekoracje: Ewelina Pietrowiak
Kostiumy: Małgorzata Słoniowska

Obsada: M. Godlewski*, W. Gorelikow, B. Bagińska, A. Kubas-Kruk, J. Jaskuła, J. Moskowicz, K. Haras, D. Dutkowska, E. Kulczyk
Orkiestra Opery Wrocławskiej
* gościnnie

Premiera opery „Pułapka” Zygmunta Krauzego była jednym z najciekawszych wydarzeń Roku Tadeusza Różewicza, znakomitego polskiego Poety. Zygmunt Krauze (rocznik 1938), kompozytor, pianista i  zasłużony promotor muzyki współczesnej (twórca i kierownik zespołu „Warsztat Muzyczny”) to autor wielu dzieł, w tym kilku oper, m. in. „Gwiazdy” oraz „Iwony, księżniczki Burgunda”. Tym razem kompozytora zainspirował jeden z najbardziej znanych dramatów Różewicza – „Pułapka”, poświęcony biografii i twórczości Franza Kafki.  Bohater „Pułapki”, wielki pisarz żyjący w Pradze, w swoich lękach i przeczuciach zdaje się dostrzegać nadchodzące tragedie dwudziestowiecznych totalitaryzmów. Libretto opery opracował kompozytor we współpracy z Grzegorzem Jarzyną. Przejmujący i uniwersalny temat, mistrz współczesnej opery i znakomite grono realizatorów to największe atuty wrocławskiej  „Pułapki”, pozwalającej ujrzeć dzieło Różewicza w nowym świetle.

Czytaj więcej: IV Festiwal Opery Współczesnej w Operze Wrocławskiej -...

IV Festiwal Opery Współczesnej w Operze Wrocławskiej

IV Festiwal Opery Współczesnej
Kliknij, aby powiększyć...

W dniach od 3 do 12 października tego roku odbędzie się we Wrocławiu IV Festiwal Opery Współczesne. Festiwal organizowany przez Operę Wrocławską w cyklu dwuletnim, jest okazją do zaprezentowania własnych produkcji operowych, jak również osiągnięć zespołów gościnnych. Celem Festiwalu jest popularyzacja twórczości operowej i baletowej kompozytorów współczesnych. W ostatnich sezonach zespół Opery Wrocławskiej przygotował m. in. „Raj utracony” K. Pendereckiego, „Ester” Prasquala, „Legendy o Maryi” B. Martinů, „Matkę czarnoskrzydłych snów” H. Kulenty, „La libertà chiama la libertà” E. Knapika, „Pułapkę” Z. Krauzego.

W październiku 2014 w ramach festiwalu Opera Wrocławska zrealizuje polską premierę sceniczną „Aniołów w Ameryce” Petera Eötvösa, którą poprowadzi kompozytor.

Podczas ostatnich 7 sezonów artystycznych Opera Wrocławska przygotowała 14 premier dzieł współczesnych.

 

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)