opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Teksty - sylwetki

Teksty - omówienia

Pole minowe Gottfrieda Wagnera

Autor: Marcin Maria Bogusławski

Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną - Gottfried Wagner - okładka książki za Wydawnictwem M
Ilustracja okładki za Wydawnictwem M
Marcin Maria Bogusławski

Gottfried Wagner, "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Ryszard Wagner – pole minowe", przeł. Agnieszka Gadzala, Wydawnictwo M, Kraków 2014.

Książka Gottfrieda Wagnera to wielka mowa oskarżycielska, skierowana przeciwko Ryszardowi Wagnerowi, ale także przeciw jego duchowo-ideowym spadkobiercom (należy do nich część rodziny sterująca biznesem pod nazwą Festiwal w Bayreuth czy tacy dyrygenci, jak Christian Thielemann). Jej siłą jest prosty i bezpośredni język, częste odwołania do mało popularnych tekstów źródłowych, a także unikanie taniej „psychoanalizy”, która negatywnie naznaczyła choćby pracę Joachima Kohlera „Wagner. Ostatni Tytan”.

Gottfried Wagner podejmuje próbę rekonstrukcji światopoglądu Ryszarda Wagnera, naznaczonego „rasizmem, pogardą wobec kobiet, ubóstwieniem samego siebie i pogardą wobec życia”. Stara się również pokazać, że odcisnął on trwałe piętno na artystycznej spuściźnie kompozytora, która infekuje współczesną świat ideami antydemokratycznymi, mizoginicznymi czy antydemokratycznymi.

Najsilniejsze wrażenie zrobiły na mnie dwa rozdziały książki. Dziewiąty, zatytułowany „Antysemita” oraz siódmy o wymownym tytule „Ulubieniec króla”. Gottfried Wagner konsekwentnie i rzeczowo odsłania w nich najbardziej mroczne strony oblicza Ryszarda Wagnera – zajadłego rasisty traktującego innych ludzi wyłącznie w kategoriach narzędzi służących do osiągania własnych celów.

Antysemityzm stanowi jeden z najbardziej trwałych elementów składowych światopoglądu Ryszarda Wagnera. Pierwsze wzmianki o „przeklętym robactwie żydowskim” pochodzą z listu do Theodora Apla (marzec 1842 r.). Publicznie jako antysemita dał się poznać w 1850 r. ogłaszając drukiem broszurę „Żydostwo w muzyce”. Zawarte w niej poglądy wskazują jednoznacznie, że Ryszard Wagner przekonany był o istnieniu „natury” czy „istoty” żydostwa, niezależnej od wszelkich uwarunkowań religijnych, moralnych, czy historycznych. Na istotę tę składał się m. in. kult pieniądza i dóbr materialnych, a także brak „jakichkolwiek zdolności artystycznych”.

Zdaniem kompozytora Żydzi potrafili tylko żerować na dorobku innych kultur, eklektycznie mieszając ze sobą style, formy, inspiracje, nie ofiarując w zamian ani żywej myśli, ani prawdziwie głębokiego doświadczenia estetyczno-metafizycznego. Koncepcja „istoty żydostwa” pozwalała Ryszardowi Wagnerowi na jasne wyartykułowanie opozycji „niemieckości” i tego, co „nie-niemieckie”. Z „niemieckością” połączył on takie słowa, jak „prowincja, kultura, duchowość, autorytet, idealizm, głębia, oryginalność i twórczość”. Z tym, co niemieckie nie jest i być nie może powiązał „wielkie miasto, cywilizację, powierzchowność, demokrację, materializm, roztargnienie, naśladownictwo i wyzysk”*. Jak podkreśla Gottfried Wagner, w ostatnich latach życia kompozytor znalazł dodatkową podbudowę dla swojej ideowej postawy – była nią koncepcja degeneracji ras sformułowana przez Josepha Arthura de Gobineau.

Przez „rasę” rozumiał Gobineau grupę ludzi o identycznych cechach biologicznych, a więc niedających się zmienić. Twierdził również, że to rasy odgrywają decydujące znaczenie w kulturze i historii. Jedyną autentycznie twórczą rasą są, zdaniem Gobineau, Ariowie o „białej krwi”. Rozwijana przez nich kultura upadła jednak wskutek mieszania się ras, będącego źródłem upadku człowieka i wszelkich dziejowych nieszczęść. Regeneracja kultury możliwa jest tylko o tyle, o ile postawi się na aryjskość, eliminując wszelkie rasy podludzi, zwłaszcza Żydów. Koncepcję zagłady Żydów sformułował Ryszard Wagner już w tekście „Żydostwo w muzyce” apelując, by Żydzi wzięli dobrowolny udział w samozagładzie: „Jeśli weźmiecie bez zastrzeżeń udział w tej samounicestwiającej, krwawej walce, wtedy będziemy zgodni i nierozdzielni! Zwróćcie jednak uwagę, że wybawieniem z ciążącego na was przekleństwa może być tylko wybawienie Ahaswera – zagłada!”. Podobne wątki pojawiają się w tzw. „pismach regeneracyjnych”, ogłaszanych przez Ryszarda Wagnera pod koniec życia i włączonych przez niego w dziesiątym tomie Pism zebranych jako ideowy komentarz do Parsifala. Patrząc na ten utwór przez pryzmat „pism regeneracyjnych” widać, że „w swej najmroczniejszej warstwie Parsifal stanowi alegorię upadku i zbawienia Aryjczyka. W przypadku Amfortasa jego własna grzeszna krew stanowi przeciwieństwo boskiej krwi Chrystusa, gdyż została zhańbiona przez obcowanie cielesne z niższą rasowo Kundry. To przestępcze mieszanie ras stanowi istotę aryjskiego dylematu” (Robert W. Gutman). Echa antysemityzmu słychać jednak nie tylko w Parsifalu. Wspomnieć wystarczy postaci Mimego czy Sekstusa Beckmessera, z ich synagogalnym „zaśpiewem” i żądzą panowania i pieniędzy. Co ciekawe, ideologia rasistowska obecna jest nawet w miłosnym duecie Zygfryda i Brunhildy wieńczącego drugi dzień tetralogii. „To jest muzyka Gobineau – pisał Ryszard Wagner –, to jest rasa. Kto ma mi dać te dwie istoty, które wybuchają radością, kiedy się widzą; cały świat tylko po to istnieje, by takie dwie istoty mogły się zobaczyć!”. 

Gottfried Wagner- zdjęcie udostępnione przez Lpgeffen - Wikipedia - en.wikipedia.org/wiki/File:Gottfried_Wagner.jpg
Gottfried Wagner
zdjęcie udostępnione przez Lpgeffen - Wikipedia
kliknij, aby powiększyć...

Czysto pragmatyczny stosunek do innych ludzi widoczny jest w całym życiu Ryszarda Wagnera. Jako przykład służyć mogą postaci Giacomo Meyerbeera, Hansa von Bülow czy Franciszka Liszta. Przypadek Ludwika II Bawarskiego jest jednak szczególnie poruszający. Kompozytor wykorzystał bowiem z pełną perfidią młody wiek monarchy, a także jego skłonności homoseksualne. W listach deklarował mu „prawdziwie męską miłość”, uznawał się za wyłączną własność swego „Ukochanego Przyjaciela”, a nawet skrzętnie krył romans z Cosimą von Bülow, byle tylko nie poddać w wątpliwość swego „duchowo-miłosnego zaangażowania”. Faktycznie zależało mu na dwóch rzeczach – pieniądzach i władzy, które zapewnić mu mogły decyzje królewskiego „kretyna”, zależność od którego uznawał za „hańbę, za coś niesłychanego i nieznośnego”.

Jeśli uznać książkę Gottfrieda Wagnera za mowę oskarżycielską, to sąd nad Ryszardem Wagnerem należeć będzie do czytelnika. W odniesieniu do postaci kompozytora mój wyrok jest bezapelacyjnie skazujący. Nie potrzebuję nawet retorycznej przesady Gottfrieda Wagnera, który wygrywa są niechęć do pradziada podkreślając na każdym kroku, że szkalowane przez niego postaci szerzyły oświecenie, tolerancję, zrozumienie, czy – jak Ludwik II Bawarski – promowały emancypację Żydów. Autor nie przekonał mnie jednak co do tego, że skazanie Ryszarda Wagnera oznaczać musi również potępienie jego twórczości.

Zgadzam się oczywiście z tym, że światopogląd kompozytora znajduje odbicie w jego spuściźnie artystycznej. Co więcej, jestem przekonany, że potrzebne są interpretacje, dla których kluczem będą choćby „pisma regeneracyjne”. Nie sądzę jednak, by zawartości Wagnerowskich oper i dramatów dało się zredukować do światopoglądu ich twórcy, a biografizm uznać za jedyną właściwą perspektywę interpretacyjną. Ryszard Wagner był twórcą zbyt wybitnym, by jego partytury nie kryły naddatku mnogich sensów, czekających na wydobycie i pokazanie. Nie wolno także zapominać, że obecny w dramatach Ryszarda Wagnera „handel żywym towarem, złodziejstwo, rozbój i wymuszenie, bratobójstwo, wiarołomstwo i kazirodztwo, podawanie środków odurzających umożliwiających gwałt, mord z zasadzki i podpalenie” nie są tylko efektem chorego światopoglądu kompozytora, ale składową wszelkich mitologii, które – chcąc nie chcąc – opowiadają o człowieku prawdę możliwie najszerszą. O tym, że artystyczna spuścizna Wagnera nie musi być „zepsuta od wewnątrz” świadczyć może na przykład realizacja „Latającego Holendra” pod batutą Ottona Klemperera. Anja Silja buduje w niej portret Senty wolny zarazem od „romantycznego rozmarzenia”, któremu sprzeciwiał się sam Ryszard Wagner, jak i nordyckiej siły, którą w tej postaci kompozytor chciał widzieć. Senta jest tu raczej psychopatką i neurotyczką, postacią niebezpieczną i dla siebie, i dla otoczenia. Wymowa dzieła nabiera przez to wymiaru mocno dwuznacznego, stawiając pod znakiem zapytania sensowność końcowej apoteozy.

Gottfried Wagner jest nieprzejednany i jednoznaczny. To zarazem słabość i siła jego książki. Słabość, z retoryczną przesadą trudno się bowiem zgodzić „w całej rozciągłości”. Siłą, nie da się już bowiem przemilczeć tego, co w postawie życiowej i twórczej Ryszarda Wagnera jest niebezpieczne i chore. Głos tak radykalny był potrzebny. Inaczej – także dzięki polityce rodziny – mógłby do nas nie dotrzeć.

Książka Gottfrieda Wagnera jest lekturą obowiązkową. Pamiętać tylko trzeba, że rolą prokuratora jest oskarżać. Rolą sędziów – rozważyć każdy argument na korzyść oskarżonego.

Marcin M. Bogusławski

* Poglądy Ryszarda Wagnera przypominają mi postawę Martina Heideggera, którego „Czarne zeszyty” ujrzały niedawno światło dzienne. Wątki ekologiczny, antycywilizacyjny i antytechniczny stanowią trwały element niemieckiego nacjonalizmu. Warto by kiedyś przyjrzeć się im z bliska.

  • Cieszy mnie każda książka o Wagnerze. Natomiast ... po przeczytaniu tej, jak zawsze, swietnej recenzji - niestety dotyczącej tylko dwóch rozdziałów, które mnie akurat najmniej interesują - wiem, że mnie nie ucieszy. Nie lubię biografii pisanych bardzo subiektywnie (bardzo - bo nie ma obiektywnych). Lubię te, które są życzliwe, natomiast ta przekracza moją granicę nieżyczliwosci. Kupię tę książkę tylko ze względów poznawczych, by dowiedzieć się o nieznanych mi faktach, a nie o za daleko idących ocenach jak np. ta, że Wagner był homoseksualistą. Wnuczek nie ma na to niepodważalnych dowodów. Nie wiem czy pisze o tym w książce, ale mówi w bardzo ciekawym wywiadzie, który linkuję. Do książki odniosę się po jej przeczytaniu, ale nie zmieni ona mojej pozytywnej oceny Wagnera, mimo jego antysemityzmu.

    http://www.rmf24.pl/kultura/news-gottfried-wagner-w-operach-mego-pradziada-kryje-sie-trucizna,nId,1431410

    Komentarz ostatni edytowany około 3 lat temu przez Dodek
    2
  • Nie znam tej książki i raczej się nie zanosi. To już kolejne pokolenie spadkobierców, które żeruje na protoplaście - najpierw żerowało na jego sławie, a teraz na jego niesławie. Najistotniejsze jest jednak co innego, o czym nigdy nie dość mówić. Publikacja tego dziełka miałaby więcej sensu w kraju, gdzie jest pod dostatkiem poważnych książek o Wagnerze. Tymczasem ostatnia polska biografia to, o ile czegoś nie przeoczyłem, świetna skądinąd książka Zdzisława Jachimeckiego (1922). Jak się tu więc nie wściekać, że polski czytelnik nie zna ani biografii Gregora-Dellina, ani klasycznej monografii Dahlhausa o dramatach muzycznych, a wciska mu się takie "tabloidy", oraz takie śmiecie, jak utwór Slavoja Zizka o operze?

    4
  • Też nie znam książki, ale po przeczytaniu wywiadu linkowanego przez Dodka mam wrażenie, że tego pana ogarnęła jakaś niezdrowa obsesja. Zazwyczaj w stosunku do członków własnej rodziny jesteśmy raczej pobłażliwi, a on nie znajduje żadnego jasnego punktu w postaci swego pradziada.
    Dziwi mnie też przekonanie, że antysemityzm kompozytora odbija się w jego muzyce, bo chociażby Barenboim, który jest Żydem i jednocześnie wielkim propagatorem twórczości Wagnera zawsze powtarza, że tego antysemityzmu w muzyce nie ma. A pierwszy raz spotykam się z tezą, jakoby Kundry była Żydówką i właśnie z tego powodu została odrzucona przez Parsifala.

    2
  • Barenboim nie jest tu żadnym wyjątkiem, od Hermanna Leviego Żydów było wokół Wagnera mrowie. Pomysł z Kundry jako Żydówką też, niestety, mało oryginalny: odkąd przeczytałem w pewnym bardzo poważnym periodyku muzycznym, że Monostatos jest czarny, bo w czarnych strojach chodzili jezuici, wrogowie masonerii, to już mnie nic nie dzwii. A potem jeszcze, że Hitler mógł wymyślić krematoria dlatego, że widział Jasia i Małgosię, gdzie Czarownicę wrzucają do pieca. Wszystko to autentyki, bo pomysłowość ludzka nie zna granic. Jeśłi kto chce przeczytać poważną książkę na temat antysemityzmu Wagnera, bez taryfy ulgowej, ale i bez histerii i osobistych porachunków, polecam : Jacob Katz, The Darker Side of Genius, University Press of New England, 1986. Ktokolwiek zaś gada, że słyszy w muzyce antysemityzm, dziwnie przypomina mi tych, co "słyszą" w muzyce żydostwo. Ale w końcu są i tacy, którzy "słyszą" w muzyce Czajkowskiego, że był gejem... :p

    3
  • Nie lekceważyłbym tej książki. Bez względu na żerowanie czy nie żerowanie spadkobierców na dziadku. Jest coś niezdrowego w retuszowaniu poglądów Wagnera, ale także w skrzętnym zaciemnianiu okołowojennych postaw politycznych rodziny (nie wiedziałem nic na temat obozu w Bayreuth i o tym, że pracował tam Wieland, zresztą informacje o tym ukrytym obozie to rzecz dostępna w sumie od niedawna). Nietzschemu demaskatorskie prace się przydały - w konsekwencji pozwoliły zrozumieć nadużycia dokonane choćby przez jego siostrę. I zmusiły do niuansowania ocen. Może i tutaj coś uda się zrozumieć na spokojniej - zwłaszcza, że sfrustrowany Gottfried ma sporo sprzymierzeńców-muzykologów (warto zerknąć do bibliografii).
    O homoseksualizmie w książce nic nie ma (no jest, że udawał miłosny ton w korespondencji z Ludwikiem).
    Bez względu na to, czy w muzyce słyszy się antysemityzm (jak widzicie po recenzji, nie zgadzam się z GW w ocenie muzycznego dorobku Richarda), chyba Pan Piotr zgodzi się, że Mime czy Beckmesser jednak niespecjalnie miło portretują Żydów. Był to portret zrobiony z premedytacją i czytelny dla ludzi z epoki. O Żydach wokół Wagnera GW pisze także, pokazując różne motywacje rodziny, które stały za bezpośrednimi związkami tego typu.
    Macie rację wskazując przekroczoną granicę nieżyczliwości - tak, GW przekroczył ją z nawiązką. Dlatego mnie nie przekonał, ale zmusił do zastanowienia nad wieloma rzeczami, które przecież znałem, ale w takim skomasowaniu wypadły jednak inaczej. No i nie ma tu tej paskudnej pseudopsychoanalizy, która jest w tomiszczu Kohlera).
    Jako facet Wagner nie leżał mi chyba nigdy, to dla mnie szpetna kreatura. Muzykę cenię i lubię od niepamiętnych czasów. I tak zostało. Ale traktuję tę lekturę jako ważną i bolesną, właśnie ze względu na jej osobisty ton. Chłodne i grające kartami obiektywizmu oko naukowca wcale nie zawsze musi być cenniejsze. Co nie zmienia faktu, że Pan Piotr i Dodek mają rację w 200% - trzeba nam w końcu - poza Jachimeckim - dobrych biografii!
    Pozdrawiam! :-)

    Komentarz ostatni edytowany około 3 lat temu przez Marcin Maria Bogusławski
    0
  • Wydaje mi się, że już od bardzo dawna nikt tego "aspektu osobowości" Wagnera nie tuszuje; raczej przeciwnie. Z mojej obserwacji tego, co się pisze już od wielu lat o Wagnerze, wynika raczej, że Gottfried - by zacytować tytuł jego książeczki sprzed 17 lat - "wyje z wilkami", inaczej mówiąc, przyłączył się do bardzo licznego stada (na co wskazuje również, jak rozumiem, obszerna zawarta w książce bibliografia), sam zaś bardzo głośno wali się w cudze piersi. Książka Jacoba Katza, o której wspomniałem, ukazała się w roku 1986, czyli ma dzisiaj blisko 30 lat. GW wyłamuje otwarte drzwi.

    Nieraz pisałem o tym, że przypadek Wagnera nie jest bynajmniej odosobniony. Lista ówczesnych, jawnych antysemitów o wielkich nazwiskach byłaby bardzo długa, a są na niej artyści o tak nieskazitelnej reputacji, jak Jules Verne, by o Dostojewskim nawet nie wspomnieć. Nieszczęście Wagnera polega na tym, że 1. był nieopanowanym gadułą o grafomańsko-kapłańsko-megalomańskim profilu, publicznie i głośno wygłaszał więc poglądy, które inni szerzyli z większą dyskrecją; 2. stworzył dzieło budzące olbrzymie namiętności, od iście religijnej fascynacji po... wręcz przeciwnie, stąd też wszystko, co skomponował i napisał jest od stu lat pod lupą, podczas gdy innych artystów traktujemy chłodniej - we wszystkim, co ich dotyczy; 3. wzbudził wielką namiętność w wiadomym, nieodżałowanym kanclerzu, że przypisuje mu się odpowiedzialność za zbrodnie tegoż, choć nikt nie przenosi tego odium na Franza Lehara, choć ukochanym dziełem AH była Wesoła wdówka.

    Byli współcześni Hitlerowi, wielcy artyści, którzy w sposób otwarty, czasami bardzo drastyczny, zdradzali świadomość tego, co Hitler robił i głośno to pochwalali. Należy do nich np. Louis-Ferdinand Céline, autor arcydzieła, jakim jest Podróż do kresu nocy, oraz kilku spośród najobrzydliwszych tekstów, jakie w tej sprawie przeczytać można.

    Dodajmy do tego paskudne obyczaje niektórych spadkobierców Wagnera, szczególnie zaś jego córki Winifredy, matki Wielanda i Wolfganga i gorącej wielbicielki Wuja Wolfa. Zaraz, zaraz? Córki? Choć tak można czasem tu i ówdzie przeczytać, Winifreda Williams Klingworth nie była córką Ryszarda, lecz jego synową i nawet Niemką nie była, ale Angielką, a córką mianują ją niektórzy odruchowo - dla większej, by tak rzec, spójności wykładu...

    Wyznam szczerze, że "antysemicka" wykładnia ról Mimego i Beckmessera kompletnie mnie nie interesuje. Nikt poważnie myślący nie oskarża Mozarta o rasizm dlatego, że Monostatos jest Murzynem, a to ile masonerii wyłapali ówcześni widzowie we Flecie, straciło dzisiaj wszelkie znaczenie. Czas wydestylował to, co przypadkowe i doraźne, zachowując tylko to, co wieczne i jedynie istotne. Obie te role idealnie wpisują się w literacką i teatralną tradycję, a to, co Wagner sobie akurat myślał, w swojej żałosnej duszy, pisząc te genialne kreacje, moim zdaniem warte jest najwyżej przypisu.

    Myślę tak właśnie dlatego, że zgadzam się w całej rozciągłości z poglądem Pana Marcina i Państwa Gospodarzy: co innego osoba prywatna, a co innego artystyczny duch. Choć warto przypomnieć, że Wagner otoczony był wielkim gronem niezwykłych ludzi, gotowych wszystko mu wybaczyć (p. von Bülow) i uwielbiających jego towarzystwo.

    Nie chodzi o to, by cokolwiek tuszować, zasłaniać czy zakłamywać - jedynie o to, by "znać proporcją".

    5
  • Wydaje się, że jesteśmy zgodni. Podobnie jak Państwo nie chcielibyśmy mieć Richarda Wagnera za kolegę z pracy, sąsiada lub nie daj Boże kogoś, komu nieopacznie pożyczylibyśmy pieniądze. Delikatnie mówiąc nie był, o czym powszechnie wiadomo, człowiekiem kryształowego charakteru i szlachetnych przekonań. Jednak muzykę Wagnera kochamy, a słuchając jej wcale nie mamy wrażenia, że ktoś nas próbuje zindoktrynować, lub uchowaj Boże, przekonać do nazizmu. Powtarzając za sławnym aktorem, słuchając Walkirii wcale nie nabieramy ochoty aby na kogoś napaść, ani nie rozglądamy się po teatralnej sali wypatrując skąd mogą nadlecieć helikoptery armii amerykańskiej. Wręcz przeciwnie, mamy wrażenie że oto los nas wyróżnił i możemy słuchać czegoś absolutnie pięknego.
    A co do aspektów historycznych i rodzinnych, to jest rzeczą niezwykle pouczającą ich studiowanie. W tym momencie jesteśmy w podróży, więc nie mamy dostępu do naszych małych archiwów i biblioteki. Ale na pewno możemy Wszystkim polecić świetny film BBC dostępny (jeszcze) na YouTube - "Hitler and Wagner" - http://www.youtube.com/watch?v=WFTPSVZIHLA Seans obowiązkowy, bo obraz jak to w BBC świetnie udokumentowany i fantastycznie "ubrany" w filmy z epoki. Co do książek, to oprócz wymienionych już tu przez Pana Piotra, można również zaproponować inne tytuły, które w roku ubiegłym (z oczywistych racji) ponownie trafiły do księgarni, jak "The Wagner Clan: The Saga of Germany's Most Illustrious and Infamous Family" (właśnie jest w "naszym czytaniu"), "The Sorcerer of Bayreuth: Richard Wagner, his Work and his World" (czeka w kolejce na lekturę) i "Wagner and Philosophy" ("w czytaniu").
    Serdecznie Wszystkich pozdrawiamy :)

    Komentarz ostatni edytowany około 3 lat temu przez My
    4
  • Tak jak napisałem, przeczytałem tę książkę wyłącznie ze względów poznawczych. Moje „mogło być gorzej” niestety tu się nie sprawdziło i jestem tym zawiedziony. Dowiedziałem się wprawdzie o nieznanych mi faktach po śmierci Wagnera, jednak wszystko pozostałe, to dla mnie stek bardziej lub mniej bzdurnych opinii. „Wychowałem się” na biografii Guy de Pourtalesa - Wagner, historia artysty (PIW -1962 r.). Jest to swietna biografia, z duża liczbą cytatów z listów, pism, wypowiedzi - co czyni ją bardzo interesującą, a jest też bardzo obiektywna. Po niej miałem już wyrobioną opinię o Wagnerze. Gdybym miał ocenić jednym słowem mój stosunek do Wagnera jest to – PODZIW. Starałem się zrozumieć przyczyny i skutki jego postępowania. Nie ze wszystkimi się zgadzałem, ale go rozumiałem. A był to wszechstronnie wybitnie uzdolniony człowiek. Miał bardzo trudny, a nawet paskudny charakter, jak prawie wszyscy wybitni ludzie. Wszystkie jego wady traktowałem pobłażliwie, jako drugoplanowe, bo najważniejsza była muzyka. Oczywiście każdy ocenia go inaczej: od uwielbienia, po negowanie. Prawnuczek ocenia pradziadka wyjątkowo brutalnie. Ale żeby uwiarygodnić swoje oceny, ucieka się do sprytnej metody. Jego opinie wypowiadają przeciwnicy Wagnera. Jest ich … ponad 600 !(przypisów oczywiście)! Ale żeby nie było zarzutu, że cytuje tylko przeciwników Wagnera, zacytował też kilka pozytywnych opinii, ale natychmiast poddał je miażdżącej krytyce. Czytelnik niewtajemniczony będzie miał opinię zdecydowanie negatywną – Wagner to nie tylko drań, ale i szkodnik. Bo to on był wzorem dla Hitlera i wszystkie jego zbrodnie miały korzenie w Wagnerze. Czyli gdyby nie było Wagnera – nie byłoby holocaustu. A jak wzorował się Hitler na Wagnerze swiadczy nawet taki drobny fakt. Wagner powiedział: będę muzykiem, a Hitler – będę politykiem. Tak, tak, to nie żart tylko poważne porównanie. Może mało smieszny w oderwaniu od kontekstu. Z rzeczywiście zaangażowanego i to z narażaniem życia rewolucjonisty – GW zrobił …pseudorewolucjonistę. „Jako samozwańczy mesjasz stworzył sobie swój własny tron – Festspielhaus”. Tron na szczęscie przetrwał. Antysemityzmu Wagnera nie da się obronić. Natomiast … to, że raz czy dwa razy chlapnął cos, jest nadmiernie eksponowane i wyolbrzymiane. Mam własną tezę: gdyby nie było Hitlera, antysemityzm Wagnera byłby zmarginalizowany. Łatwo nam teraz oceniać postawy Wagnera, ale nie bierze się pod uwagę czasów i nastrojów jakie wówczas były powszechnością. Jeden z ważniejszych zarzutów, to cytowanie fragmentów librett i traktowanie ich dosłownie, no i oczywiście krytykowanie. " W operach mego pradziadka kryje się trucizna" , jak mawiam - wystarczy jedno zdanie i wiem z kim mam do czynienia. Marcin pisze, że ta książka to lektura obowiązkowa. Zgoda. Tylko dla kogo ?

    Komentarz ostatni edytowany około 3 lat temu przez Dodek
    3
  • Załączam "sciągawkę"w postaci linku do drzewa genealogicznego Ryszarda Wagnera, które służyło mi w czasie lektury dwóch ostatnich rozdziałów dotyczących dziedzictwa Ryszarda Wagnera.
    http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=http://en.wikipedia.org/wiki/Wagner_family_tree&prev=/search%3Fq%3Drichard%2Bwagner%2Bfamily%2Bgenealogy%26newwindow%3D1%26biw%3D1154%26

    Komentarz ostatni edytowany około 3 lat temu przez Dodek
    0
Zamieszczanie komentarzy wymaga zalogowania. Jako niezarejestrowany możesz skorzystać z Księgi Gości / Visitors may leave their comments in the Guest Book

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)