opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Teatry w Polsce

Teatr Wielki Opera Narodowa logo

Teatr Wielki Opera Narodowa w Warszawie

"Cyberiada" Krzysztofa Meyera w Operze Narodowej w Warszawie

Cyberiada Krzysztofa Meyera w Operze Narodowej w Warszawie
Kliknij, aby powiększyć...

"Cyberiada" Krzysztofa Meyera - 18 stycznia (godzina 18) Teatr Wielki w Poznaniu zaprezentuje ten spektakl na scenie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie.

Opera Krzysztofa Meyera, który libretto do niej napisał na postawie opowiadań Stanisława Lema, przedstawia przygody konstruktora Trulla, któremu Królowa Genialina zleciła zbudowanie trzech maszyn, z czego jedna miała opowiadać historie zawiłe, druga chytre, a trzecia – poruszające. Na końcu tych ironiczno-utopijnych refleksji o życiu pojawia się pogląd, że nie pieniądze, postęp ani doskonałość mogą uratować świat, ale mądrość i prawda.

Polska prapremiera "Cyberiady", mająca miejsce w maju 2013 roku w Teatrze Wielkim w Poznaniu, wpisała się w obchody Jubileuszu 70. urodzin kompozytora. Reżyser Ran Arthur Braun przeniósł Lemowską rzeczywistość cyberystyczną w uniwersalny bajkowo-magiczny świat teatru, a sam tekst bawi inteligentnymi żartami.

Justin C. Arienti został uhonorowany Teatralną Nagrodą Muzyczną im. Jana Kiepury 2014 w kategorii Najlepszy Scenograf za projekty scenograficzne do spektaklu "Cyberiada".

 

 

 

 

"Portret" Mieczysława Wajnberga w Operze Narodowej

Portret Mieczysława Wajnberga z teatru Wielkiego w Poznaniu w Operze Narodowej w Warszawie
Kliknij, aby powiększyć...

"Portret" Mieczysława Wajnberga - 16 stycznia (godzina 19) Teatr Wielki w Poznaniu zaprezentuje ten spektakl na scenie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie.

Bohaterem "Portretu", opery skomponowanej przez Mieczysława Wajnberga do libretta Aleksandra Miedwiediewa na podstawie opowiadania Nikołaja Gogola, jest Czartkow – zdolny i ubogi malarz, marzący o odmianie losu i bogactwie. Za sprawą obrazu o magicznych właściwościach jego prośba zostanie spełniona – Czartkow stanie się ulubieńcem petersburskich elit, malującym portrety, które upiększają. Jaką cenę przyjdzie mu jednak zapłacić za ten sukces? Czy przyniesie mu on szczęście? Poruszająca historia o życiu zmarnowanym w pogoni za sławą i bogactwem, która uczy, że najważniejsze, to nie stracić szacunku do samego siebie.

Dzieło Wajnberga w przejmujący sposób odnosi się do życia samego kompozytora. Jego realizacji podjął się David Pountney, reżyser "Pasażerki". Osadził je we współczesnych ramach, przekonując, że temat uzależnienia artystów od powierzchownej sławy jest wciąż bardzo aktualny…

Spektakl został uhonorowany Teatralną Nagrodą Muzyczną im. Jana Kiepury 2014 w kategorii Najlepszy Spektakl.

 

 

 

Recital Nadji Michael w Warszawie

Autorka: Iwona Karpińska

Nadja Michael zdjęcie (c) Krzysztof Bieliński opublikowane dzięki uprzejmości Nadj Michael i Iwony Karpińskiej
Kliknij aby powiększyć/Click to magnify  

Dwudziestego szóstego listopada tego roku, na deskach Teatru Wielkiego Opery Narodowej w Warszawie, recital swojego autorstwa zaprezentowała Nadja Michael, niemiecka sopranistka  występująca na najważniejszych światowych scenach operowych (La  Scala, La Monnaie, Royal Opera House, MET, Wiener Staatsoper) i znajdująca uznanie wśród krytyków i publiczności za granicami naszego kraju. Na warszawski koncert artystka przygotowała niezwykle trudny, ambitny i wymagający dla niej samej oraz dla orkiestry TWON program, który  był  w zasadzie teatrem  jednego aktora – Nadji Michael.

Decydując się na uczestnictwo w tym muzycznym wydarzeniu, znając już kreowaną przez Nadję postać Judyty z  „Zamku Sinobrodego” Bartoka, dzieła wystawionego w operze Narodowej w grudniu ubiegłego roku, nie należało spodziewać się koncertu łatwego i przyjemnego złożonego ze znanych i powszechnie lubianych arii, ale z pewnością czegoś, co będzie w stylu i na artystycznym poziomie tej wokalistki.

Jaki więc był ten „teatr”? Z pewnością  od pierwszych dźwięków intrygujący. Cały spektakl rozpoczął  fragment utworu skomponowanego przez Annę Champert specjalnie na tą okoliczność. Ta przestrzenie „obecna” muzyka z instrumentów rozłożonych po całej sali TWON sprawiła, że uwaga skupiała się na scenie, na której znajdował się  tylko taboret z fantazyjnie ułożoną różową serwetką, kolorem przewodnim tego wydarzenia artystycznego. Co dziwne – ta ogromna teatralna scena wcale nie wydawała się pusta, bo wypełniały ją światła i muzyka właśnie. 

Nadja Michael zdjęcie (c) Krzysztof Bieliński opublikowane dzięki uprzejmości Nadj Michael i Iwony Karpińskiej
 Kliknij aby powiększyć/Click to magnify

W oczekiwaniu na pojawienie się artystki zostaliśmy wprowadzeni przez orkiestrę grającą pod batutą Bassema Akiki w nastrój, jaki towarzyszył już nam do końca tego wieczoru. Stało się to za sprawą kompozycji Anny Champert, której fragmenty były „suportem” do każdej śpiewanej przez Nadję Michael arii. Usłyszeliśmy między innymi „Ombra mai fu" z „Kserksesa" Händla, arię ze sceny pisania listu przez Tatianę z „Eugeniusza Oniegina" Czajkowskiego, monolog Kundry z „Parsifala" Wagnera, ale też Medeę z dzieła Johanna Simona Mayra, czy fragment „Die Eroberung von Mexico” opery Wolfganga Rihma, które przeplatane muzyką współczesną, w mojej ocenie otrzymały nowe brzmienia w odbiorze. Takie połączenie i wymieszanie stylistyczne  było wręcz karkołomne dla grających muzyków i dla dyrygenta, którym należą się brawa za podołanie zadaniu.

Nadja Michael zdjęcie (c) Krzysztof Bieliński opublikowane dzięki uprzejmości Nadj Michael i Iwony Karpińskiej
Kliknij aby powiększyć/Click to magnify

Od pierwszego momentu pojawienia się na scenie Nadja Michael przykuwała uwagę, co jest niebywałe zważywszy na wyjątkowo oszczędny, bardzo precyzyjne wypracowany ruch sceniczny. Zachwycały także kostiumy zaprojektowane specjalnie na ten wieczór przez projektantkę Lessję Verlingieri. Wspaniale dopełniały całość wizualną, podkreślały piękno ciała bohaterki tego specjalnego wydarzenia,  a sam pomysł zmiany kostiumów na scenie, tylko dodał jeszcze teatralnego „smaczku”.

W zapowiedziach koncertu, można było usłyszeć, że został on pomyślany tak, aby przez odpowiedni dobór arii pokazać  różne odcienie miłości. W mojej ocenie, poprzez nadmierną dominantę i niepokojące chwilami brzmienie kompozycji pomiędzy poszczególnymi ariami uzyskano efekt zaskakujący, pokazano raczej „mroczną stronę miłości”.

Moje szczególne podziękowania składam artystce za arię "Nel dì della vittoria... Vieni t'affretta!" z Lady Makbet Giuseppe Verdiego – piękny, mocny głos Nadji Michael oraz w odpowiednim tempie poprowadzona orkiestra ożywiła na koniec warszawską publiczność, która w nagrodę otrzymała dodatkową perełkę – arię „Měsíčku na nebi Hlubkom” z opery „ Rusałka”  A. Dvořáka.

Czytaj więcej: Recital Nadji Michael w Warszawie 

"Kupiec wenecki" w Operze Narodowej

 

Kupiec wenecki Teatr Wielki Opera Narodowa plakat (c) Adam Żebrowski opublikowany dzięki uprzejmości Opery Narodowej Kupiec wenecki Teatr Wielki Opera Narodowa plakat opublikowany dzięki uprzejmości Opery Narodowej
Plakaty opublikowane dzieki uprzejmości Opery Narodowej. Kliknij, aby powiększyć...

 

 

"Lohengrin" Richarda Wagnera w Operze Narodowej

Lohengrin w Teatrze Wielkim w Warszawie
Projekt plakatu: Adam Żebrowski; kliknij, aby powiększyć...
 
"Lohengrin" w Welsh National Opera
LOHENGRIN
RICHARD WAGNER

Opera romantyczna w trzech aktach
Libretto: Richard Wagner
Oryginalna niemiecka wersja językowa
Prapremiera: Weimar, Großherzogliches Hoftheater, 28/08/1850
Polska premiera: Lwów, Opera, 21/04/1877
Warszawska premiera: Teatr Wielki, 19/07/1879
Premiera: 11/04/2014

Dyrygent: Stefan Soltesz
Reżyseria, scenografia i kostiumy: Antony McDonald
Współpraca reżyserska: Helen Cooper
Choreografia: Lizie Saunderson, Philippe Giraudeau
Przygotowanie chóru: Bogdan Gola
Reżyseria świateł: Lucy Carter
Drugi reżyser świateł: Neill Brinkworth

Obsada:

Heinrich der Vogler: Bjarni Thor Kristinsson
Lohengrin: Peter Wedd
Elsa von Brabant: Mary Mills
Herzog Gottfried: rola niema
Friedrich von Telramund: Thomas Hall
Ortrud: Anna Lubańska
Herold Królewski: Dariusz Machej
Czterech brabanckich szlachciców: Mateusz Zajdel, Łukasz Rosiak, Tomasz Kumięga, Robert Dymowski
Czterech paziów:  Aleksandra Orłowska-Jabłońska, Joanna Dubiela, Marta Motkowicz, Aleksandra Gudzio

Chór i Orkiestra Teatru Wielkiego - Opery Narodowej

Koprodukcja: Welsh National Opera, Cardiff

 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Warszawskie Dni Wagnera

Warszawskie Dni Wagnera
Kliknij, aby powiększyć...

 

WARSZAWSKIE DNI WAGNERA – SYBERBERG I WAGNER
PROGRAM RETROSPEKTYWY W KINIE ILUZJON
5 kwietnia – sala Stolica
19.00 Ludwig – requiem dla dziewiczego króla (134 min.)
po filmie spotkanie z Hansem Jürgenem Syberbergiem
6 kwietnia – sala Mała Czarna
15.00 Hitler – film z Niemiec (442 min. - 2 przerwy po 10’)
7 kwietnia – sala Mała Czarna
17.30 Parsifal (260 min. - 1 przerwa 10’)
8 kwietnia – sala Mała Czarna
17.00 Winifred Wagner i historia domu Wahnfried 1914-1945 (302 min. - 1 przerwa 10’)
9 kwietnia – sala Mała Czarna
19.00 Listy Richarda Wagnera do kobiet (131 min.)
po filmie spotkanie z twórcami opery Lohengin
pokazom towarzyszy instalacja filmowa – SYBERBERG I WAGNER –
prezentowana w foyer kina

Kino Iluzjon Muzeum Sztuki Filmowej
Ul. Narbutta 50 a
02-536 Warszawa
_____________________________________________________
OPISY FILMÓW:
LUDWIG – REQUIEM DLA DZIEWICZEGO KRÓLA
Rok produkcji: 1972; 134 min.
Scenariusz i reżyseria: Hans Jürgen Syberberg
Zdjęcia: Dietrich Lohmann
Muzyka: Richard Wagner
Obsada: Harry Baer, Balthasar Thomass, Hanna Köhler, Ingrid Caven, Ursula Strätz,
Peter Moland, Peter Kern, Rudolf Waldemar Brem i inni
„Ludwig – requiem dla dziewiczego króla” to pierwsza część niemieckiej trylogii Hansa
Jürgena Syberberga, którą kontynuował filmem „Karl May” a zwieńczył w 1977 r. dziełem
„Hitler, film z Niemiec”. Film opisuje z jednej strony życie Ludwiga II Króla Bawarii jako
osoby publicznej i historycznej a z drugiej strony jego rozwój wewnętrzny, bajeczną
realizację fantastycznych krajobrazów oraz ucieczkę przed namacalnymi formami
manifestującej się rzeczywistości. W nawiązaniu do rozdwojonej egzystencji króla,
również film składa się z dwóch części, których strukturę wyznaczają poszczególne
rozdziały. Z wyjątkiem kilku zaledwie sekwencji, akcja filmu rozwija się w studio, na tle
tylnych projekcji przedstawiających zamki (lub ich projekty) oraz scenografie Richarda
Wagnera, nie tyle ilustrujących życie Ludwiga co sprawiające, że namacalna staje się
teatralność królewskich fantazji i stanów delirium. Film, którego kompozycja wyraża się
językiem monologów tworzy wielowymiarowy, wizualno-dźwiękowy, historyczny kolaż,
przedstawiający klęskę pewnej utopii.
Integralną częścią tego świata są zarówno Wagner, trzy norny germańskiej mitologii i
Ludwik XIV jak również Hitler oraz wywołane przez niego następstwa. Wszyscy oni
funkcjonują nie jako historyczne postaci, lecz jako współtwórcy legendy Ludwiga II.
Królewskie spojrzenie ożywia ich bądź też każe zastygnąć w bezruchu. Są elementami
mitycznej, inspirowanej Brechtem opery. Syberberg nie dba ani o prawdopodobieństwo
ani o chronologię znaną nam z filmów Viscontiego, czy u Käutnera i O. W. Fischera.
Wagnera gra kobieta, Hitler tańczy polkę, właśnie ścięty na gilotynie Ludwig II
zmartwychwstaje jodłując. Epiczna wyrazistość, zniekształcenie z efektem obcości, patos,
ironia, sen i wizja, lecz także klarowność i synteza – Syberberg angażuje wszystkie te
środki, by uchwycić istotę Króla Bawarii, aby poprzez niego oddać sprawiedliwość pewnej
koncepcji świata, widzianej przez pryzmat niemieckiego późnego romantyzmu, będącej
zarazem pogrążającym się w ruinie koszmarem.
__________________________________________________________
HITLER, FILM Z NIEMIEC ( Hitler, ein Film aus Deutchland)
Rok produkcji: 1977; 437 min.
Scenariusz i reżyseria: Hans Jürgen Syberberg
Zdjęcia: Dietrich Lohmann
Muzyka: Richard Wagner, Gustav Mahler, Ludwig van Beethoven, Wolfgang Amadeus
Mozart, Joseph Haydn
Obsada: Rainer von Artenfels, Harry Baer, Johannes Buzalski, Alfred Edel, André Heller,
Peter Kern, Hellmut Lange, Peter Lühr, Heinz Schubert, Martin Sperr, Amélie Syberberg i
inni
Część pierwsza: Graal
Część druga: Niemieckie marzenie
Część trzecia: Koniec baśni zimowej
Część czwarta: My, dzieci piekła
Filmem „Hitler, film z Niemiec” kończy Syberberg „niemiecką trylogię”, zapoczątkowaną
filmami „Ludwig – requiem dla dziewiczego króla” (1972) i „Karl May” (1974). Na
przestrzeni niespełna trzynastu godzin przedstawia reżyser własną wersję historii
niemieckiego humanizmu ostatnich stu lat, manifestującego się w postaciach trzech
bohaterów jego filmów w sposób spektakularny i kłopotliwy. „Hitler, film z Niemiec”
Syberberga nie jest ani biografią ani filmem dokumentalnym czy historycznym. Jest
monumentalną epopeją, w której postać dyktatora przedstawiona jest za pomocą
mieszaniny rozmaitych stylów. Surrealizm i symbolizm, efekt obcości Brechta oraz patos
Wagnera – Syberberg nie cofa się przed żadną estetyką czy środkiem wyrazu, o ile tylko
służą one celowi - „odkryć Hitlera w nas samych”.
Siedmiogodzinny film – zbudowany z czterech części, podobnie jak „Pierścień” Wagnera –
wymyka się wszelkim konwencjom narracyjnym i jawi się na kształt kalejdoskopu
niemieckiej historii, montażu archiwalnego dźwięku i obrazu z okresu nazizmu,
fragmentów biografii Hitlera, Göringa i Goebbelsa, cytatów ze sztuk pięknych, literatury i
historii kina, muzycznych cytatów z Wagnera, Mahlera, Mozarta i Beethovena oraz
studyjnych nagrań autorskich tekstów, zawsze i niechybnie odznaczających się
sztucznością. Aktorzy występujący na tle tylnych projekcji, alegorycznych rekwizytów,
makiet i tekturowych postaci wydają się nieraz częścią żywego panoptikum, wcielają się
w kilka ról. Najwyższą zasadą formalną filmu jest projekcja, nie chodzi tu bowiem o
pokazanie „niepowtarzalnej rzeczywistości”, lecz o zmontowanie „fragmentów
wewnętrznej projekcji”. Obrazy wytworzone poprzez projekcję dopełniają, komentują i
ironizują asocjacyjne nurty narracji. Projekcja pełni ponadto rolę najważniejszej formy
prezentacji, niwelującej czas i przestrzeń i pozwalającej przeżyć „kino, jako czarną dziurę
wyobraźni” (Susan Sontag). „Hitler, film z Niemiec” dąży do rozwinięcia „estetyki nowego
mitu”, gdyż „jedynie poprzez mit, jako akt ludzkiej woli kultury, możemy stać się
posiadaczami naszej historii” (Hans Jürgen Syberberg).
__________________________________________________________
PARSIFAL
Parsifal Richarda Wagnera
Rok produkcji: 1982; 255 min.
Reżyseria: Hans Jürgen Syberberg
Muzyka: Orchestre Philharmonique de Monte-Carlo
Zdjęcia: Igor Luther
Obsada: Armin Jordan (Amfortas/wokal Wolfgang Schöne), Martin Sperr (Titurel/wokal
Hans Tschammer), Robert Lloyd (Gurnemanz), Michael Kutter (Parsifal I/wokal Rainer
Goldberg), Karin Krick (Parsifal II/wokal Rainer Goldberg), Edith Clever (Kundry/wokal
Yvonne Ninton) i inni
Richard Wagner jest centralną postacią dyskursu toczonego przez Syberberga przez
ponad dziesięć lat, przejawiającego się w filmach „Ludwig” oraz „Hitler”, a w „Winifred
Wagner” nabierającego pełnego wyrazu. Apogeum osiąga nieustająca obecność
kompozytora w niepokornej i pod względem estetyki radykalnej ekranizacji „Parsifala”.
Inscenizacja Syberberga nie jest filmem, nie jest też operą w potocznym tego słowa
rozumieniu – sceną, na której rozgrywa się akcja uczynił Syberberg głowę Richarda
Wagnera, w której łączą się historia osobista i historia kultury, tworząc nowy
ikonograficzny wszechświat muzyki. Film, w całości nakręcony w atelier, prezentuje
niebywałą ilość kontekstualnych punktów odniesienia: Caspar David Friedrich, Goya,
Dürer, Tycjan, Caravaggio i Bramante, oni wszyscy przywoływani są na równi z tronem
Karola Wielkiego czy kryptą Saint-Denis. Wszechobecnym i dominującym elementem
scenografii jest pośmiertna maska Richarda Wagnera. To ona jest miejscem wszelkiej
akcji. Muzyka do filmu nagrana została jeszcze przed przystąpieniem do zdjęć przez
Orchestre Philharmonique de Monte-Carlo pod batutą szwajcarskiego dyrygenta Armina
Jordana. Podejmując decyzję o rozdzieleniu zadań aktorskich od wokalnych, reżyser
umożliwił sobie obsadzenie ról wybranymi aktorami a zarazem poszerzył własny obszar
wolności interpretacyjnej w inscenizacji.
Postać Parsifala na przykład powierzył w całości jednemu wokaliście, warstwę aktorską
rozbijając na części kobiecą i męską. „Nie chodzi tu jedynie o płciowość naszych obu
biegunów” mówi Syberberg, „to tak jakby wszelkie elementy, nie tylko tego, co kobiece i
męskie, połączyły się by pokonać pra-zasadę uwiedzenia, tak nam bliskiego i drogiego.”
Główną postacią opery nie jest Parsifal lecz grana przez Edith Clever Kundry

uwodzicielka, pokutnica i matka. Długie ujęcia podtrzymują napięcie dramatyczne,
podczas gdy z wolna rozwijają się muzyczne tematy Wagnera. Szczególnie kreacja Edith
Clever jest dzięki temu tak intensywna i przejmująca, jak możliwe to jest tylko w filmie.
Poprzez włączenie do akcji
– w charakterze materiału asocjacyjnego - mitów i ideologii
XX wieku, stylizuje Syberberg „operę na kształt obrzędowego rachunku sumienia”.
__________________________________________________________
WINIFRED WAGNER I HISTORIA DOMU WAHNFRIED 1914-1975
Rok produkcji: 1975; 302 min.
Reżyseria: Hans Jürgen Syberberg
Zdjęcia: Dietrich Lohmann
Muzyka: Richard Wagner
W tym monograficznym filmie dokumentalnym, Winifred Wagner na pięć lat przed
śmiercią relacjonuje reżyserowi swe osobiste wspomnienia oraz historię domu Wahnfried.
Film nakręcony w przeciągu pięciu dni w domu Siegfrieda Wagnera, w bezpośrednim
sąsiedztwie popadającego w ruinę domu Wahfried, w którym Adolf Hitler - począwszy od
1936 - co roku mieszkał na czas trwania wagnerowskiego festiwalu w Bayreuth. Czarno-
biały, spokojny i chronologicznie zbudowany obraz dokumentuje sześćdziesiąt lat
niemieckiej historii, odsłaniając powiązania z narodowym socjalizmem oraz bliskie związki
Hitlera z domem Wahnfried oraz Festiwalem Muzyki Wagnerowskiej w Bayreuth.
Urodzona w Anglii Winifred Wagner (1897-1980), żona Siegfrieda, syna Wagnera, była
jedną z wielkich zarządzających spuścizną Richarda Wagnera. Emancypantka w kręgu
patriarchalnej społeczności mężczyzn a równocześnie naiwna w swym zaangażowaniu na
rzecz nowej niemieckiej rzeszy, Winifred daje się poznać jako niezłomnie wierna
przyjaciółka Hitlera, otwarcie się za tą przyjaźnią opowiadająca. Odmawia krytycznego
spojrzenia na dyktatora, widząc w Hitlerze przyjaciela rodziny Wagner a nade wszystko
wielbiciela geniuszu Richarda Wagnera.
Wychodząc daleko poza ramy studium charakteru bohaterki, na przykładzie tej
niezwykłej rodziny, film składa „żywe świadectwo epoki naznaczonej dekadencją
mieszczaństwa“ i uzmysławia, na ile „willa artysty jako utopią szczęśliwego świata”
nieuchronnie i jak w soczewce skupiała „zgubnych gości od Ludwiga II po Hitlera”. We
włączonych do filmu post factum wprowadzeniu i podsumowaniu, Winifred Wagner
zabiera głos zgodnie ze stworzoną przez siebie koncepcją. Powstające w trakcie tych ujęć
przerwy, przejęzyczenia, korektury i błędy nadają historii strukturę i świadczą o jej
autentyczności. Psychologia określa to, co udało się Syberbergowi w tym filmie stworzyć
mianem procesu żałoby: beznamiętne włączenie wiedzy o winie do świadomości. Reżyser
nie skarży się ani nie oskarża – „Nie stanowi o osobistej zasłudze fakt, że nie przyszło
człowiekowi żyć w barbarzyńskich czasach ani zostać w nich poddanym próbie na
eksponowanej pozycji. Stosunkowo łatwo jest nie być nazistą, kiedy nie ma Hitlera.“
(Hans Jürgen Syberberg).
__________________________________________________________
NOC
I CZĘŚĆ: LISTY RICHARDA WAGNERA DO KOBIET. MONOLOG
Rok produkcji: 1985; 360 min.
Scenariusz i reżyseria:Hans Jürgen Syberberg
Zdjęcia: Xaver Schwarzenberger
Muzyka: Johann Sebastian Bach (Das Wohltemperierte Klavier), Richard Wagner (Tristan
und Isolde, Götterdämmerung)
Obsada: Edith Clever
„Noc”, pierwotnie pomyślana jako sztuka teatralna, jest trwającym sześć godzin
scenicznym monologiem, który - podobnie jak wcześniejszy obraz reżysera „Hitler” –
zbudowany jest z czterech części. Film powstał dopiero po uprzednim wystawieniu „Nocy”
na deskach teatralnych. Edith Clever staje się na sześć godzin ucieleśnieniem poezji,
prozy, listów i dramatycznych tekstów przywołujących żałobę i pożegnanie, upadek i
bliskość śmierci. Na poetycki montaż składają się fragmenty tekstów od Goethego i
Kleista, Platona i Hölderlina poprzez Novalisa i Jean Paula aż po indiańskiego wodza
Seattle i samego Hansa Jürgena Syberberga. Reżyser i aktorka prowadzili próby bez
żadnego wsparcia czy zabezpieczeń udzielanych zwykle przez system instytucji
teatralnych, w salonie berlińskiego mieszkania Clever, na czarnym dywanie, którego
wymiary miały później wyznaczyć wielkość ogrywanej powierzchni: 3 na 3 metry.
W tym filmie Syberberg rezygnuje z wypróbowanej we wcześniejszych obrazach estetyki.
Nie oglądamy projekcji ani kostiumów, atelier jest puste – jedynie Edith Clever, płachta
skóry na podłodze, kilka prostych rekwizytów: kryształowa kula, dziecięcy pluszowy miś,
flakon. Edith Clever stoi przed kamerą sama, siedzi, leży, podnosi się, obraca się i wije,
kroczy rytualnymi ruchami, tańcząc lub balansując: jej ciało staje się instrumentem dla
słów, ruchów i pieśni. Rozpoczyna od słów wodza Seattle, po czym, jakby przez medium
przemawia przez nią kilka głosów. W pierwszej części film skupia się na Richardzie
Wagnerze i jego listach miłosnych do Minny, późniejszej żony, Mathildy Wesendonck; do
Cosimy; do Judith Gautier. Stopniowo film przeistacza się w studium charakteru
monstrualnego geniusza, podmalowane subtelnie modelowanymi ruchami. Jedynym
partnerem Edith Clever w słowach i gestach jest muzyka: pomijając nieliczne muzyczne
cytaty (z „Tristana i Izoldy”, „Zmierzchu Bogów” czy „Parsifala” Richarda Wagnera),
obrazowi towarzyszy jedynie „Das wohltemperierte” Klavier Bacha. Preludia i oparte na
kalkulacji fugi pełnią rolę zdyscyplinowanego kontrapunktu, porządkującego medytację i
ciemność przestrzeni imaginowanych poprzez słowa i ruch.
__________________________________________________________
Instalacja filmowa – SYBERBERG I WAGNER
Wystawa SYBERBERG I WAGNER, specjalnie przygotowana przez Hansa Jürgena
Syberberga z okazji przeglądu jego filmów, stara się w pełni wykorzystać nowoczesne
multimedialne możliwości kina Iluzjon. Na plazmowych monitorach w rotundzie
zaprezentowane zostaną specjalnie wybrane i zmontowane clipy z filmów „Hitler, film z
Niemiec”, najgłośniejszego dzieła Syberberga, „Parsifala”, a także fragmenty „Ludwiga,
requiem dla dziewiczego króla” i dokumentu „"Winifred Wagner”. Ta część wystawy
pomyślana została jako wizualna introdukcja, przygotowanie widzów, kierujących się na
pokazy w kinie, do konfrontacji z bardzo swoistą estetyką filmową Syberberga. W hallu
głównym zostanie zaprezentowany wybór autorskich plakatów tego reżysera do jego
najważniejszych filmów. A na videowallu przy sali Mała Czarna wyświetlany będzie kolaż
wizualny, skomponowany przez Hansa Jürgena Syberberga specjalnie z okazji przeglądu
w Warszawie.

"Romeo i Julia" - premiera w Teatrze Wielkim w Warszawie

Romeo i Julia w Teatrze Wielkim Operze Narodowej
Plakat: Adam Żebrowski, zdjęcie: Łukasz Murgrabia
na zdjęciu: Maria Żuk i Vladimir Yaroshenko
kliknij, aby powiększyć...

ROMEO I JULIA - Siergiej Prokofiew

Balet w dwóch aktach według Williama Szekspira
Premiera: 7 marca 2014 godzina 19

Choreografia: Krzysztof Pastor
Dyrygent: Łukasz Borowicz
Scenografia i kostiumy: Tatyana van Walsum
Dramaturg: Willem Bruls
Światła: Bert Dalhuysen
Asystenci choreografa: Amanda Eyles, Paul Tyers

Polski Balet Narodowy
Orkiestra Teatru Wielkiego - Opery Narodowej, statyści

Koprodukcja: Joffrey Ballet, Chicago, USA

Unieśmiertelnił ich Szekspir (1597), do panteonu tym tytułem próbowali wejść Vincenzo Bellini (1830), Hector Berlioz (1839) i Charles Gounod (1867). Siergiej Prokofiew po ponad 300 latach po Szekspirze (1936) dokonał cudu – może dlatego, że kazał tańczyć, a nie mówić czy śpiewać. Krzysztof Pastor przyzwyczaił warszawską publiczność do swojego języka, w którym dużą rolę odgrywają światło i przestrzeń pozostające w nieustannym ruchu – jakby naśladowały ruchy i gesty tancerzy. Jego choreografia Romea i Julii powstała dla zespołu Scottish Ballet. Premiera w Edynburgu wzbudziła entuzjazm krytyki; „wyśmienita produkcja”, „eksplozja namiętności”, „uderzenie geniuszu”, „olśniewający triumf” – czytaliśmy w prasie brytyjskiej. Czyż trzeba więcej, by z zainteresowaniem oczekiwać na polską realizację baletu Krzysztofa Pastora, powtarzaną krótko potem przez słynny amerykański Joffrey Ballet?

(Źródło: serwis internetowy Teatru Wielkiego Opery Narodowej)

 

 

 

"Jolanta|Zamek Sinobrodego", czyli świetny spektakl w Operze Narodowej

Autorzy: Beata i Michał

Jolanta|Zamek Sinobrodego w Teatrze Wielkim Operze Narodowej zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Teatru Wielkiego
Klknij zdjęcie, aby powiększyć...

W ostatni piątek (13 grudnia 2013) w Operze Narodowej miała miejsce premiera nowej inscenizacji „Jolanty” Piotra Czajkowskiego i „Zamku Sinobrodego” Béli Bartóka w reżyserii Mariusza Trelińskiego i scenografii Borisa Kudlički.  Przed spektaklem premierowym Teatr Wielki w Warszawie zadbał o przybliżenie widzom nieco mniej znanego dzieła  Béli Bartóka, organizując w Kinie Muranów pokaz filmu „Sinobrody” w reżyserii Catherine Breillat, który w bardzo interesujący sposób opowiedział nam historię owianego złowróżbną tajemnicą Zamku Sinobrodego. Po obejrzeniu filmu mieliśmy również możliwość wysłuchania rozmowy z Piotrem Gruszczyńskim, dramaturgiem wspierającym Mariusza Trelińskiego w przygotowaniu tej inscenizacji, na temat jej głównych założeń. Nie będziemy Państwu szczegółowo opowiadać o koncepcji reżysera, w którego zamyśle, oba spektakle miały być połączone poprzez główną postać kobiecą. Wystarczy powiedzieć, że Jolanta, która w pierwszej części uwalnia się od toksycznej miłości ojca, potem jako Judyta powraca do zamku Sinobrodego, by rzucić się w objęcia nowej, "podszytej" makabrą, więc niebezpiecznej miłości. Oczywiście zamysł dramaturgiczny jest interesujący, ale kwestią otwartą pozostaje na ile jest on czytelny dla widza, który bez "właściwego" przygotowania trafi do teatru. W gruncie rzeczy jednak kwestia "dopasowania" tych jednoaktowych oper jest drugorzędna, bowiem charakter i przebieg obydwu dramatów jest świetnie przez reżysera na scenie oddany. Interakcje pomiędzy poszczególnymi postaciami są zarysowane znakomicie, a nastrój całości bardzo dobrze zbudowany przez interesujące pomysły scenograficzne (na przykład zastosowanie czarno białej scenografii przez większość opery „Jolanta”,  by pokazać świat bez barw, widziany oczyma niewidomej bohaterki; doskonałe projekcje wideo ożywiające statyczne dekoracje; bardzo ciekawie stworzony klimat grozy, niebezpieczeństwa i niepewności w „Zamku Sinobrodego”). Z ogromną satysfakcją możemy stwierdzić, że jest to bardzo interesująca inscenizacja*.

Jolanta|Zamek Sinobrodego w Teatrze Wielkim Operze Narodowej zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Teatru Wielkiego
Klknij zdjęcie, aby powiększyć...

Jednak, to co sprawiło, że wyszliśmy z Teatru Wielkiego w Warszawie rozemocjonowani i potem jeszcze kilka godzin na ten temat rozmawialiśmy, to wokalno-muzyczne wykonanie obu oper. Już dawno z taką radością nie opuszczaliśmy gmachu Opery Narodowej, ciesząc się że mieliśmy okazję wysłuchania świetnie dobranych głosów, które do tej pory spotykaliśmy na scenach międzynarodowych, za to w Polsce rzadko! Idąc na obie opery czekaliśmy głównie na występ dwóch śpiewaczek: Tatiany Monogarovej, niezapomnianej Tatiany z „Eugeniusza Oniegina” z nagrania z Teatru Bolszoj z Mariuszem Kwietniem w roli Oniegina oraz Nadji Michael, którą ostatnio widzieliśmy w „Makbecie” w Bayerische Staatsoper w Monachium, i której niesamowity, wyrazisty, pełen dramatyzmu głos, totalnie koncentrująca na sobie uwagę postać sceniczna zrobiła na nas duże wrażenie. I nie zawiedliśmy się w obu przypadkach!

Tatiana Monogarova przepięknie zaśpiewała i zagrała postać Jolanty. To bardzo ładny głos o ciepłej barwie, obdarzony dużą delikatnością, wręcz dziewczęcością. Jest w nim kruchość, czystość, dobroć czyli wszystkie te cechy, które do tej postaci pasują idealnie. Podobało nam się również wykonanie partii Roberta przez Mikołaja Zalasińskiego oraz występ Sergeia Skorokhodova w roli Vaudemonta oraz Agnieszki Rehlis jako Marty. Zresztą, całe trio, z Marią Stasiak i Iryną Zhytynska zabrzmiało bez zarzutu. Bardzo dobre wykonanie wokalne zostało wzmocnione świetnie zagraną muzyką. Czajkowski w wykonaniu Orkiestry pod kierownictwem maestro Valery’a Gergieva, zabrzmiał lekko, romantycznie, pięknie. Przyjemnie było słuchać opery i mieć wreszcie poczucie, które dawniej towarzyszyło nam na deskach Opery Narodowej, że mamy do czynienia ze spektaklem na wysokim poziomie, którego nie powstydziłyby się inne wielkie teatry operowe. Super! Tęskniliśmy już trochę za tym stanem euforii :)

Jolanta|Zamek Sinobrodego w Teatrze Wielkim Operze Narodowej zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Teatru Wielkiego
Klknij zdjęcie, aby powiększyć...

To jednak co zrobiło na nas największe wrażenie miało dopiero nastąpić. Opera Béli Bartóka to dzieło mroczne, pełne napięcia, grozy i niepokoju, które towarzyszą nam nieprzerwanie, a ciemna, zimna scenografia i gra światłem tylko to poczucie w nas kumulowała. Nadja Michael rolę Judyty zaśpiewała fantastycznie i jak zawsze stworzyła bardzo wyrazistą postać na scenie. To mocny głos, o dużej dozie dramatyzmu, bardzo dobrze docierający do widza. Trudno było oderwać od niej oczu, bo to śpiewaczka o świetnym wyczuciu sceny. Stworzyła postać silnej, wiedzącej czego chce i dążącej do celu kobiety, z pewną kruchością, lękiem, niepewnością. Słuchając jej w żadnym momencie nie mieliśmy poczucia, że w Teatrze Wielkim jest zła akustyka. Widać, że Nadja Michael śpiewa na deskach dużych teatrów operowych świata i warszawska scena jej niestraszna,  bo w żadnym momencie nie mieliśmy problemu z tak zwaną „słyszalnością” śpiewaka, co w Teatrze Wielkim co rusz nam się przytrafia. Świetną przeciwwagę, i od strony wokalnej i scenicznej, stworzył Gidon Saks jako Sinobrody. Spokojny, opanowany, jednocześnie budził lęk i respekt niosącą w sobie tajemnicą. Mocny głos, pełen zdecydowania i siły, nie pozbawiony jednak lirycznych barw. To był świetny duet, rewelacyjnie zagrana muzyka i przedstawienie, które pozwoliło nam „wejść do środka”, bo wszystkie środki wyrazu ze sobą zagrały.

Brawa dla wszystkich śpiewaków, dyrygenta i orkiestry! Zachęcamy do zobaczenia obu oper, bo wykonanie wokalne i muzyczne jest na bardzo wysokim poziomie.  My już cieszymy się, że dzisiaj znów będziemy mogli jeszcze raz tego spektaklu doświadczyć.

Uwaga - spektakl ten został przygotowywany w koprodukcji z Metropolitan Opera w Nowym Jorku i zostanie pokazany w MET w styczniu 2015 roku.

 *Jeśli ktoś z Państwa chciałby się nieco więcej dowiedzieć na temat samej produkcji, to zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej Polskiego Radia pod następującym linkiem, gdzie można wysłuchać, i przeczytać  o pomyśle na oba dzieła - "Dlaczego Jolanta wraca do zamku Sinobrodego?"

Czytaj więcej: "Jolanta|Zamek Sinobrodego", czyli świetny spektakl w...

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)