opera.info.plSzanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że podjęliśmy decyzję o zamknięciu serwisu opera.info.pl w dotychczasowej formule. Po trzech latach naszej intensywnej pracy nad stworzeniem wortalu społecznościowego  poświęconego sztuce operowej, uznaliśmy ten projekt za niemożliwy do zrealizowania. Z przykrością stwierdzamy, że nie udało nam się przekonać naszych czytelników do podjęcia wysiłku współtworzenia treści publikowanych na opera.info.pl  Tylko garstka entuzjastów opery wsparła nasze starania, pisząc teksty, publikując komentarze i dzieląc się z innymi cennymi informacjami.  Wszystkim naszym współautorom oraz sympatykom opera.info.pl z całego serca dziękujemy.  Bez Państwa wsparcia, niniejszy tekst zostałby opublikowany znacznie wcześniej.

Szanowni Państwo,

Jest naszym zamiarem, aby strona internetowa opera.info.pl, w niedalekiej przyszłości powróciła w nowej formie do swoich czytelników. Nadal będzie to przedsięwzięcie czysto hobbistyczne, ale o innym charakterze i innych rozmiarach. Zasadniczy cel, nie ulegnie jednak zmianie. W dalszym ciągu będziemy opowiadać o operze, która bardzo potrzebuje wsparcia jej miłośników.

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim sympatykom opera.info.pl za uwagę, którą poświęciliście Państwo naszemu przedsięwzięciu.

Serdecznie Wszystkich Państwa pozdrawiamy,

Beata i Michał Olszewscy
opera.info.pl - 11/05/2015

Jeśli chcecie przesłać nam Państwo wiadomość, prosimy o skorzystanie z formularza kontaktowego. Dziękujemy :)

 

Jednocześnie informujemy, że nadal aktywny jest profil opera.info.pl w serwisie społecznościowym Facebook.

opera228

 

 

 

Wiadomości

Oskar Kolberg na operowo

Autorka: Drusilla

Brak ilustracji przeprosiny od opera.info.pl

Oskar Kolberg, znany przede wszystkim jako wybitny etnograf i niestrudzony dokumentator polskiego folkloru, pozostawił po sobie także spuściznę kompozytorską, w tym parę dzieł scenicznych. Rok 2014, ogłoszony przez Sejm RP „Rokiem Kolberga” stal się okazją, aby tę twórczość odkurzyć i pokazać publiczności. W czerwcu w operze krakowskiej wystawiono „Króla pasterzy”, natomiast w poznańskim Teatrze Polskim miała niedawno miejsce prapremiera jednoaktówki „Scena w karczmie, czyli powrót Janka”. W zasadzie jest to rekonstrukcja, gdyż dzieło zachowało się jedynie w formie wyciągu fortepianowo-wokalnego. Orkiestracji podjął się poznański muzykolog Maciej Prochaska, a tekst opracowała Ewa Antyborzec, oboje z Instytutu im. Oskara Kolberga.

Libretto opery, autorstwa Jana Kantego Gregorewicza, pod względem dramaturgicznym przedstawia się dość mizernie. Jak wskazuje tytuł, scena rozgrywa się w karczmie, gdzie najpierw Stanisław zwierza się zgromadzonym gospodarzom ze swoich obaw o córkę Basię, pogrążonej w głębokim smutku, gdyż jej ukochany Janek opuścił wioskę udając się w nieznane. Po tym pojawia się sama Basia, dając wyraz swojej tęsknocie, nie zważając na słowa pociechy. Wkrótce jednak słychać głos, w którym zgromadzeni w karczmie rozpoznają powracającego Janka. Basia wraca do życia, gdyż pomimo cierpień, jakich doświadczyła, nadal szczerze go kocha. Janek następnie zdaje relację ze swojej podróży – płynie z niej wniosek o wyższości życia wiejskiego nad wielkomiejskim. W finale wszyscy gromadzą się w karczmie, aby świętować zaślubiny młodej pary. Akcji praktycznie tu nie ma, a mi przyszło do głowy, że z powodów dramaturgicznych lepiej byłoby przestawić dwie sceny: umieściłabym najpierw relację Janka z podróży, a dopiero po niej spotkanie i duet kochanków. To scena kulminacyjna, więc przesunięcie jej w czasie pomogłoby w zbudowaniu choć odrobiny napięcia. ;)

Trudno nazwać to dzieło wybitnym, niemniej jednak słuchało się z dużą przyjemnością, a jest kilka fragmentów zapadających w pamięć. Basia śpiewa uroczą arię „Gdybym ja ptasząt skrzydełeczka miała”, wywołującą nieodparte skojarzenie z halkową „Gdybym rannym słonkiem”. Ponadto bardzo spodobał mi się duet Basi i Janka, a także fragmenty taneczne: mazur i finałowy krakowiak. Jednak nie wydaje mi się, aby ta opera miała szansę zagościć na stałe na polskich scenach – raczej pozostanie ona muzyczną ciekawostką, wystawianą właśnie z takich okazji.

Scenografię poznańskiego spektaklu tworzyły dwa stoły z ławami oraz umieszczone po bokach sceny pasy z motywami ludowymi. Takież motywy pojawiły się też w projekcjach na planszy zamykającej scenę. Główne postaci i chór ubrani są „na ludowo”, a reżyser (Artur Romański) dodatkowo wprowadził niemą i komiczną rolę plebana, ożywiającą nieco akcję. Natomiast nie bardzo rozumiem, w jakim celu pojawia się grupa współcześnie odzianej młodzieży, rozglądającej się wokoło i strzelającej fotki smartfonami. Może chodziło o podkreślenie „skansenowości” tej historyjki?

Z obsady najbardziej spodobała mi się Anna Lasota w roli Basi, śpiewająca pewnie i czysto, a także dobrze artykułująca tekst. We wspomnianej wyżej arii potrafiła prawdziwie wzruszyć. Maciej Straburzyński jako Stanisław na początku momentami był słabo słyszalny, a Łukasz Wilda w roli Janka nie ustrzegł się paru niedoskonałości intonacyjnych, ale poza tym zaprezentowali się oni bardzo dobrze, podobnie jak zespół wokalny Nemrod, wykonujący partie chórowe. Świetnie zagrała poznańska orkiestra Accademia dell’Arcadia pod batutą Bartłomieja Stankowiaka. Przy okazji warto wspomnieć, że w dorobku fonograficznym tej orkiestry są dwa operowe rarytasy: „Dwóch strzelców i mleczarka” oraz „Żniwiarze” włoskiego kompozytora Egidio Romualdo Duni’ego, obecnie zapomnianego, ale swego czasu bardzo popularnego także w Polsce, głównie za sprawą Wojciecha Bogusławskiego.

Wszyscy realizatorzy niewątpliwie zasłużyli na wyrazy uznania za ogrom pracy włożony w przywrócenie do życia tego dzieła. Tym bardziej, że polski meloman z rodzimego repertuaru, poza Moniuszką, Pendereckim i czasami Szymanowskim, nie ma szansy zbyt wiele usłyszeć. Jednakże za dystrybucję biletów organizatorom należy się „czarna pyra”*. W kasie teatru dostępne były bilety jedynie na trzeci balkon, przy czym nie można było tam uzyskać informacji w kwestii pozostałych miejsc - poza tym, że są do nabycia „gdzieś w Internecie”. Przypadkiem dowiedziałam się, że można kupować za pośrednictwem Groupona. Tam co prawda oferowano atrakcyjny rabat, jednakże bez możliwości wyboru miejsca. W teatrze okazało się, że „grouponowców” umieszczono na drugim balkonie, gdzie z wielu foteli nie widać całej sceny. Najlepsze miejsca przeznaczone były jedynie na zaproszenia, a zauważyłam, że bezpośrednio przed rozpoczęciem wpuszczono dużą grupę widzów bez biletów - im zapewne trafiły się miejsca lepsze od mojego, nie wykorzystane przez zaproszonych. Poczułam się trochę jak widz drugiej kategorii :( .

-----

* Poznańska edycja GW przyznaje instytucjom i osobom publicznym białe i czarne pyry - odpowiednio za pozytywne działania i spektakularne wpadki.

 

WykrzyknikTen artykuł jest kopią wpisu na blogu. Można go skomentować na trzy sposoby:

- wpisując poniżej swój komentarz; będzie on tylko widoczny tu, ale nie pojawi się na blogu autorki / autora;

- naciskając ten link Zostaw komentarz na blogu autorki i przenosząc się na stronę blogową, gdzie gdzie można opublikować swój komentarz; wpis w komentarzu na blogu nie będzie widoczny jednak pod tym artykułem;

- publikując swój wpis dwa razy, zarówno na blogu, jak i pod tym artykułem; jest to kłopotliwe, ale gwarantuje obecność komentarza w obu miejscach.

Ta zasada dotyczy wszystkich artykułów, które zostały opublikowane dotychczas jako kopie wpisów blogowych.

  • Problemy z ilustracją wpisują się w moje problemy z biletem - tym bardziej "czarna pyra" uzasadniona :(

    0
  • Dziś w Księdze Gości naszego serwisu ukazał się obszerny i interesujący wpis Pana Maciej Prochaski z Instytutu im. Oskara Kolberga na temat omawianej powyżej inscenizacji:

    "Scena w karczmie" Oskara Kolberga.
    Zamieściliście Państwo niezwykle interesującą recenzję spektaklu premierowego tego dzieła w Teatrze Polskim w Poznaniu. Ubolewam, że autorka (Drusilla) nie miała możliwości zajęcia godnego swojej osoby miejsca, pragnę jednak wyjaśnić, że prapremiera ta była jednym z głównych wydarzeń Roku Kolberga 2014 i jako taka objęta była przede wszystkim zaproszeniami. Instytucje które objęły mecenatem ten spektakl, bądź współpracowały przy produkcji tej inscenizacji, miały pierwszeństwo rezerwacji miejsc, dlatego z założenia przewidziano cały parter i I piętro dla zaproszonych gości. Była to prapremiera światowa tego utworu i nie było możliwości pominięcia wielu osób z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Instytutu Muzyki i Tańca, Instytutu im. Oskara Kolberga, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (Instytut Etnologii i Katedra Muzykologii), Muzeum Instrumentów Muzycznych, Akademii Muzycznej, PAN w Poznaniu, Rad Naukowych, Biblioteki Kórnickiej PAN oraz innych instytucji. Zainteresowanie było ogromne i na pewno przydałyby się w tej sytuacji kolejne przedstawienia tego dzieła, niestety ze względów finansowych można było pokazać to dzieło w Teatrze Polskim tylko raz. Wnętrze tego pięknego teatru nie jest jednak pojemne, przy wykorzystaniu wszystkich miejsc możliwe było zmieszczenie tu około 200 - 250 osób. Pragnę też uświadomić szanownej recenzentce, że część widowni parteru musiała zostać zdemontowana ze względu na konieczność opuszczenia kanału dla 30 osobowej orkiestry. Zaproszenia wystosowano do około 150 osób, przy czym pozytywnie na zaproszenie odpowiedziało ponad 120 gości, w związku z czym zajęty został cały parter i pierwsze piętro. Żaden z widzów nie był traktowany gorzej, po prostu organizatorzy MUSIELI posadzić wszystkich zaproszonych gości w tym wyjątkowo małym wnętrzu na zarezerwowanych dla nich miejscach. Było to przedsięwzięcie wyjątkowe odbywające się pod patronatem MKiDN. Proszę mi wierzyć, ze gdyby wśród zaproszonych gości znaleźli się na przykład: pani minister czy panowie prezydent miasta i marszałek województwa oraz dyrektorzy wydziałów kultury to nawet na II balkonie nie byłoby miejsc. Było to główne wydarzenie kulturalne Roku Kolberga 2014 w Poznaniu i gdyby istniała możliwość powtórzenia spektaklu w teatrze dzień później to na pewno pierwsze przedstawienie byłoby całkowicie zamknięte dla publiczności. Organizatorzy wraz z profesjonalną obsługą kas biletowych dołożyli wszelkich starań, aby każdy kto przyszedł do Teatru Polskiego miał miejsce dla siebie. Ze swej strony dodam, że pomimo iż jestem autorem opracowania i orkiestracji przyszło mi stać z boku na parterze przez cały spektakl i nie poczytuje tego za ujmę na moim honorze.
    Z wyrazami szacunku
    Maciej Prochaska
    Instytut im. Oskara Kolberga

    0
  • Szanowny Panie Macieju,
    Nie mam możliwości komentowania wpisów w Księdze gości, więc odpowiadam tu, mając nadzieję, że Pan przeczyta.
    Nie chodzi o to, że zajmowane przeze mnie miejsce uznałam za niegodne czy niehonorowe. Rozumiem, że w przypadku takich wydarzeń zaproszeni goście są traktowani priorytetowo. Całą tę sytuację odebrałabym zupełnie inaczej, gdybym od początku wiedziała, gdzie będę siedzieć. A zważywszy na cenę wyjściową podaną na Grouponie (55 zł), w porównaniu z ceną dostępnych w kasie biletów na trzeci balkon (25 zł) oraz cenami na inne spektakle w Teatrze Polskim, oczekiwałam miejsca odrobinę lepszego. Szczerze mówiąc - gdybym wiedziała, to kupiłabym bilet w kasie, tym bardziej, że nie mam konta na Grouponie i musiałam prosić o zakup znajomą. Stąd irytacja, której dałam wyraz – może niepotrzebnie – w mojej relacji. Ponadto – jak pisałam – profesjonalna obsługa kasy nie była w stanie udzielić mi informacji, gdzie konkretnie mogę kupić bilety przez Internet.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszych, równie spektakularnych sukcesów w pracy.
    Drusilla

    Komentarz ostatni edytowany około 3 lat temu przez Drusilla
    0
Zamieszczanie komentarzy wymaga zalogowania. Jako niezarejestrowany możesz skorzystać z Księgi Gości / Visitors may leave their comments in the Guest Book

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich stosowanie na stronach opera.info.pl Czytaj więcej…

Rozumiem i akceptuję

To My

Szanowni Państwo,

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji w polskim prawie, jesteśmy zobowiązani poinformować Państwa jako Czytelników i Uzytkowników serwisu opera.info.pl, że nasze strony wykorzystują technologię plików cookies (po polsku "ciasteczek"), podobnie jak praktycznie wszystkie inne serwisy internetowe na świecie.

Informacje zapisane za pomocą cookies są wykorzystywane w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych preferencji naszych Użytkowników. Stosowanie cookies jest niezbędne, aby serwis opera.info.pl mógł dostarczać treści i funkcjonalności w zaprojektowanym zakresie. Każdy Czytelnik lub Użytkownik opera.info.pl może zmienić ustawienia dotyczące technologii cookies, dostosowując konfigurację programu internetowego, za pomocą którego korzysta z zasobów internetu, do własnych wymagań. Dla ułatwienia podajemy poniżej adresy stron interentowych, z których możecie Państwo dowiedzieć się jak modyfikuje się ustawienia w przeglądarkach, z których zazwyczaj korzystacie:

Firefox - włączanie i wyłączanie obsługi ciasteczek;

Internet Explorer - resetowanie ustawień programu Internet Explorer;

Chrome - zarządzanie plikami cookie i danymi stron;

Opera - ciasteczka;

Safari - manage cookies;

Korzystanie przez Państwa z serwisu internetowego opera.info.pl (zgodnie z naszą Polityką prywatności) oznacza, że wyrażają Państwo zgodę aby cookies były zapisywane w pamięci wykorzystywanego przez Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami Państwa przeglądarki.

Beata i Michał opera.info.pl

 

gb bigThis is information about cookies technology being used by opera.info.pl You always may change your settings. If you continue without it we'll assume that you accept all cookies on our website :)