opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Relacje ze Świata

Letni Festiwal w Salzburgu, czyli „nowości” i „samograje”

Autorzy: Beata i Michał

Masks in front of the Festival Hall photo (c) Luigi Caputo   e-mail: luigi(at)caputo.at published by opera.info.pl by courtesy of the Salzburger Festspiele
Kliknij, dowolne zdjęcie aby powiększyć... / Click photos to magnify...

Tegoroczny letni Festiwal w Salzburgu zaoferował swojej publiczności dość różnorodny repertuar operowy. Oprócz pewniaków, takich jak „Don Giovanni” czy „Trubadur”, widzowie mogli wysłuchać napisanej specjalnie na zamówienie Festiwalu w Salzburgu opery „Charlotte Salomon” Marca-André Dalbavie, czy też rzadko wystawianej opery „Fierrabras” Franza Schuberta. Nie zabrakło również nowej produkcji „Kawalera srebrnej róży” Richarda Straussa, wystawionej w celu uświetnienia 150 rocznicy urodzin kompozytora.

Nasz pobyt w Salzburgu rozpoczęliśmy od opery „Charlotte Salomon” Marca-André Delbavie. Pomysł uczynienia bohaterką opery postaci Charlotte Salomon, młodej kobiety niemiecko-żydowskiego pochodzenia, zamordowanej w 1943 roku w obozie w Auschwitz, która zasłynęła stworzeniem cyklu kilkuset obrazów pod nazwą: „Leben? oder Theater?: Ein Singspiel”, podsunął kompozytorowi reżyser Moshe Leiser. Swój cykl obrazów Salomon nazwała “Singspiel”, gdyż obrazy zawierają również tekst, a nawet opis muzyki, która towarzyszy wspomnieniom artystki.Charlotte Salomon 2014 • Anaïk Morel (Paulinka Bimbam), Marianne Crebassa (Charlotte Kann), Frédéric Antoun (Amadeus Daberlohn) photo (c) Salzburger Festspiele / Ruth Walz published by opera.info.pl by courtesy of the Salzburger Festspiele   Początkowo, autorem libretta tej opery miał być Richard Millet, ale podobno zarówno kompozytor, jak i reżyser Luc Bondy, stwierdzili, że przygotowane przez niego libretto za mało pokazuje Charlotte Salomon jako artystkę, nie mówi wystarczająco o cyklu obrazów, z którego zasłynęła. Dlatego też, do przygotowania nowego tekstu libretta zaangażowano Barbarę Honigmann, pisarkę i malarkę, która znała wcześniej historię Charlotte Salomon i która potrafiła bardzo plastycznie połączyć tekst z wymową obrazów Salomon. Na bazie przygotowanej przez nią opowieści, na scenie przedstawiono historię życia Salomon, która została zilustrowana nie tylko za pomocą tekstu, śpiewu i muzyki, ale również projekcjami obrazów Salomon. Wyświetlane często jako tło sceny, w niesamowicie plastyczny sposób odzwierciedlały to, co odgrywane było na scenie. Taki „zabieg” tylko wzmocnił poczucie realności historii, o której opowiada opera. W wywiadzie opublikowanym w materiałach festiwalowych, kompozytor opowiedział, że podobnie

Charlotte Salomon 2014 • Johanna Wokalek (Charlotte Salomon), Marianne Crebassa (Charlotte Kann), Vincent Le Texier (Herr Knarre) photo (c) Salzburger Festspiele / Ruth Walz published by opera.info.pl by courtesy of the Salzburger Festspiele jak wyglądał proces tworzenia cyklu obrazów przez Charlotte Salomon, które były wciąż uzupełniane, przestawiane w kolejności, zmieniane, tak i praca nad operą wiązała się z szeregiem zmian. Dotyczyły one zarówno tekstu libretta, jak i partytury, i były dokonywane jeszcze w trakcie prób na scenie, a wszystko po to, by w jak najprawdziwszy sposób oddać emocje.  

Oglądając, rozgrywany bez przerw, spektakl poznajemy historię życia Charlotte Salomon opowiadaną przez nią samą, jako narratora, z wykorzystaniem fikcyjnej postaci Charlotte Kahn. Na scenie rzeczywistość miesza się z fikcją, tak jak w obrazach Salomon „Życie? czy Teatr?” Losy jej i jej rodziny są mocno wpisane w historię faszyzmu oraz holocaust drugiej wojny światowej. Na scenie reżyser Luc Bondy stworzył na jednym planie wiele oddzielonych od siebie białymi ścianami lub półściankami pokoi. Pozwoliło to na rozgrywanie w tym samym czasie akcji w wielu miejscach.

Dzięki takiemu rozwiązaniu mogliśmy towarzyszyć wszystkim postaciom non-stop,  bowiem gdy główna akcja opery jest rozgrywana w konkretnym pomieszczeniu, widzimy jednocześnie, co robią w tym czasie pozostali członkowie rodziny Charlotte Kahn. Charlotte Salomon 2014 • Anaïk Morel (Paulinka Bimbam) photo (c) Salzburger Festspiele / Ruth Walz published by opera.info.pl by courtesy of the Salzburger Festspiele Ciekawym rozwiązaniem było zastosowanie w operze postaci dwóch Charlott – Charlotte Salomon, jako narratorki, opowiadającej po niemiecku historię życia Charlotte Kahn (opartą na historii jej rodziny), zagranej świetnie przez aktorkę Johannę Wokalek oraz Charlotty Kahn, alter ego artystki, której partię w języku francuskim śpiewa młoda mezzo-sopranistka Marianne Crebassa. Reżysersko bardzo ciekawie połączono postacie obu kobiet. Te same stroje, gesty, reakcje. Marianne Crebassa odtwarzająca główną rolę po raz kolejny udowodniła nam, że jest świetnie rozwijającą się śpiewaczką. Bardzo pewnie prowadzony głos, o ładnej, ciepłej, a jednocześnie bardzo dziewczęcej barwie, świetne wyczucie sceny. Brawo! W zeszłym roku to właśnie Marianne Crebassa otrzymała jedne z największych braw, po swoim występie w Salzburgu w operze „Lucio Silla” Mozarta, a dwa lata temu po raz pierwszy zwróciła naszą uwagę w „Tamerlano” Händla, gdzie wystąpiła obok Plàcido Domingo, Bejuna Mehty czy Julii Lezhnevej. Również Anaïk Morel, występująca w roli macochy Charlotte (Paulinki Bimbam) była wokalnie bardzo dobra. Zresztą, wszyscy śpiewacy w przekonujący sposób przedstawili swoje postacie. Od strony wokalnej to był bardzo dobry spektakl. A co do samej muzyki …..? Momentami była wręcz fascynująca, świetnie kreująca nastrój chwili, czasami nieco atonalna, jakby stworzona bardziej dla samej siebie niż dla opowiedzenia nam danej historii. Jednak całość: muzyka, obrazy w tle autorstwa Charlotte Salomon, śpiew oraz bardzo ciekawy pomysł reżyserski sprawiły, że patrzyliśmy na to widowisko jak zahipnotyzowani, niejednokrotnie poruszeni harmonią wszystkich elementów. Dzięki tym chwilom to było niesamowite doświadczenie, nawet, jeśli sama muzyka nie została w nas na dłużej.

Der Rosenkavalier 2014 • Günther Groissböck (Baron Ochs), Sophie Koch (Octavian) photo (c) Salzburger Festspiele / Monika Rittershaus published by opera.info.pl by courtesy of the Salzburger Festspiele
Der Rosenkavalier 2014 • Ensemble photo (c) Salzburger Festspiele / Monika Rittershaus published by opera.info.pl by courtesy of the Salzburger Festspiele
Der Rosenkavalier 2014 • Mojca Erdmann (Sophie), Sophie Koch (Octavian), Krassimira Stoyanova (Feldmarschallin) photo (c) Salzburger Festspiele / Monika Rittershaus published by opera.info.pl by courtesy of the Salzburger Festspiele

Drugi wieczór w Salzburgu spędziliśmy z muzyką Richarda Straussa i operą „Kawaler srebrnej róży”. Muzycznie była to wielka przyjemność, ale to nas akurat nie zdziwiło, bowiem orkiestra Wiener Philharmoniker pod batutą Franza Welsera-Mösta nie rozczarowuje. Co prawda, zawsze, gdy spotykamy na swojej drodze tego dyrygenta mamy ten sam problem, że orkiestra momentami gra po prostu za głośno, jakby zapominając, że na scenie są jeszcze soliści, których miło by było słyszeć. Tak stało się i tym razem, i pomimo, że zarówno Krassimira Stoyanova (Marszałkowa Księżna Werdenberg), jak i Günther Groissböck (Baron Ochs auf Lerchenau) oraz Sophie Koch (Octawian), wyszli z potyczki z orkiestrą zwycięsko, to już ta sztuka nie do końca udała się Mojce Erdmann śpiewającej partię Zofii, która momentami była praktycznie niesłyszalna, a czasami jej głos był tak wysilony, że aż niezbyt ładny i miły w odbiorze. Krassimira Stoyanova po raz kolejny dowiodła, że śpiewa z dużą klasą i elegancją. Piana znów były dużej piękności, wysokie tony miodowo-ciepłe, a całość zaśpiewana bez najmniejszego wysiłku. Może stworzona przez Krassimirę Stoyanovą postać była bardziej ludzka, niż majestatyczna i władcza, ale za to miała w sobie mnóstwo mądrości dojrzałej kobiety, dobrze znającej prawa życia i z godnością je akceptującej. Od Günthera Groissböcka jako Barona Ochs trudno było oderwać oczy. Jego wizerunek, zapatrzonego w siebie narcyza, o wątpliwych manierach, i trudnej do zaakceptowania rubaszności, niejednokrotnie przekraczającej poczucie nie tylko dobrego, ale i jakiegokolwiek smaku, budził i rozbawienie i niechęć. Musimy śpiewaka bardzo pochwalić za dobre wokalne wykonanie swojej partii, zwłaszcza w sytuacji, gdy na samym początku spektaklu przeproszono w jego imieniu, za przeziębienie i chwilową niedyspozycję. Z upływem czasu było rzeczywiście widać, że śpiewak coraz częściej pokasłuje na boku, a jego głos z czasem tracił nieco na mocy, ale i tak wielkie brawa za występ!  Jeszcze jedną osobą, która tego wieczoru bardzo nam się podobała, była Sophie Koch jako Octawian. To właśnie ta trójka śpiewaków od początku do końca wykonująca swoje partie na bardzo wysokim poziomie, dała nam wiele radości. Sama inscenizacja nie była może odkrywcza, ale wizualnie ładna, z „klimatycznymi” obrazami w tle, bez fajerwerków, ale i bez przykrych niespodzianek. Przedstawienie jednak warte obejrzenia i wysłuchania.

Don Giovanni 2014 • Ensemble photo (c) Salzburger Festspiele / Michael Pöhn published by opera.info.pl by courtesy of the Salzburger Festspiele
Don Giovanni 2014 • Ensemble photo (c) Salzburger Festspiele / Michael Pöhn published by opera.info.pl by courtesy of the Salzburger Festspiele
Don Giovanni 2014 • Tomasz Konieczny (Il Commendatore), Ildebrando D’Arcangelo (Don Giovanni) photo (c) Salzburger Festspiele / Michael Pöhn published by opera.info.pl by courtesy of the Salzburger Festspiele

Pobyt w Salzburgu zakończyliśmy naszą ukochaną operą „Don Giovanni” Mozarta w reżyserii Svena-Erica Bechtolfa. Przyznajemy, że wcześniej obejrzeliśmy w Internecie na stronie medici.tv transmisję na żywo ze spektaklu i wtedy … nie byliśmy tą inscenizacją oczarowani. Pomysł na rozegranie całej opery w hotelu lub też pensjonacie, w niektórych scenach sprawdził się doskonale, ale momentami mieliśmy trochę wrażenie, jakby komuś zabrakło do końca pomysłu, albo środków na zmianę dekoracji. Siedząc na widowni doceniliśmy przede wszystkim wiele sytuacji scenicznych ciekawie rozegranych od strony interakcji między poszczególnymi postaciami, jak na przykład ostatnia scena spotkania Don Giovanniego i Komandora. Całość inscenizacji była jednak mało odkrywcza, nieco zbyt dosłowna, a czasami zadziwiająca (jak na przykład scena zrzucania z pierwszego piętra materacy, na których układa się służba (?)). To jednak cały czas był „Don Giovanni”, więc skłamalibyśmy, gdybyśmy powiedzieli, że się nudziliśmy. Z obsady bardzo nam się podobała Anett Frisch jako Donna Elvira - ładny, mocny głos, pewnie prowadzony, okrągły i miły dla ucha w górach. Piękne wykonanie kluczowych arii! Dawno nie słyszeliśmy tak ciekawej Donny Elviry i do tego w tak młodym wykonaniu. Warto na tą śpiewaczkę zwrócić uwagę. Luca Pisaroni jako Leporello to już historia sama dla siebie. Śpiewak zna tą rolę tak dobrze, że czuje się w niej jak przysłowiowa „ryba w wodzie”.  I to słychać, gdy śpiewa - bardzo dobre wykonanie wokalne ze świetną kreacją sceniczną. Ildebrando D’Arcangelo, który zaśpiewał partię Don Giovanniego, nie ma niestety tak śpiewnego, uwodzicielskiego głosu jak Mariusz Kwiecień czy Peter Mattei, ale pomimo to, jego ciemna barwa głosu i wolumen pozwoliły nam zaakceptować jego wykonanie legendarnej postaci. Aktorsko za to był rewelacyjny. Bardzo miłym akcentem był fakt, że postać Komandora zaśpiewał Tomasz Konieczny. Jego końcowa scena z Don Giovannim była prawdziwym majstersztykiem. Zresztą w trakcie niej głos Tomasza Koniecznego był świetnie osadzony w muzyce, idealnie z nią zgrany, wcale więc nam nie przeszkadzało, że tą partię śpiewają zazwyczaj basy niż bas-barytony :) Co ciekawe, kolejny raz przekonaliśmy się, (doświadczyliśmy tego już w trakcie transmisji MET Live HD), że transmisje w radio czy też Internecie lub w kinie nie zawsze oddają piękno śpiewania poszczególnych artystów. Często głosy o większym wolumenie, są w nich przesterowane i nieco zniekształcone, podczas, gdy  w rzeczywistości już takiego wrażenia nie mamy.  Z obsady chcemy wyróżnić jeszcze dwie osoby: Valentinę Nafornitę jako Zerlinę i Alessio Arduiniego jako Masetto. Ta dwójka śpiewaków należy do Zespołu Wiener Staatsoper i mamy przekonanie, że jeszcze nie raz o nich usłyszymy. Tu w Salzburgu stworzyli bardzo udany duet. Bardzo miło jest słuchać i oglądać młodych śpiewaków, którzy z roku na rok staja się coraz lepsi, śpiewają coraz bardziej wymagające role i widać, że ich głosy rozwijają się w dobrym kierunku. Muzycznie było całkiem nieźle, choć podobnie, jak w trakcie zeszłorocznej opery „Cosi fan tutte”, tu również mieliśmy czasami poczucie, że orkiestra gra raz za szybko, a raz, jeden ze śpiewaków o mało się „nie zadusił” wolnym tempem. No cóż, podobno Mozarta zna każdy, ale jak widać, każdy może go znać trochę inaczej☺  

Bilety na operę „Trubadur” były nie zdobycia, ale to już standardowa sytuacja, kiedy w operze występuje w Salzburgu Anna Netrebko. Wszystkie spektakle „Trubadura” były wysprzedane od samego początku do ostatniego biletu, a o zwrotach można było tylko pomarzyć, tym bardziej, że w tej produkcji obok Anny Netrebko występował Plàcido Domingo (na ostatnie trzy przedstawienia zastąpił go Artur Ruciński!!!).

W tym roku mamy jednak dużo szczęścia, bo internetowa stacja, medici.tv pokaże za darmo aż cztery produkcje operowe z letniego Festiwalu w Salzburgu.  Oprócz oper „Don Giovanni” i „Trubadur”, które już są dostępne do obejrzenia na medici.tv w zakładce „Live”, od 22 i 25 sierpnia będziemy mogli obejrzeć i wysłuchać  oper: „Kawaler srebrnej róży” i „Fierrabras”.

Zachęcamy Państwa gorąco do obejrzenia tych spektakli!

Kliknij, dowolne zdjęcie aby powiększyć... / Click photos to magnify...

 

 WykrzyknikTen artykuł jest kopią wpisu na blogu. Można go skomentować na trzy sposoby:

- wpisując poniżej swój komentarz; będzie on tylko widoczny tu, ale nie pojawi się na blogu autorki / autora;

- naciskając ten link Zostaw komentarz na blogu autorów i przenosząc się na stronę blogową, gdzie gdzie można opublikować swój komentarz; wpis w komentarzu na blogu nie będzie widoczny jednak pod tym artykułem;

- publikując swój wpis dwa razy, zarówno na blogu, jak i pod tym artykułem; jest to kłopotliwe, ale gwarantuje obecność komentarza w obu miejscach.

Ta zasada dotyczy wszystkich artykułów, które zostały opublikowane dotychczas jako kopie wpisów blogowych.

  • Nie znaleziono komentarzy
Zamieszczanie komentarzy wymaga zalogowania. Jako niezarejestrowany możesz skorzystać z Księgi Gości / Visitors may leave their comments in the Guest Book

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)