opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Teksty - sylwetki

Teksty - omówienia

Wagner – Początek

Autorka: Drusilla

Richard Wagner - ilustracja za WikipediąTym razem nie będzie to recenzja z obejrzanej opery. Na początku Roku Wagnerowskiego chciałabym podzielić się z Państwem moimi wagnerowskimi początkami i zachęcić nieprzekonanych do odkrywania muzyki tego kompozytora. Zauważyłam bowiem, że często nawet miłośnicy opery oświadczają, że Wagnera nie lubią. Podczas jednej z transmisji kinowych (bodajże verdiowska Traviata), kiedy w czasie wprowadzenia w wykonaniu pani redaktor lokalnego radia padło przypadkowo nazwisko Wagnera, siedząca obok mnie pani jęknęła: „O Boże, tylko nie Wagner!”. Innym razem, kiedy zachęcano do kolejnej transmisji, którą miał być Lohengrin z la Scali, usłyszałam za mną głosy, że skoro to Wagner, to nie pójdziemy… A to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Chyba żaden z kompozytorów nie wzbudza tylu negatywnych emocji. Skąd tyle niechęci?

Myślę, że po części jest temu winny negatywny stereotyp przedstawiający opery Wagnera jako długie, ciężkie i trudne, a muzykę „niemelodyjną”. Stereotyp to bardzo zakorzeniony, gdyż trafił nawet do pop-kultury. W pamięci utkwił mi fragment komediowego serialu „Czarna Żmija” w odsłonie rozgrywającej się w czasie pierwszej wojny światowej. Kapitan Czarna Żmija dostał się w nim do niemieckiej niewoli wraz ze swoim niezbyt rozgarniętym adiutantem. Aby uzmysłowić mu, jak ciężki los ich czeka, kapitan zauważa (cytat z pamięci): „Niemcy to okrutny naród, (…) ich opery trwają po sześć godzin.” Nazwisko Wagnera co prawda nie pada, ale przecież wiadomo, że nie chodzi o Humperdincka ;) Do czarnego PR-u Wagnera przyczynił się też niewątpliwie pewien osławiony miłośnik jego twórczości, co również znalazło odzwierciedlenie w sztuce filmowej, i to znacznie wyższych lotów, niż wspomniany serial. W „Morderstwie na Manhatanie” Woody’ego Allena padają słowa: „Po takiej dawce Wagnera mam ochotę najechać na Polskę” - tak więc do ciężkiego, długiego i trudnego, trzeba dodać skojarzenie z nazistami.

Sama też kiedyś temu stereotypowi uległam i długo nawet nie próbowałam słuchać Wagnera. Bo długi, ciężki, trudny i źle się kojarzy. Do tego dochodziła jeszcze moja osobista alergia na język niemiecki. Ale pewnego dnia koleżanka zaproponowała mi wyjście na "Holendra tułacza", gdyż w grupie, z którą się na ten spektakl wybierała zwolnił się jeden bilet. Udałam się do opery głównie z powodów towarzyskich, mając nadzieję, że jakoś tego Wagnera wytrzymam... Byłam zupełnie nieprzygotowana do spektaklu, kompletnie nic nie wiedziałam o tym dziele, zachęciło mnie jedynie miłe towarzystwo. Niewiele przypominam sobie z samego przedstawienia, nie potrafię teraz nic konkretnego powiedzieć o śpiewakach i inscenizacji – pamiętam tylko, że słuchałam tej muzyki z przyspieszonym tętnem i rosnącymi emocjami. I tak zaczęła się moja przygoda z Wagnerem, który wówczas przestał być ciężki i trudny, a ten spektakl zachęcił mnie do poznawania kolejnych cudownych stronic jego twórczości. Jakiś czas potem pojawiła się informacja, że Wrocław planuje wystawienie całego Pierścienia Nibelunga i było już dla mnie oczywistym, że muszę to zobaczyć.

Trudno polemizować z argumentem, że opery Wagnera są długie. Tristan i Izolda, Śpiewacy Norymberscy, prawie wszystkie części Ringu (z wyjątkiem krótszego Złota Renu) to ponad 4 godziny muzyki. Jednakże Wagner nie jest odosobniony w takim katowaniu słuchaczy, bo podobną długość mają chociażby "Trojanie" Berlioza, "Rusłan i Ludmiła" Glinki, "Wojna i pokój" Prokofiewa oraz niektóre opery Cavalliego czy Haendla. Jakoś nie słyszałam, aby w ich przypadku ktoś narzekał na uciążliwość wynikającą z długości dzieła :)

Czy jest ciężki i trudny? „Wszystko jest trudne, nim stanie się proste…" Z pewnością nie jest to muzyka wpadająca w ucho po pierwszym przesłuchaniu iKarykatura Richarda Wgnera - okładka L'Eclipse z 18 kwietnia 1869 którą nuci się pod prysznicem. Ale nawet tu znajdzie się kilka przebojowych „kawałków”: marsz weselny z Lohengrina (pojawiający się w każdym hollywoodzkim filmie ze sceną ślubu), chór pielgrzymów z Tannhäusera, nie wspominając już o cwałowaniu Walkirii. Dzięki nim można się przekonać, że Wagner wcale nie jest „niemelodyjny”!

„Muzyka Wagnera jest lepsza, niż to słychać” – to zdanie, przypisywane M.Twainowi, wydaje się być absurdem, ale nie do końca. Bo pod tym, co słychać, kryje się ogromny ładunek emocji, które ta muzyka wyzwala w słuchaczu. Doświadczyłam tego bardzo mocno szczególnie w widzianych wykonaniach na żywo, ale także słuchając i oglądając nagrania. Gdyby nie obawa przed użyciem mocno już wyeksploatowanego frazesu i „parcianej retoryki”, napisałabym, że Wagnera należy najpierw spróbować słuchać bardziej sercem niż uchem ;) Nie mam wykształcenia muzycznego, więc nie potrafię powiedzieć, co sprawia, że ta muzyka tak bardzo porusza. Ale porusza.

Najtrudniej chyba będzie rozprawić się ze skojarzeniem z nazistami, bo to obecnie zarzut najcięższego kalibru. Spowodował on, że Wagner przez długi czas objęty był klątwą i embargiem – w PRL i innych krajach bloku socjalistycznego z tego powodu nie wystawiano go prawie wcale, a Barenboim jeszcze w 2001 roku zebrał niezłe cięgi za wykonanie w Izraelu uwertury do Tristana. Trudno jednak obwiniać kompozytora, zmarłego w roku 1883 (czyli 6 lat przed narodzinami Hitlera), że pośmiertnie „awansował” do roli naczelnego twórcy III Rzeszy. Co prawda „germańskość” niektórych dzieł jest niewątpliwa, ale czy na przykład Mikołaja Glinkę krytykuje się za zbytnią „rosyjskość” jego oper? Wagnera inspirują również mity celtyckie, a Tanhäuser to bardzo chrześcijańska opowieść o pokucie, poświęceniu i sile modlitwy. Niezaprzeczalnym faktem jest też, że potomkowie Wagnera utrzymywali bliskie stosunki z Führerem (choć najbardziej dotyczy to synowej Winifred, która siłą rzeczy jego potomkiem nie była) – ale tu również pojawia się pytanie: jaka w tym wina kompozytora? Aczkolwiek nie da się ukryć autorstwa broszury “Das Judentum in Musik”, w której Wagner dość ostro krytykuje twórczość kompozytorów pochodzenia żydowskiego, głównie Meyerbeera i Mendelssohna. Nie zamierzam bronić autora, jednak trzeba zauważyć, iż w XIX-wiecznej Europie takie poglądy nie były czymś wyjątkowym. A powody "popełnienia" tej broszury były też po części komercyjne - mianowicie obawa przed popularnością żydowskich kolegów. Są też twórcy, którzy mają na sumieniu grzechy znacznie cięższego kalibru, jak chociażby Richard Strauss, który czynnie współpracował z rządem III Rzeszy i był autorem hymnu igrzysk olimpijskich w Berlinie 1936 (a na dodatek Hitler bardzo cenił sobie Salome). Nie słyszałam, aby ktoś z tych powodów nie lubił Straussa. A mało kto dziś pamięta, że Herbert von Karajan był członkiem NSDAP…

 

Richard i Cosima WagnerNiewątpliwie Wagner prywatnie nie był też aniołem. Z jego biografii i listów wyłania się obraz człowieka – delikatnie mówiąc - dość trudnego we współżyciu. Ale tak się składa, że geniusze rzadko kiedy mieli przyjemne charaktery, co raczej nie przeszkadza w docenieniu ich dziedzictwa. A i w twórczości Wagnera można znaleźć coś zaskakującego, nie przystającego do jego wizerunku jako człowieka. Chodzi mi mianowicie o "Śpiewaków norymberskich", operę wyjątkową na tle pozostałych. Nikt w niej nie umiera, bohaterowie są zwykłymi ludźmi, a główna postać, szewc Hans Sachs, wręcz emanuje życzliwością, ciepłem i filozoficznym spokojem. Bardzo subtelnie przedstawione są też jego niełatwe relacje z Ewą. Wagner nie stroni też w tym dziele od humoru, a także autoironii – konkurs śpiewaczy to pastisz podobnej sceny z "Tannhäusera". Aż trudno uwierzyć, że mógł to stworzyć ktoś, kto wydaje nam się teraz tak niesympatycznym. A nawet jeśli to nie pomoże w choć niewielkim ociepleniu wizerunku, zawsze można powiedzieć, parafrazując Toscaniniego: „Przed Wagnerem - kompozytorem zdejmuję kapelusz; przed Wagnerem - człowiekiem zakładam go z powrotem" (oryginalny cytat odnosił się do Straussa).

Warto więc poznać i polubić może nie samego Wagnera, ale jego genialną muzykę – chociażby dlatego, że nie znając jej niełatwo zrozumieć drogę, jaką podążyła dalsza twórczość operowa. Bo trudno przecenić wpływ, jaki Wagner na nią wywarł. Od czego zacząć? Wspomniane wyżej „przeboje” są chyba znane każdemu. Ale to jeszcze nie „cały Wagner”, więc na początek proponowałabym fragmenty instrumentalne: uwertury, finał Walkirii z magicznymi ogniami  oraz marsz pogrzebowy Zygfryda  ze "Zmierzchu bogów". Z „kawałków” wokalnych: "In fernem Land" Lohengrina, modlitwa Elżbiety z "Tannhäusera", „Nothung, Nothung!” Zygfryda, a dla poprawy nastroju – „Jerum! Jerum!”  ze Śpiewaków. To oczywiście mój subiektywny wybór i z konieczności bardzo ograniczony – mam nadzieję, że inni „wagnerianie” dorzucą tu swoje typy :). Jako pierwszą operę chyba lepiej wybrać którąś z wcześniejszych - może "Lohengrina", który uważany jest za najbardziej „włoską” z wagnerowskich oper, lub "Holendra", z którym osobiście miałam tak pozytywne doświadczenia. Rienzi znam tylko z fragmentów, ale swego czasu rekomendowała go pani Maddalena jako dobrego na „oswojenie się”. Oczywiście najlepszy byłby kontakt na żywo, ale w repertuarze polskich teatrów pod tym względem jest dość mizernie. Natomiast dużo jest wartościowych i godnych polecenia nagrań.

Na koniec chciałam zarekomendować mało znane (Woody Allen z pewnością go nie zna :)) – choć nieoperowe – dzieło: uwertura "Polonia" , w której można odnaleźć motywy z polskich pieśni patriotycznych. Została napisana pod wrażeniem upadku powstania listopadowego i była inspirowana spotkaniami z polskim powstańcami, emigrującymi przez Niemcy do Francji. Innym przejawem polskich fascynacji autora był nie zrealizowany niestety projekt opery „Kościuszko”. Może chociażby dlatego Polacy powinni spojrzeć na niego bardziej życzliwym okiem?


Powyższy tekst sprowokował bardzo interesującą dyskusję, która w postaci licznych komentarzy jest dostępna w wersji blogowej artykułu o Wagnerze. Zapraszamy do rozmowy :)


 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)