opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Teatry w Polsce

Teatr Wielki Opera Narodowa logo

Teatr Wielki Opera Narodowa w Warszawie

"Jolanta|Zamek Sinobrodego", czyli świetny spektakl w Operze Narodowej

Autorzy: Beata i Michał

Jolanta|Zamek Sinobrodego w Teatrze Wielkim Operze Narodowej zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Teatru Wielkiego
Klknij zdjęcie, aby powiększyć...

W ostatni piątek (13 grudnia 2013) w Operze Narodowej miała miejsce premiera nowej inscenizacji „Jolanty” Piotra Czajkowskiego i „Zamku Sinobrodego” Béli Bartóka w reżyserii Mariusza Trelińskiego i scenografii Borisa Kudlički.  Przed spektaklem premierowym Teatr Wielki w Warszawie zadbał o przybliżenie widzom nieco mniej znanego dzieła  Béli Bartóka, organizując w Kinie Muranów pokaz filmu „Sinobrody” w reżyserii Catherine Breillat, który w bardzo interesujący sposób opowiedział nam historię owianego złowróżbną tajemnicą Zamku Sinobrodego. Po obejrzeniu filmu mieliśmy również możliwość wysłuchania rozmowy z Piotrem Gruszczyńskim, dramaturgiem wspierającym Mariusza Trelińskiego w przygotowaniu tej inscenizacji, na temat jej głównych założeń. Nie będziemy Państwu szczegółowo opowiadać o koncepcji reżysera, w którego zamyśle, oba spektakle miały być połączone poprzez główną postać kobiecą. Wystarczy powiedzieć, że Jolanta, która w pierwszej części uwalnia się od toksycznej miłości ojca, potem jako Judyta powraca do zamku Sinobrodego, by rzucić się w objęcia nowej, "podszytej" makabrą, więc niebezpiecznej miłości. Oczywiście zamysł dramaturgiczny jest interesujący, ale kwestią otwartą pozostaje na ile jest on czytelny dla widza, który bez "właściwego" przygotowania trafi do teatru. W gruncie rzeczy jednak kwestia "dopasowania" tych jednoaktowych oper jest drugorzędna, bowiem charakter i przebieg obydwu dramatów jest świetnie przez reżysera na scenie oddany. Interakcje pomiędzy poszczególnymi postaciami są zarysowane znakomicie, a nastrój całości bardzo dobrze zbudowany przez interesujące pomysły scenograficzne (na przykład zastosowanie czarno białej scenografii przez większość opery „Jolanta”,  by pokazać świat bez barw, widziany oczyma niewidomej bohaterki; doskonałe projekcje wideo ożywiające statyczne dekoracje; bardzo ciekawie stworzony klimat grozy, niebezpieczeństwa i niepewności w „Zamku Sinobrodego”). Z ogromną satysfakcją możemy stwierdzić, że jest to bardzo interesująca inscenizacja*.

Jolanta|Zamek Sinobrodego w Teatrze Wielkim Operze Narodowej zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Teatru Wielkiego
Klknij zdjęcie, aby powiększyć...

Jednak, to co sprawiło, że wyszliśmy z Teatru Wielkiego w Warszawie rozemocjonowani i potem jeszcze kilka godzin na ten temat rozmawialiśmy, to wokalno-muzyczne wykonanie obu oper. Już dawno z taką radością nie opuszczaliśmy gmachu Opery Narodowej, ciesząc się że mieliśmy okazję wysłuchania świetnie dobranych głosów, które do tej pory spotykaliśmy na scenach międzynarodowych, za to w Polsce rzadko! Idąc na obie opery czekaliśmy głównie na występ dwóch śpiewaczek: Tatiany Monogarovej, niezapomnianej Tatiany z „Eugeniusza Oniegina” z nagrania z Teatru Bolszoj z Mariuszem Kwietniem w roli Oniegina oraz Nadji Michael, którą ostatnio widzieliśmy w „Makbecie” w Bayerische Staatsoper w Monachium, i której niesamowity, wyrazisty, pełen dramatyzmu głos, totalnie koncentrująca na sobie uwagę postać sceniczna zrobiła na nas duże wrażenie. I nie zawiedliśmy się w obu przypadkach!

Tatiana Monogarova przepięknie zaśpiewała i zagrała postać Jolanty. To bardzo ładny głos o ciepłej barwie, obdarzony dużą delikatnością, wręcz dziewczęcością. Jest w nim kruchość, czystość, dobroć czyli wszystkie te cechy, które do tej postaci pasują idealnie. Podobało nam się również wykonanie partii Roberta przez Mikołaja Zalasińskiego oraz występ Sergeia Skorokhodova w roli Vaudemonta oraz Agnieszki Rehlis jako Marty. Zresztą, całe trio, z Marią Stasiak i Iryną Zhytynska zabrzmiało bez zarzutu. Bardzo dobre wykonanie wokalne zostało wzmocnione świetnie zagraną muzyką. Czajkowski w wykonaniu Orkiestry pod kierownictwem maestro Valery’a Gergieva, zabrzmiał lekko, romantycznie, pięknie. Przyjemnie było słuchać opery i mieć wreszcie poczucie, które dawniej towarzyszyło nam na deskach Opery Narodowej, że mamy do czynienia ze spektaklem na wysokim poziomie, którego nie powstydziłyby się inne wielkie teatry operowe. Super! Tęskniliśmy już trochę za tym stanem euforii :)

Jolanta|Zamek Sinobrodego w Teatrze Wielkim Operze Narodowej zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Teatru Wielkiego
Klknij zdjęcie, aby powiększyć...

To jednak co zrobiło na nas największe wrażenie miało dopiero nastąpić. Opera Béli Bartóka to dzieło mroczne, pełne napięcia, grozy i niepokoju, które towarzyszą nam nieprzerwanie, a ciemna, zimna scenografia i gra światłem tylko to poczucie w nas kumulowała. Nadja Michael rolę Judyty zaśpiewała fantastycznie i jak zawsze stworzyła bardzo wyrazistą postać na scenie. To mocny głos, o dużej dozie dramatyzmu, bardzo dobrze docierający do widza. Trudno było oderwać od niej oczu, bo to śpiewaczka o świetnym wyczuciu sceny. Stworzyła postać silnej, wiedzącej czego chce i dążącej do celu kobiety, z pewną kruchością, lękiem, niepewnością. Słuchając jej w żadnym momencie nie mieliśmy poczucia, że w Teatrze Wielkim jest zła akustyka. Widać, że Nadja Michael śpiewa na deskach dużych teatrów operowych świata i warszawska scena jej niestraszna,  bo w żadnym momencie nie mieliśmy problemu z tak zwaną „słyszalnością” śpiewaka, co w Teatrze Wielkim co rusz nam się przytrafia. Świetną przeciwwagę, i od strony wokalnej i scenicznej, stworzył Gidon Saks jako Sinobrody. Spokojny, opanowany, jednocześnie budził lęk i respekt niosącą w sobie tajemnicą. Mocny głos, pełen zdecydowania i siły, nie pozbawiony jednak lirycznych barw. To był świetny duet, rewelacyjnie zagrana muzyka i przedstawienie, które pozwoliło nam „wejść do środka”, bo wszystkie środki wyrazu ze sobą zagrały.

Brawa dla wszystkich śpiewaków, dyrygenta i orkiestry! Zachęcamy do zobaczenia obu oper, bo wykonanie wokalne i muzyczne jest na bardzo wysokim poziomie.  My już cieszymy się, że dzisiaj znów będziemy mogli jeszcze raz tego spektaklu doświadczyć.

Uwaga - spektakl ten został przygotowywany w koprodukcji z Metropolitan Opera w Nowym Jorku i zostanie pokazany w MET w styczniu 2015 roku.

 *Jeśli ktoś z Państwa chciałby się nieco więcej dowiedzieć na temat samej produkcji, to zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej Polskiego Radia pod następującym linkiem, gdzie można wysłuchać, i przeczytać  o pomyśle na oba dzieła - "Dlaczego Jolanta wraca do zamku Sinobrodego?"

 

WykrzyknikTen artykuł jest kopią wpisu na blogu. Można go skomentować na trzy sposoby:

- wpisując poniżej swój komentarz; będzie on tylko widoczny tu, ale nie pojawi się na blogu autorki / autora;

- naciskając ten link Zostaw komentarz na blogu autorów i przenosząc się na stronę blogową, gdzie gdzie można opublikować swój komentarz; wpis w komentarzu na blogu nie będzie widoczny jednak pod tym artykułem;

- publikując swój wpis dwa razy, zarówno na blogu, jak i pod tym artykułem; jest to kłopotliwe, ale gwarantuje obecność komentarza w obu miejscach.

Ta zasada dotyczy wszystkich artykułów, które zostały opublikowane dotychczas jako kopie wpisów blogowych.

  • Podpisuję się pod recenzją. Wszyscy wykonawcy byli świetni, nie było właściwie "słabych ogniw".
    Niesamowite wrażenie zrobiła na mnie muzyka Béli Bartóka! Znalazłam i słucham znowu.

    Ale czy to się spodoba w MET? Hmmm... trochę mam co do tego obawy... To są raczej opowieści w stylu Starego Świata ...

    0
  • Widziałam przedstawienie z 15.12. i całkowicie podzielam entuzjazm związany z jego odbiorem. Aczkolwiek koncepcja toksycznego związku z ojcem w „Jolancie” jest dla mnie zupełnie nieczytelna. Odbieram tę historię całkiem inaczej, a ponadto wydaje mi się, ze nie ma potrzeby doszukiwania się takich rozwiązań, bo są bardziej naturalne związki łączące dzieło Czajkowskiego i Bartoka. W obu występuje motyw ciemności i światła, a jeśli chcielibyśmy połączyć postaci Jolanty i Judyty w jedną, to można doszukać się tu innej motywacji – bohaterka, którą wyzwolono z ciemności, teraz chce innych ratować z podobnych mroków …
    Ale mimo to realizacja zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. „Jolanta” jest zrealizowana – jak na Trelińskiego – zadziwiająco tradycyjnie i bardzo czytelnie . Całość bardzo przyjemna wizualnie, jest też wiele ciekawych rozwiązań inscenizacyjnych, interesujące światło i dobre przedstawienie bohaterów oraz ich wzajemnych interakcji. Może jedynie wyposażenie Roberta i Vaudemonta w narty biegowe wydaje się mało zrozumiałe.
    Natomiast „Zamek Sinobrodego” to prawdziwy horror, który przede wszystkim zawarty jest w muzyce, a inscenizacja dodatkowo to potęguje, wzmacniając nastrój grozy i nasycając silnymi emocjami. Całość wręcz mnie powaliła!
    Wykonanie było bardzo satysfakcjonujące, a przede wszystkim należy pochwalić dyrygenta Bassema Akiki. Co prawda początkowo orkiestra była nieco zbyt głośna, ale niebawem wszystko się wyrównało i brzmiało niemal doskonale. W „Jolancie” miałam zastrzeżenia jedynie do Alekseja Tanovitskiego w roli króla Rene, którego głos był jakby zduszony i zmęczony. Reszta wypadła bardzo dobrze, z Monogarową w roli tytułowej i Sergejem Skorokhodovem w partii Vaudemonta na czele. Natomiast Nadija Michael i Gidon Saks w „Zamku” to po prostu mistrzostwo najwyższej próby!

    Komentarz ostatni edytowany około 4 lat temu przez Drusilla
    0
  • Ale dobrze się czyta takie recenzje :-) Pełne emocji, czuć, jak to przeżyliście, dzięki! Cieszy mnie zwłaszcza dobry Zamek (jak poszło Akikiemu, w końcu de facto to on zrobił niemal wszystko...), bo też słuchaliście :-) Pamiętam Zamek łódzki, który - mimo szacunku dla P. Kamińskiego - uświadomił mi, że po polsku się go nie da... Po szwedzku też nie specjalnie, ale jest rewelacyjne nagranie z młodziutką Nilsson. Polecam, nawet z ciekawości :-)

    0
  • Zamek - na zamek zamknięty dla mnie, był i się ... Natomiast szukając czegos tam (repertuarów) w listach Pana Piotra Kamińskiego znalazłem ciekawą wypowiedź o języku Sinobrodego: "Przeżyłem tu zresztą niedawno pewne radosne doświadczenie, które umocniło mnie w tym przekonaniu. W maju 2013 w Filharmonii Poznańskiej Łukasz Borowicz poprowadził Zamek Sinobrodego Bartoka, śpiewali Agnieszka Rehlis i Robert Gierlach. Utwór wykonano po polsku. Nie jest to bynajmniej utwór łatwy, a w Poznaniu nie był grany od 40 lat. Dzięki kryształowej dykcji solistów – spełnił się operowy cud. Słuchacze zrozumieli wszystko, tekst poniósł muzykę, muzyka poniosła tekst, skończyło się długą, stojącą owacją. Byłem w siódmym niebie". Ja też - niestety - bym był. Jeżeli Jolanta - to tylko rosyjski oczywiscie, natomiast Zamek ?? Węgierski berdzo trudny, ale oryginalny, jak w spektaklach prawie wszędzie ?? Czytanie napisów - to zło konieczne, bo bez nich - jeszcze gorzej. A po polsku - dlaczego nie. Uwaga skupiona tylko na muzyce i spiewie i reżyserii. Słuchanie i oglądanie. A jeszcze czytanie - cos się gorzej rejestruje, cos za cos. No tak, ale język oryginału nobilituje - swiatowo, język odbiorcy - prowincja. Oczywiscie żartuję ... I jak w sztuce - nie to co wszyscy, tylko ci mi się to podoba i odpowiada. Ja Marcina (chyba) rozumiem - psychicznie trudny jest to do strawienia język węgierski. (życzliwie).

    Komentarz ostatni edytowany około 4 lat temu przez Dodek
    0
  • Drodzy Beato i Michale - macie absolutną rację :) - premiera "Jolanty" i "Zamku Sinobrodego" w Teatrze Wielkim Operze Narodowej był to jeden z bardziej satysfakcjonujących wieczorów w operze ostatnimi czasy.
    Zestawienie tych dwóch oper w jednym wieczorze okazało się interesującym pomysłem, a ponieważ są one charakterologicznie zupełnie różne, to jedna podkreślała wartość drugiej.
    Muzyka w „Jolancie” Piotra Czajkowskiego jest bardzo romantyczna, przepełniona bólem i melancholią i słychać było, że orkiestra czuje się doskonale w późnoromantycznej muzyce.
    Tatiana Monogarova stworzyła subtelną i bardzo wiarygodną postać niewidomej Jolanty, na zauważenie zasługuje też Mikołaj Zalasiński w roli Roberta oraz Sergei Skorokhodov – Vaudemont, ukochany Jolanty przyczyniający się do tego, że główna bohaterka zapragnęła zobaczyć, uwierzyła i dzięki udanej operacji oraz gorącej miłości do Vaudemonta, odzyskała wzrok.
    Scenografia w tej sztuce jest niezwykle prosta – schemat białego domku z porożami jeleni na ścianie sugerował, że znajdujemy się w jakiejś myśliwskiej chacie, a użyte hologramy jelenia, czy mrocznego lasu świetnie wypełniły ogromną warszawską scenę tworząc na niej przestrzeń.
    Nie do końca można jednak zrozumieć dobór strojów dla poszczególnych postaci oraz niektórych rekwizytów – odnosi się wrażenie, że każdy bohater miał przypadkowy strój, nie było w pomyśle żadnej logicznej konsekwencji, bo jak można wytłumaczyć logicznie narciarza w białym garniturze? W tym samej scenie drugi narciarz – książę Robert był już obrany w kurtkę puchową. Nie do końca logicznie zaplanowane było ustawienie śpiewaków na scenie, co miało swoje akustyczne konsekwencje. Niewątpliwym dla mnie walorem tej sztuki jest język rosyjski, w którym napisane jest libretto.
    W „Zamku Sinobrodego” w muzyce słychać było jej mroczność i grozę, a śpiewacy – Gidon Saks (Sinobrody) i Nadja Michael (Judyta) śpiewający po węgiersku, co też było niezwykłe ciekawe doświadczenie, stworzyli prawdziwie wielką kreację obu postaci. Muszę przyznać, iż muzyka Bartoka w zestawieniu z inscenizacją wywarła na mnie wręcz porażające wrażenie.
    Brawa dla reżysera Mariusza Trelińskiego oraz scenografa : Borisa Kudlički, którzy stworzyli dla mnie obraz w tej sztuce wręcz idealny. W tej sztuce wszystko było na miejscu – i stroje, i scenografia, świetnie przemyślana reżyseria, a przede wszystkim wspaniały wokal.
    Brawa także dla młodego dyrygenta - chociaż kierownikiem muzycznym tych spektakli był Valerij Gergiev prowadzący tylko spektakl premierowy, to do premiery orkiestrę przygotowywał Bassem Akiki - ten młody dyrygent w niedzielę 15.12.13 r. prowadził orkiestrę z niezwykłą gracją, ze zrozumieniem intencji kompozytorów i z wyraźnie widoczną dobrą komunikacją z orkiestrą oraz solistami. Następne spektakle pod batutą Bassema Akiki były 17 i 19 grudnia br. i ogromna szkoda, że już bez mojego udziału na widowni...

    0
  • Jolanta - Netrebko, zaznaczyłem (TVP 2, 30.12, 22.50), przegapiłem, włączyłem po 10 min. - leży Netrebko w łóżku ... słucham muzyki, ogladam scenografię. Nie znam muzyki i szczegółów libretta, więc oglądam jak film. Zaczyna mnie wciągać. Inscenizacja uwspólczesniona, ale mi nie przeszkadza, nagle ... narty biegowe, co do cholery .. u Trelińskiego i tu - no tak ... zerżnął. Aria Rene ... znana ?? tak, to Ładysz, szukam, jest ! Winyl z 1963 roku - półwieczny. Nie mam pamięci, ale tę arię zapamiętałem. Oceniam: muzyka - bardzo mi się podobała, inscenizacja - toleruję pozytywnie. Spiew - dobry rosyjski poziom. Koniec opery. Wykonawcy: Giergiew, scenografia - Kudlicka, reżyseria - ??? TRELIŃSKI. No nieźle. Niesłuszne posądzenie. Teatr Maryjski 2009. Pierwszy raz zobaczyłem Trelińskiego i go zaakceptowałem. Więc myslę - idę do TWON. Repertuar - już nie grają... Oba przedstawienia są podobne, drugie - modyfikacja, ale pierwsze, chyba łątwiejsze dla mnie do przyjęcia. Przepraszam za nudy, ale musiałem z kims się podzielić.

    Komentarz ostatni edytowany około 4 lat temu przez Dodek
    0
Zamieszczanie komentarzy wymaga zalogowania. Jako niezarejestrowany możesz skorzystać z Księgi Gości / Visitors may leave their comments in the Guest Book

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)