opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Eksperci debaty

Eksperci opinie

"Werther" Julesa Masseneta - opera i najlepsze jej nagrania

My
W sobotę 15 marca wiele osób obejrzy operę "Werther" Julesa Masseneta w ramach transmisji z Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Zwróciliśmy się do znawców opery z pytaniem o ich opinię na temat "Werthera", a szczególnie o najlepsze, godne polecenia wykonania słynnej opery Masseneta zarejestrowane na CD lub DVD?

Jesteśmy bardzo wdzięczni, że na nasze pytanie odpowiedziali: Ewa Łętowska, Jacek Marczyński i Agnieszka Zwierko

 

Profesor Ewa Łętowska - Znawczyni opery

Profesor Ewa Łętowska
Znawczyni opery

Skłamałabym mówiąc, że Werther Masseneta to moja ulubiona opera - ale ja w ogóle nie przepadam za klasyfikacjami w stylu „naj”. Massenet miał  sto pięćdziesięciolecie  urodzin  w 1992 roku i stulecie śmierci w 2012 roku, i to zaowocowało wzrostem zainteresowania jego twórczością na scenach operowych i – w konsekwencji - wysypem nagrań.  W tej chwili jest dostępnych kilkanaście nagrań audio, video, Blue Ray, HD, żywych, studyjnych i remasteryzowanych.  Ale że – jak wspomniałam, to nie moja ulubiona opera, to i tych najnowszych jakoś nie kupowałam, darując sobie i Alagnę z Gheorghiu, i Alvareza z Garancą, i Villazona z Koch. Nie słyszałam jeszcze Kaufmana i Koch (właśnie mam zamiar sobie posłuchać  przy okazji transmisjii z MET), ale z pewnością cześć osób już je zna. Oboje wykonawcy gwarantują przyzwoity poziom.

Na półce mam kilka nagrań – raczej dziwnych: rozczarowujące (co mówię z bólem serca)  nagranie idoli mej młodości, Geddy i de los Angeles, mało stylowego Tagliviniego z Leylą Gencer (ale do niej mam do niej zakorzeniony sentyment) i baaardzo ciekawe nagranie rosyjskie z Kozłowskim i Maksakową. Bardzo wysoko cenię  dwa – z współczesnych, choć to  współczesność troszkę z myszką, bo oboje protagoniści nie żyją, są jednak bardzo stylowi. To  Alfredo Kraus i Tatiana Troyanos pod Plassonem, no i „wzorcowy  klasyk klasyk” i nagranie z 1931 roku (teraz na CD) z Georgesem Thillem i Ninon Vallin.

A gdybym miała kupić nowe nagranie (miejsca na półce brak) to bym sięgnęła po wersję barytonową z Thomasem Hampsonem i Susan Graham. Z ciekawości.

jacek marczynski

Jacek Marczyński
Krytyk  muzyczny
Znawca opery

Kontakt z „Wertherem” to okazja do kontaktu z operą francuską, w Polsce lekceważoną i zaniedbaną, bo co własciwie poza "Faustem" Gounoda można zobaczyć na na naszych scenach oczywiscie "Carmen" Bizeta, ale dla mnie to opera mało "francuska", bardziej wybija się w niej na plan pierwszy zręcznie podrobiona "hiszpańszczyzna". Żeby naprawdę zrozumieć, czym opera francuska różni się od włoskiej czy niemieckiej, trzeba zagłębić się w dzieła Masseneta, przepełnione bogactwem pomysłów muzycznych (czasem jest ich aż nadmiar jak w „Don „Quichocie”), orkiestrową subtelnoscią i ciekawym rysunkiem postaci kreslonych delikatną kreską, a przecież pełnych namiętnosci i wielkich emocji. Te wszystkie najlepsze cechy oper Masseneta znajdziemy własnie w „Wertherze”, bodaj czy nie najlepszym jego utworze, choć osobiscie nie mniej cenię sobie ”Manon” (uważam, że jest lepsza, mniej sentymentalna od „Manon Lescaut” Pucciniego) czy obdarzonego wagnerowskim rozmachem „Cyda”.

„Werther” ma nad nimi tę jednak przewagę, że obdarzony jest wyjątkowo udanym librettem, swietnie przetwarzającym na scenę epistolarną powiesc Goethego. No, a tytułowy bohater to jedna z najciekawszych ról dla tenora. O tym, w jak różny sposób można ją potraktować swiadczą interpretacje trzech najlepszych Wertherów naszych czasów: Roberta Alagni, Piotra Beczały (kilka lat temu dostał w Monachium nagrodę za Werthera jako najlepszą operową rolę sezonu), no i oczywiscie Jonas  Kaufmanna. Z dawniejszych nagrań bardzo rekomenduję Jose Carrera z cudowną Federicą von Stade jako Charlottą (Decca).

Agnieszka Zwierko

Agnieszka Zwierko
Śpiewaczka operowa,
mezzosopran

MOJA PRZYGODA Z WERTHEREM...

Rok 1996, Wenecja. Jeździłam tam każdego roku w lipcu i sierpniu. Do "cioci Liny", czyli Caroliny Perkhofer i jej przepięknego Hotelu Gabrielli Sandwirth przy weneckiej Rivie degli Schiavoni 4110. Kto zna to miasto wie, że obok jest stacja tramwajów wodnych Arsenale. W te wakcaje przyjechaliśmy rodzinnie, z półtoraroczną córką Karolinką, która imię dostała właśnie po Linie. Lina była też świadkiem na naszym ślubie, który braliśmy właśnie tam, w małym kościółku za hotelem.

Przed wakacjami wpadło mi w ręce nagranie, wówczas jeszcze na taśmie video, opery "Werther". w głównych rolach Brigitte Fassbaender i Peter Dvorský. Wstyd przyznać, nie interesowałam się wcześniej akurat tym dziełem... Z wypiekami na twarzy słuchałam lejącej się i mieniącej barwami muzyki. Nie pamiętam nawet jak śpiewali znakomici ówczas soliści. Opera francuska, która jednoznacznie kojarzyła mi się głównie ze znienawidzoną "Carmen" nabrała wtedy dla mnie zupełnie innego znaczenia.

W tym czasie nie było w Polsce łatwo o partytury oper, które nie były u nas wystawiane. Premiera w warszawskim Teatrze Wielkim odbyła się w listopadzie 1994, po dziesięcioleciach nieobecności na naszej scenie. Przypomnę, iż była to produkcja całkowicie "francuska", przepiękne kostiumy zaprojektował Jean-Jacques Le Corre, za pulpitem dyrygenckim stanął Jean-Perre Marty a na premierze w głównych rolach słuchalismy śpiewającej i mieszkajacej stale za granicą Stefanii Kałuży (Charlotte), Gerarda Garino (Werther), Adama Kruszewskiego (Albert) i Izabeli Kłosińskiej (Sophie). Nie miałam więc żadnej możliwości kupienia tych nut w Polsce a ponieważ w Teatrze Wielkim jeszcze nie byłam znana to nie śmiałam prosić o wypożyczenie... Ale doskonale znałam sklepy muzyczne w Wenecji, szczególnie ów jeden ulubiony, firmowany przez wydawnictwo Ricordi, znajdujący się wówczas w podwórzu kamienicy przy wąziutkiej Calle del Pistor, niedaleko Ponte dell'Accademia. Tam znalazłam upragniony wyciąg fortepianowy dzieła, które tak mnie niedawno zachwyciło. Przyglądam mu się teraz, wydawnictwo Heugel & C, rok druku 1995, ołówkiem napisana cena 95000 lirów. Ciocia Lina jest poliglotką (jeszcze żyje, właśnie skończyła 89 lat i ma wciąż pięknie brzmiący głos!). Austriaczka z pochodzenia, urodzona w Wenecji właśnie w tym hotelu, który po latach ciężkiej pracy stał się własnością rodziny, gra na fortepianie, słucha tylko muzyki klasycznej, mówi płynnie po niemiecku i włosku, zna trochę hiszpański, kilka rosyjskich pieśni i co dla mnie było wtedy najważniejsze - także francuski. I to bardzo dobrze! Przeżyła historię podobną do operowej Charlotty choć może nie tak drastycznie zakończoną... Ale to temat na osobną opowieść.

Przeglądam ze wzruszeniem moje nuty "Werthera" i wszystkie zapisane w nich uwagi dotyczące francuskiej wymowy, które mozolnie nanosiłam długopisem podczas upalnych wieczorów w hotelowym ogrodzie, pod czujnym okiem i uchem Liny. Ale nie miałam złudzeń co do zaśpiewania Charlotty, w naszej "strefie klimatycznej" "Werther" nie cieszył się większą popularnością i jeśli dzieło miało być wystawione to tylko w gwiazdorskiej obsadzie.

Minęło 10 lat... Po urodzeniu dwóch córek wróciłam na sceny, zaczęłam osiągać mozolnie wypracowane sukcesy. W tym czasie śpiewałam często w teatrach naszych południowych sąsiadów, w Czechach i na Słowacji. W Ostravie, Pradze, Bratysławie. I znienacka, po którymś z przedstawień w ostrawskiej Operze Narodowej podszedł do mnie dyrygent i ówczesny dyrektor muzyczny Opery w Bańskiej Bystrzycy, sympatycznego miasteczka położonego w górskiej kotlinie na Słowacji. Przypomnę tylko że Słowacja ma 3 teatry operowe: Narodowy w Bratysławie, Państwowe Opery w Koszycach i właśnie Bańskiej Bystrzycy. Pavol Tužinský, dyrygent, zachwycony moim spektaklem przyszedł z propozycją. Nie wierzyłam własnym uszom bo właściwie powoli nastawiałam się że już amantek nie pośpiewam... Nie będę dużo pisać. Oto spełniało się moje marzenie.

Charlotte śpiewałam w Bańskiej Bystrzycy przez 3 sezony. Teatr skromny, ale zawsze wypełniony publicznością po brzegi. Piękna produkcja Miroslava Fischera, niedawno zmarłego słowackiego reżysera operowego. Piękne kostiumy. Moja młodsza córka Michalina biegająca w zachwycie wśród kostiumów, peruk i szminek... A przy moim boku dwóch Wertherów: na premierze uznany słowacki tenor z bratysławskiej opery, wysoki przystojniak Josef Kundlak, a w kolejnych spektaklach młodszy brat Petera Dvorský'ego - Jaroslav. Czegóż chcieć więcej, pani Zwierko? To było moje jedyne doświadczenie z tą cudowną muzyką. Pozostały mi piękne wspomnienia i oczywiście premierowe nagrania. Nie śpiewam już amantek bo mi po prostu nie wypada, ale ta przygoda całkowicie zrealizowała moje skryte marzenia o tym rodzaju ról. Śpiewałam Charlotte od pierwszego do ostatniego przedstawienia. Od premiery do tak zwanej "derniery".  Z moim głosem, który raczej idzie w kierunku ról dramatycznych, odważyłam się „wycofać” i zmierzyć z marzeniem. Chyba się udało... A w domu na półce mruga do mnie zalotnie oczkiem płyta z muzyką w wykonaniu Frederiki von Stade, Jose Carrerasa, Thomasa Allena pod batutą Sir Colina Davisa... Z wielką przyjemnością obserwuję karierę Eliny Garanci, której pierwsze "klipy" z ariami Charlotty zachwyciły mnie. Chyba taka powinna być...

Przypominam sobie także moje przesłuchanie w Covent Garden w 2011 roku. Czekałam w teatralnej kawiarni na spotkanie z Peterem Katoną a z podsłuchów ze sceny płynęła jakże miła dla uszu muzyka - generalne próby "Werthera" z Sophie Koch i Rolando Villazonem i ich wspaniały duet z III go aktu. Najbliższa transmisja z Metropolitan Opera to właśnie Sophie Koch i błyszczący na tenorowym firmamencie Jonas Kaufmann... Czegóż chcieć więcej, pani Zwierko?

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)