opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Eksperci debaty

Eksperci opinie

"Zawiodła mnie Rusałka" - Agnieszka Zwierko o "Rusałce" w Metropolitan Opera

Autorka: Agnieszka Zwierko

Renée Fleming in the title role of Dvořák's "Rusalka" photo (c) Ken Howard / Metropolitan Opera published by opewra.info.pl by courtesy of the Metropolitan Opera
Kliknij, aby powiększyć... / Click to magnify...

Nie jest łatwo pisać recenzję z przedstawienia "Rusałki" śpiewaczce, która występuje w tej operze już 9 lat, zdobywała pierwsze szlify w ojczyźnie Dvořáka i oprócz głównych teatrów czeskich w Pradze czy Ostrawie była podziwiana w roli Ježibaby w Berlinie i Londynie. Znam to dzieło jak żadne inne i od pierwszych taktów uwertury zawsze ogarnia mnie wzruszenie i radość z ponownego słuchania tego wspaniałego utworu. Z wielkimi nadziejami i ciekawością wybrałam się na retransmisję przedstawienia 10 lutego 2014 roku do Teatru Studio w Warszawie...

Yannick Nezet-Seguin to wchodząca gwiazda światowej dyrygentury, znam go już dobrze, bo właśnie pod jego batutą śpiewałam w "Rusałce" w Covent Garden w 2012 roku, a niedawno także w "Latającym Holendrze" Wagnera w Rotterdamie, Paryżu i Dortmundzie. Wybrał mnie też do produkcji "Elektry" w swoim rodzinnym Montrealu w 2015 roku której oczekuję z niecierpliwością. To pełen nieprawdopodobnej energii i przepełniony radością muzykowania młody człowiek, który swą obecnością przy pulpicie dyrygenckim dodaje skrzydeł całej ekipie artystycznej - orkiestrze i solistom. Dostrzegła to także i publiczność, i mimo iż przez większość przedstawienia czy koncertu widzą jego plecy, to jego radość i uśmiech promieniują na widownię, która od pojawienia się młodego dyrygenta nagradza go owacyjnymi brawami.

Piotr Beczala as the Prince and Renée Fleming in Dvořák's "Rusalka" photo (c) Ken Howard / Metropolitan Opera published by opera.info.pl by courtesy of the Metropolitan Opera
 
Kliknij, aby powiększyć... / Click to magnify...

Nowojorska "Rusałka" została scenograficznie umieszczona w bajkowym świecie. W pierwszym i trzecim akcie widzimy piękny i tajemniczy las z bagiennym jeziorkiem, zaroślami i tym wszystkim co budzi czasem strach a czasem ciekawość. Akt drugi, to pałac Księcia a raczej jego front z krużgankiem i podwórzem. Jest to stara produkcja, która miała swoją premierę w MET w 1993 roku, oddaje chyba nasze wyobrażenia o miejscu akcji. Przyznam iż patrzyłam na te obrazy z przyjemnością.

W tytułowej roli słyszeliśmy uznaną, sławną amerykańską sopranistkę Renee Fleming. Śpiewała Rusałkę przez wiele lat, ale w tym przypadku nie wiem czy jest to atut. Jej głos wciąż pięknie brzmiący i dojrzały nie jest już odpowiedni do tej roli. "Legatowa" maniera z jaką śpiewa nie sprzyja czystości intonacji i interpretacji. Wiem że pani Fleming jest amerykańskim dobrem narodowym, ale od lat słuchamy jej w repertuarze przede wszystkim straussowskim i myślę że wracanie do wysublimowanej Rusałki, nawet ostatni raz w życiu, nie było najlepszym pomysłem. Zdecydowanie mi się nie podobała, przede wszystkim od strony wokalnej. W ciągu wszystkich lat gdy śpiewam tę muzykę, partneruję ślicznym młodym sopranistkom o nienagannej technice i ładnych głosach. Naprawdę "Rusałka" taka powinna być. Zostawmy role młodych młodszym. Nie obsadzajmy w rolach Rusałki, Carmen czy Charlotty 50-cio latki tylko dlatego że była w nich wspaniała 20 lat temu i jej to obiecaliśmy. Jeśli głos śpiewakowi dobrze służy, to repertuar jest naprawdę bogaty i dla każdego znajdzie się dużo przepięknej literatury. Już raz śpiewałam w Rusałce u boku Evy Urbanovej, która całe życie śpiewając na światowych scenach Ksieżnę raz zapragnęła zaśpiewać Rusałkę i dla niej zrobiono premierę w Pradze w 2005 roku. Recenzje były bardzo powściągliwe mimo iż pani Urbanova jest czeskim dobrem narodowym...

Wracając do MET... Zawiodła mnie "Rusałka"...

Renée Fleming in the title role and Dolora Zajick as Ježibaba in Dvořák's "Rusalka"  photo (c) Ken Howard / Metropolitan Opera published by opera.info.pl by courtesy of the Metropolitan Opera
 

Drugi wielki zawód to Dolora Zajick w roli Ježibaby. W przypadku tej postaci można ją kreować naprawdę przez długie lata kariery. Nigdy nie byłam fanką głosu Dolory, ale słuchałam z wielką estymą jej Azuceny czy Eboli, to były mistrzowskie wykonania. Natomiast jej Ježibabę uważam za porażkę. W pierwszych taktach rzuca się w oczy (a raczej uszy!) całkowity brak synchronizacji z orkiestrą, niezrozumienie temp zapisanych w partyturze, które charakteryzują postać muzycznie. Czarownicy brakuje energii i logiki. Charakteryzacja śpiewaczki jest genialna, ale sam wygląd dvořakowskiej Ježibaby nie stworzy. To sprytna, przebiegła czarodziejka, która nie tylko pomaga Rusałce ale w drugim akcie przemienia się w uwodzicielską Ksieżnę żeby udowodnić bohaterce, iż ludzka miłość jest zawodna. Każdy gest, fraza Czarownicy mają logiczne i muzyczne następstwa. A już aria w której tworzy cudowny napój powinna być ukoronowaniem sceny i majstersztykiem. Nie była niestety. Mezzosopranistka pomrukiwała nad kotłem niewyraźnie i z błędami artykułując tak ważny tekst. Towarzyszyła jej znienacka grupa dzieci poprzebieranych w różne zwierzątka, wśród których moje wielkie zdziwienie budziły żaby wielkości sarenek. Zjawiły się tam chyba zupełnie z innej bajki, bo zupełnie nie pasowały do bardzo realistycznej choć i baśniowej scenografii.

Piotr Beczala as the Prince in Dvořák's "Rusalka"  photo (c) Ken Howard / Metropolitan Opera published by opera.info.pl by courtesy of the Metropolitan Opera
 John Relyea as the Water Sprite and Renée Fleming in the title role of Dvořák's "Rusalka" photo (c) Ken Howard / Metropolitan Opera published by opera.info.pl by courtesy of the Metropolitan Opera
Kliknij, aby powiększyć... / Click to magnify...

Pominęłam rozpoczynające operę Leśne Nimfy które stworzyły uroczy tercet rozbawionych i prowokujących Wodnika dzierlatek. Raziły mnie trochę ich peruki jak z salonów mody przy sukienkach ustylizowanych na leśne, ale to jest naprawdę szczegół. Stateczny o potężnym i dojrzałym głosie John Relyea był po prostu Wodnikiem, królem jeziora, zatroskanym Ojcem zakochanej Rusałki. Wspaniale zaśpiewana aria w drugim akcie i wszystkie pojawienia się nie wzbudzały żadnych wątpliwości co do mocy i charakterystyki postaci.

Jak balsam na zbolałą duszę było pojawienie się pod koniec pierwszego aktu Piotra Beczały. Bezdyskusyjne zawładnął on toczącym się przedstawieniem i trzymał prym do samego końca. Nie będę analizować ani głosu ani techniki ani postaci. Piotr wie co robi, JEST na scenie, udowadnia każdym gestem i frazą że nie trzeba być Amerykaninem żeby królować na deskach MET. Pokazuje, że można na kolejnym z rzędu spektaklu śpiewać czysto od początku do końca, równym, pięknym dźwiękiem. I stworzyć wiarygodną postać. DZIĘKI PIOTREK, YOU MADE MY DAY!

W drugim akcie pojawiają się kolejne przesympatyczne postacie: Kuchcik i Gajowy. Brawurowa młoda mezzosopranistka Julie Boulianne i świetny słowacki baryton Vladimír Chmelo. Stworzyli pełen życia i dowcipu duet. No i znów świetnie i wyraźnie podany tekst! Brawo!!!!!!

W pałacu Księcia poznajemy ostatnią bohaterkę dramatu. Powyżej wspomniałam, iż Ježibaba przemienia się w uwodzicielską Ksieżnę aby pokazać Rusałce niestałość ludzkich uczuć. Ta przemiana nie jest wspomniana wprost w libretcie opery. Ale mówią o niej znawcy dzieła z którymi miałam przyjemność spotykać się podczas moich czeskich przygód z operą. Czasem w obu rolach obsadzana jest jedna śpiewaczka aby zaznaczyć widzowi ciągłość obu ról. Przeważnie jednak reżyserzy korzystają z wygodnej wersji na dwie osoby, gdyż rola Księżnej wymaga dramatycznego głosu i nie każdy mezzosopran decyduje się na śpiewanie obu postaci w jednym przedstawieniu. Szczerze - jest do dość karkołomne rozwiązanie ze względu na diametralnie różne tessitury obu ról. Naszą Ksieżną jest w tej produkcji wspaniała Emily Magee, sopran dramatyczny. Uwodzicielska, zdecydowana. W niewdzięcznie krótkiej muzycznie ale efektownej roli. I w przepięknym kostiumie. Robi całościowo świetne wrażenie! Troszkę byłam zbulwersowana kostiumami w polonezie... układ choreograficzny sugerujący polskość tańca a kostiumy nawiązujące do folkloru rosyjskiego... hmmm...

Agnieszka Zwierko Śpiewaczka operowa Mezzosopran
Agnieszka Zwierko
Śpiewaczka operowa
Mezzosopran

Trzeci akt nie naprawił negatywnego wrażenia jakie zrobiły na mnie obie panie - gwiazdy MET. I do końca królował Piotr, któremu znakomicie akompaniował niezawodny Yannick. Mogę podsumować, iż mimo mankamentów muzyka zwyciężyła. Wielka szkoda i hańba zarazem, że w Polsce "Rusałka" nie jest wykonywana. Oczywiście ukłon w stronę Opery Nova w Bydgoszczy która odważyła się włączyć to genialne dzieło do repertuaru. Chyba i w Łodzi była swego czasu grana.... Ale jedna jaskółka nie czyni wiosny. W repertuarach naszych teatrów widzimy w większości dzieła Verdiego i Pucciniego, czasem pojawią się pojedyncze perełki jak opery Weinberga czy współczesnych polskich kompozytorów pisane na zamówienie, czasem Wagner przy okazji kolejnej rocznicy i to by było tyle. Ignorujemy znakomity repertuar naszych południowych sąsiadów. Czy to zazdrość czy niewiedza? Nikt mi nie wmówi, iż powodem nieobecności Dvořáka czy Janačka na polskich scenach jest.... trudność językowa, bo już i takie przebąkiwania słyszałam. Myślę iż nadszedł czas dla naszych dyrektorów artystycznych na małe studia repertuarowe, na większe otwarcie się na muzykę. Tak po prostu.

Autorka: Agnieszka Zwierko

 

Od Redakcji - na opera.info.pl ukazała się również recenzja Berty z przedstawienia "Rusałki" w MET z 4 lutego tego roku - "Rusałka" w Metropolitan Opera 4 lutego 2014

 

 

"Rusałka" Antonína Dvořáka - opera i najlepsze jej nagrania

My

W sobotę 8 lutego liczni miłośnicy opery będą mogli obejrzeć "Rusałkę" Antonína Dvořáka w ramach transmisji z Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Zwróciliśmy się do znawców opery z uprzejmym pytaniem o ich opinię na temat "Rusałki", a szczególnie o najlepsze, godne polecenia wykonania słynnej opery Dvořáka zarejestrowane na CD lub DVD?

 

Jesteśmy bardzo wdzięczni, że na nasze pytanie odpowiedzieli: Maciej Figas, Piotr Kamiński, Jacek Marczyński, Jerzy Snakowski, Marek Weiss, Agnieszka Zwierko

 Maciej Figas

Maciej Figas
Dyrektor Naczelny
Opery Nova
w Bydgoszczy

Ta transmisja wydaje mi się szczególnie interesująca. Renée Fleming brała udział w znakomitym nagraniu tej opery Antonína Dvořaka na DVD z Czech Philharmonic Orchestra pod Sir Charlesem Mackerrasem, które z przyjemnością rekomenduję.

Jest wspaniałą Rusałką, którą ogląda się z zachwytem a udział Piotra Beczały jako Księcia w realizacji MET z pewnością będzie  w Polsce  bacznie śledzony.

Prosili Państwo o podzielenie się doświadczeniami związanymi z wystawieniem tego dzieła przez Operę Nova w Bydgoszczy. Nasza „Rusałka”  miała premierę blisko dwa lata temu. Staraliśmy się podejść do utworu Dvořáka bez niepotrzebnych udziwnień , które niejednokrotnie trafiały innym realizatorom a nie miały żadnego uzasadnienia w partyturze. Dvořak stworzył romantyczną baśń muzyczną z filozoficznym, głęboko ludzkim przesłaniem. Chcieliśmy zachować tę wymowę dzieła i nie lekceważyć żadnego przesłania kompozytora. „Legendą” obrosło umieszczenie akcji opery w XIX-wiecznej Bydgoszczy i wprowadzenie do inscenizacji symboli architektonicznych miasta. W takiej scenerii, wśród mgieł nad rzeką płynącą…u stóp naszej Opery, rozbrzmiewa ta liryczna opowieść, jedno z najpiękniejszych dzieł w XIX-wiecznej literaturze operowej. „Rusałka”, należy obecnie do najmocniejszych punktów repertuaru bydgoskiej Opery. Czynimy starania o nagranie „Rusałki” na DVD. Aktualnie jesteśmy jedyną polską sceną, która ją wystawia. To dziwne, bo opera ta jest dziełem uniwersalnym, dla młodych i starszych widzów, zdolnym zachwycić i przemówić do każdego. 

 Piotr Kamiński

Piotr Kamiński
Krytyk muzyczny
Znawca opery
Polski repertuar operowy kryje w sobie wiele tajemnic, jedną z najmroczniejszych jest jednak - niechęć naszych scen do repertuaru słowiańskiego, rosyjskiego i czeskiego. Czasem jakiś Borys, czasem jakiś Oniegin, ale Chowańszczyznę na przykład zagraliśmy jeden jedyny raz, w Poznaniu, pół wieku temu! Połowa twórczości Rimskiego Korsakowa nie pojawiła się na naszych scenach nigdy. Sprzedaną narzeczoną zagrano w Warszawie po raz ostatni... 45 lat temu, a w Polsce - 30 lat temu w Gdańsku! O innych operach Smetany lepiej w ogóle nie wspominać, bo mignęła z nich u nas tylko jedna, Pocałunek, w Poznaniu w roku... 1949! Dalibora i Dwóch wdów nie słyszeliśmy chyba po dziś dzień - a są to arcydzieła! Z Rusałką nie jest wiele lepiej: kontrowersyjna produkcja łódzka z 2010 przyszła w 55 lat po jedynej, polskiej inscenizacji tego dzieła, we Wrocławiu, w 1955 roku! W rezultacie, najwybitniejszego polskiego tenora, w jednej z jego popisowych ról, możemy sobie oglądać i słuchać w transmisji z Metropolitan Opera...
 
Boją się zimnej wody, czy co?
 
Co do nagrań tego cudownego utworu - w całej rozciągłości podzielam opinię p. Agnieszki Zwierko: vivat najpiękniejsza Rusałka na płytach, srebrzysta i wzruszająca Milada Subrtova z nagrania dokonanego w Pradze w 1961 roku. Jej partnerzy to między innymi tenor Ivo Zidek i bas Eduard Haken, a Zdenek Chalabala, który to nagranie prowadzi, jest jednym z tych dyskretnych mistrzów teatru operowego, których bezcenne cnoty odkrywamy poniewczasie. Supraphon wznowił to nagranie na płytach kompaktowych - moim zdaniem, to pozycja obowiązkowa w każdej kolekcji.

 Jacek Marczynski

Jacek Marczyński
Krytk muzyczny
Znawca opery

Wieloletnią nieobecność „Rusałki” Dvořaka na polskich scenach uważam za niewybaczalny grzech wszystkich dyrektorów teatrów, z wyjątkiem Macieja Figasa. Dzięki niemu w Opera Nova w Bydgoszczy można ją oglądać w dobrym muzycznym wykonaniu oraz w tradycyjnej, ale widowiskowej reżyserii. W „Rusałce” jest wszystko, czego oczekuje operowy widz o tradycyjnych gustach: zgrabne, baśniowe libretto odwołujące się do znanych wątków, urzekające melodie, bogactwo orkiestrowych motywów i pomysłów. Naszą niechęć do „Rusałki” mogę zatem jedynie tłumaczyć faktem, że nie skomponował jej Włoch czy Niemiec, ale Czech, a my, Polacy nie żywimy specjalnej atencji do śpiewania po czesku. Miłośnikom dobrych oper, pozostaje więc płytowy kontakt z „Rusałką”. Polecam nagrania, które firmują dwie śpiewaczki. Pierwsza to Gabriela Benačkova, zwłaszcza w nagraniu z 1983 roku, w którym partneruje jej Wiesław Ochman. Artystka druga to Renée Fleming, najlepsza Rusałka ostatnich dwóch dekad, co potwierdza choćby zapis DVD spektaklu z Opery Paryskiej z 2002 roku. Polecam je bardziej niż wcześniejsze nagranie CD firmy Decca z jej udziałem, ponieważ urzekająca jest również paryska inscenizacja Roberta Carsena. Obecne przedstawienia w Metropolitan to zapewne ostatnia okazja obejrzenia Renée Fleming jako Rusałki (lata biegną), być może zresztą więcej satysfakcji sprawi występ Piotra Beczały w roli Księcia. Widziałem go w „Rusałce” na żywo kilka lat temu, jest to partia, w której czuje się wyjątkowo dobrze.

 Jerzy Snakowski

Jerzy Snakowski
Znawca opery

Zaczynam mieć wrażenie, że dzięki transmisjom i na skutek mizerii finansowej polskich teatrów sztuka operowa coraz częściej kojarzy się z kinem, w którym jesteśmy skazani na oglądanie spektaklu okiem operatora, niż z żywym przedstawieniem. Bo to, że opera na nośniku audio jest zupełnie odrębną dziedziną sztuki nie mam najmniejszej wątpliwości. Dlatego dziś, by wesprzeć tradycyjną, właściwą, prawdziwą operę chcę rekomendować nie rejestrację audio czy video, ale żywą, namacalną „Rusałkę” – taką, na którą trzeba zdobyć bilet,  następnie, mimo mrozu, należy wyruszyć z domu, zostawić w szatni palto, kupić program, poszeleścić papierkiem od cukierka, rozsiąść w fotelu, zanurzyć w ciemności i muzyce płynącej na żywo z orkiestronu i ze sceny, słuchać pięknych fraz, czasem kiksów, w przerwach, popijając kawę, popatrzeć kto z kim i w czym, a następnie nagrodzić oklaskami wykonawców z wdziękiem kłaniającym się sprzed kurtyną, a później już tylko dzielić się wrażeniami.

Historia polskich inscenizacji „Rusałki” nie jest bogata, można by wręcz rzec, że nędzna. Niedawno Teatr Wielki w Łodzi pokusił się o jej inscenizację, ale nie wiedzę tego tytułu w ich repertuarze. Chyba zszedł już z afisza. Za to dzieło Dvoraka ma się świetnie w Operze Nova w Bydgoszczy. To przede wszystkim przedstawienie ładne wizualne. Bydgoscy melomani mają do niego szczególną słabość, bo akcja opery została umieszczona w ich mieście z przełomu XIX i XX wieku, a jednym z jego głównych bohaterów jest… most. Istniał kiedyś naprawdę i łączył brzegi Brdy. Przestał istnieć na skutej działań wojennych, a dziś na pocztówkach i sentymentalnych albumach uosabia powoli rekonstruowaną architektoniczną świetność tego miasta. Scenografia robi wrażenie, bo most odtworzony jest chyba w skali 1:1, jeździ, unosi się i zapada. Na nim spotyka się całe miasto, w jego arkadach swe dzieła tworzy Baba Jaga (tak, tak! jest artystką), a pod nim – mieszkają rusałki.

Rzecz oczywista – most nie jest jedynym atutem tego przedstawienia, ale rozpisałem się o nim, bo dawno nie widziałem w operze tak dobrego mostu. A jak wiadomo most w operze to nie byle co! Byłem już w Bydgoszczy trzykrotnie na tym spektaklu, z przyjemnością słuchając Magdaleny Polkowskiej w partii tytułowej i Tadeusza Szlenkiera jako Księcia. W lutym wybieram się po raz czwarty, by tym razem posłuchać jednej z moich ulubionych polskich sopranistek, efektownej a nie efekciarskiej Anny Wierzbickiej, która chrzest bojowy jako „Rusałka” przeszła w paszczy lwa czyli w Brnie. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli spotkam się tam z kimś, czytającym te słowa. Warto, bo nie wiadomo kiedy znów „Rusałka” wypłynie na naszych scenach.
 

 Marek Weiss

Marek Weiss
Dyrektor Naczelny i Artystyczny Opery Bałtyckiej

"Rusałka" jest dla mnie jednym z najważniejszych tytułów w moim operowym życiu. Kiedy Robert Satanowski zaangażował mnie jako głównego reżysera w Operze Narodowej byłem może obiecującym artystą teatralnym, ale kompletnym ignorantem w sprawach opery. Uparty Satanowski kazał mi chodzić codziennie do teatru na spektakle operowe, żebym się przekonał do gatunku, do którego jako twórca ambitnych spektakli szekspirowskich odnosiłem się pogardliwie. Ten miesiąc mnie nie przekonał, bo przedstawienia tamtego okresu były przeważnie szkaradne i komiczne. Wysłał więc mnie na nauki do Londynu, gdzie trafiłem na "Rusałkę" w National Opera w reżyserii Davida Pountney'a i scenografii Stefana Lazaridisa. To był prawdziwy wstrząs. Po raz pierwszy zobaczyłem prawdziwe arcydzieło teatru operowego. Po raz pierwszy uwierzyłem, że teatr operowy jest możliwy. Siedziałem zachwycony przez trzy godziny i obiecałem sobie, że taki właśnie teatr pełen poezji, odważny w interpretowaniu muzyki, a jednocześnie wierny jej duchowi będę w swoim życiu budował. Kiedy po latach opowiadałem tę historię Pountney'owi, powiedział mi, ze ta "Rusałka" dla niego również miała przełomowe znaczenie i właściwie od niej rozpoczęła się jego wielka kariera światowa, która trwa do dziś. Ten spektakl został utrwalony na DVD i jest dostępny, bo jakiś czas temu był pokazywany w TVP Kultura. Polecam gorąco tę realizację każdemu, kto chciałby zobaczyć na czym polega teatr operowy i dlaczego jest zadaniem tak karkołomnym.

Agnieszka Zwierko

Agnieszka Zwierko
Śpiewaczka operowa,
mezzosopran

Antonín Dvořák znany przede wszystkim z muzyki instrumentalnej nie był kojarzony za granicami swojej ojczyzny jako twórca operowy. Pisywał opery ale dopiero dziewiąta, RUSAŁKA, można powiedzieć że WYPŁYNĘŁA na światowe wody. Skomponowana w 1900 roku nad wodami malowniczego leśnego jeziorka Rusałka na południe od Pragi, gdzie Dvořák przebywał w majątku swojego szwagra........ z librettem opartym na czeskiej baśni wywiedzionej między innymi z Małej Syrenki Andersena..... Opera pełna przebogatych, romantycznie zinstrumentowanych melodii, leśno-wodnych klimatów oddających atmosferę miejsca w którym została osadzona, pobudzająca wyobraźnię, prawdziwy przebój scen operowych. Takim też się stała od razu w Czechach po praskiej premierze w 1901 roku. Na swój światowy debiut musiała jeszcze trochę zaczekać.

Odkrył ją dla nas miłośnik czeskiej muzyki, australijski dyrygent Sir Charles Mackerras..... podczas studiów w Pradze zakochał się w dziełach czeskich kompozytorów które od tego czasu stały się jego specjalnością i pasją i które wprowadził na światowe salony operowe.....

Po raz pierwszy zetknęłam się z RUSAŁKĄ w 2005 roku. Zostałam zaproszona do udziału w nowej produkcji w Státní Opera w Pradze, do roli Czarownicy - Ježibaby. Była to baśniowa realizacja Zbynka Troški pod batutą Leoša Svarovskiego. Specyficzne przedsięwzięcie ponieważ realizowała dzięki niemu swoje wieloletnie marzenie znakomita czeska sopranistka Eva Urbanová, dotychczas śpiewająca dramatyczny repertuar a w Rusałce na światowych scenach wykonująca rolę Zagranicznej Księżnej - Cizí Kněžny. Tym razem zaśpiewała tytułową rolę. Przepiękna scenografia oddająca delikatność i siłę miłości tytułowej bohaterki, czarowne moce Czarownicy i Wodnika, klimaty książęcego zamku..... Obsada była złożona z czeskich i słowackich śpiewaków, byłam jedyną "obcą" ale nie był to mój debiut w czeskiej operze gdyż sezon wcześniej zderzyłam się już z językiem naszych południowych sąsiadów w JENUFIE Janáčka.

Wracając do RUSAŁKI - wkrótce po praskich spektaklach zostałam zaproszona do drugiego ważnego teatru w Czechach Teatru Narodowego w Ostravie w którym zaśpiewałam premierę 4 miesiące po praskiej. Także bajkowa, barwna produkcja, zachowująca klimat leśnej opowieści. W reżyserii Lud'ka Golata, zwiewnie poprowadzona przez osiadłego w Czechach Włocha Paolo Gatto....... Spektakle śpiewałam z niekłamaną przyjemnością przez wiele lat aż do ostatniego przedstawienia czyli tak zwane derniery w 2010 roku.....

Na następne spotkanie z tą przepiękną muzyką nie musiałam długo czekać..... zaledwie 10 miesięcy po zakończeniu czeskiej przygody wzięłam udział w berlińskiej produkcji w Komische Oper. Nieprawdopodobna reżyseria australijskiego reżysera o polskich korzeniach - Barrie Kosky'ego która balansuje na granicy grozy i komizmu, zachowując baśniowość opowieści eksponuje okrutne cechy otaczających Rusałkę pozostałych bohaterów i podkreślając tragizm całej historii....... Do stycznia 2014 śpiewaliśmy tę wersję po niemiecku, jako że taka była tradycja Komische Oper w Berlinie. Ale od 2-ch sezonów szefem teatru został Barrie Kosky i przełamuje powoli stare przyzwyczajenia. Następne wznowienie - a są mniej więcej co 2 lata - będziemy śpiewać już po czesku, ku uciesze wspaniałej Asmik Grigorian śpiewającej Rusałkę i oczywiście mojej! Nie patrzyłam w oczy moim niemieckim kolegom, ale domyślam się że będzie to dla nich spore wyzwanie!

W ten sposób na deser zostawiłam sobie jeszcze jedną RUSAŁKĘ...... Rok 2012, Royal Opera House Covent Garden w Londynie. Chyba najbardziej prestiżowa scena dziś w Europie, gdzie miałam zaszczyt zaśpiewać ulubioną już moją Ježibabkę...... Camilla Nylund w tytułowej roli, za pulpitem dyrygenckim robiący dziś błyskotliwą karierę Yannick Nézet - Séguin. Produkcja z Salzburga z 2010 roku w reżyserii teamu Jossi Wieler / Sergio Morabito....... Cóż.... gdyby nie energetyczna i na najwyższym poziomie obsada wokalno muzyczna obawiam się iż publiczność opuściłaby szacowne mury londyńskiej opery już w połowie 1 aktu. Nieudany to był "produkt" mimo całego szacunku dla przemiłego teamu realizatorskiego...... Publiczność wyraziła bardzo mocno swoje niezadowolenie z obrazów jakie biły w nią przez 3 akty, jednocześnie sowicie nagradzając nas artystów. I niestety planowane na 2015 rok wznowienie zakończyło się fiaskiem. Sponsorzy oprotestowali tę produkcję.... czy słusznie? Ahhh miałam okazję zobaczyć inne dzieła na tej scenie podczas 2-miesięcznego pobytu, między innymi Wesele Figara z Olą Kurzak i powiem szczerze iż....zgadzam się ze sponsorami......

Moje ulubione nagrania? Promuję od zawsze znakomitą czeską śpiewaczkę Miladę Šubrtovą. U nas nieznana, uwielbiana i doceniana w swoim kraju. Wiem że dziś mówi się o Renee Fleming czy Gabrieli Beňačkovej ale ja pozostaję przy Miladzie...... Jest MOJĄ Rusałką.

Właściwie nie mówię nic o produkcji w MET. Widziałam piękne zdjęcia bajecznych kostiumów i scenografii. To już jestem spokojna, bo to oraz wspaniali artyści z Piotrem Beczałą w roli Księcia, gwarantują nam najwyższy poziom przedstawienia! Bardzo się cieszę że tradycyjne realizacje nie są jednak traktowane po macoszemu i nadal mogą cieszyć oko widza!

Zatem trzymamy kciuki żeby się nam tylko jezioro do orkiestronu nie wylało! :-D

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)